Uzdrowiona przez papieża

Uzdrowiona przez papieża

7 maja br. w księgarni „Matras” na Rynku Głównym w Krakowie odbyło się niezwykle ciekawe i poruszające spotkanie z Floribeth Mora Diaz z Kostaryki. Floribeth Mora Diaz jest kobietą cudownie uzdrowioną przez papieża Jana Pawła II. Przybyła do Polski wraz z mężem i dziećmi, kilka dni kobieta spędziła w Krakowie, gdzie odwiedziła między innymi Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach i wiele innych miejsc związanych ze św. Janem Pawłem II.

Cud uzdrowienia Floribeth Mora Diaz posłużył dowodem świętości Jana Pawła II i przyśpieszył proces kanonizacji. Podczas spotkania Kostarykanka przedstawiła historię swojej choroby.

Kwiecień 2011 roku kardynalnie zmienił jej życie. Pani Floribeth zaczęły dokuczać silne bóle głowy. W kwietniu tego samego roku doznała udaru. Badania lekarskie wykazały, że jest to tętniak mózgu, który na dodatek umiejscowił się w bardzo wrażliwej jego części. Rodzinę kobiety zawiadomiono o tym, że pozostał jej miesiąc życia, a prowadzenie terapii nie ma jakiegokolwiek sensu. Przy łóżku kobiety znajdował się obrazek z Janem Pawłem II. Floribeth Mora Diaz poprosiła męża i dzieci, aby odmawiali różaniec przed obrazkiem papieża.

Po kilku dniach kobieta wróciła do domu, była już sparaliżowana. 1 maja 2011 roku Floribeth obejrzała uroczystość beatyfikacyjną Jana Pawła II w telewizji, a następnego dnia rano stał się cud. W taki oto sposób kobieta opisywała to niezwykłe wydarzenie: „Kiedy obudziłam się po ósmej rano 2 maja, usłyszałam głos, który przemówił do mnie: „Podnieś się i wstań!”. Po raz drugi usłyszałam ten głos: „Nie bój się, nie lękaj się, wstań!”. Spojrzałam na obrazek z Janem Pawłem II, z którego, jak gdyby wychodziły dłonie. Na tym zdjęciu papież miał ręce wzniesione w górę, lecz ja widziałam, jak te dłonie podnosiły się jeszcze wyżej. Dla kogoś byłby to zwykły obrazek z gazety, lecz dla mnie to zdjęcie było jedyne i niepowtarzalne. Gdy usłyszałam te słowa i zobaczyłam dłonie, które pokazywały mi, że mam się podnieść – wstałam. Poszłam do kuchni, gdzie przebywał mąż. Nie mógł uwierzyć, że ja chodzę. Był bardzo przestraszony, ale w jego oczach zobaczyłam radość. Od tamtego dnia rzeczywiście chodzę i jestem zdrowa. Po 6 miesiącach od tego zdarzenia, jeden z neurologów mógł potwierdzić, że jestem zdrowa. Badania, które zrobiono, wykazały, że w moim mózgu nie ma żadnych powikłań. Poruszam się sprawnie i nie ma żadnego śladu po tym, że kiedyś byłam sparaliżowana, a wszystko to jest dowodem tego, że to Bóg dokonał cudu w moim życiu. W lutym 2012 roku, mając wszystkie opinie lekarskie, zdecydowałam się opisać moją historię w internecie. Nigdy nie pomyślałabym sobie, że to opowiadanie zwróci uwagę tylu osób, a szczególnie tych, którzy zajmowali się procesem beatyfikacyjnym papieża Jana Pawła II. Komisja kanonizacyjna poprosiła mnie, żebym została częścią tego procesu. Oczywiście, że się zgodziłam. Wtedy rozpoczął się dla mnie czas tajemnicy. Musiałam przejść od nowa wszystkie badania lekarskie, zarówno w Kostaryce, jak i w Rzymie. I przez cały ten okres badania nie wykazały u mnie tętniaka mózgu.

Tak się akurat złożyło, że to pomogło w ogłoszeniu świętości Jana Pawła II. W tym momencie jestem przed wami i przyjeżdżam do Polski z pielgrzymką, opowiadając moje świadectwo o wielkości Boga. On jest miłosierny dla nas. Pozwólmy Mu, żeby w naszym życiu działa się wola Boża. Ja w tym wszystkim nie jestem najważniejsza. Najważniejsze jest to, żeby Pan Bóg i jego wielkie dzieła były chwalone”.

Podczas spotkania była prezentowana książka autorstwa Elżbiety Ruman o Floribeth Mora Diaz. Floribeth Mora Diaz z wielką pasją opowiadała o uzdrawiającej mocy Jana Pawła II, jak również o tym, że szczera i prawdziwa wiara czyni cuda.

Wizyta Floribeth w Polsce potrwa do 17 czerwca.

Andrzej Pietruszka
Tekst ukazał się w nr 9 (205) za 16-29 maja 2014

X