aktualności

Marszałek Senatu RP oddaje hołd zabitemu w Donbasie 20-letniemu Ukraińcowi

19/08/2019 13:53

Podczas wizyty na Ukrainie, marszałek Senatu Stanisław Karczewski wraz z Ambasadorem RP w Kijowie Bartoszem Cichockim oddali hołd poległemu w Ługańsku 20–letniemu ukraińskiemu żołnierzowi.

Marszałek Senatu weźmie udział w upamiętnieniu bitwy pod Kostiuchnówką

16/08/2019 11:53

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski rozpoczął w piątek wizytę na Ukrainie, gdzie weźmie udział w uroczystościach upamiętniających bitwę pod Kostiuchnówką i spotka się z harcerzami oraz z Polakami z Łuckiego Okręgu Konsularnego.

Święto Wojska Polskiego we Lwowie

15/08/2019 17:32

Uroczystą mszą św. w katedrze lwowskiej rozpoczęły się uroczystości odpustowe Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz obchody Święta Wojska Polskiego.

19. Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński na Ziemi Lwowskiej

15/08/2019 16:21

Na Ukrainę przybyli uczestnicy 19. Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. 13 sierpnia, po zwiedzeniu Lwowa, polscy motocykliści udali się do Zadwórza, Brodów, Podkamienia i Huty Pieniackiej.

1600 osób skorzystało z przejścia granicznego na Zakarpaciu

14/08/2019 16:07

Przejście graniczne Łubnia – Wołosate, które funkcjonowało na granicy polsko-ukraińskiej od 8 do 10 sierpnia pozwoliło na przekroczenie granicy 1600 obywateli różnych państw – informuje służba prasowa administracji obwodowej Zakarpacia.

Polscy harcerze oddają hołd ukraińskim żołnierzom walczącym z bolszewikami

14/08/2019 15:18

W przeddzień 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej polscy harcerze i członkowie organizacji ukraińskich skautów Płast zapalą świece w całej Polsce na grobach żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej, sojuszników niepodległej Polski w walce z bolszewikami.

28. Piesza Pielgrzymka z Ukrainy na Kalwarię Pacławską

12/08/2019 14:14

Niedzielnym porankiem 11 sierpnia od kościoła św. Józefa w Trzcieńcu koło Mościsk strartowała 28. Piesza Pielgrzymka z archidiecezji lwowskiej do sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej.

Spotkanie wakacyjne z Kabaretem „Czwarta rano”

12/08/2019 14:05

W Budynku Nauczyciela przy ul. Kopernika 42 odbył się specjalny wakacyjny występ Lwowskiego Kabaretu Artystycznego „Czwarta rano”.

W Lutowiskach odsłonięto popiersie Jerzego Janickiego

11/08/2019 16:14

W Gminnym Ośrodku Kultury w Lutowiskach odsłonięto popiersie Jerzego Janickiego - wybitnego pisarza, dramaturga, scenarzysty, współautora seriali radiowych i telewizyjnych. Na uroczystości przyjechała rodzina reżysera.

publicystyka

Ostatni bój stanisławowskiej fortecy. Część 2

13/08/2019 09:49

Dalsze wydarzenia, opisujące zajęcie stanisławowskiej fortecy, zaczerpnęliśmy ze wspomnień dwóch osób.

Dominikanie. Część 3

12/08/2019 09:40

Klasztory rzymskokatolickie na Wschodzie Rzeczypospolitej

Legendy starego Stanisławowa. Część 23

11/08/2019 09:31

Pasaż od Gustawa Eiffla

Pierwszy mecz, pierwszy gol. Część 1

10/08/2019 07:48

O Edmundzie Cenarze, osobie, która zapoczątkowała we Lwowie piłkę nożna, faktycznie stając się jego „ojcem chrzestnym”, pisałem już w Kurierze Galicyjskim w 2015 roku (nr 16 (236), 28.08–14.09).

