• Przystanek Historia Lwów

    Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej z Rzeszowa przeprowadzili prelekcje historyczne we Lwowie. Dwudniowy pobyt zaowocował lekcjami w siedzibie Lwowskiego Towarzystwa Przyjaciół ...
  • XII Festiwal Kultury „Ukraińska Wiosna” ...

    Przez trzy majowe dni, od 9 do 12 maja, Poznań rozbrzmiewał dźwiękami XII Festiwalu Kultury „Ukraińska Wiosna”. Festiwal, zorganizowany przez Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Po...
  • Dziewczyna i generał. Śpiewająca histori...

    W 75. rocznicę prawykonania „Czerwonych maków na Monte Cassino” w sobotę, 18 maja o godz.19:30 we Lwowskim Akademickim Obwodowym Teatrze Lalek wystąpi kabaret „Czwarta rano”. ...

aktualności

79. urodziny Podkarpackiego Uniwersytetu Narodowego im. Wasyla Stefanyka

15/05/2019 15:42

14 maja, w dniu urodzin Wasyla Stefanyka, ukraińskiego poety i polityka, mieszkańcy Iwano-Frankiwśka (d. Stanisławowa) świętowali 79. rocznicę założenia Podkarpackiego Uniwersytetu Narodowego. Podczas Akademii, dedykowanej temu wydarzeniu, tytułem doktora honoris causa zostali odznaczeni: Adolf Juzwenko, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu i Wasyl Fersztej, dyrektor Lwowskiej Narodowej Biblioteki Naukowej Ukrainy im. Wasyla Stefanyka.

Pierwsza Stanowa Konwencja Rycerzy Kolumba na Ukrainie

15/05/2019 13:03

W dniach 10–12 maja w Iwano-Frankiwsku (d. Stanisławowie) odbyła się I Ogólnoukraińska Konwencja Rycerzy Kolumba, którą zainaugurowała Msza św. w kościele Chrystusa Króla pod przewodnictwem arcybiskupa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego.

Nabożeństwo Fatimskie przed zamkniętym kościołem we Lwowie

15/05/2019 12:44

– Stojąc pod zamkniętymi drzwiami tej świątyni, stajemy pod zamkniętymi drzwiami miłości i zrozumienia, które stają się symbolem oddzielającym ludzi między sobą i symbolem niechrześcijańskiej postawy, niosącej zgorszenie – powiedział arcybiskup Mieczysław Mokrzycki w homilii na placu przed kościołem Matki Bożej Gromniczej we Lwowie. Wieczorem 13 maja metropolita lwowski przewodniczył tam Mszy św. inaugurującej doroczne Nabożeństwo Fatimskie, po której poprowadził procesję z figurą Matki Bożej Fatimskiej ulicami miasta.

Pięciodniowe przejście graniczne Łubnia – Wołosate

14/05/2019 09:21

Podczas długiego weekendu majowego w obrębie Przełęczy Beskid pod Menczyłem w Bieszczadach, gdzie funkcjonowało tymczasowe piesze przejście graniczne Łubnia – Wołosate odnotowano 2784 przekroczeń granicy państwowej (1397 do Ukrainy i 1387 do Polski) – poinformowała zakarpacka obwodowa administracja państwowa. Obywateli RP było dwa razy więcej niż obywateli Ukrainy.

Lwów jest zakorzeniony w naszych sercach…

09/05/2019 12:45

Takimi słowami określił poznaniaków o lwowskich korzeniach prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Poznaniu Stanisław Łukasiewicz podczas inauguracji Dni Lwowa z okazji 30-lecia istnienia Towarzystwa, które odbyło się 7 maja br. w lwowskiej szkole nr 10 im. Marii Magdaleny.

Lwowskie obchody Dnia Pamięci i Porozumienia

09/05/2019 10:05

8 maja, w 74. rocznicę zakończenia II wojny światowej, we Lwowie, w ramach obchodów Dnia Pamięci i Porozumienia władze miasta i obwodu lwowskiego, ukraińscy wojskowi, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego i społeczności złożyli kwiaty i zapalili znicze pod krzyżem na Cytadeli, gdzie w latach okupacji hitlerowskiej znajdował się obóz koncentracyjny „Stalag 328”. Spośród 284 tys. jeńców wojennych zginęło tam ponad 142 tys. osób różnej narodowości.

