• Dytiatyn 99 lat po bitwie

    16 września 1920 roku było już po bitwie warszawskiej, bitwie pod Komarowem, ale oddziały Armii Czerwonej dalej stanowiły niezmiernie groźnego przeciwnika. Dopiero za trzy dni mars...
  • Szczęśliwa Trzynastka

    Po raz pierwszy wręczono nagrody Zasłużony dla Polaków na Wschodzie. Wśród nagrodzonych lwowiacy: dyrektor Polskiego Teatru Ludowego Zbigniew Chrzanowski i redaktor naczelny Kurier...
  • Wkrótce Polsko-Ukraińskie Spotkania w Ja...

    Rozmowy Wolnych z Wolnymi ...

aktualności

Aleksiej Ładin o wymianie więźniów: To wielkie zwycięstwo!

14/09/2019 09:42

Aleksiej Ładin, adwokat z Jałty, nie krył wzruszenia na wieść o wymianie więźniów między Rosją a Ukrainą.

Prezentacja książki o zagładzie Żydów Przykarpackich

11/09/2019 19:11

W Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego odbyła się prezentacja książki „150 ze 150 tysięcy… Zagłada Żydów Przykarpackich jako element etnograficznej i demograficznej katastrofy w Galicji Wschodniej”. Wydarzenie miało miejsce podczas IV Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Stanisławów i Ziemia Stanisławowska w latach 1939–1945”.

IV Międzynarodowa Konferencja Naukowa o Stanisławowie

11/09/2019 18:28

O wydarzeniach, które miały miejsce w Stanisławowie i w regionie w okresie II wojny światowej debatowali naukowcy z Polski i Ukrainy oraz mieszkańcy Iwano-Frankiwska podczas IV Międzynarodowej Konferencji Naukowej Stanisławów i Ziemia Stanisławowska w latach 1939–1945. Wojna – Okupacja – „Wyzwolenie”. Przez trzy dni badacze historii omawiali tematy związane z życiem ówczesnych mieszkańców Stanisławowa i ich losami w czasie II wojny światowej.

Archidiecezjalne dożynki w Krysowicach

11/09/2019 18:09

We wsi Krysowice w obwodzie lwowskim odbyły się archidiecezjalne dożynki. Na placu kościelnym przy sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej zgromadzili się parafianie z całego dekanatu mościskiego, aby podziękować Panu Bogu za zebrane plony ziemi.

Dialog, który buduje…

11/09/2019 06:17

Rozmowa Anny Gordijewskiej z Mariuszem Olbromskim, literatem, muzealnikiem, inicjatorem Dialogu Dwóch Kultur.

Narodowe Czytanie 2019 w Stanisławowie

10/09/2019 12:34

Polska społeczność Iwano-Frankiwska (dawnego Stanisławowa) od kilku lat uczestniczy w akcji Narodowe Czytanie. Lektury w języku polskim i ukraińskim rozbrzmiały na podwórzu Pałacu Potockich.

Kurier czytają wszędzie!

10/09/2019 11:24

Czasy się zmieniły. Kto mógłby pomyśleć jeszcze kilkadziesiąt lat temu, że naszą gazetę można będzie czytać w każdym zakątku świata. Co prawda, nie w wersji drukowanej, ale na naszym portalu za pośrednictwem internetu. No cóż, kiedyś o tym można było tylko pomarzyć.

Lwów na Ochocie

10/09/2019 11:18

Cisza na planie! Akcja! – takie słowa rozległy się wiele razy w starym, stylowym mieszkaniu przy ul. Asnyka na warszawskiej Ochocie, które „grało” gabinet dowódcy Okręgu Korpusu VI Władysława Langnera na placu Bernardyńskim we Lwowie, dziś Płoszczy Sobornej. Zobaczymy je w zwiastunie filmu o obronie Lwowa we wrześniu 1939 r.

Wspieranie nauczania języka polskiego na Ukrainie

10/09/2019 07:05

Fundacja Dziedzictwo Kresowe z Warszawy w ramach realizowanej misji wspierania nauczania języka polskiego za granicą przekazała w darze na rzecz wszystkich placówek oświatowych z polskim językiem nauczania, działających na terenie obwodu lwowskiego, zestawy podręczników, multibooki i pomoce naukowe dla klas początkowych.

publicystyka

Legendy starego Stanisławowa. Część 24

14/09/2019 10:18

Profesorowie-dziwacy

Szlacheckie kontrmarki z czasów upadku Rzeczypospolitej a patriotyzm

11/09/2019 07:09

Kontrmarki na monetach wybijano już w starożytności. Między innymi, na terytorium Ukrainy są one znane od co najmniej IV wieku p.n.e. Znakowanie w ten sposób monet było szeroko praktykowane w Olbii, Chersonezie, Pantykapei i Królestwie Bosporu.