Ulwowiciel kabaretu

09/08/2019 07:36

Codzienność rzadko zajmuje poczesne miejsce w historii, pamięć ludzi i narodów przez całe stulecia napędzają wielkie, często brutalne tryby polityki.

Jak na wieży ratuszowej przechowano żydowską rodzinę

09/08/2019 07:23

Po raz pierwszy usłyszałem tę prawie niewiarygodną historię wiele lat temu z ust honorowego obywatela Drohobycza śp. Alfreda Szrajera. Znał osobiście uratowaną z Holokaustu Irenę Binsztok (Frisz), późniejszą pisarkę.

Adam Marie – tragiczna historia lwowskiego kolejarza

08/08/2019 06:52

Opisując represje z lat pierwszej sowieckiej okupacji przywołujemy zazwyczaj falę brutalnych morderstw bezpośrednio po 17 września 1939 r., masowe deportacje z lutego 1940 r, czy też likwidację więzień w czerwcu 1941 r. Sowiecki terror miał też jednak zupełnie inne oblicze – nie tak spektakularne, ale znacznie bardziej niebezpieczne i pochłaniające zdecydowanie więcej ofiar.

Izba i komora pod jednym dachem

06/08/2019 19:07

I Rzeczpospolita w okresie rozbiorów zamieszkana była głównie przez ludność wiejską. W rolnictwie i hodowli zajętych było prawie 90% jej mieszkańców. W tym czasie w Europie Zachodniej zakładano już podstawy nowoczesnego przemysłu i rolnictwa: przeważały płodozmiany, wykorzystanie nowych kultur. Na roli coraz częściej pracowały maszyny rolnicze.

Jak Polacy Charków budowali. Część LIV

05/08/2019 10:18

Zasługi i porażki rodziny Szackich w Charkowie

Strusów – jedna z najpiękniejszych wsi Ukrainy

05/08/2019 10:07

Miejscowość Strusów koło Trembowli na trwałe ulokowała się w dziesiątce najpiękniejszych zakątków Ukrainy, przy czym w górnej części tabeli. Wioska faktycznie jest niezwykle malownicza, ma wiele interesujących zabytków, więc żaden podróżny nie odjedzie stąd rozczarowany.

Zdrowy rozsądek

-a A+

Zdrowy rozsądek ma służyć zobaczeniu i ocenieniu sprawy taką, jaka jest, a nie taką, jaką byśmy chcieli ją zobaczyć.

Jeśli więc, dzięki uniknięciu pułapek, które brak zdrowego rozsądku pozwoli na nas zastawić, zobaczymy czy ocenimy coś jednoznacznie, niejednoznacznie, symetrycznie czy niesymetrycznie – nie widzę w tym problemu. Natomiast problemem będzie to, gdy o „zdrowym rozsądku” zapomnimy albo go odrzucimy, by nasz obraz bądź ocenę sprawy „dopasować” do oczekiwanego. „Zdrowy rozsądek” nie tylko przy analizie i ocenianiu awantur stosować warto – on się świetnie sprawdza w codziennym życiu. Z jednej strony – działa niczym tama, hamulec bezpieczeństwa który nie pozwala nam poddać się manipulacjom. Z drugiej – jest swoistymi „okularami”, które pozwalają nam widzieć ludzi, świat i jego sprawy w prawdziwej barwie i formie, a tym samym analizować realność i podejmować odpowiednie decyzje. Dzięki temu mamy szansę nie znaleźć się w sytuacji kierowcy, który musi prowadzić samochód z zamkniętymi oczyma, polegając na radach pasażerów.

