Wybory prezydenckie w roku 1926

Wybory prezydenckie w roku 1926 Maciej Rataj

Rok 1926. Polska scena polityczna jest wstrząsana serią kryzysów gabinetowych.

Pogarsza się sytuacja polityczna i gospodarcza kraju. Wszystko to było bezpośrednią przyczyną przewrotu majowego dokonanego przez Józefa Piłsudskiego.12 maja, po bezowocnej rozmowie Piłsudskiego z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Stanisławem Wojciechowskim, oddziały wierne Piłsudskiemu zajęły w Warszawie mosty na Wiśle. Po bezowocnych próbach negocjacji ze strony marszałka Sejmu Macieja Rataja 14 maja Piłsudski przejął kontrolę nad Warszawą.

W tym stanie rzeczy do dymisji podaje się rząd Wincentego Witosa, a prezydent Wojciechowski składa swój urząd. Uprawnienia prezydenta przejmuje Maciej Rataj i powołuje nowy rząd z Kazimierzem Bartlem jako premierem. W tym rządzie Piłsudskiemu przypada teka ministra spraw wojskowych i generalny inspektorat Sił Zbrojnych.

Kolejnym etapem stabilizacji sytuacji politycznej było ukonstytuowanie się władz Rzeczypospolitej i wybór prezydenta. Zgromadzenie Narodowe 31 maja powołało na ten urząd Józefa Piłsudskiego. Ale nie wszystko było takie proste.

Oto jak rozwijały się wydarzenia w relacji Wieku Nowego. 1 czerwca na pierwszej kolumnie (dużą czcionką):

Marsz. Piłsudski wybrany w 1-szem głosowaniu.
Warszawa, godzina 11.10. W tej chwili ukończyło się głosowanie. Na marszałka Piłsudskiego padły 292 głosy, na wojewodę Bnińskiego – 33 głosy, 61 głosów nieważnych. 6 głosów oddano na posła komunistycznego Łańcuckiego, 1 za Dzierżyńskiego (osławiony kat „czerezwyczajki” moskiewskiej), zgłoszonego przez socjalistów. Na jednej kartce napisano: „nie głosuję”.
Członkowie Zgromadzenia Narodowego nie rozchodzą się, z czego wnoszę, że odbędzie się prawdopodobnie przysięga elekta.

2 czerwca – też główna wiadomość dnia.

Marsz. Piłsudski odrzucił wybór na Prezydenta Rzplitej
O godz. 12.45 do klubu sprawozdawców parlamentarnych przybył pan marszałek Sejmu Rataj, w towarzystwie prezesa Rady ministrów Bartla i zakomunikował zebranym tam przedstawicielom prasy, co następuje:

Tuż prawie po zakończeniu obrad Zgromadzenia Narodowego, marszałek Piłsudski nadesłał mi pismo, w którem oświadczył, że wyboru na Prezydenta nie przyjmie. Pojechałem do niego z premierem Bartlem i pan marszałek Piłsudski potwierdził swą decyzję, wyrażoną w piśmie, oświadczając, iż decyzja ta jest nieodwołalna.

Wobec powyższego marszałek Rataj zakomunikował, iż na jutro na godz. 10 rano zwołuje ponownie posiedzenie Zgromadzenia Narodowego celem wyboru Prezydenta.

Motywy odmowy marsz. Piłsudskiego
Do Marszałka Rataja marszałek Piłsudski nadesłał następujące pismo:

„Panie Marszałku! Dziękuje Zgromadzeniu Narodowemu za wybór. Po raz drugi w życiu mam w ten sposób zalegalizowanie moich czynów i prac historycznych, które niestety dla mnie spotykały się przedtem z oporem i niechęcia dosyć szeroką. Tym razem dziękuje wszystkim panom, że wybór mój nie był jednomyślny, tak jak to było w Iutym 1919 r. Mniej może będzie w Polsce zdrad i fałszów.
Niestety przyjąć wyboru nie jestem w stanie.
Nie mogłem spowodować w sobie zapomnienia, nie mogłem wydobyć z siebie aktu zaufania i do siebie w tej pracy, którą już raz spełniłem, ani też do tych, co mnie na ten rząd powołali. Zbyt silnie w pamięci stoi mi tragiczna postać zamordowanego Prezydenta Narutowicza, którego nie zdołałem od okrutnego ciosu uchronić. Zbyt silnie działa na mnie fatalna napaść na moje dzieci.
Nie mogę także nie stwierdzić, że nie potrafię żyć bez pracy bezpośredniej, gdy istniejąca Konstytucja od Prezydenta taką właśnie pracę odsuwa i oddala. Musiałbym się ustawicznie męczyć i łamać. Inny charakter jest do tego potrzebny.
Przepraszam za zawód, który czynię tym, co za mną głosowali, jak również tym, którzy za salą Zgromadzenia żądali tego ode mnie.
Sumienie, do którego się odwoływałem po tysiące razy w ostatnich dniach, nie pozwala mi zadość uczynić tym zadaniom.
Dziękuje raz jeszcze za wybór i proszę o natychmiastowy, daj Boże, szczęśliwy wybór Prezydenta Rzeczypospolitej”.
Podpisany:
Józef Piłsudski

