• Maski medyczne od polskich przyjaciół

    Dwa tysiące masek ochronnych dla personelu medycznego w rejonie tyśmienickim w obw. iwanofrankiwskim nadesłali polscy partnerzy z gminy Strzelce Opolskie. ...
  • Polska wsparła Sokal w walce z pandemią

    Konsul generalny RP we Lwowie Eliza Dzwonkiewicz przekazała Głównemu Szpitalu Rejonowemu w Sokalu sprzęt medyczny i ochronny mający zastosowanie w walce z COVID-19. Było to już trz...
  • Ukraina otwiera kolejne przejścia granic...

    W nocy z 28 na 29 maja wznowiło działalność pięć ukraińsko-polskich przejść granicznych w obwodzie lwowskim. Taką decyzję podjął rząd Ukrainy. ...

aktualności

Jak uczyć (się) na odległość i nie zwariować

27/05/2020 12:14

Ten rok szkolny nie jest podobny do wszystkich innych. Chyba od czasów II wojny światowej nauczanie nie odbywało się w tak nietypowych warunkach. Zamknięto szkoły, zamknięto uczniów i nauczycieli w domach, a rok szkolny przecież trwał, nikt go nie zakończył…

Początki oczywiście musiały być trudne. Z dnia na dzień zmieniano tryb pracy. Nikt do tej pory nie miał obowiązku posiadania smartfona, tableta czy komputera. Nagle wszyscy stanęli przed faktem dokonanym – te urządzenia stały się narzędziem pracy, takim jak długopisy, ołówki, zeszyty, czy podręczniki do matematyki.

Wiera Szerszniowa, dyrektor szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny, przyznaje, że na początku nie było łatwo:

– Ta kwarantanna weszła w życie niespodziewanie. Byliśmy absolutnie nieprzygotowani. Pierwszy miesiąc był bardzo trudny, nawet nie chcę tego wspominać. I dla dzieci, bo nie były technicznie przygotowani, i dla nauczycieli – bo ani technicznie, ani merytorycznie.

Alina, matka Reginy z klasy 8 w tej szkole, też pamięta, że początki łatwe nie były, ale nauczyciele z czasem nabierali nowych umiejętności:

– W ciągu miesiąca prawie wszyscy nauczyciele zdobyli nową, informatyczną wiedzę. Pani od informatyki bardzo pomagała każdemu nauczycielowi, jeżeli miał jakiś kłopot.

Julia z klasy 10 szkoły im. św. Marii Magdaleny też mówi, że nauczanie na odległość jest trudne: – Uczeń nie może skupić się na lekcji, bo nauczyciel nie może pilnować każdego ucznia przez komputer. Oczywiście nie tylko na tym polegała trudność, niekiedy było trudno wytłumaczyć nauczycielom przez Internet jakieś omawiane zagadnienie.

Okazało się jednak, że szkoła ta wyszła obronną ręką z kryzysowej sytuacji. Alina dowiedziała się na jednym z zebrań rodzicielskich – a te również przebiegają w sieci – że ich szkoła na tle innych lwowskich szkół broni się:

– Jedna z naszych mam, która ma też dzieci w innej szkole, powiedziała, że ma skalę porównawczą, i na tym tle nasza szkoła jest na bardzo wysokim poziomie.

Nie wszystkim dzieciom jest łatwo tak pracować. Dzieci mają naturalną potrzebę ruchu, zużywania energii. W szkole jest to regulowane przerwami. Ponadto prawdziwy kontakt z nauczycielem jest na żywo i dziecku nie zawsze łatwo się skupić patrząc w monitor komputera. Długie przebywanie w domu też powoduje trudniejsze skupienie się na pracy. Młody umysł buntuje się przeciw nienaturalnym warunkom, a uczyć się trzeba:

– Staramy się unormować ilość zadań domowych, ćwiczeń, żeby wejść w sytuację tych dzieci, które mają np. problemy techniczne – zapewnia Wiera Szerszniowa.