Już wiele razy zadawano mi pytanie, dlaczego w moich tekstach zamiast zająć się czymś lekkim, wesołym i przyjemnym – czymś takim, co i miłe dla czytających będzie i lekko to będzie przeczytać, i popularnym się stać może – piszę o złożonych i niewesołych sprawach. Jeszcze – też często pytany jestem o to, dlaczego na „barykady” tak popularnych ostatnio wszelakich medialnych awantur się nie rzucam, sztandarów nie rozwijam, okrzyków nie wznoszę – czyli o to, dlaczego w moich felietonach jednoznacznie i bezwarunkowo nie staję po jednej z wojujących w Polsce (i nie tylko w Polsce) stron i entuzjastycznie nie przejawiam chęci postponowania tej strony „drugiej”. Jednym słowem pytany jestem o to, dlaczego żadnej z wojujących ze sobą armii nie służę, fanatyzmu nie przejawiam, równo w szeregu nie staję. Przecież – pytają – ani to dzisiaj modne, ani miłe, ani bezpieczne. Gorzej – mówią – pisząc tak jak piszesz i pisząc to co piszesz – na ataki z „obydwu stron” (wszelakich) się narażasz i tym samym tylko na straty, a nie na korzyści liczyć możesz. Pytają mnie o to ludzie życzliwi (tak! To są ludzie szczerze mi dobrze życzący – użyłem tego określenia w jego właściwym znaczeniu), moi znajomi, przyjaciele. Szanuję ich życzliwość, cenię te znajomości i przyjaźnie, lubię też nasze rozmowy, dyskusje i sprzeczki nawet. Rozumiem także, dlaczego mnie o to pytają – już pisałem, dobrze mi życzą i tyle! Dlatego, chcąc tę ciekawość zaspokoić i wątpliwości wyjaśnić, chociaż już kiedyś, w jednym ze starych felietonów w Kurierze starałem się odpowiedzieć na podobne pytania, odpowiem na nie raz jeszcze.

Tak właściwie, to na te wszystkie pytania odpowiedź jest jedna – „zdrowy rozsądek”. Jestem „wojownikiem zdrowego rozsądku” – o niego walczę, jego propaguję, nim się posługuję (przynajmniej staram się to robić, ile sił). To jest właśnie powodem, dlaczego piszę długie i mało popularne teksty, dlaczego się w nich złożonymi sprawami zajmuję. To jest także przyczyną tego, że „nie znajduję mojej armii” i tym samym nie wstępuję na „barykady” wszelakich awantur – „zdrowy rozsądek”. Uważam, że jego brak – w różnych tego braku przejawach i odmianach – prowadzi do opętania, fanatyzmu, nienawiści i zła. Wyrzeczenie się korzystania ze zdrowego rozsądku (w imię obojętnie czego) może wprawdzie nie zawsze jest czynnikiem sprawczym, ale bezsprzecznie jest elementem koniecznym dla tego, aby wybuchały kolejne awantury, a następnie, już rozniecone, płonęły długo i „sypały iskrami” nowe awantury rozpalając. To brak zdrowego rozsądku nie pozwala odrzucać i piętnować wszelkich odmian kłamstwa, przebaczać, rozumieć, rozmawiać, współczuć, zezwalając jednocześnie na kwitnięcie wszelakich absurdalnych teorii, usprawiedliwianie tego, czego usprawiedliwić się nie da, nazywanie zła dobrem i odwrotnie.

Ta „zezwalająca rola” braku „zdrowego rozsądku” jest – moim zdaniem – niebywale istotna, bowiem o ile sama rezygnacja z korzystania z logiki i krytycznego myślenia (a te, razem z poczuciem przyzwoitości, za integralną część „zdrowego rozsądku” uważam) sama może nieczęsto zło rodzi, to już na pewno uniemożliwia ona tego zła (uwaga – dobra także!) adekwatną ocenę i tym samym pozwala temu złu kwitnąć w najlepsze – prawda, często pod zmienionym imieniem. To właśnie filtr, którym jest „zdrowy rozsądek”, rujnuje, burzy, a może nawet powstawać nie pozwala, wszelkim niby to „logicznym” konstrukcjom myślowym „usprawiedliwiającym” bądź maskującym (innymi imionami) kłamstwo, fałsz, manipulację, agresję, hipokryzję, merkantylność, nienawiść… itd., itp. To właśnie brak „zdrowego rozsądku” pozwala na absurdalne oceny, chytre manipulacje, zniekształcanie obrazu świata.