Gazeta Poranna relacjonuje dalszy bieg wydarzeń (telegraficznie z Warszawy).

Konsternacja w Sejmie. Szukanie nowych kandydatów.

Po stwierdzeniu, że decyzja mar. Piłsudskiego jest stanowcza i nieodwołalna, marszałek Rataj zaprosił do siebie przedstawicieli środka i lewicy na konferencję. Na tej konferencji wysunięto jeszcze raz koncepcję, ażeby wobec wytworzonej sytuacji marszałek Rataj przyjął godność Prezydenta Rzplitej, lecz on kategorycznie odmówił tej propozycji.

Równocześnie pojawiły się w Sejmie wiadomości o nowych kandydatach, wysuniętych przez samego mar. Piłsudskiego. Pierwsza z tych kandydatur, a mianowicie p. Mariana Zdziechowskiego, rektora uniw. wileńskiego, wycofana rychło, gdy zorjentowano się, że ten polityk konserwatywny jest równocześnie gorącym zwolennikiem idei monarchizmu.

Pozostała druga kandydatura, a to prof. Ignacego Mościckiego, byłego profesora Politechniki Lwowskiej, a ostatnio naczelnego dyrektora fabryk w Chorzowie. Za tą kandydaturą oświadczyły się dotychczas „Piast”, N. P. R. i Klub Pracy. Natomiast kluby dawnej ósemki postanowiły dalej podtrzymywać kandydaturę wojewody poznańskiego Bnińskiego. Dziś nad ranem jednak nadeszła wiadomość do Sejmu, że wojewoda Bniński nie zgodził się na powtórne postawienie swej kandydatury.

Wybór profesora Mościckiego

Sytuacja w obecnej chwili przedstawia się w sposób następujący:

Za kandydatura rządu (prof. Ignacego Mościckiego – red.) popieraną bardzo energicznie przez premiera Bartla, wypowiedziały się bez zastrzeżeń: Piast (65 głosów), NPR (21), Klub Pracy (10) oraz po dłuższej dyskusji Koło żydowskie (47), wreszcie Wyzwolenie (33). Nie zajęły jeszcze stanowiska wobec tej kandydatury do wczoraj wieczór: Stronnictwo Chłopskie (33 gł.) i Niemcy (22 gł.).

Wedle przypuszczalnych obliczeń, które oczywiście są dość problematyczne, dzisiejsze Zgromadzenie Narodowe głosować będzie dwa razy. W pierwszem głosowaniu odpadnie demonstracyjna kandydatura socjalistyczna posła Marka.

W drugiem głosowaniu przyjęta będzie niewątpliwie kandydatura prof. Ignacego Mościckiego, którego wybór nastąpi przypuszczalnie około godz. 1-szej w południe.

3 czerwca – na stronie pierwszej Wieku Nowego (dużą czcionką):

PROF. IGNACY MOŚCICKI NOWY PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ.

Po wyborze nowego prezydenta. Dwutygodniowy przeszło okres zdenerwowania i niepewności skończył się nareszcie.

Od wczoraj mamy nowego Prezydenta Rzeczypospolitej, a z wyborem jego otwarła się dla Państwa nowa i oby jak najpomyślniejsza era pracy i rozwoju na polu odrodzenia wewnętrznego i umocnienia na zewnątrz naszego organizmu państwowego. Wybór padł na człowieka godnego ze wszech miar najwyższego szacunku i czci. Na człowieka, który niepospolitemi zdolnościami swemi w dziedzinie nauki i wiedzy zdobył sobie szeroki rozgłos w świecie, a wybitną swą i w niejeden plon bogatą pracą w Ojczyźnie dobrze zasłużył się krajowi i narodowi.

