• Otwarcie XIV Seminarium Młodzieży „Arka”...

    „Wszyscy jesteśmy w jednej arce” - to hasło przyświeca tegorocznemu XIV Polsko-Krymskotatarsko-Żydowsko-Ukraińskiemu Międzyreligijnemu Seminarium Młodzieży „Arka”, które rozpoczęło...
  • Koncert Okeanu Elzy i Chrystyny Sołowij ...

    Późnym wieczorem, we wtorek, dnia 16 lipca, w ramach kampanii prowadzonej przed wyborami do ukraińskiego parlamentu, założona i kierowana przez Swiatosława Wakarczuka partia GOLOS ...
  • Film, film, film…

    W kwietniu 1928 roku pojawił się dodatek tygodniowy do „Dziennika Lwowskiego” pod tytułem „Lwowski Dziennik Ilustrowany” z podtytułem: „Film i Teatr”. ...

aktualności

„Drohobycz Cmentarz” Lwa Skopa

17/07/2019 12:47

W poniedziałek, 15 lipca br. drohobyczanie i goście Drohobycza mieli możliwość wziąć udział w prezentacji książki z fotografiami i liryką słynnego drohobycko-lwowskiego artysty Lwa Skopa – „Drohobycz Cmentarz”.

Konferencja „Wspólne dziedzictwo kulturowe i językowe” w Jastrowiu

17/07/2019 10:03

W dniach 19–22.06.2019 r. w Jastrowiu odbyła się Międzynarodowa Konferencja Naukowa „Wspólne dziedzictwo kulturowe i językowe”.

Rowerem na ratunek kościoła w Hodowicy

17/07/2019 10:00

7 lipca kolumna rowerzystów w asyście wozu policji wyruszyła z pl. Mytnego we Lwowie do kościoła Wszystkich Świętych w miejscowości Hodowica.

Granice etniczne, granice kulturowe

16/07/2019 18:01

Prof. Lech Mróz z Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr hab. Roman Czmełyk z Lwowskiego Muzeum Historycznego wspólnie wygłosili wykład zatytułowany "Granice etniczne, granice kulturowe. Spór co jest czyje".

Ach, co to był za ślub!

16/07/2019 17:22

6 lipca we lwowskiej bazylice metropolitalnej odbył się ślub Joanny Janczyckiej i Jana Sabadasza. Stało się już bowiem piękną tradycją, że wielu lwowiaków z młodego pokolenia, mimo iż na stałe osiedlili się w Polsce, chcą w ten sposób wrócić w swoje rodzinne strony, podkreślając skąd ich ród.

30 lat kierowania nauczycieli na Wschód przez Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą

16/07/2019 17:18

Trzydzieści lat minęło, jak jeden dzień – chciałoby się zaśpiewać w takt popularnej piosenki, ale nie jest to żaden truizm, a kryje się za nim intensywny okres pracy ORPEG i nauczycieli kierowanych na pięć kontynentów do wielu krajów do pracy z Polonią i Polakami, szereg drobnych codziennych radości i zmagań z urzędnikami i wymaganiami w krajach docelowych.

Pamięć. Pojednanie. Prawda

15/07/2019 13:22

Obchody 76 rocznicy Rzezi Wołyńskiej na Ukrainie.

Warszawa – uroczystości ku czci ofiar rzezi wołyńskiej

13/07/2019 13:36

W Warszawie uczczone zostaną ofiary rzezi wołyńskiej. W Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej, prezydent Andrzej Duda złożył wieńce przed pomnikiem Rzezi Wołyńskiej w Warszawie.

Pogoń Lwów Amatorska wygrała z Orłem Bydgoszcz

11/07/2019 16:13

W towarzyskim meczu sekcja sportowo-rekreacyjna Pogoni Lwów pokonała Orła Bydgoszcz 5:2. Po meczu piłkarze i kibice dzielili się wrażeniami przy wspólnym grillowaniu.

Ruszyła Piesza Pielgrzymka Pokoju i Pojednania do Bołszowiec

10/07/2019 15:28

Pieszą Pielgrzymkę Pokoju i Pojednania do sanktuarium Matki Bożej w Bołszowcach co roku organizują franciszkanie konwentualni.

publicystyka

Komu huculski kapelusz?

20/07/2019 11:08

W dalekiej górskiej wiosce Krasnoilla, w obw. iwanofrankiwskim, produkowane są tradycyjne kapelusze huculskie według XVII-wiecznych wzorów. Są często kupowane przez turystów z Polski.

Awaryjny stan budynków dawnej lecznicy doktora Apolinarego Tarnawskiego

19/07/2019 10:31

„Myślę, że koniecznie trzeba zrobić muzeum. Dlaczego? Dlatego, że to będzie baza wiedzy dla przyszłych pokoleń”. Z Oksaną Sukaneć, nowym dyrektorem „Sanatorium Kosów” rozmawiała Natalia Tarkowska.

