Ukraińscy Łemkowie zapalili watrę

Ukraińscy Łemkowie zapalili watrę

We wsi Riwnia w rejonie (powiecie) rożniatowskim na Przykarpaciu, podczas folklorystyczno-etnograficznego festiwalu „Woła Was zielona niedziela”, miejscowi Łemkowie – przesiedleńcy z Polski, wspólnie z Polakami zapalili watrę i ustanowili nowy… rekord Ukrainy.

Święto rozpoczęło się w Rożniatowie. Muzyka, łzy wspomnień i radość spotkań, setki maluchów – wnuki i prawnuki tych, których oderwano od rodzinnej ziemi i wywieziono w nieznane. Tradycyjny chleb i sól dla gości ze Lwowa, Tarnopolskiego, Odessy, Żytomierza, Kijowa, Zakarpacia, wielu miast województwa iwano-frankowskiego, Polski i USA; serdeczne słowa powitalne konsula generalnego RP we Lwowie – tego niewielkie miasteczko szybko nie zobaczy.

Na przedzie młodzież z emblematem święta. Idą przy dźwiękach orkiestry do pomnika Tarasa Szewczenki. Przemówień niewiele – co tu powiedzieć. „Już po raz szósty odbywa się festiwal. Chcieliśmy pokazać jak odrodzili się Łemkowie, których przyjęła ta ziemia i jak pomogli im nasi bliscy – mówi dla Kuriera Anatolij Dyriw, organizator festiwalu, przewodniczący Rady rejonu. – Obecnie bez nich, silnych, mężnych, zdecydowanych, trudno wyobrazić sobie życie naszego rejonu. Są zjednoczeni, wykształceni, trochę uparci i zawsze osiągają swoje cele. Zostawili w domu wszystko. Z niewielkim bagażem jechali w nieznane”.

Poprzednie festiwale łemkowskie odbywały się w rejonach halickim, kałuskim, na Przykarpaciu, w Polsce, a teraz już po raz drugi w Rożniatowie. Tu ogromna scena dla zespołów artystycznych, wokół ludowi artyści i rzemieślnicy. A ile ludu przyszło i przyjechało! Uwagę wszystkich przyciąga olbrzymia watra (ognisko – red.), która ma stać się kolejnym rekordem Ukrainy. Jej wymiary – to 15,27 m długości. Olbrzymie bale sosnowe przywieziono z sąsiedniego Broszniowa.

„Od dawna znani są nasi drwale. Nasza ziemia szczyci się pracowitymi ludźmi, – z zadowoleniem spoglądając na ułożone drwa, mówi organizator święta, prezes towarzystwa łemkowskiego Jurij Markanycz. – Każde drzewo na watrę dobrze wysuszono. Każde ma długość nie mniej jak 10 m”. Drwa przywieziono wielkimi ciężarówkami. Ułożono je w trójkąt – odtworzono charakterystyczny dla Łemków kształt ogniska domowego. Na szczycie watry – zielona choinka, jako symbol lata, symbol odrodzenia kultury Łemków i Bojków.

Z pochodnią do stosu podchodzi pan Markanycz, gospodarz święta. Odmawiając cicho modlitwę zapala ognisko. Za kilka chwil w niebo wzbija się gęsty dym, płomienie zaczynają obejmować grube i cienkie pnie. Drwa rozpalają się, ogień potrzaskuje. W oczach obecnych łzy – w jednych ze wzruszenia, w innych od dymu. „We wsi Riwnia rożniatyńskiego rejonu zapalono największą watrę na Ukrainie. Mamy rekord. Gratuluję!” – mówi przedstawiciel „Księgi rekordów Ukrainy” Hanna Krysiuk.

„Watra jest świętem dla każdego Łemka: jak ojcowski dom, jak matka, jak chleb, jak modlitwa, jak góry – mówi w zadumie, spoglądając w płomienie, jedna z największych śpiewaczek łemkowskich Julia Doszna z Polski. – Chce się wierzyć, że z ognia naszych serc, naszych przodków i potomków, przyjaciół i wszystkich gości odrodzi się nasz naród.

Jak by pani widziała, starsze osoby z Ukrainy, które teraz przyjeżdżają, oblewają łzami ojczystą ziemię, obejmują drzewa, które pamiętają z dzieciństwa. Może na pierwszy rzut oka wygląda to dziwnie. Ale ja, jako Łemkinia, dobrze ich rozumiem. Dotykając tego, co pamięta się jeszcze z dzieciństwa, zagłębiają się w te czasy, gdy żyli jeszcze ich krewni, gdy biegali i bawili się, cieszyli się i marzyli o przyszłości. I dziś spoglądając w ten ogień setki przesiedlonych, dziś starszych, poważnych osób, wspominają te ogniska z dzieciństwa”.

Na święto przybyła też delegacja z Polski. „Jesteśmy tu już po raz drugi. Przyjechaliśmy z niewielkiej miejscowości Wetlina w pobliżu granicy polsko-ukraińskiej. Przyjechaliśmy na zaproszenie pana Markanycza, prezesa towarzystwa „Ziomkostwo beskidzkie”, – mówi Aleksander Wójcik, przewodniczący Towarzystwa „Rozwoju Wetliny i okolic”. – Dziesięć kilometrów od naszej miejscowości jest rodzinne gniazdo pana Markanycza. Często odwiedza to miejsce. Tak spotkaliśmy się i poznali.

Współpracujemy od niedawna, ale już podpisaliśmy umowę o współpracy. Mamy już pierwsze osiągnięcia. Chcemy zaprosić na otwarcie szlaku turystycznego po trzech dawnych wioskach gminy Cisna – Ług, Jaworzec i Zawój. Tam kiedyś mieszkali Łemkowie. Dziś już nie ma tych wiosek. Ale ustawimy na szlaku oznaczenia gdzie była cerkiew, gdzie chata, gdzie cmentarz. Opracowaliśmy projekt stworzenia bojkowskiej zagrody z XIX wieku w Wetlinie. Będzie tam muzeum i sala artystyczna. Część funduszy chcemy otrzymać z Unii. Czekamy na ostateczny wynik”.

Zauroczeni festiwalem są konsulowie konsulatu generalnego RP we Lwowie – panie: Lidia Aniołowska i Joanna Wasiak, które przekazały słowa pozdrowienia od konsula generalnego RP Jarosława Drozda. Szczególne słowa uznania przekazano dla Jurija Markanycza: „Robi pan wielką sprawę, – zaznaczyła Lidia Aniołowska. – Historia Polski i Ukrainy jest trudna. Musimy o tym pamiętać, ale musimy myśleć też o przyszłości i szanować się nawzajem”.

Sabina Różycka


Obejrzyj galerię:

Festiwal „Woła Was zielona niedziela”

X