Polsko-ukraińscy królowie ringu

-a A+

W Iwano-Frankiwsku (dawn. Stanisławowie) od trzech lat z powodzeniem działa polsko-ukraińskie stowarzyszenie sportów walki.

W ostatnich dniach w stolicy Przykarpacia miał miejsce międzynarodowy turniej „King of the Ring”, w którym wzięli udział sportowcy z Polski Arkadiusz Kaczmarek, wiceprezes federacji kickboksingu WKA ze Świdnicy, Wojciech Burdanowski, członek zarządu federacji WKA z Płocka, i Jacek Jaś, mistrz świata w kickboksingu WKL, również z Płocka.

– Udział polskich zawodników i ich wsparcie naszej sekcji są bardzo dla nas ważne – stwierdza w rozmowie z dziennikarką Kuriera Galicyjskiego Ołeksij Roszak, kierownik polsko-ukraińskiego stowarzyszenia sportów walki. – Naszym zadaniem jest organizacja wspólnych zawodów i pragniemy, aby udział w nich brali sportowcy z wielu państw, szczególnie z Polski i Ukrainy. W 2019 roku planujemy trzy takie turnieje.

W stowarzyszeniu zrzeszonych jest około 200 sportowców z obwodów czerniowieckiego, tarnopolskiego, lwowskiego oraz wychowankowie 10 klubów z obwodu iwanofrankiwskiego uprawiających kickboksing, walki mieszane i boks. Udział w turniejach sportowców z różnych klubów i stowarzyszeń – według pana Roszaka – jest bardzo ważny dla wszystkich. Jest to bowiem możliwość wymiany doświadczeń, wspólne treningi, seminaria, zgrupowania i inne imprezy, popularyzujące sporty walki.

– Jest nam nadzwyczaj miło, że młodzi Ukraińcy mają możliwość kontynuacji nauki w polskich liceach i uniwersytetach. Z naszego województwa czterech chłopaków, uprawiających sporty walki, już studiują w Polsce. Wiem to dobrze, że godnie zaprezentują się nie tylko w Polsce, ale i na międzynarodowych turniejach – zapewnia Ołeksij Roszak. – Sporty walki są w Polsce na bardzo wysokim poziomie, a sportowcy są wspierani przez państwo, dobroczyńców i mecenasów. Szkoda, że brakuje tego nam na Ukrainie, nie zawsze mamy fundusze, aby pojechać na turniej międzynarodowy. W Polsce o czymś takim nie ma mowy – jeżeli jesteś dobry, to jedziesz, zwyciężasz i promujesz swoją ojczyznę. Nasi sąsiedzi organizują turnieje z wysokim funduszem nagród. Zwycięstwo w takim turnieju jest prestiżowe i… opłaca się. Gdy jest wynagrodzenie pieniężne, sportowcy dobrze przygotowują się do zawodów, bo chcą wziąć udział w zawodach – stwierdza pan Roszak.

Ale i Polacy mają czego nauczyć się od swych ukraińskich kolegów. W 2018 roku trzykrotnie przyjeżdżali na zgrupowania na Przykarpacie. Przez dwa tygodnie trenowali na bazie sportowej „Roztoka” w miejscowości Pasieczna w rejonie nadwórniańskim.

Ołeksij Roszak twierdzi, że Ukraińcy też mogą być dumni, bo z Ukrainy pochodzi kilku mistrzów świata. Jeden z nich, Oleg Pryjmaczow, uprawiający tajski boks i kickboksing, rodem z Połtawy, przyjeżdżał na Przykarpacie na treningi z polskimi zawodnikami. Jednym z ubiegłorocznych osiągnięć polsko-ukraińskiego stowarzyszenia jest wprowadzenie tytularnego pasa dla najlepszych sportowców. Podczas ostatnich zawodów otrzymał go 22-letni Ihor Tkaczuk z Iwano Frankiwska. Oleksij Roszak podkreśla, że odznaczeni takim pasem będą mieli przywileje w braniu udziału w europejskich zawodach najwyższej klasy. Wszystkie wyjazdy finansowane będą przez stowarzyszenie.

Sabina Różycka
Tekst ukazał się w nr 5 (321) 15-28 marca 2019

Fot. Ołeksij Roszak

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.