Rzeź Pragi

Rzeź Pragi

Bardzo skromna pamiątka rzezi Pragi. Nigdy nie wolno było postawić bardziej okazałej. Jak na ironię w tle widać rosyjską cerkiew zbudowaną tu w roku 1869. W czasach PRL-u krzyż pozbawiono tabliczki informującej o rzezi Pragi (Fot. pl.wikipedia.org)

Szturm Pragi i morderstwa ludności cywilnej

4 listopada, o godzinie 5 rano, a więc w kompletnych ciemnościach, Rosjanie uformowani w 7 kolumn uderzyli na polskie umocnienia. Głównym kierunkiem ich ataku było lewe skrzydło polskiej obrony, po przełamaniu którego zamierzano odciąć Polaków od mostu prowadzącego do Warszawy. Rozpoczęła się walka bardziej przypominająca rzeźnię, niż bitwę. Wreszcie po 4 godzinach nieustającego rosyjskiego ataku, po trupach 9000 polskich żołnierzy, Rosjanie wtargnęli do Pragi.

 

Rozpoczęło się odbieranie nagrody. Orgia w wykonaniu pijanego żołdactwa trwała aż do wieczora! Niech jednak przemówią ci, którzy lepiej ode mnie opowiedzą Państwu o tamtych wydarzeniach:

 

„Po czterogodzinnej walce było po wszystkim. Suworow pozwolił swoim żołnierzom pastwić się nad ludnością cywilną. Rozpoczęła się rzeź. Pijani i zamroczeni walką Rosjanie zaczęli rąbać wszystko co żywe. Kolbami karabinów rozbijali główki dzieci, na ostrzach bagnetów roznosili ludzkie szczątki. Przeszukiwali zwłoki w poszukiwaniu kosztowności, bez pardonu dobijali rannych i wzywających pomocy, noworodki na oczach rodziców wrzucano do płonących domów, by później, po zgwałceniu matek i poderżnięciu gardeł ojcom i z nimi zrobić to samo.



Po ulicach wśród dymu, kałuż krwi i krzyków mordowanych biegali sołdaci obnosząc na pikach głowy księży. Na uliczkach rosły sterty trupów”.

 

Kilka relacji samych Rosjan. Gen. Lew Nikołajewicz Engelhard – na Pradze pułkownik, dowódca pułku grenadierów syberyjskich i bezpośredni świadek wypadków – tak opisał to zdarzenie: „Ażeby wytworzyć sobie prawdziwy, a straszny obraz szturmu tego po jego ustaniu, trzeba było być jego naocznym świadkiem. Do samej Wisły na każdym kroku spotkać się dawali zabici i umierający różnego stanu ludzi; na brzegu rzeki piętrzyły się stosy żołnierzy, cywilnych, Żydów, księży, zakonników, kobiet i dzieci. Na widok tego wszystkiego serce zamierało w człowieku, a obmierzłość obrazu duszę jego oburzała. W czasie bitwy człowiek nie tylko nie czuje w sobie żadnej litości, ale rozzwierzęca się jeszcze, lecz morderstwa po bitwie, to hańba”.

 

Przekaz płk. Christofora Andrejewicza Lievena, dowódcy pułku muszkieterów tulskich. „Pułkownik Lieven, który podczas szturmu dowodził pułkiem, a później przez jakiś czas był komendantem placu na Pradze, opowiadał mi, że sam pod koniec starcia napotkał na grenadiera, który w lewej ręce miał karabin i każdego Polaka bez wyjątku nadziewał na bagnet, nie przepuszczał nawet ciężko rannym i siekierą, którą miał w prawej ręce, głowy rozbijał ciosem łaski. Pułkownik [Lieven] potępił jego nieludzkość i powiedział mu, iż może zabijać uzbrojonych, ale nie rannych i biednych bezbronnych. E panie – odpowiedział rozwścieczony – oni wszyscy są psami, walczyli przeciwko nam i muszą zginąć”.

 

Nieopodal wojsk rosyjskich były też oddziały Prusaków. Pruski komisarz prowiantowy pisał: „Widok Pragi był okropny, ludzie obojga płci, starcy i niemowlęta u piersi matek pomordowane leżały na kupie; krwią zbroczone i obnażone ciała żołnierzy, połamane wozy, pozabijane konie, psy, koty nawet świnie. Tu i ówdzie drgały jeszcze członki umierających. Całe miasto Praga stało w płomieniach i dymie, a dachy zawalały się z trzaskiem, któremu odpowiadało przeraźliwe wycie kozaków, klątwa rozjuszonego żołdactwa. Kupami leżały krwią zbroczone trupy zwycięzców […].

 

Nikt dotąd nie odważył się pokazać na Pradze; przybyło wprawdzie kilku chciwych zysku Żydów, ale tych kozacy zaraz pochwyciwszy za nogi, tłukli łbami o mur, aż mózg wytrysnął, po czym znalezione pieniądze dzielili między siebie. Za 35 złotych i srebrnych zegarków zapłaciłem 35 rubli. Pełen kapelusz połamanego srebra dostałem za 2 ruble”. Proszę, jaki zapobiegliwy gnojek! Za byle co nakupił pokrwawionego „trofieju” od morderców.

