Ukraina między dwoma uniami

Ukraina między dwoma uniami

Kolejna perspektywa, o której można mówić jeśli chodzi o wstąpienie Ukrainy do UE, to wola polityczna elit rządzących dla realizacji tego celu. Tu trzeba zwrócić uwagę na konsekwentne działania ukraińskich władz na rzecz podpisania umowy stowarzyszeniowej, realizowane od kilku już lat, o czym zresztą mowa była już wyżej. Faktycznie, choćby w ciągu ostatniego roku (pomimo przypadających w październiku 2012 roku wyborów – a kampania wyborcza zwykle nie wpływa pozytywnie na bieżące działania parlamentu) nam udało się uchwalić szereg ustaw, które pozwolą na dostosowanie ukraińskiego systemu prawnego do norm UE, a także na wprowadzenie ruchu bezwizowego z krajami Unii Europejskiej. Wstąpienie Ukrainy do UE pozostaje bowiem w interesie zarówno rządzących jak i oligarchów, niezależenie od tego ile prawdy jest w twierdzeniu, że ci ostatni mają decydujący wpływ na ukraińską politykę wewnętrzną i zagraniczną.

 

Dla ukraińskich przedsiębiorców – zarówno tych małych i średnich, jak i tych największych i najbogatszych, wstąpienie do Unii Europejskiej i wprowadzenie w życie postanowień o strefie wolnego handlu oznacza otwarcie nowych rynków zbytu i co za tym idzie, potencjalnie większe zyski. Jeśli chodzi o rządzących, w tym prezydenta i całą elitę obecnej władzy – sytuacja wydaje się być jeszcze bardziej jaskrawa, jako że alternatywą dla integracji z UE może być tylko i wyłącznie los, jaki spotkał prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenko – a więc stopniowa, ale nieuchronna utrata władzy na rzecz większego sąsiada jakim jest Rosja. Jeśli chodzi natomiast o wymiar społeczny, to wydaje się że tu nie ma większych wątpliwości – Unia Europejska jednoznacznie kojarzy się z lepszymi warunkami i standardami życia, trudno więc spodziewać się, aby mieszkańcy Ukrainy byli negatywnie nastawieni do perspektywy poprawy sytuacji we własnym kraju oraz szansy stania się podmiotem, a nie przedmiotem polityki międzynarodowej. Ewentualne negatywne nastawienie wynika bardziej z braku informacji na temat procesu integracji i samej UE – generalnie, sytuacja ta jest bardzo podobna do tej, z jaką mieliśmy do czynienia w Polsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku.

 

Wszystko to nie zmienia faktu, że Ukraina musi w ten czy inny sposób ułożyć swoje relacje zarówno z Rosją, jak i z innymi krajami Unii Celnej i obszaru Wspólnoty Niepodległych Państw. Choćby z tego powodu, że znaczna część przychodów ukraińskiej gospodarki to efekt powiązań gospodarczych z Rosją i innymi krajami obszaru byłego ZSRR. Sytuacja ta jest całkowicie naturalna i nie powinna budzić niezdrowych emocji, obaw o to, że Ukraina dąży do gry na dwie strony czy też ma problem ze zdecydowaniem się, w którą stronę chce podążać. Sądząc jednak z wypowiedzi przedstawicieli Komisji Europejskiej oraz europejskich polityków, w Brukseli istnieje świadomość, że Ukraina powinna ułożyć pozytywnie swoje stosunki z Rosją, gdyż złe relacje pomiędzy Kijowem a Moskwą, nie są w niczyim interesie, a już na pewno nie Unii Europejskiej. Wydaje się, że formuła współpracy z Rosją, opierająca się na zasadzie 3+1 (tj. trzy kraje Unii Celnej plus Ukraina jako czwarty kraj związany porozumieniem o strefie wolnego handlu i innymi umowami) jest najlepszym wyjściem z sytuacji.

 

Marszałek Józef Piłsudski komentując politykę II Rzeczypospolitej, powiedział, że nie da się zbyt długo siedzieć na dwóch stołkach. Wydarzenia, które nastąpiły wkrótce po jego śmierci, dowiodły prawdziwości tego twierdzenia. Wydaje się, że w przypadku Ukrainy nie ma ryzyka wystąpienia podobnej sytuacji i Ukraina wybrała już kierunek, do którego chce dążyć i nie zrezygnuje z raz obranej drogi.

 

Dariusz Materniak
www.polukr.net

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X