Wira Meniok: moją misją jest promocja Schulza na Ukrainie

Wira Meniok: moją misją jest promocja Schulza na Ukrainie

Od 26 kwietnia do 30 maja w Drohobyczu odbywał się VI Międzynarodowy Festiwal Brunona Schulza. Na otwarcie Festiwalu mimo obaw organizatorów przybyła liczna grupa gości. Miłośników twórczości Schulza powitał ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Kijowie Henryk Litwin, dyrektor festiwalu Wira Meniok oraz przedstawiciele drohobyckich uczelni i władz miasta.

O festiwalowych wydarzeniach z Wirą Meniok rozmawiał Leonid Golberg.

To już VI Festiwal Schulza. Czym różnił się od poprzednich?
Przede wszystkim VI festiwal Schulza był kontynuacją wielkiego projektu pod nazwą „Międzynarodowy Festiwal Brunona Schulza w Drohobyczu”. Przypomnę, że w tym roku nasza impreza obchodzi swoje dziesięciolecie, bo pierwszy Festiwal Brunona Schulza odbył się w 2004 roku.

Z tegorocznym festiwalem od początku przygotowań było sporo problemów w związku z trudną sytuacją na Ukrainie. Mieliśmy nawet przygotowane różne decyzje. Podjęliśmy się organizacji festiwalu w dramatycznych okolicznościach. Pośród wielu rzeczy które musieliśmy robić, wciąż mieliśmy świadomość tego, że zawsze istnieje pewne ryzyko i nie wiadomo, kiedy sytuacja się odmieni. Ale festiwal odbywa się raz na dwa lata i musimy robić swoje. Jest to też dobry znak, że ludzie, którzy się czegoś podjęli, wykonują swe zobowiązania. W tym i ja. A może – przede wszystkim ja.

Wira Meniok (Fot. Leonid Goldberg)Festiwal różnił się od poprzednich edycji tym, że trwał nie siedem, a pięć dni. Mieliśmy kłopoty finansowe. Ale nie narzekam, bo w znacznym stopniu nasz festiwal wspiera Instytut Książki z Krakowa. Jestem ogromnie wdzięczna dyrektorowi tej szacownej instytucji, Grzegorzowi Gaudenowi, za to, że dzięki niemu Festiwal Schulzowski w Drohobyczu może się rozwijać, możemy zapraszać ludzi z różnych zakątków świata. W tym roku będzie mniej zagranicznych przedstawicieli. Ale nie ważna jest ilość, a jakość.

W ramach festiwalu odbyła się konferencja naukowa. W tym roku pt. „Bruno Schulz: teksty i konteksty”. Rozpoczęła się od prezentacji książki, w której zebraliśmy materiały z poprzedniej piątej konferencji. „Bruno Schulz – jako filozof i teoretyk literatury. Materiały V Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza”. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to największa praca zespołowa, poświęcona Schulzowi, jaka kiedykolwiek ukazała się na świecie – 40 tekstów bardzo znanych autorów. Książka ujrzała światło dzienne dzięki wsparciu dyrektora Instytutu Polskiego w Kijowie Jarosława Goduna. Wspiera nasze inicjatywy, inne imprezy związane z festiwalem Schulza, promocję Schulza w Drohobyczu.

Dla mnie niezwykle ważne jest to, że w publikacji umieściliśmy dużo tekstów autorów ukraińskich – jest ich prawie połowa. Świadczy to o tym, że schulzologia, która aktywnie rozwija się w państwach europejskich – przede wszystkim w Polsce – zaistniała również na Ukrainie, gdzie jeszcze przed dwoma laty mieliśmy zupełną pustkę w tej dziedzinie.