Powódź 1969 roku

10/09/2019 09:43

Przełom maja i czerwca bieżącego roku 2019 zapamięta się mieszkańcom Frankiwska jako czas bezustannych deszczy. Poziom wody w rzekach osiągnął wysokie wskaźniki i gdyby deszcze nie ustały, mogłoby dojść do powodzi.

Krymok – polska wioska na dalekich Kresach

09/09/2019 09:30

Wyjście na grzybobranie może dostarczyć ciekawych i, jeśli się poszczęści, smacznych wrażeń, ale może być też pouczające.

Hop-siup!

09/09/2019 09:13

Samolotem z Warszawy do Lwowa? To tylko chwila!

Jak Polacy Charków budowali. Część LV

05/09/2019 09:48

Polacy w sądownictwie Charkowa do 1917 roku

Kim są uchodźcy

05/09/2019 09:37

Hołdowanie zdrowemu rozsądkowi, szacunek dla logiki oraz zamiłowanie do samodzielnego myślenia, często zmuszają mnie do pisania tekstów pełnych sądów politycznie niepoprawnych.

Tomasz Wolff: Polak z Czechem żyją obok siebie i muszą żyć w dobrych stosunkach

05/09/2019 09:23

Z TOMASZEM WOLFFEM, redaktorem naczelnym „Głosu” – Gazety Polaków w Republice Czeskiej rozmawiał EUGENIUSZ SAŁO.

Lata 1939–1946 „Na bajkach” we Lwowie

04/09/2019 05:59

Niedawno odwiedził nas pan Tadeusz Żuk, nasz stały czytelnik. Pan Tadeusz większość swojego życia spędził we Lwowie, do tego w dzielnicy, w której znalazła miejsce nasza redakcja.

Wojna wisi na włosku

01/09/2019 10:06

Ostatnie dni sierpnia 1939 roku upływały w gorącej atmosferze. Co dnia prasa donosiła o kolejnych prowokacjach niemieckich na granicy i o braku odpowiedniej reakcji ze strony polskiej – „aby nie prowokować”. Na świecie apelowano o pokój, a w kraju o zachowanie spokoju i przygotowanie się do obrony.

Na cmentarzach nie ma granic

27/08/2019 14:00

To już od 33 lat Polacy i Ukraińcy ze Stowarzyszenia „Magurycz” odnawiają stare nagrobki zmarłych różnej narodowości, wyznań i poglądów.

Strzał w kolano

-a A+

Opinia o konieczności ułożenia jak najlepszej współpracy pomiędzy Ukrainą a Polską jest od lat fundamentem relacji dwustronnych pomiędzy naszymi państwami. Niestety, deklaracja ta nie zastąpi realnych działań i wzajemnego zrozumienia, a te wciąż są towarem deficytowym i zdawać się może, że brak ten jest jedynym pewnikiem w stosunkach polsko-ukraińskich.

Na przestrzeni kolejnych lat słyszymy o tym, że póki nie osiągniemy konsensusu w kwestiach związanych z bolesną wspólną historią niemożliwe będzie traktowanie siebie wzajemnie jako pełnoprawnych partnerów, kierujących się dobrą wolą w kształtowaniu polityki. Polska ma pełne prawo oczekiwać potępienia zbrodni, jakich dokonano w przeszłości na jej obywatelach i tego prawa nikt nie neguje. Ukraińscy politycy z kolei zdają się nie dostrzegać tego, że działania Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej nie zawsze są działaniami na rzecz dobra kraju.

Nie tylko nad Wisłą UIPN jest dziś postrzegany jako zaangażowany w budowanie propagandy, a nie poszukiwanie prawdy. Potępiając słowa amerykańskich kongresmenów o ukraińskich nacjonalistach służących w niemieckich formacjach podczas II wojny światowej i uznając je za wynik przyjęcia przez USA rosyjskiej narracji, Instytut w rzeczywistości przyczynił się do utwierdzenia wielu osób w przekonaniu, że „radykalny nacjonalizm na Ukrainie ma obecnie rangę polityki państwowej”. Taka opinia, publikowana przez prorosyjskie portale informacyjne, jest również właściwa dla innych państw, które jeszcze niedawno upatrywały w Ukrainie partnera, a obecnie zmuszone są do weryfikacji swojego stanowiska nie tylko dlatego, że nie chcą stawać w jednym rzędzie z krajem, który nazywa ulice nazwiskami osób co najmniej niejednoznacznie ocenianych przez historyków. Także dlatego, że w dobie popularności środowisk prawicowych, a wręcz skrajnie prawicowych i nacjonalistycznych, niektóre europejskie rządy nie mogą pozwolić sobie na sprzymierzanie się z krajem, który przez ich elektorat postrzegany jest jako orędownik wrogiej sprawy.