357. urodziny Iwano-Frankiwska (d. Stanisławowa)

08/05/2019 12:17

Mieszkańcy Iwano-Frankiwska (d. Stanisławowa) świętowali 357. rocznice założenia miasta. Z tej okazji w centralnej części Iwano-Frankiwska odbyły się uroczystości z udziałem przedstawicieli władz lokalnych i licznych delegacji z różnych państw m.in. z Polski.

publicystyka

Skończyła się 9. Polska Wiosna Teatralna

11/05/2019 08:07

Ostatnim spektaklem tegorocznego święta polskiego teatru we Lwowie były dwie jednoaktówki Aleksandra Fredry w Teatrze Lalek. Polskiego klasyka wystawił teatr z Wędryni. W roku bieżącym były wystawiane trzy spektakle.

Muzycznie o Lwowie. Prezentacja książki Michała Piekarskiego

08/05/2019 16:57

We Lwowie zaprezentowano książkę Michała Piekarskiego „Muzyka we Lwowie”.

Ulewa stulecia we Lwowie. Część I

05/05/2019 07:08

Kurier Galicyjski już pisał o zimie stulecia we Lwowie (nr 2 z 31 stycznia – 14 lutego 2019 roku). Tak ostre zmiany pogody, gwałtowne ataki żywiołów w sumie nie są charakterystyczne dla klimatu lwowskiego, zazwyczaj łagodnego i umiarkowanego tak w zimie, jak i latem. Niezwykłe wydarzenia klimatyczne we Lwowie długo były pamiętane, zaś prasa lwowska podawała dokładne relacje i szczegóły. Takie były na przykład relacje o gwałtownej ulewie 16 czerwca 1905 roku, którą od razu nazwano ulewą stulecia.

3 Maj przed 90 laty

03/05/2019 05:35

Przed 90 laty, w 1929 roku, we Lwowie niezwykle uroczyście obchodzono kolejną rocznicę święta 3 Maja – 118 i 11 w odrodzonej Polsce. O przygotowaniach do uroczystości i jej przebiegu tak pisały lwowskie gazety codzienne…

Fałszywa symetria

02/05/2019 06:59

Historyczne losy Polaków i Ukraińców są ze sobą mocno powiązane. Oba narody musiały znosić obce panowanie, rządy bolszewików i okupację niemiecką i musiały walczyć o swoją wolność. W związku z tym wśród historyków ukraińskich panuje od pewnego czasu tendencja do porównywania historii walki wyzwoleńczej obu narodów w celu ukazania wspólnych cech i podobieństw w metodach walki z przeciwnikiem.

Stanisławów źródłem młodości

02/05/2019 05:27

Rozmowa Jarosława Krasnodębskiego z Adamem Jerzym Chowańcem, wieloletnim wicedyrektorem Domu Książki w Krakowie, synem przedwojennego prezydenta Stanisławowa.

Jezuici. Część 3

01/05/2019 12:29

Klasztory rzymskokatolickie na Wschodzie Rzeczypospolitej

Polska śliwka w ukraiński kompot, czyli jak weszłam do Lwowa od razu pod podszewkę

01/05/2019 05:16

Mój pierwszy kontakt ze Lwowem, a jednocześnie pierwszy wyjazd na teren byłego ZSRR odbiegał od schematu, który dotyczył wówczas większości Polaków.

Spisek porucznika Deblessema. Część 1

30/04/2019 16:55

Władza ukraińska w Stanisławowie trwała od 1 listopada 1918 do 25 maja 1919 roku. Jeżeli na temat zrywu listopadowego piśmiennictwo jest bogate, to o wydarzeniach majowych wiadomości jest niewiele. W literaturze historycznej mamy jedynie wzmianki o jakimś polskim powstaniu. Jest rzeczą oczywistą, że temat ten nie jest popularny wśród współczesnych badaczy, jednak studia nad ZURL bez zbadania tego fragmentu historii byłyby niepełne. Wobec tego proponuję Czytelnikowi spojrzenie na tę historię „z tamtej strony okopów”.