Przykładowo niedawna polsko-polska awantura o antysemityzmie. Moim zdaniem jest ona doskonałym przykładem tego jak brak „zdrowego rozsądku” może nasz świat „układać”. Jedni tejże awantury „wojownicy” ogłosili, że Polska i Polacy to sami antysemici i tyle, zaś to wszystko co miało miejsce, a co temu oświadczeniu przeczy, to były niegodne uwagi i warte zapomnienia incydenty. By prawdziwość takiego postrzegania sprawy wykazać, użyli wszelakich argumentów prawdziwych, nieprawdziwych – jednym słowem wygodnych. Drudzy „wojownicy” – przeciwnicy tych „pierwszych” – uroczyście orzekli, że antysemityzm Polsce i Polakom zawsze był i jest wstrętnym, zaś to wszystko co miało miejsce, a co temu oświadczeniu przeczy, to były niegodne uwagi i warte zapomnienia incydenty. Z argumentami – tak samo. Tymczasem ani jedna, ani druga argumentacja nie wytrzymuje krytyki „zdrowego rozsądku” właśnie!

Jesteśmy bowiem świadkami „uruchomienia” jednego z mechanizmów, na którego to uruchomienie brak „zdrowego rozsądku” właśnie pozwala – dychotomii myślenia. I ci „pierwsi” i ci „drudzy wojownicy” starają się nas zagnać w pułapkę myślową, polegającą na postrzeganiu i ocenianiu złożonego problemu tylko w skrajnych jego przejawach. Przecież każdy, kto dysponuje wiedzą (a nie mniemaniami) o historii Polski, a także o antysemityzmie (nie tylko w Polsce) i jednocześnie potrafi ze „zdrowego rozsądku” korzystać, rozumie, że stosunek ludzi, państw i narodów do Żydów był i jest złożonym problemem i nie sposób go „namalować” tylko w czarno i białym kolorze. Jeśli nawet ograniczyć się w ocenie problemu tylko do Polski i Polaków i tylko do ostatnich stu lat historii (szczególnie do lat II wojny światowej) – to też skomplikowana sprawa. Tak, to prawda – miały miejsce zdarzenia, które jednoznacznie skrajnymi nazwać można. Jednak – po pierwsze – nie tylko skrajne zło się działo i także nie tylko skrajne dobro! Było zarówno jedno, jak i drugie, dlatego oceniając, korzystając ze „zdrowego rozsądku”, nie można o którymkolwiek zapominać! Tymczasem „dychotomia” sprzyja temu by tylko skrajności widzieć, a w skrajnym (właśnie takim, jak ten, wypadku) by widzieć wyłącznie jedną skrajność! Brak „zdrowego rozsądku” na takie bez problemu pozwala, a co więcej – za właściwe i szczytne uważać każe. Bezsens kompletny!

Bezsens nie tylko dlatego, że każe się nam oceniać wyłącznie skrajności (do tego jest to ocena wybiórcza – ocenia się tylko jedną skrajność – chociaż dla większości oczywistym jest, że są one dwie) to jeszcze pomiędzy tymi skrajnościami jest cały „wachlarz” wydarzeń i zachowań „nieskrajnych” – co z nimi? Otóż brak „zdrowego rozsądku” pozwala sobie z tym problemem poradzić – wystarczy, że się zastosuje nieuzasadnioną generalizację. Najprościej – kiedy posługując się wygodnymi dla głoszonych teorii dowodami (opisami wydarzeń), a zapominając o dowodach (opisach wydarzeń) głoszonej teorii przeczących, „uruchamia” się ocenę powstałą jedynie na podstawie tych pierwszych i „rozciąga” się ją na całość. W ten sposób – nie ma problemu! Niestety, nie ma w tym „zdrowego rozsądku”.