Lekcje były prowadzone przez różne komunikatory. Nauczycielka wychowania fizycznego Katarzyna Latyszewska również prowadziła takie zajęcia zdalnie:

– Umawialiśmy się z każdą grupą na lekcje przez Internet. Za każdym razem wysyłałam im link. Robiliśmy ćwiczenia. Widziałam ich przez Zoom. W czasie rozgrzewki pozwalałam im nie włączać kamery, bo to obciąża Internet, ale w czasie ćwiczeń już musieli mieć włączony podgląd. Młodszym klasom dawałam zadania do wykonania i rodzice wysyłali mi zdjęcia bądź filmiki wideo.

Rzecz jasna, nie wszyscy dysponują sprzętem niezbędnym do zdalnej pracy. Dotyczy to zarówno nauczycieli, jak i uczniów. Dyrektor Szerszniowa zapewnia, że gdy dziecko naprawdę chciało, dało radę skontaktować się z nauczycielem:

– Nie masz możliwości przez Zoom, ściągnij informację przez Viber, wyślij przez Messenger albo przez mail, weź zadania przez telefon. Jeżeli dziecko chce, to w taki, czy inny sposób nauczyciel nawiązuje z nim kontakt.

– Jest podział godzin, kiedy nauczyciele logują się w programie Zoom, zbierają klasę i rozmawiają z dziećmi. To jest przeprowadzane bardzo poważnie. To jest nie tylko czytanie tekstów, ale prawdziwa rozmowa z dziećmi. Tam nauczyciel kontaktuje się z dziećmi prawie jak w klasie – ocenia pracę nauczycieli Alina.

W niektórych mniej zamożnych rodzinach nie ma sprzętu elektronicznego. Nie w każdym domu jest pod dostatkiem komputerów, tabletów czy smartfonów, co robić, gdy w domu jest tylko jeden komputer, a chętnych jest wielu? Każda osoba ma do wykonania jakieś zadania w pracy, bądź w szkole. Dodajmy, że taka sytuacja nie należy do rzadkich, bowiem zazwyczaj jeden komputer w normalnych warunkach wystarcza:

– Ciężko to wpływa na współżycie w rodzinie, zwłaszcza jeśli warunki są takie, że musimy w czasie lekcji przebywać w jednym pokoju. Ja, gdy ktoś telefonuje, wychodzę za drzwi i w łazience rozmawiam w sprawach służbowych – przyznaje Alina.

A jednak, pomimo wszystko rodzice są zadowoleni, że mogą obserwować pracę nauczycieli. Widzą jak odbywają się lekcje, jaki poziom reprezentują nauczyciele.

Rok szkolny 2019/20 był szczególny dla maturzystów. Ostatnie miesiące w klasie maturalnej to czas, kiedy tworzą się przyjaźnie, to świadomość, że jest to ostatni wspólnie spędzony rok. Zwykle maturzyści po intensywnym roku pracy w szkole rozjeżdżają się po uczelniach Polski i Ukrainy. Adam Orfin z klasy 11 szkoły średniej nr 3 w Mościskach wspomina, że na początku nie spodziewali się tak długiej kwarantanny:

– Na początku nie myśleliśmy, że potrwa ona długo. Myśleliśmy, że góra miesiąc nie będziemy chodzić do szkoły, a potem przedłużymy nauczanie, ale kiedy dowiedzieliśmy się, że potrwa do lata, byliśmy zaskoczeni i rozczarowani, bo to były ostanie dni ostatniego roku szkoły. Chcieliśmy mieć wspomnienia na lata, by potem całą klasą do nich wracać.

Być może skutki kwarantanny w szkolnictwie będą jeszcze długo analizowane. Jedno nie ulega wątpliwości – jest pewny pozytywny aspekt tego zamieszania: wszyscy zatęsknili za szkołą. Pani Szerszniowa wspomniała o przeprowadzonych ankietach na temat nauczania poprzez Internet:

– My chcemy wrócić do szkoły! To samo słyszę od nauczycieli. My chcemy widzieć się, spotykać. Bardzo cieszymy się, gdy spotykamy się na konferencjach wideo i widzimy nasze twarze.