Pragnęliśmy ściągnąć na festiwal jak najwięcej renomowanych ukraińskich literatów, znawców literatury, oraz znane osobistości z Polski i Europy. To nam się udało. W tym roku na festiwalu gościliśmy Ołeksandra Bojczenkę z Czerniowiec, który jest wielkim miłośnikiem festiwalu. Był Jurij Andruchowycz, jest naszym gościem regularnie od 2008 roku. 26 maja wygłosił prelekcję inauguracyjną wspólnie z polskim pisarzem Krzysztofem Vargą. W tym roku po raz pierwszy gościliśmy Serhija Żadana. Jak zwykle byli obecni schulzolodzy – prof. Jerzy Jarzębski, prof. Stanisław Rojek i Jan Gondowicz. Po raz pierwszy przyjechał do nas Igor Biełow, młody rosyjski poeta, który jest wielkim orędownikiem dialogu rosyjsko-ukraińsko-polskiego. Jest poetą i tłumaczem polskiej poezji na język rosyjski. Uważam, że udział w festiwalu rosyjskiego pisarza jest bardzo ważny. Tym podkreśliliśmy naszą postawę, pomimo tego, co dzieje się w naszym kraju i pomimo dramatycznych wydarzeń. VI festiwal podobnie jak poprzednie był rozbudowany, były projekty teatralne, interesujące performance, koncerty.

Co było w Off-Programie?
Grupa młodych artystów z Warszawy tworzyła rzeźby „Schulz’OK” w całym mieście, włącznie z ulicą Krokodyli. Równolegle z wydarzeniami literackimi, naukowymi i artystycznymi odbywały się ciekawe akcje artystyczne przygotowane przez młodzież. Oprócz rzeźbienia były interdyscyplinarne szkolenia, które prowadziła Ewa Zarzycka, jedna z najbardziej znanych polskich artystek performance’ów. W jej pokazach wzięli udział młodzi artyści z Drohobycza („Alter”), Lwowa i Wrocławia. Na zakończenie festiwalu zobaczyliśmy pokaz tego co młodzi artyści stworzyli.

Jak inne instytucje ukraińskie wspierają festiwal?
Powiem tak. Trudno jest liczyć na wsparcie finansowe ze strony ukraińskiej. I twoje pytanie muszę potraktować jako prowokacyjne. Ale jednak wsparcie mamy. Przede wszystkim – od uniwersytetu, bo i rektor i środowisko uniwersyteckie zainteresowani są w tym, żeby festiwal się rozwijał. Na otwarcie przybył ambasador RP na Ukrainie Henryk Litwin, który wystąpił na otwarciu. Nie robimy jednak żadnej pompy. Dla nas najważniejsze jest znaczenie Schulza. Przybycie do naszego miasta tak wielkiej ilości tak znakomitych gości świadczy o tym, że Bruno Schulz, jego postać, jego twórczość są ważne.

Nie narzucamy niczego i niczego nie wymagamy. Nie narzekamy, że Ukraina nie ma pieniędzy (jak nie ma to nie ma). Polska daje. I dobrze, że Polska daje, bo dzięki temu festiwal odbywa się na Ukrainie, w ojczystym mieście wybitnego, znanego na cały świat pisarza i malarza. Odbywa się dialog, działalność edukacyjna także dla tych Ukraińców, którzy czegoś nie rozumieją, bądź nie chcą zrozumieć. W tym widzę swoją misję – to nie jest promocja Schulza dla mnie czy dla Polaków, Schulz powinien stać się bliski dla Ukraińców na Ukrainie. Efektem poprzedniego piątego, jubileuszowego, festiwalu stał się przekład prozy Schulza dokonany przez Jurija Andruchowycza. Jest też cały blok innych dostępnych dla nas tekstów Schulza w wersji ukraińskiej. Andrij Pawłyszyn przełożył „Księgę listów”, ja przetłumaczyłam eseje literacko-krytyczne.

Nie narzekam, że nic nie otrzymaliśmy od instytucji ukraińskich. Teraz nie ma możliwości. Ale poprzedni nasz festiwal poparło Ministerstwo Kultury Ukrainy. Minister był osobiście na jego otwarciu.

Leonid Golberg
Tekst ukazał się w nr 10 za 31 maja – 16 czerwca 2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X