Ukraiński dziennikarz o zamachu na suwerenność

Ukraiński dziennikarz o zamachu na suwerenność

Z Eugeniuszem Biłonożką, zastępcą redaktora naczelnego portalu internetowego „Polnews” rozmawiają dziennikarze Radia WNET.

Jak wygląda wasz portal?
Piszemy nie tylko po polsku, ale też po ukraińsku i rosyjsku. Piszemy tak, aby poszerzyć krąg naszych czytelników i osób, które są zainteresowane Polską.

Czy ma pan polskie korzenie?
Tak. Od sześciu pokoleń mieszkamy w Białej Cerkwi, jest to miasto hrabiów Branickich. Ze strony matki mam polskie pochodzenie.

Sześć pokoleń – to gdzieś do XIX wieku?
Tak. W połowie XIX wieku mój prapradziadek znalazł się w Białej Cerkwi.

Gdzie pan się urodził?
Urodziłem się w Mikołajowie na południu Ukrainy.

Studia skończył pan w Kijowie?
Tak. Ukończyłem Uniwersytet Kijowski na wydziale filozofii, dalej studiowałem w Polsce, później wróciłem na Ukrainę na obronę doktoratu.

Czy czuje pan, że obecnie Ukraina jest zagrożona?
Zgłosiłem się na ochotnika w komisariacie. Wiele osób wydarzenia na Ukrainie odbiera jako zamach na naszą suwerenność. Każdy, trzeźwo myślący, rozumie, że te działania ze strony Rosji wymagają przeciwdziałania.

Ile ma pan lat?
30.

Zgłosił się pan na komisariacie?
Bo uważam, że w danej sytuacji każdy mężczyzna powinien bronić swego kraju. Zresztą stan wojska na Ukrainie, milicji i sił specjalnych jest bardzo zły. Milicja przez 23 lata była skorumpowana; pobierała haracze od drobnych handlowców. W takim stanie milicja nic robić nie będzie, bo się boi. Wojsko też nie jest w lepszym stanie. Koledzy po szkole oficerskiej tylko dwa razy w roku byli na strzelnicy. Więc tak to wszystko wygląda i z takim trudem toczą się te operacje antyterrorystyczne.

Czy pana koledzy też pozgłaszali się do komisariatów?
Wielu moich kolegów postąpiło tak samo. Nie mają odpowiedniego przeszkolenia. Jest to smutne, bolesne, ale zarazem heroiczne.

Jakie są pana poglądy polityczne?
Moje poglądy są takie, że przede wszystkim wyznaję prawdę i wolność. Jak ktoś ma prawdę i wolność, to każdy zajmuje się swoja sprawą – sąd sądzi, policja broni obywateli, wykładowca wykłada, itd. A tego właśnie na Ukrainie nie było.

Czy Majdan zbliżył Ukrainę do tego?
W każdym razie zrobił duży krok w tym kierunku, bo to nie jest tak, że to wszystko pojawi się za dzień, miesiąc, za rok. Przede wszystkim potrzebna jest reforma sądownictwa. Zreorganizowane powinne zostać organy ścigania. Po swoich studiach w Polsce wiem, że u was to wszystko działa inaczej. Nie ma tej korupcji. Uważam, że Janukowycz dokonał większych rzeczy niż jego poprzednicy, bo otworzył ludziom na to oczy i w końcu pękło to wszystko, co działo się przez ponad 20 lat.

Czy myśli pan, że Ukraina się rozpadnie?
Wiadomo, że każdy wytwór państwowy wcześniej czy później się rozpada. Obecnie żyjemy w nieprawdopodobnie ciekawych czasach. Możemy mówić, że Ukraina nie jest Jugosławią i po 23 latach ma swoją identyczność narodową. W obecnej sytuacji konieczna jest decentralizacja. Nie wszyscy na Wschodzie Ukrainy są separatystami, są jedynie wykorzystywani instrumentalnie.

Czy śledzi pan rosyjskie media?
To, co jest w rosyjskich mediach to po prostu nie mieści się w głowie. Nie komentuję tego. Nie podawaliśmy tych informacji na swoim portalu, bo uważamy je za absurdalne. Ludzie, którzy znają trochę historię, wiedzą, że polska mniejszość jest bardzo proukraińska. O tych obozach szkoleniowych jest to całkowita bzdura. Ja też studiowałem w Polsce i co znaczy to, że byłem tam szkolony? Czytanie książek powoduje działania mózgu, więc to też można uważać za szkolenie. Najgorsze jest to, że wielu ludzi temu wierzy i nie weryfikuje wiadomości.

Wojna informacyjna jest jedna z najważniejszych wojen, toczących się we współczesnym świecie. Kto jest czytelnikiem waszego portalu?
W naszym portalu podajemy informacje po rosyjsku i ukraińsku i dublujemy je w języku polskim. Powoduje to, że wielu czytelników mamy z Ukrainy. Są też czytelnicy z Polski, ale też i z Rosji, Niemiec. Audytorium ukraińskiemu przybliżamy wydarzenia w Polsce, co pokazuje, jak wiele wspólnego mają nasze narody.

Czy po wydarzeniach na Majdanie biało-czerwona flaga stała się pozytywnym symbolem na Ukrainie?
Wydaje mi się, że w relacjach polsko-ukraińskich jest to rzecz bardzo pożyteczna, bo Ukraińcy zobaczyli, kto jest dla nich na prawdę bratem. Stosunek do Polski zmienił się bardzo. Ukraińcy większość polskich polityków kojarzą z twarzy i oklaski, którymi byli nagradzani na Majdanie o tym świadczą. Wśród zwykłych ludzi jest bardzo pozytywne nastawienie do Polski, więc wydaje mi się, że Polska powinna to wykorzystać.

Czy pamięta pan wizytę Jana Pawła II w Kijowie?
Tak. Chyba to właśnie można porównać atmosferę z tamtej wizyty do sytuacji obecnej i to nastawienie do Polski i Polaków. Było to uczucie, że łączy nas coś więcej i wspólnie możemy działać we wspólnych celach.

Tekst ukazał się w nr 9 (205) za 16-29 maja 2014

X