Wiekopomne odkrycie w toalecie!

Każdy dzień przynosi jakiś news, ważniejszy lub mniej istotny. Jesteśmy nimi bombardowani z każdej strony. Ale tym razem jesteśmy świadkami wiekopomnego wydarzenia. W tych bowiem dniach lwowscy konserwatorzy odkryli niewiarygodną rzecz: w toalecie budynku przy ulicy Bandery 8 znajdują się freski autorstwa Jana Henryka Rosena!

W krótkiej relacji zamieszczonej na stronie portalu Zaxid.net pt. „У туалетах Львівського органного залу виявили фрески польського художника Розена” prawie każde zdanie napisane lub wypowiedziane przed kamerami ma wagę historyczną: mija się bowiem dokładnie z prawdą, w zależności od faktu, od kilku dni do kilkudziesięciu lat. Już pierwsza informacja jest bardzo precyzyjna, gdyż remont rozpoczął się w środę 18 lipca, a nie jak podają „dobrze poinformowane” źródła w relacji, w poniedziałek 23. Kto był na koncercie w niedzielę 22 lipca o godz. 15, widział już rozkute ściany i resztki kurzu, jakie umknęły parafianom parafii pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, którzy pieczołowicie wytarli ławki rankiem tego dnia, przed dorocznym odpustem ku czci św. Patronki.

W dalszej części relacji słyszymy radosną wieść o odkryciu w ciemnych toaletach Lwowskiej Sali Organowej interesujących fresków pędzla polskiego malarza Jana Henryka Rosena, związanego ściśle ze Lwowem okresu międzywojennego. Odkrycie to jest tym bardziej intrygujące, że fragmenty fresków były widoczne spod ohydnej olejnej lamperii również przed wiekopomnymi badaniami współczesnych konserwatorów. Mało tego, o ich istnieniu było wiadomo szerokiemu ogółowi mieszkańców Lwowa od lat 30. XX wieku. Ale Zaxid.net pomija te dane. Warto więc może zastanowić się, skąd się wzięły te freski w ponurych toaletach przy Bandery 8? Czyżbyśmy byli świadkami odkrycia na miarę antycznych Pompejów, gdzie termy i szalety publiczne były ozdabiane freskami?

Może należałoby wpisać do podręczników historii sztuki, że na Ukrainie wpływy rzymskie były bardzo wyraźne nie tylko nad Morzem Czarnym, ale również dotarły do Lwowa? Trudno bowiem uwierzyć, aby do starej tradycji tych ziem należało ozdabianie publicznego wychodka freskami (no może raczej w późniejszych latach zdjęciami z pewnych pism dla dorosłych, przemycanymi z Europy). Skąd więc te tajemnicze freski?

Należy cofnąć się do dalekiego XVII wieku, kiedy to w 1600 r. Anna Pstrokońska ufundowała w tym miejscu rzymskokatolicki kościół pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Pozostała z niego najstarsza część obecnego budynku, prezbiterium ze sztukaterią z 1608 r. Dalsza rozbudowa kościoła miała miejsce pod koniec XVIII w., kiedy to zakon Ojców Dominikanów nadał mu kształt obecnej bryły trójnawowej, z dwoma wieżami na frontonie. W okresie międzywojennym powstała nowa dekoracja głównego ołtarza i baptysterium, czyli kaplica chrzcielna, ozdobiona freskami Jana Henryka Rosena, autora dekoracji w Katedrze Ormiańskiej, a po wyjeździe do USA twórcy największej na świecie mozaiki Chrystusa Pantokratora w katolickim Narodowym Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie i mozaiki w kopule katedry św. Ludwika w Saint Louis. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy: obecne pseudoodkrycie fresków Rosena w budynku przy ul. Bandery 8 pokazuje, do jakiego barbarzyństwa doszło po roku 1962, kiedy to władze sowieckie zamieniły kościół pw. św. Marii Magdaleny najpierw na klub studencki, a potem salę koncertową. Wówczas właśnie kaplicę chrzcielną zamieniono na toalety, a freski zamalowano odrażającą olejną lamperią!

Tak więc, ponieważ w relacji Zaxid.net ani razu nie padło słowo „kościół”, choć parafia istnieje ponownie od 1991 r. i współużytkuje w ograniczonym, niestety, zakresie budynek kościoła, to widać teraz wyraźnie, że odkrycie nie dotyczy luksusowych, pokrytych freskami toalet, ale zdewastowanej kaplicy, będącej integralną częścią świątyni.

Może dla młodych osób wypowiadających się w relacji dla portalu lata 90. XX wieku, kiedy rodziła się niepodległość Ukrainy i na nowo rozpoczynała oficjalnie działalność parafia, oznaczają późne średniowiecze?

Dziwić może tylko to, że autorzy relacji i udzielający wypowiedzi mają taki problem ze wzrokiem i z pamięcią: to przecież nie tak dawno, jak umieszczono ponownie za zgodą władz miasta i na wniosek konserwatora krzyż na frontonie świątyni. Zastępca dyrektora Sali Organowej wspomniał o dużym wsparciu finansowym miasta dla instytucji. Miejmy nadzieję, że odsłonięcie fresków Rosena, o których wspominają od lat przewodnicy, którzy oprowadzają wycieczki po Lwowie i o których istnieniu wiadomo od lat 30. XX wieku, przyczyni się do przywrócenia również pierwotnej funkcji pomieszczenia, w jakim się znajdują: te malowidła, ukazujące chrzest Jezusa Chrystusa w Jordanie, były wykonane z przeznaczeniem do baptysterium, a nie do toalety. Urządzenie w tym miejscu szatni, kawiarni czy innego tego typu lokalu będzie świadczyło, iż sowiecka mentalność jest ciągle żywa, nawet w młodym pokoleniu, które tego okresu nie doświadczyło.

Adam Kuraszewicz
Tekst ukazał się w nr 14 (306) 31 lipca – 16 sierpnia 2018

„Sensacyjne odkrycie” we Lwowie

X