Z lekcji historii – niedostatecznie Odwrót wojsk rosyjskich spod Mukden, fot. Collier, historia.org.pl

Z lekcji historii – niedostatecznie

Państwo rosyjskie od XVII wieku rościło sobie prawa do ziem na zachodnim wybrzeżu Oceanu Spokojnego. Rosja dążyła do zdobycia na wschodzie niezamarzającego portu morskiego. W kwietniu 1896 otrzymała od Chin koncesję na budowę na chińskim terytorium Kolei Wschodniochińskiej kolei mandżurskiej. Kolej ta miała zapewnić krótsze połączenie Władywostoku z centrum Rosji. Rosjanie odrzucili jednak kompromis przedstawiony przez Japończyków, proponujący strefę rosyjską aż do rzeki Jalu, w zamian za pozostawienie Korei w strefie japońskiej.

Zaostrzenie stosunków dyplomatycznych z Japonią spowodowało ogłoszenie dnia 25 stycznia 1904 stanu wojennego w twierdzach Władywostok i Port Artur. Car chciał, aby to Japończycy rozpoczęli wojnę i nie pozwolił na żadne działania, które jego zdaniem mogłyby sprowokować przeciwnika.

Grupa ludzi interesu i polityków skupionych wokół wielkiego księcia Aleksandra Romanowa i Aleksandra Bezobrazowa dążyła do wojny, spodziewając się kolejnych podbojów na Dalekim Wschodzie i wysokich zysków. Dodatkowo planowano korzyści polityczne: szybka i zwycięska wojna miała poprawić notowania Rosji oraz spacyfikować nastroje niezadowolenia w kraju.

Gazeta Lwowska drukowała reportaże z wydarzeń na froncie. Jednak nie były one najważniejsze – zamieszczano je na 3 stronie po wiadomościach części urzędowej i nieurzędowej, fragmentach powieści Henryka Sienkiewicza i prozie zagranicznej, ale przed wiadomościami ze Lwowa. Oto kilka fragmentów wiadomości od 20 do 31 marca 1905 roku. Okazuje się, że i wtedy nie wszystko rozwijało się po myśli Rosjan.

Pochówek poległych, fot. Collier, historia.org.pl

Akcja wojenna

Generał Liniewicz telegrafuje pod d. 19 b. m. godzina 9 wieczorem: Sprawozdanie dowódcy drugiej armii nie donosi o żadnych walkach. O pierwszej i trzeciej armii niema żadnych wiadomości. Odbyłem przegląd wojsk, przybyłych z Kossyi. Znajdują się one w wybornym stanie i w doskonałem zdrowiu.

W Tokio ogłoszono pod dniem wczorajszym następującą depeszę: Wojska nasze zajęły miejscowość Kańzen o 20 mil (ang.) (28 klm.) na północ od Tielinu. Kontratak nieprzyjaciela został odparty. Mosty na drodze mandżurskiej na południe od Kańzen zostały spalone przez nieprzyjaciela, który również zniszczył część mostu kolejowego. Znaleźliśmy znaczną liczbę dział rossyjskich, zakopanych w pobliżu Mukdenu.

Wedle informacyi pism angielskich, odbywa się rossyjski odwrót do Charbina w wielkim nieładzie. Standard mniema, że generał Leniewicz wybierze prawdopodobnie jako punkt operacyjny miejscowość Taolichao, 100 kilometrów na południe od Charbina, gdzie znajduje się most kolejowy na rzece Sungari. Zdaniem tego pisma na podstawie dotychczasowych informacyj, grozi armii Leniewicza i teraz jeszcze odcięcie z kilku stron.

Donoszą z Petersburga: Krąży pogłoska, że dwie armie japońskie maszerują po prawej i lewej stronie linii kolejowej w kierunku północnym, aby odciąć Bossyan i przeciąć połączenie między Charbinem a Władywostokiem. Obawiają się także, że Japończycy zniszczą również połączenie kolejowe między Charbinem, a Bossyą europejską.