Rok 1927. Powstanie Polskiej Ligi Piłki Nożnej

-a A+

Kontynuujemy promocyjny druk części materiałów historycznych o początkach i rozwoju piłki nożnej we Lwowie, które pochodzą z książki autorstwa Bogdana Lupy, napisanej przy współpracy z Iwanem Jaremką i Jarosławem Hrysią „Kronika lwowskiej piłki nożnej (od poł. XIX w. – 1965 r.) Tom I”, która ukazała się drukiem po ukraińsku, a z czasem, dzięki wsparciu Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, ukaże się również po polsku.

Publikacja zawiera bogaty materiał historyczny od II połowy XIX wieku po rok 1965, pozyskany przez autorów z rozmaitych źródeł, a uchylający kulisy powstania tego najbardziej popularnego sportu, rozwiewający wiele mitów i legend o gwiazdach tego sportu, jego kibicach i działaczach.

„Piłkarska wojna domowa”
W roku 1926 po raz ostatni rozegrano mistrzostwo kraju według starych zasad: na wiosnę oraz latem drużyny rozgrywały mecze o pierwszeństwo w swoich okręgach, natomiast jesienią zwycięzcy tych rozgrywek walczyli o tytuł mistrza Polski. Poziom gry w poszczególnych okręgach był różny, a do finału dochodził tylko jeden przedstawiciel. Znane kluby większość meczy rozgrywały z drużynami słabszymi. Aby zagrać z równymi sobie, musiały umawiać się na mecze poza kalendarzem rozgrywek. To właśnie te mecze były głównym źródłem dochodu klubów, które utrzymywały się przede wszystkim z dochodów z meczy, składek członkowskich i datków bogatych kibiców. Mecze międzynarodowe były również takim źródłem dochodu. A jednak… na przykład, aktywność klubu lwowskiej „Pogoni” na arenie międzynarodowej, gdy drużyna rozegrała wiele takich spotkań, nie przyniosła oczekiwanych dochodów, a nawet, co najdziwniejsze, prawie doprowadziła klub do bankructwa!

Otóż – im więcej rozgrywek z równym przeciwnikiem, tym więcej kasy. Ten argument stał się decydujący w dyskusjach kierowników klubów sportowych, w działalności których football zajmował wiodącą pozycję. Zdecydowano utworzyć ligę najlepszych drużyn i tym samym podnieść poziom zawodów i wywołać zwiększone zainteresowanie kibiców. Niektóre kluby jednak sprzeciwiały się temu, ale jednak idea lwowskich klubów „Pogoni”, „Czarnych” i „Hasmonei” – którą przedstawił w ich imieniu na zebraniu w Krakowie 12 najlepszych klubów Polski 2 grudnia 1926 roku Tadeusz Kuchar – ostatecznie przekonała wszystkich.

4–5 grudnia w Warszawie na zebraniu założycielskim została stworzona Polska Liga Piłki Nożnej, w skrócie PLPN. Weszło do niej 14 klubów, w tym trzy lwowskie: „Pogoń”, „Czarni” i „Hasmonea”. 6 stycznie 1927 roku obrano zarząd, a 1 marca przewodniczącym zarządu został gen. Roman Górecki – prezes warszawskiej „Legii”. W ciągu kilku tygodni do Ligi przystąpiło 57 klubów. 14 z nich stworzyły tzw. „Ekstraklasę”, a reszta utworzyła niższe, ligi okręgowe.

Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) przyjął stworzenie Ligi (nawet jako członka Związku, co deklarowali organizatorzy) bardzo negatywnie. Prezes Cetnarowski, będący jednocześnie prezesem „Cracovii”, na zebraniu zarządu przeprowadził uchwałę o dyskwalifikacji wszystkich zawodników, działaczy i klubów, które wstąpiły do Ligi. O sytuacji doniósł do FIFA (PZPN był członkiem FIFA od 20 kwietnia 1923 roku). A już 22 maja Związek tworzy własną ligę – „klasę państwową”.