Jak sprytni Polacy rewolucyjną literaturę wozili i co z tego wynikło

18/07/2019 10:13

Historia pouczająca i nie bez morału

Wyspa Olchon, czyli raj dla fotografowania

18/07/2019 10:07

Bo rzeczywiście tak jest – gdzie nie zerkniesz… od razu jakoś inaczej…

Zapomniane. Odzyskane

17/07/2019 09:52

Polska pamięć pokoleń

Spadek i wizja

15/07/2019 13:35

450 lat temu powstało jedno z najpotężniejszych państw ówczesnej Europy – Rzeczpospolita Obojga Narodów. Zawarta 1 lipca 1569 roku w Lublinie unia Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego stanowiła o utworzeniu federacji złożonej z dwóch równoprawnych członów.

Czy wśród pustelników w Puszczy byli Polacy?

13/07/2019 03:39

Kapliczka w pieczarze Puszczy Pustelnika, położonej koło nadzbruczańskiej wioski Kręciłów w rejonie husiatyńskim całkowicie słusznie może nosić miano najstarszego czynnego obiektu sakralnego na Ukrainie. Jest to w części wyryta ręcznie pieczara u podnóża malowniczego pasma wzgórz z górującą nad nim górą Dzwonigrodzką.

Gdańsk w Koronach ormiańskich i stanisławowskich

10/07/2019 04:41

Wochczujn kez Mariam!

Jak Polacy Charków budowali. Część LII

09/07/2019 04:24

Polscy architekci, urodzeni lub pośrednio związani z Charkowem

„Polacy we Lwowie 1944–1959”

08/07/2019 08:20

W dniu 3 czerwca 2019 na Uniwersytecie Rzeszowskim odbyła się publiczna obrona rozprawy doktorskiej Piotra Olechowskiego „Polacy we Lwowie 1944–1959”.

Spisek porucznika Deblessema. Część 3

08/07/2019 08:13

Wszelkie wspomnienia są rzeczą subiektywną. Ich autorzy starają się przypisać sobie jak najwięcej osiągnięć i przerzucić na innych swe porażki. Aby uzyskać realny kształt wydarzeń należy porównać kilka wspomnień. Wydarzenia 25 maja 1919 roku przedstawiają polscy, ukraińscy i niemieccy ich uczestnicy. Zaczniemy od Deblessema.

Legendy starego Stanisławowa. Część 22

-a A+

Młyn Immerdauera

W 1970 roku Wołodymyr Baran przygotowywał materiał do przewodnika po Przykarpaciu „Historii wyraziste strony”. Wielokrotnie spotykał się z najstarszym mieszkańcem i honorowym obywatelem naszego miasta Wilhelmem Stolarczukiem, który przekazał pisarzowi pewną interesującą historię.

Na początku XX wieku na skrzyżowaniu dzisiejszych ulic Melnyczuka i Hruszewskiego (dziś stoi tu czteropiętrowy blok z okresu Chruszczowa) stał wielki parowy młyn Immerdauera. W 1902 roku czteroletni Wilhelm (raczej Willi, jak go wtedy zwano) spacerował z ojcem w tej okolicy. Nagle chodnik i jezdnię pokrył żywy kilim… myszy. Było ich tak wiele, że miało się wrażenie, że na ziemię wylano czarną kawę. Te malutkie wąsate i ogoniaste stworzonka wybiegały z piwnic młyna i znikały w najbliższych uliczkach. Zrozumiałe, że obecne tam panienki podniosły taki wrzask, jakby nastał koniec świata. Ta mysia parada trwała raptem kilka minut i tak samo niespodziewanie zakończyła się, jak rozpoczęła.

Wieczorem tegoż dnia młyn spłonął.

Psia krew
Co by tam nie opowiadano o złotych czasach „babci Austrii”, dziś społeczeństwo jest o wiele bardziej ludzkie. Przytoczę tu przykład kwestii bezpańskich psów. Dziś służby komunalne je sterylizują, po czym umieszczają na ich uszach stosowne klipsy. Ruchy obywatelskie gromadzą pieniądze na schroniska dla zwierząt, budują budy dla psów, organizują dla nich pożywienie.

Za „babci Austrii” wszystko było o wiele bardziej brutalne. Na początku XX wieku Stanisławów miał poważny problem – zgraje bezpańskich psów, zarażone wścieklizną, wałęsały się po mieście i gryzły nawzajem. Ponadto napadały na ludzi, w tym na małe dzieci – było nawet kilka wypadków śmiertelnych.

Magistrat walczył z bezpańskimi psami (pocztówka z kolekcji Wołodymyra Szulepina)

Magistrat i starostwo zastosowały bezwzględne środki. Wszystkie bezpańskie psy zostały odłowione i zabite. Zlikwidowano nawet domowych ulubieńców, które zostały pogryzione. Właścicielom czworonogów pozwalano wyprowadzać je do miasta jedynie na smyczy i w kagańcu. O pierwszych symptomach wścieklizny miano natychmiast zawiadamiać magistrat. Wejście z psami do sklepów i restauracji było surowo zakazane.

Mieszkańcy Stanisławowa jednak niezbyt przejmowali się tymi surowymi przepisami, stając czasem w obronie swoich pupilków. Pewnego razu oburzony tłum poturbował policjanta, który złapał bezpańskiego psa.