Wedle Timesa, armia marszałka Oyamy maszeruje na Kirin. Oyama uwiadomił gubernatora chińskiego w Kirihie, że dnia 10 kwietnia wkroczy do Kirysa. Armii rossyjskiej odczuwać się daje brak żywności.

Z Suestian otrzymała Pet. Ag. tel. wiadomość, że wedle pogłosek, Japończycy w ostatnim tygodniu nie posuwali się naprzód. Główne ich siły zatrzymały się w Tielinie. Przednie straże dotarły do Kangeun.

Mniej pocieszająco brzmią informacye prasy zagranicznej. W Berlinie krąży pogłoska, że Japończycy obeszli już armię Leniewicza, której położenie wobec tego jest bardzo krytyczne.

Do Timesa donoszą, że korpus gon. Kawamury w północnej Korei wkrótce już przekroczy rzekę Timnen i prawdopodobnie uprzedzi w Kirynie cofające się wojska gen. Leniewicza.

Z Tokio telegrafują do Błam Reutera: Pakt, że wczoraj nie nadeszły żadne sprawozdania ani o odwrocie Rossyan, ani o pościgu Japończyków, pozwala wnosić, że Rossyanie usiłują trzymać się na linii Czang-czun-Kirin. Japończycy posuwają się tuż za tylna strażą Leniewicza, ale wielką przeszkodą dla nich jest niszczenie przez Rosjan komunikacyi. Sprzeczności w doniesieniach o stratach obu stron w bitwie pod Lukdenem tłumaczą się po części trudnościami, jakie zachodzą przy komunikowaniu się poszczególnych części armii z sobą. Straty ogólne w bitwie tej od pierwszego dnia walki aż do zajęcia Tielinu oceniają obecnie, według ostatnich wiadomości, po stronie japońskiej na 50.000, po stronie rossyjskięj na 175.000 łącznie z jeńcami.

Do pism londyńskich donoszą: Pościg japoński zwolniał z powodu zburzenia toru kolejowego, który obecnie pionierowie japońscy naprawiają. Generał Kawaraura zbliża się. od wschodu do linii odwrotowej Rossyan pod Kirynem. Główna kwatera generała Leniewicza znajduje się obecnie w Kundulin, 120 kilometrów na północ od Kajguawzian.

Ewakuacja, fot. Collier, historia.org.pl

Przygotowania rossyjskie do dalszej kampanii

Do dzienników berlińskich donoszą, z Petersburga, że mobilizacya sześciu korpusów armii jest rzeczą zdecydowaną. – Oprócz tego wysłanych zostanie do Mandżuryi kilka dywizyj kozaków dońskich. – Z 400.000 żołnierzy, których rząd chce wysłać do Mandżuryi, 150.000 stoi w pogotowiu. Reszta wysłana zostanie w trzech odstępach: w marcu, maju i czerwcu. Władze wojskowe otrzymują ze wszystkich stron prośby oficerów, aby ich wysłano do Mandżuryi na plac boju.

Ze strony półurzędowej twierdzą, że strajki ostatnie i zaburzenia wcale nie wpłynęły na zmniejszenie się zapasów amunicyi. Mimo to rząd poczynił w ostatnim czasie zamówienia w Niemczech na sumę kilku milionów.

Standard donosi z Moskwy, że zapowiedź nowej mobilizacyi przyjęto tam z wielkim niedowierzaniem. Sądzą, że wiadomość tę rozpowszechniono tylko dla polepszenia szans przy ewentualnych rokowaniach pokojowych. Podobne wiadomości nadali także z Petersburga.

Plany Japonii

W Tokio żywo omawiają, kierunek rossyjskiego odwrotu. Jako logiczny punkt oparcia Rossyan uważają tamtejsze koła wojskowe Charbin. Być jednak może, iż zatrzymają się oni na linii Kirinu.