Co warto zauważyć, „iskry” tej historycznej „awantury podstawowej”, rozpaliły już inną awanturę. Stało się bowiem tak, że to, jak kto ocenia problem istnienia (tak w przeszłości, jak i obecnie) antysemityzmu w Polsce, zostało użyte do tego, by samego oceniającego ocenić. Może dokładniej – przypisać jemu poglądy, do przypisania których nie dał żadnych powodów. Oczywiście „zdrowego rozsądku” w tych ocenach najczęściej się doszukać nie można, ale dokładnie tak się dzieje. Przy czym, przy formułowaniu takich ocen, przypisywaniu poglądów (niewyznawanych) zazwyczaj używane są kolejne nielogiczne konstrukcje, na których użycie „brak zdrowego rozsądku” pozwala.

Najpopularniejszą z nich jest sofizmat rozszerzenia. Polega to na tym, że np. z tego, że ktoś stwierdzi, że podczas niemieckiej okupacji Polski Polacy ratowali Żydów, pomagali, ryzykowali itd., tworzona jest kompletnie nielogiczna konstrukcja polegająca na przypisaniu (także twierdzącemu) myśli i opinii przez twierdzącego niepomyślanych i niewypowiedzianych, za to – w odróżnieniu od twierdzenia – jednoznacznie absurdalnych i łatwych do „pokonania”. Np. „A więc Ty twierdzisz, że Polacy ratowali, pomagali, ukrywali?! Czyli co? Przed wojną nie było „ławkowego getta”, podczas wojny nie było „szmalcowników” i „granatowej policji”, a po wojnie „pogromu Kieleckiego”?!!! To Ty twierdzisz, że nie było i nie ma antysemityzmu w Polsce?!!!”. Proszę zwrócić uwagę, że w pierwszym twierdzeniu nie ma żadnych podstaw dla tego by przypisać jego autorowi podobne, absurdalne twierdzenia zawarte w oskarżycielskim wręcz pytaniu. Jednak są one jemu przypisywane, bo z nimi łatwo i wygodnie walczyć, podczas gdy z twierdzeniem będącym pretekstem dla powstania zademonstrowanej filipiki nikt, kto chociaż ma minimalną o historii okupacji Polski wiedzę, spierać się nie będzie.

Chciałbym, żeby to było jasne i zrozumiane jednoznacznie – podobne konstrukcje są tworzone i „w odwrotnym kierunku”. To znaczy, że ten kto zauważy, że Polakom były właściwe nie tylko szlachetne i bohaterskie postawy, że mówiąc o okupacji i postępkach Polaków wobec Żydów trzeba nie tylko o Ulmach pamiętać (chociaż bezsprzecznie trzeba), ale nie wolno zapominać i o tychże „szmalcownikach” i nie tylko o nich, musi się liczyć z tym, że przypisane mu zostaną niepomyślane i niewypowiedziane myśli i twierdzenia, jakoby zapominał o polskich „Sprawiedliwych Wśród Narodów”, jakoby negował bohaterstwo i poświęcenie wielu naszych rodaków ratujących Żydów w czasach okupacji itd., itp. – tym samym jakoby nie był patriotą, a był zdrajcą i wyznawcą szkodliwej „historycznej polityki wstydu”. Kompletnie bez sensu!

Zastosowanie „zdrowego rozsądku” na tworzenie podobnych konstrukcji nie pozwala i tyle! Aby skonkretyzować, przyznaję dosyć teoretyczne rozważania, posłużyłem się przedstawieniem tego jak brak zdrowego rozsądku i posługiwanie się nielogicznymi schematami myślowymi ma wpływ na polsko-polską awanturę na temat polskiego antysemityzmu. W związku z tym – tradycyjna już uwaga dla „czytających inaczej” czyli „czytających” w moim tekście to, czego nie napisałem – ten felieton nie jest głosem w sporze na temat polskiego antysemityzmu, a przyczynkiem do przemyśleń na temat roli braku „zdrowego rozsądku” w toczeniu jakiegokolwiek sporu. Rozpalona niedawno awantura na temat antysemityzmu Polaków (płonie ona od dawna, ale niedawno wybuchła nowym płomieniem) posłużyła mi jedynie za przykład tego, na jakie bezsensy brak „zdrowego rozsądku” w toczeniu podobnej pozwala – nic więcej.