Szczyt „psiej wojny” przypadł na styczeń 1903 roku. Uciekły wówczas na kilka dni trzy psy i pogryzły przechodniów. Interesujące jest to, że wszystkie należały do wojskowych. A więc, piesek kapitana obrony krajowej pana Kohna z ul. Lipowej (ob. Szewczenki) pogryzł trzy osoby. Pies porucznika X. z ul. Pelesza (ob. Hnatiuka) – dwóch przechodniów. Ale te wyczyny pokonał pies porucznika 31 pułku artyleryjskiego Rudolfa Funka. Podczas gdy pierwsze dwa psy napadały wyłącznie na cywilów, „artyleryjczyk” pogryzł tylko wojskowych: poruczników Nejpauera i Zaryckiego oraz kapitana Kleina.

Wszystkich poszkodowanych wysłano do szpitala w Budapeszcie. Ciekawe – czy na koszt por. Funka?

Ave Maria
Dom modlitwy ewangelików-baptystów przy ul. Hordyńskiego 2 ma długą historię. Wybudowany został w 1903 roku jako kościół katolicki Ave Maria według projektu Felicjana Bojana. Nazwa świątyni pochodzi od łacińskiego „Zdrowaś, Mario”, które to słowa są pierwszymi słowami modlitwy.

Swego czasu krajoznawca Mychajło Hołowatyj zapisał interesującą legendę o tym kościele. Opowiedziała ją mieszkanka Iwano-Frankiwska Maria Spiwak, która usłyszała ją od matki.

Na początku XX wieku pewien Austriak dokonał zbrodni w Stanisławowie. Musiał uczynić coś poważnego, bo skazano go na śmierć. Ostatnim życzeniem skazańca była modlitwa. Uprosił strażników, żeby nie stracili go, dopóki będzie się modlił. O wstawiennictwo błagał Najświętszą Marię Pannę, wspomożenie grzeszników. Szczerze żałował za swój czyn i modlił się długo – przez całą dobę. W tym czasie z Wiednia nadeszło ułaskawienie.

Mężczyzna wrócił do domu. Sprzedał swój majątek i wybudował za te pieniądze kościół Ave Maria. Jest to bardzo piękna legenda, ale w swoim zeszycie Hołowatyj zapisał: „Historia mija się z udokumentowanymi źródłami”.

Jajeczny herb
Herby można zobaczyć nie tylko na tarczach rycerzy i w symbolice państwowej. Czasem elementy heraldyczne wykorzystywane są w zdobieniu fasad budynków. Są to przeważnie orły, figury geometryczne, kwiaty. Mamy kilka takich budynków w naszym mieście. Ale największą uwagę przyciąga dom pod nr 3 przy ul. Niżowej. Pomalowano go na różowo i trudno go nie zauważyć.

Wcześniej należał do przedsiębiorcy Adalberta Talera, który zaczynał jako zwykły handlarz, ale z czasem na tyle się wzbogacił, że mógł pozwolić sobie na wystawienie własnej kamienicy. Postawił ją w 1904 roku.

Swój kapitał zbił na handlu… jajkami, dlatego też ten symbol życia widnieje na heraldycznej tarczy.

Pod względem ilości jajek na fasadzie kamienica przy ul. Niżowej może konkurować chyba z inkubatorem (pocztówka z kolekcji Wołodymyra Szulepina)

Pasaż Gartenbergów
W 1904 roku w Stanisławowie zbudowano olbrzymi pasaż handlowy. Oficjalnie należał on do braci Gartenbergów, chociaż wszystkie sprawy prowadził starszy brat. Był najbogatszą osobą w mieście, ale było mu tego za mało. Gartenberg chciał, by o jego bogactwie mówiono w całej monarchii. Dlatego zdecydował się na wyłożenie posadzki pasażu srebrnymi koronami. Z taką propozycją zwrócił się do burmistrza.

Urzędnik nie wiedział co ma odpowiedzieć. Z jednej strony monety był wizerunek cesarza, którego nie godzi się deptać. Z drugiej – herb monarchii, o który też nie wypada wycierać nogi. Nie mógł też zabronić tego Gartenbergowi, bo w ustawach na ten temat nie było ani słowa. Biedny burmistrz radził się członków magistratu i prawników, ale ci rozkładali ręce i odradzali kłótnię z wpływowym Gartenbergiem.

Rozterkę męża zauważyła żona i zapytała o przyczynę. Uważnie wysłuchawszy małżonka, udzieliła mu mądrej rady.

Gdy Gartenberg w ustalonym dniu przyszedł do burmistrza, ten powiedział, że daje mu pozwolenie na wyłożenie posadzki monetami, ale pod warunkiem, że będą ułożone na sztorc.

Wnętrze pasażu Gartenbergów (pocztówka z kolekcji Ołega Hreczanyka)

Jakkolwiek bogaty był Gartenberg, ale na to pieniędzy mu nie starczyło. Obrażony kupiec wrócił do domu. Ale obraził się na próżno – po dziesięciu latach wszystkie monety na pewno wydłubaliby rosyjscy kozacy, którzy zdobyli miasto.

Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 10 (326) 31 maja – 17 czerwca 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.