Co do celów wojennych zaszła w poglądach japońskich znaczna zmiana. Pierwotnie decydowano się na dotarcie tylko do pewnego punktu Mandżuryi, mianowicie do Charbina i nie dalej. Ale obecnie, po zwycięstwie mukdeńskiem, animusz wojenny poczyna burzyć się przeciw takiemu ograniczeniu i chce, ryzykując sytuacyę, jak największe ze zwycięstwa wydobyć korzyści.

W kołach rosyjskich odzywa się teraz przekonanie, że także w kierunku do Władywostoku postępy Japończyków są znaczniejsze, niż się powszechnie mniema. Komendant Władywostoku zauważył podobno różne niepokojące objawy. Aby utrzymać ruchy swych wojsk w tej stronie, w tajemnicy przerwali Japończycy połączenie telegraficzne między Gensanern i Tokio.

Tajemnica osłania również miejsce pobytu floty admirała Togo. Są tylko domysły, że popłynęła szlakiem sundajskira. Czy Togo bawi przy flocie, niewiadomo. Jedyny krążownik jej, jaki dostrzeżono, „Kasagil” (dnia 15 marca pod Singapurem) miał flagę admirała Dewa.

Odwrót Rossyan

Z Guntulina (także Kundulin; około 170 klm. na północny Wschód od Tjelinu w linii powietrznej) otrzymała Pet. Ag. Inf. pod d. 25 b. m. wiadomość, że rossyjskie wojska powoli zajmują nowe stanowiska i utrzymują porozumienie pomiędzy sobą. Oddziały, które podczas bitwy mukdeńskiej zostały odłączone od armii zbliżają się teraz do niej.

Z Sipinkai (60 klm. na południowy Zachód na Kundulina) donoszą: Armia rossyjska osłaniana przez silne straże tylne cofa się do pozycyi obwarowanych. D. 25 rano komendant objechał front i szczególnie en- tuzyastycznie powitał resztki pułku strzelców, którzy w ataku na bagnety zdołali się przedrzeć przez przeważającego nieprzyjaciela. Ocaliło się w ten sposób 126 żołnierzy ze sztandarem.

Niepokojące wieści otrzymało z Guntulina Nowoje Wremia. Korespondent tego pisma donosi: Byliśmy zmuszeni opuścić stacyę Toszantafu. Potwierdza się też pogłoska, iż Japończycy obeszli kolej z obu stron, trudno więc przewidzieć, co stąd dla nas wyniknie. Zapewne będziemy zmuszeni cofać się aż do Sangeri. Ale i tam moglibyśmy się utrzymać tylko w razie otrzymania bardzo znacznych posiłków.

Dzienniki londyńskie donoszą, że ruch oskrzydlający armii japońskiej przybiera coraz to szersze rozmiary. Jest on nakreślony na łuk tak wielki, że generał Leniewiez nie ma pod dostatkiem wojsk, ażeby nawet dokładnie skontrolować, jakiemi drogami przechodzą oddziały japońskie, które już pojawiają się na froncie armii rosyjskiej, cofającej się ku Charbinowi. W Charbinie poczyniono wszystkie przygotowania, aby w czas można było opuścić to miasto. Wielką trudność sprawia ta okoliczność, że w Charbinie jeszcze przed wojną mieszkała liczna kolonia osób cywilnych narodowości rossyjskiej. Podczas wojny kolonia ta wzrosła tak, że obecnie usunięcie osób cywilnych z Charbina wymaga szeregu tygodni, gdy natomiast równocześnie trzeba usunąć także wszystkie szpitale polowe i materyały wojenne nagromadzone w Charbinie.

Generał Leniewicz bawił w ostatnich trzech dniach w Charbinie, aby osobiście sporządzić plan ewakuacji całej ludności, szpitali i wszystkich materyałów wojennych do Syberji. Dzienniki londyńskie na podstawie depesz, otrzymanych z Tokio twierdzą przecież, że usunięcie wszystkich materyałów wojennych i ludności cywilnej z Charbina nie nastąpi w porę, gdyż Japończycy posuwają się nadzwyczajnie szybko i energicznie za cofającą się armią rossyjską.