Jednak już wcześniej – 3 kwietnia – startowały rozgrywki w ramach Ligi, w pierwszej turze odbyło się 7 meczy. Dopiero 20 lipca podczas spotkania obu skonfliktowanych stron wypracowano kompromis. 29 grudnia podpisano uzgodniony dokument w tej sprawie. 15 stycznia 1928 roku na Walnym Zebraniu PZPN Liga została włączona jako 11 członek Związku. „Wojna futbolowa” w Polsce się zakończyła.

Debiutem „pokojowych” rozgrywek było lwowskie derby – 3 kwietnia „Pogoń” przyjmowała „Hasmoneę”. Mecz zakończył się zwycięstwem ubiegłorocznego mistrza z wynikiem 7:1. Ale… ktoś się dopatrzył, że uczeń Karol Prass, grający pod pseudonimem „Wichura”, nie otrzymał formalnego zwolnienia z „Lechii”. Złożono protest i kierownictwo Ligi wynik meczu anulowało. Powtórny mecz tych drużyn, rozegrany 16 czerwca, zakończył się porażką „Pogoni” 1:2. Działacze Polskiej Ligi byli czasami aż nadto „zasadniczy”. Gdy „Pogoń” na jesieni rozegrała towarzyskie spotkanie z „Cracovią” (która w tym roku nie była członkiem Ligi, ponieważ prezes Cetnarowski był jej przeciwnikiem), zdyskwalifikowano lwowską drużynę na trzy ostatnie mecze rozgrywek, przysądzając walkowerem porażki 0:3. Gen. Roman Górecki, prezes Ligi, stwierdził, że „nie może być sentymentów, gdy rujnuje się ligowa solidarność”. To właśnie nie pozwoliło „Pogoni” nawet wejść do trójki liderów i musiała zadowolić się czwartym miejscem. Nie bez znaczenia był też fakt, że drużyna „Pogoni” przez pierwszy ligowy sezon nie miała…trenera!

„Czarni” w Lidze
Dla klubu „Czarni” premiera ligowych pojedynków była udaną: po trzech zwycięstwach pod rząd klub stał się liderem rozgrywek. Niestety później nastąpiła seria czterech porażek i resztę sezonu klub spędził jak na huśtawce – raz w górę, raz w dół. W wyniku – dziewiąte miejsce. Należy tu zaznaczyć, że autorem pierwszego ligowego gola był Władysław Sawka, a Stefan (Szczepan) Witkowski debiutował jako najstarszy zawodnik Ligi – ukończył 35 lat. Jednak nie zważając na wiek grał on jeszcze przez pięć kolejnych sezonów. Jako centralny obrońca miał wspaniałe warunki fizyczne – brał udział w I Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1924 roku w biegu na 50 km. Był właścicielem hotelu w Sławsku, gdzie w sezonie zimowym był instruktorem narciarstwa. Na wiosnę 1937 roku zachorował na tyfus i zmarł w szpitalu w Stryju. Znany nam bramkarz Jan Drapała był prawdziwym pogromcą „karnych”: obronił strzał Batscha podczas derby z „Pogonią”, a w Krakowie – strzał napastnika reprezentacji narodowej Adamka.

19 czerwca w barwach „Czarnych” pojawił się Rochus Nastula, najlepszy strzelec w ligowej historii klubu – zapisał na swoje konto 56 bramek w 58 meczach! Chociaż niepokaźny – wzrost 164 cm, waga 60 kg – miał dobrą technikę, drybling, oraz wspaniałą intuicję znalezienia odpowiedniego miejsca przy bramce, co uczyniło go prawdziwym pogromcą bramkarzy. Pochodził ze śląskich Lipin, a we Lwowie pracował w fabryce konserw, właścicielem której był prezes „Czarnych” Zygmunt Rucker. Nastula wytrzymał poza domem jedynie trzy lata i powrócił do drużyny „Naprzód” w swoim mieście. Szkoda, że jego talent nie został do końca odkryty. Nawet selekcjonerzy reprezentacji Polski nie zwrócili uwagi na „Rocha”, a mógł on stać się jednym z najlepszych piłkarzy tego czasu. Możliwie, że wpłynął na to jego mały wzrost, a możliwie nadzwyczajna skromność i skryty charakter. Interesującą legendę opisał w swoich wspomnieniach popularny przed wojną reporter Polskiego Radia, a po wojnie „Wolnej Europy” Wojciech Trojanowski:

„Na stadionie Czarnych przy wejściu do szatni leżał sobie taki stary kapelusz. Zawodnicy innych drużyn, które przyjeżdżały na mecze, zawsze obok przechodzili. Niejeden miał chętkę kopnąć ten stary kapelusz, nikt jednak nie wiedział, że pod kapeluszem leżał sporych rozmiarów kamień. Kto by kopnął, mógł doznać urazu. Kibice żartowali, że „Czarni” mogą mieć na polu o jednego przeciwnika mniej”.

Jeżeli zwrócić uwagę na nazwisko trenera w sezonie 1927, to i w „Czarnych” i w „Hasmonei” występuje to samo – Ödön Bodor. Proszę tu nie mylić go z węgierskim lekkoatletą, co często się zdarza. Nauczyciel sportów, trener piłkarski, hokejowy i tenisa, przebywał we Lwowie podczas I wojny światowej jako żołnierz garnizonu austriackiego. Ożenił się we Lwowie i na krótko wyjechał. Powrócił tu w 1926 roku. Był trenerem w Drohobyczu, Tarnopolu i Stanisławowie, a od 1927 roku trenował (jednocześnie!) dwie lwowskie drużyny – „Hasmoneę” oraz „Czarnych”. Nie jest to pomyłką, bo rola trenera w tamtych latach ograniczała się do prowadzenia zajęć fizycznych, technicznych oraz czasami do ustalania składu na mecz. W czasie meczu rola trenera była już czysto symboliczna (nie było wtedy zamiany graczy). Skład drużyny i strategię meczu określał kapitan i bardziej doświadczeni gracze. Ciekawe, jak zachowywał się Bodor, gdy grały obie drużyny, które trenował?

Z „Hasmoneą” Bodor pracował od początku 1927 roku po lipiec 1930. W 1928 roku, podczas jego trenerstwa, „Hasmonea” wyleciała z Ligi. Równolegle Bodor trenował „Czarnych” do końca 1928. Po niewielkiej przerwie, powrócił do „Czarnych” w 1933 roku i od razu w tym sezonie drużyna podzieliła los „Hasmonei” – przenosząc się na osiem sezonów do niższej ligi. W taki sposób Ödön Bodor ustanowił specyficzny i niepowtarzalny rekord – stał się „grabarzem” dwóch lwowskich drużyn Ekstraklasy. Nie zważając jednak na te niepowodzenia, Bodor miał we Lwowie pozycję solidnego nauczyciela piłkarskiego. Czy to nie jest dziwne?

5 grudnia 1926 r. Posiedzenie przedstawicieli klubów-założycieli „Polskiej Ligi Piłki nożnej". Przedstawiciele Lwowa (siedzą od lewej): Tadeusz Kuchar („Pogoń”, 5-ty), Natan Schargel („Hasmonea”, 6-ty), Tadeusz Mirzyński („Czarni”, 7-my) i Teofil Buchelt („Pogoń”, ostatni, 11-ty)

Problemy „Hasmonei”
Debiutując w Lidze „Hasmonea” zakończyła rozgrywki na 11 miejscu – najgorsze z klubów lwowskich. Jednak okazała się silną w wewnętrznym lwowskim miniturnieju, uzyskawszy 7 punktów w czterech meczach: z „Czarnymi” (3:2 i 3:0), a z „Pogonią” (2:1 i 2:2).

