27/07/2020 13:20
autor Sabina Rózycka

Z wiatrem za plecami

-a A+

Na granicy miejscowości Odajów i Isaków w obw. iwanofrankiwskim co dnia latają na lotniach i paralotniach dziesiątki zapaleńców.

Tutaj, w unikalnym miejscu kanionu rzeki Dniestr, są najbardziej znane tereny lotniarskie. Co roku od kwietnia do października ze wzgórz startują setki lotni. Na pasjonatów swobodnego latania, również z Polski, czekają chętnie miejscowi gospodarze.

– Jest to teren unikalny – opowiada o miejscowości Mychajło Kowtun, dyrektor Dniestrowskiego Regionalnego Parku Krajobrazowego im. Serhija Didycza. – Na brzegu Dniestru jest naturalne wygięcie, swego rodzaju „podkowa”, o długości 4,5 km i wysokości 200 m. W Odajowie przeważają wiatry północno-zachodnie, a w Isakowie – południowo-wschodnie. To one tworzą wznoszące potoki powietrza do 300 m, a tego właśnie potrzeba dla udanych lotów.

Od lat 60. ubiegłego wieku te miejscowości stały się Mekką dla lotniarzy. Na Ukrainie podobne warunki były jedynie na Krymie, ale niestety, z powodu tymczasowej okupacji półwyspu, podróż tam dla wielu jest niemożliwa. Wobec tego przyjeżdżają na Przykarpacie.

Jak twierdzi dyrektor parku, od wczesnej wiosny do późnej jesieni każdego dnia przebywa tu kilkudziesięciu fanatyków swobodnego latania. W dni wolne zbiera się ich tu nawet kilkuset. Najwięcej lotniarzy przybywa z Ukrainy, ale można też spotkać sportowców z Białorusi, Polski, Rumunii, Niemiec i Gruzji.

– Czy łatwo jest „stawać na skrzydło”? – pytam Ihora Witiwa, instruktora-lotniarza, szkolącego początkujących adeptów tej sztuki.

– Kto ma niebo w duszy i w głowie, kto bardzo tego pragnie – nauczy się szybko – odpowiada mężczyzna. – Średnio dla początkujących potrzeba 10–12 dwugodzinnych zajęć.

Zaczyna się od nauki rozkładania lotni i unoszenia jej w powietrze. Dobrzy uczniowie dają sobie z tym radę po 1–3 zajęciach. Następnie przechodzi się do zajęć z prawidłowego rozbiegu, „łowienia” wschodzącego potoku powietrza, opadania i ponownego rozbiegu. Gdy taki adept trafi na dobre warunki, może już lecieć niby ptak. Trzeba jednak być ostrożnym, bo potoki powietrza mogą nieść i nieść. Trzeba dobrze znać prognozę pogody, kierunki wiatru itd. Koszt początkowego szkolenia wynosi około 5 tys. hrywien, ale, gdy ma się pełny ekwipunek (uprząż, ubranie, hełm) to cena spada do 2,5–3 tys. Skrzydła dla początkujących ważą do 15 kg, dla zaawansowanych sportowców – 9 kg. Trzeba mieć na uwadze, że im cięższy lotniarz, tym cięższa powinna być lotnia. Za 15–20 minut lotu dorośli i dzieci płacą 800 hrywien. Każdy chętny pobujać pod chmurami musi wykazać się dobrym zdrowiem, zdolnością szybkiej koordynacji ruchów i spokojnym charakterem.

– Latać z instruktorem można w wieku od 12 lat, ale na taki lot obowiązkowo musi być zezwolenie rodziców – dodaje lotniarz z Kołomyi Ihor Łudczak. – Samodzielne szkolenie dozwolone jest od 18 roku życia. Dalszych ograniczeń wiekowych już nie ma. Dodam, że pod niebem Odajowa i Isakowa latają nawet 65-70-letni lotniarze.

Coraz częściej w tych okolicach można spotkać również paralotniarzy.

– Paralotnię jest lżej transportować, jest lżejsza – mówi instruktor Witiw. – Właściwie jest to kawałek płótna ze sznurami, bez elementów sztywnych. Są takie, które mieszczą się w plecaku i łatwo je przewozić samochodem. Gdy taki paralotniarz przeleci blisko kilkadziesiąt kilometrów, składa swój sprzęt do plecaka i wraca tam, skąd startował. Z lotnią jest już trudniej, bo ma sztywny szkielet metalowy z napiętą tkaniną. Tę można przewozić jedynie autem.

Sabina Rózycka
Tekst ukazał się w nr 13 (353), 16–30 lipca 2020