Bitwa pod Mukden, fot. Collier, historia.org.pl

Rokowania pokojowe?

Londyńskie dzienniki donoszą, że w ostatnim i przedostatnim tygodniu toczyły się nieoficjalne rokowania pokojowe. Japończycy po bitwie pod Mukdenem dali do poznania główne punkty warunków pokojowych. Doręczono je rządowi w Petersburgu; ministrowie rossyjscy oświadczyli się za wdrożeniem rokowań z Japonią, car jednakże jeszcze się nie zdecydował.

Daily Telegraph pisze: Mamy powody do przypuszczenia, że Japonia niebawem przestanie upierać się przy żądaniu kontrybucyi wojennej, jeżeli otrzyma wyraźną gwarancję trwałych korzyści ze zdobytych ziem. Nie wątpimy, że rząd japoński zrzeknie się wynagrodzenia pieniężnego, jeżeli Anglia sama albo ze Stanami Zjednoczonymi obejmie gwarancyę dotrzymania warunków pokojowych.

Pokój?

Wedle Daily Mail, panuje w Petersburgu powszechne przekonanie, że właściwie wojna już się skończyła. Są pewne dane, które każą przypuszczać, że mimo pozornych przygotowań do wojny podjęto już kroki o zapewnienie pokoju. Oryginalna jest także pogłoska, jakoby interwencja wyjść miała ze strony Chin, w interesie zniszczonych chińskich prowincyj.

Korespondent Daily Telegraph twierdzi, iż Japonia niedawno w drodze prywatnej oświadczyła gotowość omawiania warunków pokojowych, nie podała jednak żadnych warunków. Kilku doradców cara przyjęło tę propozycję przychylnie, car jednak odrzucił ją, nie wdając się wcale w meritum. Odtąd radzono carowi, błagano go, aby zmienił swoją decyzyę. Nie ma wątpliwości, że na cara oddziaływał wpływ postronnych, przedstawiając, że stanowisko Rossyi i powaga chrześcijaństwa wymagają zwycięstwa białej rasy nad żółtą.

Wedle Berliner Local Anzeiger opowiadają w Petersburgu, że dwór byłby skłonny do zawarcia pokoju, ale na podstawie tajnego układu z Japonią. Kierownicy państwa — z wyjątkiem chyba ciągle chwiejnego cara — są raczej za zawarciem pokoju, ale sytuacya dotychczas się nie wyjaśniła, głównie z powodu zdenerwowania cara.

Transport rannego do pociągu sanitarnego, fot. Collier, historia.org.pl

Tielin

Miasto Tielin leży o 69 kim. na północny-zachód od Mukdenu w dolinie rzeki Czaj, wpadającej do rozlewnego Liaoho, który o kilka zaledwie kilometrów na zachód toczy swe nurty.

Rzadko zabudowanemi przedmieściami okolony, zajmuje Tielin ogromny stosunkowo obszar – znacznie większy przynajmniej, aniżeli wnosić by należało z liczby mieszkańców nie przekraczajacej 60.000. Na samo jądro miasta przypada z niej nie więcej nad 35.000 osób. Jądro to podobnie, jak w i Mukdenie opasane jest wysokim murem w kwadrat. Nie naprawiany od lat wielu, rozsypuje on się miejscami w gruzy i jest dziś raczej przeszkodą tylko w komunikacyi śródmieścia z otoczeniem.

Tielin należał przed wojną do najruchliwszych miast Mandżuryi. Znajdowały tu się ogromne składy zboża i fabryki wyrobów z żelaza, od których też pochodzi nazwa Tielin (żelazne miasto). W pobliżu znajdują się obfite rudy tego metalu, dostarczające pod dostatkiem materyału fabrykom. Kwitł nadto i w Tielinie przemysł wyrobu olejów roślinnych i gorzelniczy.