Jak uczyć i uczyć się zdalnie i nie zwariować? W polskich szkołach na Ukrainie mają to doświadczenie już za sobą i można powiedzieć, że udane. Rok szkolny dobiega końca, ale jak będzie wyglądać nauka od jesieni, tego jeszcze chyba nikt nie wie…

Wojciech Jankowski

Polska przekazała lwowskiemu szpitalowi kolejną partię środków medycznych

22/05/2020 13:35

Konsulat Generalny RP we Lwowie przekazał Lwowskiemu Obwodowemu Szpitalowi Weteranów Wojennych i Represjonowanych w Winnikach środki ochrony indywidualnej dla lekarzy i medyków do walki z koronawirusem.

Nowa polska organizacja powstała na Bukowinie Północnej

22/05/2020 03:31

W Czerniowcach zostało zarejestrowane "Stowarzyszenie Polaków na Bukowinie im. Świętego Jana Pawła II". – Rozpoczynamy swoją działalność w stulecie urodzin św. Jana Pawła II oraz w trudnych warunkach kwarantanny z powodu pandemii koronawirusa, który najgorzej uderzył w nasz obwód na Ukrainie – powiedział prezes Walery Byndiu.

Książkę „Pamięć i tożsamość” Jana Pawła II wydano po ukraińsku

21/05/2020 12:30

Z okazji setnej rocznicy urodzin świętego Jana Pawła II lwowskie wydawnictwo „Litopys” wydało tłumaczenie na język ukraiński ostatniej pracy papieża Polaka „Pamięć i tożsamość”.

Ukraińska poczta wydała znaczki z okazji 100. rocznicy urodzin świętego Jana Pawła II

21/05/2020 10:40

Lwowskie obchody 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II rozpoczęto od ceremonii stosowania jednodziennego okolicznościowego stempla oraz prezentacji trzech znaczków z okazji 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II, która porankiem 18 maja odbyła się na Poczcie Głównej z udziałem arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, metropolity lwowskiego, byłego drugiego sekretarza osobistego Ojca Świętego.

We Lwowie otwarto wystawę poświęconą 100-leciu urodzin świętego Jana Pawła II

21/05/2020 08:48

Z okazji jubileuszu stulecia urodzin świętego Jana Pawła II, na placu przed wejściem do katedry lwowskiej otwarto wystawę „Karol Wojtyła. Narodziny”, poświęconą życiu i działalności papieża Polaka.

Msza św. przed kościołem św. Jana Pawła II

20/05/2020 11:12

– Dzisiaj, w setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, spoglądamy na jego drogę do świętości, zauważając bardzo ważny moment, jakim była jego pielgrzymka do Lwowa, a wcześniej odnowienie struktur naszego Kościoła. To on z wielką miłością spoglądał w naszą stronę, wyciągając ku nam swoje dłonie i błogosławiąc codzienność naszego trwania w wierze – powiedział arcybiskup Mieczysław Mokrzycki wieczorem 18 maja, gdy przewodniczył Mszy św. w parafii św. Jana Pawła II we Lwowie-Sokolnikach.

publicystyka

Lolek grał jak „Martyna”...

17/05/2020 11:23

Jan Paweł II żył sportem. Był kibicem, jeździł na nartach, uwielbiał spływy kajakowe, jednak pierwszą dyscypliną, którą uprawiał młody Karol Wojtyła była piłka nożna.

Izrael. Wakacje last minute

16/05/2020 13:17

Tydzień to zdecydowanie za mało na Izrael, ale nikt z nas nie jest panem swojego czasu, prawie nikt nie dysponuje nim dowolnie… może teraz, w czasach ataku nowego wirusa typu korona mamy czasu aż za dużo, ale jeszcze przez jakiś czas o podróżach nie będzie mowy.

