Rok 1920: Pamięć podczas pandemii. Relacja z akcji – część 8

-a A+

Poza terenami bezpośrednich walk na Ziemi Lwowskiej i bliżej granicy polsko-ukraińskiej zachowały się pomniki poświęcone bohaterstwu żołnierzy 1920 roku.

Tym razem znów byliśmy w naszym „złotym składzie”, używając terminologii sportowej. Paweł Bobołowicz mógł wreszcie powrócić na Ukrainę i po odebraniu go z lotniska ruszyliśmy na południowy zachód. Należy zaznaczyć, że droga H13 do samego Starego Sambora jest całkowicie nowa i bez braków. Pamiętając dziury na niej sprzed kilku lat, aż trudno uwierzyć, że jedzie się prawdziwie europejską drogą po Ziemi Lwowskiej, która do niedawna dla każdego kierowcy była „czarną dziurą”.

Na ziemi Bojków
Minęliśmy Sambor. Miasteczko byłoby nadzwyczaj czarujące, gdyby nie wielka ilość chaotycznej reklamy w zjadliwych kolorach, umieszczonej na pięknych starych kamieniczkach. Niestety, jest to choroba małych (i dużych) miast na Ukrainie. Społeczeństwo należy edukować pod tym względem lub karać wysokimi mandatami.

Naszym najbliższym punktem był Dobromil, miasteczko na granicy z Polską. Wokół malownicze okolice ukraińskich Beskidów i polskich Bieszczad – kraina Bojków. Od Starego Sambora droga niestety stara, ale bez dziur. W miasteczku zachował się całkowicie układ miejski z okresu Rzeczypospolitej. Jedziemy na cmentarz, usytuowany na pagórku nad miastem. Po prawej, jakieś 50 metrów od głównego wejścia, widnieje krzyż i tablica pod nim z napisem: „Nieznanemu żołnierzowi polskiemu z walk o niepodległość 1914–1920”.

I wojna światowa Dobromila nie ominęła, jednak bitwy z bolszewikami toczyły się daleko stąd. Otóż, data „1920” jest symboliczną. Pomnik pochodzi z okresu międzywojennego, ale tablica jest nowa. Oryginalną zniszczyli komuniści.

Poniżej cmentarza uliczka wychodzi wprost na kościół Przemienienia Pańskiego, wystawiony w XVI wieku w stylu renesansowym. W okresie sowieckim były to tereny przygraniczne, komuniści nie ruszyli świątyni i funkcjonowała ona cały czas. Dzięki temu zachowała się w oryginalnym stanie. Trochę po prawej – internat dziecięcy, na którego terenie zachowały się ruiny arsenału i fragmenty muru obronnego, należące do zespołu Zamku Niskiego Herburtów, spolonizowanej rodziny niemieckiej władającej tymi terenami. Z tej rodziny wsławił się Jan Szczęsny Herburt, założyciel drukarni, z której na początku XVII wieku wyszły pierwsze egzemplarze „Historii Polski” Jana Długosza. Obecnie miejscowi entuzjaści chcą urządzić w arsenale muzeum i już nakryli ruiny tymczasowym zadaszeniem.

Warto tu zwiedzić olbrzymi brukowany rynek z ratuszem, obok którego zachował się pomnik Adama Mickiewicza, warto zobaczyć również pomnik „poczciwego żołnierza Szwejka”, bo dotarł w swych wojennych wędrówkach do tego miasteczka; obok Dobromila pomnik ofiarom kopalni Salina, klasztor bazylianów i, jeżeli starczy czasu, Wysoki Zamek Herburtów na wzgórzu nad sąsiednią wioską Tarnawa.

Będąc w tych okolicach nie można nie zatrzymać się na chwilę w Chyrowie, by spojrzeć na olbrzymi konwikt jezuitów. Po pożarze sprzed kilku lat odnowiono go i utworzono kompleks turystyczny z hotelem, sauną i dwoma basenami. Niestety nie udało się nam wejść na dziedziniec konwiktu – kwarantanna. Odwiedziliśmy jednak chyrowski cmentarz, gdzie znajduje się wspaniała jezuicka kaplica, kilkadziesiąt zachowanych nagrobków i odnowiona mogiła polskich żołnierzy z lat 1918–1919.