Jako punkt strategiczny przedstawia Tielin wyborną pozycyę obronną już dzięki swemu położeniu, nierównie korzystniejszemu niż położenie Mukdenu. Dlatego też Kuropatkin po utracie Liaojanu zamyślał cofnąć się aż tutaj – i tylko wyraźny rozkaz z Petersburga zatrzymał go w połowie drogi, w Mukdenie. Niemniej jednak inżynierya rossyjska poczyniła wszystko, co możliwe, by Tielin uczynić warownią, zdolną miesiącami stawić czoło choćby tak potężnej armii. Oszańcowano tedy opasujące miasto z trzech stron półksiężycem pagórki, a wielką równinę od zachodu zaległy reduty, opasały zapory z drutu kolczastego, wilcze doły i t. d. Przygotowano tym sposobem świetne pozycje zarówno dla piechoty, jak dla artyleryi, nadto zaś, aby przemarsz i transport nie utykał, przerzuciła inżynierya przez rzekę Liao liczne mosty pontonowe i przeciągnęła w różnych kierunkach linie drobnych kolejek.

To też nikt nie przypuszczał, by tak warowna pozycya uległa zaraz pierwszemu naciskowi wroga, aby Kuropatkin odbił ją tak tanim kosztem. Pogłoska, jakoby pod Tielinem stracili Rossyanie znowu 10.000 ludzi i 80 armat, wydaje się nieprawdopodobna. Przyjmując walkę, byliby przyprawili Japończyków o ciężkie straty i nie daliby się wyprzeć na poczekaniu. Prawdopodobnie idzie tu o walki w dalszym odwrocie Rossyan, już po opuszczeniu Tielinu przez nich — o te same, o których donoszą Local Anzeigerowi, że przemieniły się w wielką bitwę, zadając nowy ciężki cios Kuropatkinowi.

Jak twierdzi N. Wremia, Tieliu został opuszczony przez Rossyan, gdy Japończycy rozpoczęli bombardowanie ciężkiemi działami. Znaczną część zapasów musiano pozostawić. Składy drzewa i wiele domostw rossyjskich spalono. Kuropatkin nakazał wojskom odwrót już d. 18 b in., ponieważ uważał opór za niemożliwy.

Wedle Biura Reutera Japończycy pojmali koło Tielinu wielu Rossyan. Rossyanie zniszczyli w mieście znaczne zapasy.

Marszalek Oyama donosi, że w Tielinie zastali Japończycy wielkie składy kolejowe podobnie jak w Liaojanie. W pobliżu miasta nagromadzone było mnóstwo prowiantów i paszy, z czego jednak Rossyanie część spalili. Łupy Japończyków są ogromne, lecz jeszcze nieobliczone. Na prawem skrzydle wielu Rossyan dostało się do niewoli.

Generał Aleksiej Kuropatkin, brytannica.com

Odwołanie Kuropatkina

To, o czem od dłuższego już czasu przebąkiwano, stało się faktem dokonanym: car odwołał Kuropatkina. Wedle depesz, odwołanie przesłane zostało nieszczęśliwemu wodzowi w formie bardzo przykrej, chłodem swym i lakonicznością wyraźnie dającej do zrozumienia, że popadł w niełaskę.

I nie można twierdzić, że stało się to niesłusznie. Najgenialniejsi wodzowie przegrywali bitwy, ale Kuropatkiu ani jednej nie wygrał. Mniejsza zresztą o rezultat bojów; generalissimus rossyjski okazał się jednak niedołężnym strategikiem, który nic nie uczynił nad to, iż wyczekiwał nieustannie posiłków, a jeśli zerwał się kiedy, jak lew, którego nagle zbudzono, to po to jedynie, by przekonać się, że nie dorównał nie tylko fizycznie, lecz także intelektualnie przeciwnikowi.

Zadanie, poruczone Kuropatkinowi, stanowczo przerosło jego siły. A ponosi on jeszcze jedną winę i to bodaj czy nie najcięższą; był przecież tak długo przed wojną ministrem wojny, a zaskoczyła ona Rossyę, jak wypadki dowiodły, całkiem nieprzygotowaną.