Oczywistym jest, że nie możemy mówić o nacjonalizmach „lepszych” i „gorszych”, ale równie oczywistym jest, że mają one wpływ na kształtowanie dzisiejszej polityki tak wewnętrznej, jak i międzynarodowej i niedocenianie ich wagi jest poważnym błędem. W przypadku Ukrainy nacjonalistyczne odniesienia okazały się być przysłowiowym strzałem w kolano rodzącej się demokracji. Gros obywateli nie jest skłonnych zaakceptować kultu OUN-UPA i nie wyobraża sobie wprowadzenia do przestrzeni publicznej bohaterów, których uważa za bandytów. Ideologia ta budzi zastrzeżenia nie tylko przedstawicieli mniejszości narodowych, ale też etnicznych Ukraińców, którzy chcieliby budować swoją przyszłość na wartościach europejskich, lecz nie w rozumieniu ich przodków żyjących w latach międzywojennych. Wtedy to bycie nacjonalistą było w pewnych kręgach nie tylko modne, ale wręcz stanowiło synonim bycia człowiekiem światowym. Dziś jest raczej symbolem zaściankowości, a tej mieszkańcy kraju, który przez lata tłamszony był przez władzę radziecką, z pewnością mają dość.

Nacjonalizacja jest też hasłem wygodnym dla Rosji, która czyni wiele, aby przedstawiać Ukrainę jako twór niestabilny, niegodny miejsca w strukturach NATO czy Unii Europejskiej. „W sytuacji dużych sprzeczności wewnątrzpaństwowych, niestabilności politycznej i niezadowolenia społecznego władze Ukrainy aktywnie promują wizerunek wroga zewnętrznego, jakim rzekomo jest Rosja” poinformowała Ambasada Federacji Rosyjskiej w Waszyngtonie po serii „rusofobicznych ataków ukraińskich nacjonalistów, którzy, przy współudziale władz, zaatakowali 17 i 18 lutego Rosyjskie Centrum Nauki i Kultury, przedstawicielstwo Rossotrudniczestwa i biura rosyjskich banków w Kijowie”. Z taką opinią trudno jest walczyć nawet, jeśli równocześnie publicyści informujący o wydarzeniach przypominali, iż relacje rosyjsko-ukraińskie są dziś złe ze względu na aneksję Krymu czy wojnę na wschodzie Ukrainy.

Prezydent Petro Poroszenko nie podjął kroków mających na celu ukrócenie tych działań UIPN, które były szkodliwe dla wizerunku państwa. Dbałość o historię nie musiała bowiem oznaczać wywyższania tych momentów z przeszłości, które były kontrowersyjne, a wręcz są potępiane tak przez obywateli Ukrainy, jak i innych państw. Poroszenko nie poszedł w ślady swoich poprzedników i nie skupił uwagi na pamięci o Wielkim Głodzie. Wzorem nieodpowiedzialnych przywódców zantagonizował społeczeństwo, zaniedbał walkę o postrzeganie własnego kraju na świecie, przyczynił się do pogorszenia relacji z sojusznikami, prawdopodobnie przegrywając tym samym wybory prezydenckie.

Jego kontrkandydat, Wołodymyr Zełenski, nie jest nawet politykiem, a komikiem o solidnym zapleczu, którego wybór w pierwszej turze głosowania był wyraźnym sygnałem nie tylko braku zaufania do obecnej głowy państwa, ale też zmęczenia zakotwiczeniem w ideologii OUN-UPA. Oddane na niego głosy nie są ewenementem w skali świata: obecnie wyraźna jest tendencja do dokonywania wyborów uznawanych za co najmniej kontrowersyjne, a i w przeszłości walkę o urząd prezydencki wygrywali elektryk czy aktor, jak w Polsce czy USA. Tym razem jednak postawienie na człowieka, który nie posługuje się sprawnie językiem ukraińskim, nie ma odpowiednich kwalifikacji, za to za którym stoi oligarcha skonfliktowany z obecną głową państwa obciążony poważnymi zarzutami, wydaje się być największym błędem, jaki Ukraińcy mogą popełnić. Przy tym brak pewności, na ile popularność Zełenskiego jest wynikiem zabiegów rosyjskich „specjalistów od PR”, dodatkowo potęguje obawy przed przyszłością jednego z największych państw na kontynencie.