 

Podczas trwających wiele godzin morderstw, gwałtów i podpaleń, zginęło około 20 000 ludzi! Ale tego dnia zabijano nie tylko ludzi. Mordowano też zwierzęta, aby na Pradze nie pozostało nic żywego. Podczas tego piekła, krwawy pajac Suworow, ubrany jak błazen, biegał po ulicach Pragi, trzymając pod pachami dwa indyki. Wrzeszczał przy tym, że musi je pilnować, aby chociaż one przeżyły tę rzeź.

 

Do carycy natomiast wysłał raport: „Po przezwyciężeniu wszystkich trudności i przełamaniu zaciekłej obrony nieprzyjaciela, nasze wojska, przełamawszy trzy linie umocnień, wdarły się na Pragę. Straszny był przelew krwi, place zasłane były trupami, ostatnia i najstraszniejsza rzeź dokonała się na brzegu Wisły w oczach ludu warszawskiego. Na ten straszny widok zadrżeli Polacy. Nasza artyleria polowa przybyła na brzeg i działała tak skutecznie, że zburzyła wiele domów.


[…] Po świście pocisków i łoskocie bomb, rozległ się jęk i lament z wszystkich stron miasta. Uderzono w dzwon na trwogę. Ten dźwięk ponury, zlewając się z lamentem płaczących, napełniał powietrze przenikliwym jękiem. Na Pradze ulice i place zasłane były ciałami zabitych, krew lała się strumieniem, zaczerwienione wody Wisły niosły ciała tych, którzy szukając ratunku utonęli w jej nurtach. Widząc swą straszną hańbę, zadrżała wiarołomna stolica”. Dobra caryca za tyle poświęcenia i wysiłku, awansowała genialnego dowódcę do rangi feldmarszałka!

 

Masowe groby pomordowanych prażan 

Jeszcze przed rzezią, Suworow rozkazał rozebrać fragment mostu, żeby jakoby ochronić Warszawę przed atakami pijanych sołdatów. Oficerowie rosyjscy twierdzili coś innego.

 

Rozebrany most miał chronić pijanych sołdatów, zajętych gwałtami i rabunkiem, przed atakami polskiego wojska z Warszawy! A Warszawa po tym, jak zobaczyła rzeź Pragi, postanowiła kapitulować. Warszawskich parlamentarzystów, wysłanych na rozmowy o kapitulacji, witał nasz przygłupi pajac przebrany tym razem za szeregowca, całując każdego w usta i częstując wódką.

 

Co zrobiono z ciałami poległych? – Generała Jakuba Jasińskiego, poległego na swoim szańcu „Zwierzyniec”, pochowano na cmentarzu kamionkowskim i jego grób znajduje się tam do dzisiaj. Ciała ofiar masakry, Rosjanie pochowali nocą skrycie, żeby nikt nie wiedział gdzie.

 

Polska zniknęła z map Europy, bo trzeci rozbiór, jaki nastąpił po Powstaniu, zlikwidował pojęcie państwa polskiego. Warszawa znalazła się pod okupacją pruską. Na gruzach Pragi postawiono drewniany krzyż. W roku 1800 w Petersburgu zmarł na syfilis Aleksander Suworow. Można powiedzieć, że jak żył, tak i umarł. Nadal nie było wiadomo gdzie pogrzebano ofiary rzezi. Mijały lata, aż w końcu to się stało!

 

W nocy z trzeciego na czwarty listopada 1830 roku, a więc równo w rocznicę rzezi Pragi (!), nad Warszawą rozpętała się straszna burza. Wiatr łamał drzewa. Siekły strugi ulewnego deszczu. Na piaszczystych wydmach pomiędzy Białołęką i Targówkiem wicher i potoki wody odsłoniły masowe groby pomordowanych prażan. Widać było ogromne ilości ludzkich kości, miedzy którymi leżały całe szkielety, zwalone przez morderców na kupę do wspólnych grobów. Teraz dawały świadectwo swojego męczeństwa. Wiadomość o tym fakcie błyskawicznie rozeszła się po Warszawie. 

 

Na miejsce zbrodni ruszyły procesje ze wszystkich kościołów. Tłumy gęstniały. Studenci zbierali rozsypane kości i ułożyli z nich piramidę, na szczycie której umieszczono krzyż i podobiznę Orła Białego. Nabożeństwa pod piramidą kości nieszczęsnych prażan zjednoczyły ludność Warszawy. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że odsłonięcie kości pomordowanych nie mogło nastąpić przypadkowo. Warszawiacy przestali się bać okupanta. Te kości wołały o pomstę! 29 listopada wybuchło Powstanie Listopadowe!

 

Szymon Kazimierski

Tekst ukazał się w nr 4 (152), 28 lutego – 15 marca 2012

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X