Toteż pomimo całego współczucia, które budzić musi dola wojownika, historya napiętnuje Kuropatkina, jako jednego z głównych sprawców straszliwej klęski, poniesionej przez Rossyę na Dalekim Wschodzie.

Tragedya odwołania Kuropatkina okazuje się naprawdę tragedyą, gdy zważymy, jakie obudziła w Rossyi przed rokiem nadzieje nominacja Kuropatkina naczelnym wodzem i jak bardzo zdawała się je uzasadniać świetna poprzednia karyera tego generała.

Kuropatkin liczy obecnie lat 57. Wstąpiwszy do służby w roku 1864, został praporszczykiem w roku 1866, porucznikiem 1868, kapitanem 1870, podpułkownikiem 1877, pułkownikiem 1878, generał-majorem 1882, generał-porucznikiem 1890, a generałem piechoty dnia 1 stycznia 1901. W roku 1874 towarzyszył jednej z wypraw francuskich w Algierze i wydał o niej dzieło; w latach 1875 do 1877 zajmował stanowisko attache przy sztabie generalnym w Turkiestanie. W grudniu 1877 aż do 1878 brał udział w wojnie tureckiej, jako szef sztabu generała Skobielewa i odznaczył się pod Plewną. Od roku 1878 do 1889 był referentem spraw azyatyckich przy sztabie generalnym, w latach 1879–1885 dowodził brygadą strzelców w Turkiestanie, biorąc z nią udział w wyprawie Skobielewa przeciw Akkal-Teke i w bitwie pod Geck-Tepe. Od 1883 do 1890 odkomenderowany był znowu do sztabu generalnego, gdzie oddawał się studyom nad wschodniem polem działania wojsk rossyjskich; w roku 1890, wysłany na naczelnika okręgu zakaspijskiego i wojsk tam rozłożonych, przebył na tem stanowisku lat 8. Następnie zamianowany został ministrem wojny, zajmował się szczególnie organizacją sił zbrojnych na Dalekim Wschodzie i w ogóle wojsk azyatyckich. Podczas wojny chińskiej w roku 1900 sformował i skierował ku Chinom cztery korpusy wojsk, około 170.000 ludzi. Szybkość tej akcyi pozwoliła następnie Rossyi zająć tak ważne stanowisko wśród mocarstw, działających na gruncie chińskim i okupować w następstwie Mandżuryę. W roku 1902 wreszcie dowodził jedną z armij na wielkich manewrach pod Kurskiem, w roku 1903 odbył podróż inspekcyjną do Syberyi i Mandżuryi, oraz zwiedzał Japonię.

Z Petersburga donoszą, że na ostatniej radzie koronnej, która wszystkimi głosami przeciw trzem uchwaliła odwołanie Kuropatkina, car wyraził najwyższe pochwały przymiotom tego generała. Niemniej jednak przyjęła opinia publiczna w Petersburgu wiadomość. o odwołaniu Kuropatkina oznakami szczerego zadowolenia. Mianowanie generała Liniewicza uważają tu za zwycięstwo partyi wojennej.

Now. Wremia nazywa Kuropatkina ofiarą opinii publicznej, która straciła doń zaufanie. Pismo to mniema, że w ślad za odwołaniem naczelnego wodza pójdą zmiany w kierownictwie niektórych oddziałów. Między innemi ma wkrótce okazać sio nominacya Zarubajewa na komendanta I armii.

Nowosti zaopatrują wiadomość o odwołaniu Kuropatkina krótką uwagą: „Lepiej późno, niż nigdy”.

Rosjanie nie wyciągnęli jednak wniosków z tej wojny, jak i z kolejnych: z Polską w 1920, z Finlandią w 1939-1940, Afganistanem w 1979–1989. Dziś znów stają na te same grabie…

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 6 (394), 31 marca – 13 kwietnia 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X