Przyznaję jednak, zrobiłem to specjalnie. Z jednej strony dlatego, że jest to przykład niebywale wyrazisty, ale z drugiej strony po to, by jeszcze jedno narzędzie na korzystanie z którego brak „zdrowego rozsądku” pozwala, przedstawić. Już bowiem „oczyma mej duszy” widzę, jak „wojownicy” walczących ze sobą w polsko-polskiej wojnie (na temat polskiego antysemityzmu) armii po przeczytaniu niniejszego felietonu rzucają się w bój, by mój tekst w „w pył i proch” roznieść. Otóż przewiduję, że w owych „szarżach” i atakach nie problem braku „zdrowego rozsądku” będzie „polem bitwy”, a… polski antysemityzm, a ściślej – moje na ten temat poglądy. Tymczasem, niezależnie od tego, iż podobne będzie świetnym przykładem zastosowania opisanego już „sofizmatu rozszerzenia”, to dodatkowo to bardzo dobry przykład tzw. „fallacia accidentis” – czyli błędu uwydatnienia przypadkowego szczegółu. Brak „zdrowego rozsądku” pozwala bowiem przyjąć za rzecz naturalną i właściwą wybranie z napisanego i skoncentrowanie się na „rozwijaniu” szczegółu tak właściwie nieistotnego dla rozważanego zagadnienia, świadomie pomijając kwestie dla jego istoty istotne.

Przecież w tym felietonie „polsko-polska awantura o polski antysemityzm” jest użyta jedynie jako materiał do zademonstrowania działania różnych „mechanizmów, konstrukcji i narzędzi”, na których funkcjonowanie brak „zdrowego rozsądku” pozwala, ale w jej miejsce równie dobrze można „wstawić” jedną z kilkunastu (jeśli nie kilkudziesięciu) innych toczących się obecnie awantur. Dychotomia myślenia, nieuzasadniona generalizacja, sofizmat rozszerzenia, uwydatnienie przypadkowych szczegółów – jednym słowem kompletny brak „zdrowego rozsądku” najpierw pozwalający awanturę rozpalić, a następnie awanturować się bez końca, aż do doprowadzenia awantury (zarówno w ich formie, jak i w treści) do absurdu.

Felieton ten nie jest też tekstem nawołującym do szukania kompromisu, zgody, symetryzmu. To nie tak! Z prowadzonych przeze mnie dotąd dyskusji na temat „zdrowego rozsądku” wiem, że podobne argumenty podnoszą niektórzy moi kontrrozmówcy. W moim rozumieniu, „zdrowy rozsądek” ma służyć zobaczeniu i ocenieniu sprawy taką, jaka ona jest, a nie taką, jaką byśmy chcieli ją zobaczyć. Jeśli więc, dzięki uniknięciu pułapek, które brak „zdrowego rozsądku” pozwoli na nas zastawić, zobaczymy czy ocenimy coś jednoznacznie, niejednoznacznie, symetrycznie czy niesymetrycznie – nie widzę w tym problemu. Natomiast problemem będzie to, gdy o „zdrowym rozsądku” zapomnimy albo go odrzucimy, by nasz obraz bądź ocenę sprawy „dopasować” do oczekiwanego.

Oczywiście „zdrowy rozsądek” nie tylko przy analizie i ocenianiu awantur stosować warto – on się świetnie sprawdza w zwyczajnym, codziennym życiu. Z jednej strony – działa niczym tama, hamulec bezpieczeństwa, który nie pozwala nam poddać się manipulacjom przeróżnym. Z drugiej – jest swoistymi „okularami”, które pozwalają nam widzieć ludzi, świat i jego sprawy w prawdziwej barwie i formie, a tym samym analizować realność i podejmować odpowiednie decyzje. To jest niebywale ważne, uważam. Bowiem dzięki temu mamy szansę nie znaleźć się w sytuacji kierowcy, który musi prowadzić samochód z zamkniętymi oczyma, polegając na radach pasażerów.

Artur Deska
Tekst ukazał się w nr 5 (321) 15-28 marca 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.