50-lecie śmierci generała Władysława Andersa oraz 100-lecie urodzin Ireny Anders

15/05/2020 15:13

Obie daty przypadły na dzień 12 maja. Oboje powiązani są ze Lwowem i ziemią lwowską, zasługują na to, by należycie upamiętnić ich w naszym mieście.

„Cholerny” słup, szczęka i DDT zamiast kadzidła

15/05/2020 06:51

Wioska Liczkowce, leżąca nad Zbruczem, znana jest przede wszystkim z odnalezionego tu w 1848 roku posągu Światowida o czterech twarzach. Niestety inne lokalne zabytki nie są znane szerokim rzeszom. Jakkolwiek wydaje się to dziwne, ale każdy z nich zasługuje na określenie „unikalny”. I nie ma w tym żadnej przesady.

Jak Polacy Charków budowali. Część LXVII

15/05/2020 06:16

Epidemie i zarazy w Charkowie oraz udział Polaków w ich przezwyciężeniu

Kamienni świadkowie dawnych epidemii

14/05/2020 04:04

„Dżumne” krzyże, które do dziś można zobaczyć gdzieniegdzie na Ukrainie, są dość interesującymi i rzadkimi świadectwami dawnych epidemii. Ustawiano je przeważnie w miejscach pochówku ofiar pomoru.

Wianek weselny – szeroki i wysoki

11/05/2020 04:47

Według tradycyjnych technologii oraz z naturalnych składników Olga Kalin z przykarpackiego miasta Kałusz wytwarza unikalne wysokie wianki weselne

Nie jestem emigrantem

-a A+

Wśród gości Festiwalu Polskich Filmów Emigracyjnych „Emigra” w Warszawie był Leo Wołodko, pieśniarz, poeta, kompozytor, tłumacz.

Jest absolwentem Mińskiego Instytutu Pedagogicznego, drukował poezje w almanachu poezji rosyjskiej ukazującym się w Moskwie. Pracował w teatrze moskiewskim jako aktor-wokalista, brał udział w kilkumiesięcznych występach teatru w Chinach. W latach 1998-2000 pracował w Polsce jako tłumacz, występował w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Augustowie i Białymstoku, m.in. na festiwalach i w telewizji. Los prowadził go przez różne kraje świata. Ostatnio mieszka w Warszawie. Z Leo Wołodką rozmawiał Konstanty Czawaga

Przed uroczystym otwarciem festiwalu „Emigra” powiedział Pan, że po raz pierwszy zaśpiewał Sonet 66 Szekspira w języku białoruskim, usłyszeliśmy też Pana pieśni do wierszy Tarasa Szewczenki oraz piosenkę Wladimira Wysockiego po francusku. Ma pan w swoim repertuarze piosenki w języku angielskim i oczywiście utwory polskie. W jaki sposób śpiewanie w różnych językach pozwala na pozbywanie się muru między wschodem i zachodem?
Poza wszystkim to jest na poziomie genetycznym. Bo to, co odebrałem od swoich pradziadków, od prababki to nie jest nową rzeczą. Ale jest jedna rzecz, to że na szczęście dane mi było – miłość do ludzi, do Ojczyzny a jeszcze do muzyki. I do uczenia. Dzięki temu ja nauczyłem się jeszcze innych języków obcych. Mówią bardzo mądrze ludzie, że ile znasz języków tyle razy ty jesteś człowiekiem. A po drugie miałem szczęście mieszkać w różnych krajach i przyjąłem jedną ważną myśl, o której rzadko mówią: chcę żeby każdy naród miał nie tylko prawo głosu w ONZ, ale miał równe możliwości do bycia na ziemi. By skończyła się era groźby bronią. Każdy ma prawo żyć na tej ziemi skoro jest stworzony przez Pana Boga. A ja staram się być naturalny. Absolutnie naturalny, nie tylko w swoich wypowiedziach, a w tym co piszę i co chcę pokazać publiczności.