Ten znakomity uczony i wynalazca, pierwszorzędny fachowiec w pracy, jest jednocześnie osobistością, w znaczeniu moralnem wprost wyjątkową, człowiekiem niezwykłej prawości i uczciwości, o czystej, jak łza, przeszłości, czczonym i kochanym przez wszystkich, którzy mieli sposobność zetknąć się z nim kiedykolwiek.

Na barkach takiego to człowieka spoczęło obecnie brzemię kierowania naszą nawą państwową. Powołano go do tego ciężkiego i odpowiedzialnego obowiązku z zacisza pracowni naukowej, w tem głębokiem przekonaniu, że wśród godnych do zajęcia tego stanowiska należy on bezsprzecznie.

Praca, jaka czeka nowego Prezydenta, jest wyjątkowo trudna i ciężka. Z osobą jego wiążą się daleko idące nadzieje i oczekiwania. Chodzi przecież o rzecz tak wielką, jak oczyszczenie i odrodzenie moralne tych nieszczęsnych stosunków, wśród których rozwijała się do tej pory nasza zmartwychpowstała Ojczyzna.

W tej pracy, która pod kierunkiem nowego Prezydenta ma się dokonać dla naszego wspólnego dobra i naszej wspólnej przyszłości, nie możemy my sami, jako społeczeństwo i naród, usuwać się od poparcia ze wszystkich sil i z całym zapałem tych dążności, których nowy Prezydent jest widomym przedstawicielem. Musimy skupić się dokoła niego wszyscy, jak jeden mąż, aby umożliwić mu realną pracę nad odrodzeniem Państwa. Każdy z nas musi dorzucić swoją cegiełkę do budowy tego wielkiego dzieła, któremu na imię Rzeczypospolita.

I dalej czasopismo podaje życiorys profesora Ignacego Mościckiego.

Ignacy Mościcki ur. się 1. grudnia 1867 r. w Mierzowie Ziemi Płockiej i jest synem Faustyna, powstańca z r. 1863, naczelnika partii powstańczej Ziemi płockiej, działającego pod przybranem nazwiskiem Markiewicza, i Stefanji z Bojanowskich. Odebrał początkowe nauki w Płocku. Wydział chemiczny ukończył na politechnice w Rydze, gdzie brał udział w życiu politycznem młodzieży akademickiej. Z Rygi przeniósł się do Warszawy.

W roku 1892 opuścił kraj na stałe i wyjechał do Londynu, gdzie przez 5 lat zajmował się pracą zarobkową. Z Londynu przeniósł się jesienią 1897 roku do Fryburga w Szwajcarii, gdzie zajął stanowisko asystenta na katedrze fizyki. W roku 1901 opuścił to stanowisko i objął kierownictwo prac wynalazczych w laboratorjum Uniwersytetu fryburskiego, w dziedzinie elektrochemicznej i elektrotechnicznej. Rezultatem było wybudowanie w roku 1912 fabryki syntetycznych kwasów azotowych skoncentrowanych wedle własnego patentu. Była to pierwsza na świecie fabryka kwasów skoncentrowanych metodą syntetyczną, odegrała ona w Szwajcarii pierwszorzędna rolę, zaspakajając całe zapotrzebowanie kwasów azotowych armji szwajcarskiej. Równocześnie z temi pracami powstała w Fryburgu fabryka kondensatorów elektrycznych na wysoką napiętość. Z innych prac należy wymienić metodę elektryczno-chemicznej produkcji związków cjanowych, których zastosowanie nastąpiło w fabryce Azot w Jaworznie. Jest to jedyna fabryka na świecie produkująca wedle tej metody.

Uroczystość zaprzysiężenia prezydenta RP Ignacego Mościckiego na Zamku Królewskim w Warszawie

W roku 1911 Ig. Mościcki zostaje powołany na specjalnie dla niego utworzoną katedrę elektrochemji we Lwowie i przenosi się z początkiem roku 1913 do Lwowa na stałe i natychmiast organizuje twórczą pracę głownie w dziedzinie technologicznej. Następnie powołał do życia znany chemiczny instytut badawczy. Prace w tym instytucie obejmują bardzo szeroki zakres problemu – zwłaszcza związanych z bezpieczeństwem państwa.

Od czasu objęcia przez państwo fabryki związków azotowych w Chorzowie, Mościcki do ostatniej chwili jest naczelnym kierownikiem tych zakładów.

W uznaniu zasług grono profesorów Politechniki Lwowskiej nadało mu godność prof. honorowego, a następnie otrzymał doktorat honorowy na Politechnice Warszawskiej. Jest autorem wielu publikacyj naukowych.

Oryginalna pisownia została zachowana

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 10 (254) 31 maja – 16 czerwca 2016

X