Rzeź Pragi

Rzeź Pragi

Aleksander Suworow. Portret baaardzo poprawiony (Fot. pl.wikipedia.org)

Prorok rosyjskiej wojskowości

Rosjanie do dzisiaj uważają go za wojskowe objawienie. Za proroka wojskowości, namaszczonego przez samego Pana Boga i wszystkich świętych. Powód takiej adoracji jest tylko jeden. Suworow w czasie swej służby wygrał podobno ponad 60 bitew i nie przegrał ani jednej.

 

Jak się temu dokładniej przyjrzeć, wyjdzie nam obraz jednak nieco inny. Zaryzykowałbym twierdzenie, że to nie Suworow wygrywał owe bitwy. Prawdziwym wygrywającym, była po prostu caryca Katarzyna II, od której Suworow otrzymywał zawsze najlepszą i najliczniejszą armię. I właśnie dlatego, zawsze mógł napadać na słabszego przeciwnika.

 

Najlepiej czuł się wtedy, gdy przeciwnik był słabiej uzbrojony, słabiej wyszkolony i dwukrotnie mniej liczebny. Przeciwnika o sile podobnej do jego korpusów starał się unikać, a przed francuskim generałem Masseną, po prostu uciekł, pozostawiając rannych, chorych, masę sprzętu i amunicji. Można powiedzieć, że poniósł ciężkie straty na sam widok armii francuskiej. I to jest, proszę Państwa, fakt!

 

 

Nie był to więc „bóg wojny” i zapaleńcom żałującym, że nigdy nie doszło do spotkania Suworow – Napoleon, powiem tak: Gdyby każdy z nich dysponował podobnymi do siebie wojskami, stawiałbym na Napoleona.

 

Doktryna kowalskiego młota

Suworow miał jednak swoją doktrynę wojenną, którą forsował w podległych mu wojskach, ale nie była to doktryna subtelnych posunięć taktycznych, a prymitywna, w wojnach, które prowadził, zresztą bardzo skuteczna, doktryna kowalskiego młota. Czyli – nie myśleć za długo, nie kombinować, od razu atakować, gdzieś na wąskim odcinku, z całą siłą i impetem.

 

Jedyne może odkrywcze w jego dowodzeniu było słuszne docenienie szybkości ataku i dbałość o to, by żołnierze rozumieli cel oraz zapoznali się przed bitwą ze sposobami przeprowadzenia planowanego ataku. Nie szli więc jak bydło, niemające pojęcia, co może ich tam spotkać, a to przecież było codziennością w innych armiach. Byli więc nie tylko narzędziem w ręku dowódców, ale współudziałowcami w tym dziele zniszczenia. No i cała doktryna!

 

Suworow nie za bardzo polegał na broni palnej. Wtedy rzeczywiście działającej wadliwie, nabijanej powoli, zabierającej cenny czas. Według niego, żołnierz powinien tylko tyle strzelać, aby mieć ręce czymś zajęte przed pójściem do ataku na bagnety.

 

Wszystko to było rewelacją w dobie urządzania sobie podczas bitew pokazu rewii wojskowych, kiedy to armie uformowane w kolumny i czworoboki, to się rozchodziły drobnymi kroczkami, to znowu schodziły, wyprawiały jakieś niesłychane manewry, urządzały po prostu cyrk, a wszystko pod kulami przeciwnika. A prostacka metoda Suworowa trafiała w samo sedno problemu. On sam zresztą to wciąż powtarzał. Atakować szybko, biegiem. Dopaść i wsadzić bagnet w brzuch przeciwnika. No i tak wygrywał bitwy! Jedną po drugiej!

 

Czy Suworow był wariatem, jak przedstawiali to niektórzy? Raczej na pewno wariatem nie był, chociaż chyba marnie było z jego zdrowiem psychicznym. Robi wrażenie nie do końca dorosłego chłopczyka z objawami zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Przy tym wszystkim, był to okrutnik jak gdyby zdziwiony efektami swojego okrucieństwa. Nie bawiąc się w medyczne subtelności, był to więc psychol, co się zowie. Caryca Katarzyna II uwielbiała go. Był jej ulubionym generałem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X