By opowiedzieć o licznych zabytkach Sambora i jego historii trzeba by napisać szereg oddzielnych materiałów. Pojechaliśmy jednak od razu na cmentarz miejski, leżący przy drodze do Mościsk. Pośrodku widnieje kaplica z 1910 roku, a po prawej – obelisk, zwieńczony polskim orłem. Jest to olbrzymi pomnik polskich żołnierzy, naturalnie zniszczony przez komunistów, ale odbudowany w 1989 roku. Wówczas umieszczono na nim również tablicę poświęconą ofiarom represji stalinowskich z lat 1939–1941. Oryginalna tablica głosi: „Grób nieznanego żołnierza. Żołnierzom, poległym w walkach za niepodległość Polski. Tablicę położyli wdzięczni rodacy. Cześć bohaterom!”. W 1920 roku w Samborze był czynny szpital wojskowy URL, możliwe, iż leczono tu również żołnierzy WP. Mogiła jest prawdopodobnie mogiłą zbiorową, w której złożono szczątki żołnierzy WP z innych pół bitewnych. Przy obelisku widnieje około dziesięciu metalowych krzyży, pomalowanych „na brzozy”, z tablicami: „Wieczna pamięć i sława bohaterom UAG, poległym w walce o honor, wolność i niezależność Ukrainy 1914–1920”. Jest to kwatera wojskowa, gdzie spoczywa około 1,5 tys. żołnierzy. W okresie sowieckim te pochówki również zostały zniszczone, gdy odnawiano obelisk polskich żołnierzy, Ukraińcy ustawili te symboliczne krzyże.

Groby Ukraińców z UAG 1914–1920 (fot. Dmytro Antoniuk)

Jednym z najstarszych cmentarzy katolickich w Galicji jest założona w 1790 roku nekropolia przy ul. Truskawieckiej w Drohobyczu. Po wejściu przez piękną bramę od razu widzimy neogotycką kaplicę Neumannów z polowy XIX wieku. Polskie towarzystwa, już od lat opiekujące się tym cmentarzem, odnowiły ten zabytek, jak i wiele innych. Jednym z nich jest mogiła ofiar amerykańskiego nalotu w dniu 26 czerwca 1944 roku na naftowe przedsiębiorstwo „Polmin”, w czasie którego zginęło wielu Polaków. Mogiła Nieznanego Żołnierza z niewiarygodnie wysokim krzyżem, ustawionym w 1999 roku, znajduje się w lewym od wejścia narożniku. Jest to olbrzymi pomnik z okresu międzywojennego o zachowanej tablicy z napisem: „Walka o wolność gdy się raz zaczyna z ojca krwią spada dziedzictwem na syna. Sto razy wrogów zachwiana potęga skończy zwycięstwem…”. Ten cytat z Georga Byrona zmusza nas do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia…

Na granicy z Wołyniem
Naszym następnym miasteczkiem związanym z rokiem 1920 była miejscowość Toporów, leżąca na północ od Buska. Poprowadził nas tam materiał mojego kolegi Krzysztofa Szymańskiego opublikowany w marcowym numerze „Kuriera Galicyjskiego” zatytułowany: „W poszukiwaniu nowych nagrobków”.

Autor opierając się na wspomnieniach mieszkańców Toporowa określił prawdopodobne miejsce pochówku polskich żołnierzy, poległych podczas wielodniowej bitwy z bolszewikami o Brody w dniach 29 lipca – 6 sierpnia 1920 roku. Wówczas ta miejscowość znienacka została zajęta przez 11 dywizję kawalerii I Konnej Armii Budionnego, o czym wspomina Izaak Babel. Na cmentarzu katolickim w pobliżu rynku zachowało się kilka nagrobków i całkowicie zarośnięty krzakami wielki betonowy postument z wgłębieniem na tablicę z napisem. Jego kształt wskazuje na to, że mógł on pochodzić z okresu międzywojennego. Sądzimy, że jest to rzeczywiście miejsce pochówku żołnierzy z 1920 roku.

W Toporowie jest poza tym sympatyczny ratusz, przebudowana na jakąś wytwórnię synagoga i dawny neogotycki kościół, czynny obecnie jako cerkiew. Nowoczesne „złote” kopuły nie pasują zupełnie do jego kształtów. Na odmianę od marca, gdy miasteczko odwiedził mój kolega, muszę przyznać, że droga, ze starą wprawdzie nawierzchnią, ale jest naprawiona i bez dziur – jechać można.

Rocznica agresji sowietów
W tym jeszcze dniu, przed powrotem do Kijowa, odwiedziliśmy cmentarz w Sasowie, pomiędzy Podhorcami i Złoczowem. Zachowała się tu mogiła z odnowioną tablicą, gdzie spoczywają polscy policjanci zamordowani 18 września 1939 roku w budynku miejscowego ratusza. Odwiedziliśmy tę mogiłę właśnie w rocznicę napaści Stalina – 17 września. Dołączyli do nas konsul generalny RP we Lwowie Eliza Dzwonkiewicz w towarzystwie konsula Rafała Kocota i proboszcz kościoła w Złoczowie ks. Michał Hołdowicz. Wspólnie odmówiliśmy modlitwę i zapaliliśmy znicze.

Na zakończenie jeszcze jedna ważna informacja. Droga ze Złoczowa do Sasowa i sąsiedniej Grabowej jest całkowicie nowa, ale już dalej – same jamy do Podhorców na odcinku do 5 kilometrów.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 18 (358), 29 września – 15 października 2020

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.