Polska nie jest dziś skłonna do podejmowania kroków mających wspierać reelekcję Poroszenki. Politycy i elektorat partii rządzącej nie mogą pozwolić sobie na przychylność wobec człowieka akceptującego antypolskie, w rozumieniu Polaków, działania UIPN. Wołodymyr Zełenski jest natomiast postrzegany wręcz jako „kandydat niezależny”, co za tym idzie potencjalnie łatwiejszy w przyszłych kontaktach. Na pewno jest też pokazywany przez niektóre media i portale internetowe jako ten, do głosowania przeciw któremu nawołują liderzy „ukraińskich organizacji i środowisk nacjonalistycznych i neobanderowskich jak OUN, UNA-UNSO, KUN i Prawy Sektor, a także szef UIPN Wołodymyr Wjatrowycz czy syn Romana Szuchewycza, Jurij”. Jeśli zatem środowiska te występują przeciw Zełenskiemu to, w opinii części Polaków, niejako automatycznie w interesie Polski leży udzielenie mu poparcia, a co najmniej cicha akceptacja. Co prawda Zełenski przedstawiany jest równocześnie jako gotów do współpracy z Putinem i człowiek niezdolny walczyć o odzyskanie Donbasu i Krymu, przeciwnik integracji z UE i NATO, wzmocnienia armii, niezależności Cerkwi prawosławnej i sektora energetycznego, a na pewno nie jako ktoś, kto będzie zabiegał o umacnianie języka ukraińskiego, ale tak naprawdę wydaje się, że problemy te są dla Warszawy drugorzędne. Zarazem wymowa artykułów podkreślających przychylność nacjonalistów wobec Poroszenki jest wizerunkową klęską obecnego prezydenta.

W tej sytuacji wydaje się, że wybór Zełenskiego okaże się dla niektórych partnerów Ukrainy mniejszym złem. Populizm, niewiele mówiące hasła, przy jednoczesnym kreowaniu się na człowieka rozumiejącego potrzeby „zwykłych” obywateli i podkreślanie patriotyzmu, mającego wyrażać się choćby w odmowie występów w Rosji, okazały się zabiegiem chwytliwym, a druga tura wyborów prezydenckich pokaże, czy również skutecznym.

Polska oczekuje na wyniki głosowania i jednocześnie oficjalnie zachowuje proukraińską postawę, dzięki czemu Kijów z wdzięcznością przyjmuje odmowę wpuszczenia na polskie wody terytorialne rosyjskiego żaglowca „Siedow”. Szkoda tylko, że równocześnie Warszawa nie zablokowała sprowadzania węgla z terytorium okupowanego przez Rosjan Donbasu. Urobek z kopalni antracytu należących do ukraińskiej firmy D.TEK, przejętych przez separatystów, początkowo mógł trafiać do polskich odbiorców nieświadomych jego pochodzenia, ale obecnie trudno już używać takiej argumentacji. Póki strona polska nie poweźmie i w tej kwestii odpowiednich kroków trudno obarczać nacjonalistów wyłączną odpowiedzialnością za niepowodzenia.

***
Relacje polsko-ukraińskie każdorazowo powinny być umieszczane w szerszym, europejskim i światowym kontekście. Sprzyjają temu konferencje takie, jak spotkanie poświęcone „Kryzysowi współczesnego systemu bezpieczeństwa: w poszukiwaniu nowego porządku międzynarodowego”, które odbyło się w dniach 4-5 kwietnia we Lwowie. Organizatorzy, wśród których znaleźli się Uniwersytet im. Iwana Franki we Lwowie, Uniwersytet Jagielloński, Centrum bezpieczeństwa międzynarodowego i współpracy międzynarodowej, Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu, Polskie Towarzystwo Stosunków Międzynarodowych, stworzyli warunki do szerokiej dyskusji m.in. na temat zagrożeń dla bezpieczeństwa w rozumieniu regionalnym i międzynarodowym czy uwarunkowań i zagrożeń dla transformacji na Ukrainie. Dyskutowano w tym kontekście uwarunkowania historyczne, a jednym z istotniejszych wniosków była nienowa przecież konstatacja, że chcąc budować wspólną przyszłość musimy akcentować to, co dobre we wspólnej przeszłości i na bazie tych doświadczeń pokonywać aktualne trudności. Można rzec – o tym już wielokrotnie mówiono. Ale póki istnieje potrzeba organizowania takich konferencji, a ich uczestnicy podnoszą ten problem oznacza to, że wciąż mówimy za mało, a jeszcze mniej robimy w tej sprawie.

Agnieszka Sawicz
Tekst ukazał się w nr 7 (323) 15-26 kwietnia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.