7 lipca 1923 roku odbyło się otwarcie nowego stadionu „Hasmonei” w Krzywczycach. W taki sposób uczczono 15-lecie klubu. Gazety pisały, że arena „Hasmonei” jest największą we Lwowie – mieściła ona ponad 10 tys. widzów, z czego dwa tys. miało wygodne miejsca siedzące. Z okazji otwarcia odbył się mecz międzynarodowy – gospodarze przyjmowali drużynę „Wiwo” z Budapesztu. Następnego dnia, 8 lipca, rabin dr Guttmar poświecił nowy obiekt. Mając dobre warunki finansowe, klub przeniósł swoją siedzibę z ciasnych pomieszczeń przy ul. Zamarstynowskiej 11a na ul. Jachowicza 22 (obecnie ul. akademika Kuczera) –w żydowskiej dzielnicy miasta. Do klubu zaczęli się przenosić żydowscy sportowcy, należący dotychczas do innych klubów. I tak, w 1923 ze stryjskiej „Pogoni” przeszli Vogel i Redler, a z lwowskiej – Fluhr, Zucker i Birnbach; Steuermann z samborskiej „Korony”; Werter z Tarnopola; Mahler ze Stanisławowa.

Jesienią 1925 roku, gdy „Hasmoneę” opuścił trener Fridrich Kerr, opublikował przed odjazdem list otwarty w gazecie „Wiek Nowy”, w którym przytoczył fakty ukrytego zawodowstwa w lwowskiej piłce nożnej i to nie jedynie w „Hasmonei” ale i w „Pogoni”, u „Czarnych”, a nawet w „Sparcie”! Tak rozpoczęła się sprawa „zawodowców” w piłce nożnej.

Natychmiast sekretarz „Hasmonei” Ignacy Roman opublikował sprostowanie, w którym podkreślił, że „...list p. Kerra jest wyłącznie aktem zemsty wykluczonego przez nas trenera, którego z powodu jego czynów, kolidujących nawet z Kodeksem Karnym, „jako to przemytnictwo i handel niedozwolonymi towarami, natychmiast po ujawnieniu tychże zbrodniczych czynów z naszego klubu wydaliliśmy. Zwracamy się oficjalnie do władz o wyznaczenie dochodzeń, które ujawnią całą prawdę i bezpodstawność oszczerczych zarzutów p. Kerra”.

Ale w „Hasmonei” coś jednak znaleziono: przeważająca większość zawodników, oprócz medyka Redlera, urzędnika Birnbacha i skrzypka Wolfstahla, który grał w kinach podczas seansów niemych filmów, stale przebywała w kawiarni „Teatralna” i grywała w bilard, otrzymując tam dolarowe premie. Konkurencja była nie o miejsce w drużynie, ale o rozmiar wynagrodzenia finansowego. Warszawska gazeta „Przegląd Sportowy” w grudniu 1925 roku napisała, że „niezadowolony z takiego stanu spraw piłkarz Weisman opuścił klub i wrócił do Krakowa”.

Dziewięciu graczy „Hasmonei” na początku 1926 roku zostało ukaranych „za zawodowstwo”, ale niebawem znów występowali oni w składzie swojej drużyny. Z przytoczonych wcześniej przyczyn, dyskwalifikację wszystkich lwowskich „zawodowców” zastąpiono ogólnym potępieniem. A z czasem troje z ukaranych zawodników – Redler, Schneider i Steuermann – zostali włączeni do reprezentacji narodowej na mecz z Turcją.

Pierwszy sezon w Lidze nie był dla „Hasmonei” udany, chociaż Steuermann został jednym z najlepszych strzelców ligowych „zabijając” 23 bramki. Liga dopiero stawała na nogi i dopuszczane były różne błędy. Na przykład: spotkanie 3 lipca we Lwowie z poznańską „Wartą” zakończyło się wynikiem 7:5, a Steuermann był autorem trzech bramek. Wyniku jednak nie uznano, bo poznaniacy napisali protest z prośbą o anulowanie wyniku bowiem naruszono regulamin. Okazało się, że ktoś z pracowników „Hasmonei” zapomniał na czas zawiadomić o początku gry neutralnego sędziego. A gdy ten nie przybył, o sędziowanie poproszono sędziego Grabowskiego, do którego goście mieli pretensje. Naznaczono powtórkę meczu już w obecności neutralnego sędziego aż w następnym roku na 15 marca 1928 roku. Jednak, już w kwietniu „Warta” anulowała swój protest, bo ten mecz nie miał dla niej żadnego praktycznego znaczenia.

Bogdan Lupa
Tekst ukazał się w nr 2015 nr 18 (238) 30 września – 15 października

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.