Przez swoje pieśni pomaga Pan udostępnić twórczość poetów innym narodom.
Tak, jeżeli mam taką możliwość. Ja nie należę do takich twórców i wykonawców, który mają możliwość co miesięcznie, codziennie gdzieś być. Ja rzadko wychodzę z cienia. Osiem lat spędziłem w Warszawie, gdzie mam unikalną możliwość śpiewać i po białorusku, i po rosyjsku, i po ukraińsku, i po polsku, i po angielsku, i po francusku. I nigdy nie zauważyłem, żeby jakiś cień niezadowolenia był, żeby ktoś powiedział: „robi pan rzeczy potrzebne”. Jeżeli mówimy o spokoju i podejściu do innych narodowości, to powiem szczerze: w Warszawie nie spotkałem takich rzeczy, które spotkałem czasem w innych krajach. Mogę położyć rękę na Biblię i powiedzieć, że to jest ten kraj i to miasto, gdzie ja czuję się swobodnie. Czułem się również swobodnie w Moskwie i też zdarzało mi się występować, ale tutaj mam najwięcej możliwości. Może dlatego, że jestem tłumaczem języków obcych? Może dlatego że mam polską krew? Więcej niż innej krwi w sobie. A może dlatego, że po prostu tak się zdarzyło. Sprawa jest prosta: musisz zarabiać na chleb tym, co wychodzi ci najlepiej. Najlepiej wychodzi mi nie tylko śpiewanie i pisanie piosenek i interesuje mnie również historia. To jest bardzo ważna rzecz. I tak to się składa, że zamiłowanie do historii, do muzyki klasycznej, zamiłowanie do języków obcych daje mi możliwość uczenia się, pisania piosenek i koncertowania w różnych krajach i dla różnej publiczności.

Co przyczyniło się do napisania pieśni do słów Tarasa Szewczenki?
Czy może pan napisać coś w takim stylu? – poproszono mnie. No a dlaczego nie – powiedziałem. Czasami proszą mnie o tłumaczenia, albo o napisanie piosenki. Robię to rzadko. Gdybym miał nie pracować zarobkowo, to może pisałbym więcej. A poeta musi pisać. Wybitny poeta rosyjski Boris Pasternak wzywał: „Не спи, не спи художник. Ты вечности заложник, у времени в плену”. Nie zawsze byłem całkowicie oddany twórczości przez marnotrawstwo czasu. Przekonałem się, że trzeba unikać rozpaczy. Jak piszę piosenkę, to melodia musi byś taka, żeby zapadała w duszę razem tekstem.

Słyszałem od przyjaciół w Warszawie, że Pan jest popularyzatorem rosyjskich piosenek Wysockiego i Wiertińskiego.
Ja nie jestem popularyzatorem. Czasami wykonuję te pieśni na prośbę. Z Wysockim tak się stało, że gdy przyjechałem do Polski w 2007 roku, to część znajomych powiedziała do mnie: Leo. musisz zaistnieć tu, na rynku muzycznym, z tym co jest znane. Taki jest kodeks bycia, a później to już będziesz próbował ze swoimi piosenkami wychodzić. To dlatego nagrałem płytę – 16 piosenek Wysockiego. Nakład był niewielki. Wcześniej, w ciągu ostatnich 27 lat, czyli od 1980 roku, często słuchałem jego piosenek. Rozumiałem to, co on jako poeta chciał powiedzieć ludziom. Kiedyś spotkałem w Moskwie jego najlepszego przyjaciela Wsiewołoda Abdułowa, ale nigdy nawet nie pomyślałem, że kiedyś nagram tę płytę. Wysocki napisał ponad 500 piosenek. Ja napisałem może około dwustu. Jeszcze mi daleko do Wysockiego, piszę w różnych językach. Mam też w swoim repertuarze pieśni, które przekoczowały z Polski do Rosji. Po swojej babci Sabinie Kunickiej mam zamiłowanie do piosenek polskich. Ja to genetyczne mam w sobie, podkreślam to. I dlatego zawsze mówiłem to, że ja nie jestem emigrantem, możliwe, że jestem repatriantem. Moi rodzice są spod Mińska.

Rozmawiał Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 21 (217) 18–27 listopada 2014

 

 

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.