Lwów antyczny. Część 3

-a A+

Rozmowa Anny Gordijewskiej z Mariuszem Olbromskim, literatem i muzealnikiem, animatorem działań kulturalnych.

Wróćmy do naszego dialogu „Lwów antyczny”, w którym w czasie poprzedniej rozmowy mówił Pan o przekładach dzieł Platona, badaniach archeologicznych, a głównie o inspiracjach antykiem w naszej kulturze. Rozmawialiśmy o tym jakie ma odzwierciedlenie kultura antyczna w dziełach literackich, które powstawały we Lwowie i w pobliskich miastach, bądź wśród twórców stąd się wywodzących, począwszy od renesansu, aż do romantyzmu. Wspominał Pan o poemacie dygresyjnym Juliusza Słowackiego Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu, o jego fragmencie – Grób Agamemnona. Czy w twórczości Słowackiego odnajdziemy inne fascynacje antykiem?
Istnieje na ten temat ciekawa książka Tadeusza Sinko Hellenizm Słowackiego. Trudno odnieść się do wszystkich nawiązań i inspiracji antykiem w dziełach wielkiego krzemieńczanina. Wspomnę tylko, że Słowacki bardzo ciekawie w swej twórczości mistycznej wykorzystywał, genialnie przetwarzał mity greckie, m.in. mit o Orfeuszu i Eurydyce. Jego twórczość, zwłaszcza późna, charakteryzuje wyjątkowa różnorodność i pomysłowość w użyciu rozmaitych form mitycznych, widoczne jest to szczególnie w Królu-Duchu. Warto też podkreślić, że dokonał dość swobodnego, ale za to literacko bardzo cennego, tłumaczenia fragmentów niektórych ksiąg Iliady Homera. No i trzeba chyba wspomnieć, że jeśli chodzi o sztukę translatorską dzieł antycznych, to miał w swym ojcu godnego poprzednika. Euzebiusz Słowacki był poetą, dramatopisarzem, nauczycielem wymowy i poezji w Liceum Krzemienieckim, autorem prac z teorii klasycyzmu, w których uwzględniał też nowe tendencje w literaturze, tłumaczem. Spod jego pióra wyszły przekłady fragmentów Eneidy Wergiliusza, oraz zbiór wybranych Pieśni i Listów Horacego. Zainteresowania kulturą antyczną były więc u Słowackich tradycją rodzinną. Ale chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na innego wybitnego artystę wyjątkowo zafascynowanego kulturą antyczną, a związanego biografią , tak jak obaj Słowaccy, z Krzemieńcem.

Kogo ma Pan na myśli?
Chodzi mi o artystę też doby romantyzmu, absolwenta Liceum Krzemienieckiego, uczestnika powstania listopadowego, a mianowicie o wybitnego, światowej sławy rzeźbiarza Tadeusza Oskara Sosnowskiego. Urodził się w roku 1812, w rodzinnym majątku, we wsi Nowomalin, w pobliżu Ostroga na Wołyniu, w roku wielkich nadziei na niepodległość i marszu Napoleona z armią polską na Moskwę. Studiował w Akademii Sztuki w Warszawie, a później swój talent i umiejętności pogłębiał w akademiach Berlina i Rzymu. Wiele prac artysty, które znajdują się też na trenie Wołynia przestawia mity i historię antycznej Grecji i Rzymu. To: Ariadna, Ares, Apollo, Sokrates, Brutus Kapitoliński, znajdujący się w Równem, zaś Aleksander Macedoński w Ostrogu. Spuścizna Sosnowskiego jest duża, to ponad 100 rzeźb, które się zachowały. Wiele jego pięknych prac dawniej znajdujących się w dworach i pałacach na obszarze Wołynia i Podola uległy zniszczeniu lub zaginęły.

Gdzie można spotkać jego rzeźby?
Na terenie Ukrainy w Żytomierzu, Czernihowie, Równem i Ostrogu. No i we Lwowie, we Lwowskiej Galerii Sztuki znajdziemy rzeźbę Korzeniowski.

A w innych krajach?
W Ziemi Świętej w Nazarecie, no i w Rzymie, gdzie znajduje się jego rzeźba Bogurodzica Niepokalanego Poczęcia. W Wiecznym Mieście artysta zajmował się też muzyką, był dyrygentem chóru św. Łukasza, a także głównym dyrektorem rzymskich muzeów i galerii. Musiał więc mieć ogromną wiedzę i rozeznanie w sztuce i kulturze, a także cieszyć się wielkim zaufaniem i uznaniem. Wyrazem tego było, między innymi to, że papież Pius IX odznaczył go za zasługi Orderem Świętego Grzegorza Wielkiego, najwyższym wyróżnieniem watykańskim. Jego rzeźby znajdują się też w Izraelu, a także Polsce. Dla mnie najbardziej ciekawą jego pracą w kraju, jeśli chodzi o rzeźbę o tematyce świeckiej, jest wspaniały posąg przedstawiający Tadeusza Czackiego, założyciela Liceum Krzemienieckiego, który znajduje się w kościele Wizytek w Warszawie, usytuowanym obok Pałacu Prezydenckiego. Można wysnuć wniosek, że artysta pięknie odwdzięczył się swemu dobroczyńcy, jakim był Czacki, twórca Aten wołyńskich, jak nazywano krzemienieckie gimnazjum, a później liceum. Warto też dodać, że Sosnowski był człowiekiem majętnym. Swymi rzeźbami wykonywanymi w śnieżnym marmurze ze słynnych kamieniołomów pod Rzymem w Kararze – z których korzystał też m.in. Michał Anioł – obdarowywał kościoły, a także galerie, jak również zbiory prywatne. Nie wykonywał dzieł na sprzedaż. Dziś badacze dostrzegają w jego dziełach też wpływy nowej wówczas epoki romantyzmu. Nie tak dawno w Równem ukazała się cenna książka pisarza, malarza, krajoznawcy Walerego Wojtowicza pt. Tomasz Oskar Sosnowski, w której autor świetnie ukazuje wielką rangę tego artysty.

Jaka jest najsłynniejsza rzeźba religijna Sosnowskiego?
Sosnowski przedstawiał głównie Chrystusa i Bogurodzicę, a temat ten szczególnie pięknie ujęty jest w pracach: Panna Maryja z Dzieciątkiem, Chrystus na łożu śmierci, także w płaskorzeźbie z wizerunkiem Panny Maryi z Dzieciątkiem, znajdującej się w Ostrogu, Pieta, Nieznana w Równem oraz we wspomnianej rzeźbie w Rzymie. Ale bez wątpienia jego najsłynniejsze dzieło to rzeźba Matka Boska Jazłowiecka, zwana Panią Jazłowiecką. Została wykonana w Rzymie na prośbę bł. matki Marii Marceliny od Niepokalanego Poczęcia NMP Darowskiej dla kaplicy domu macierzystego zgromadzenia sióstr niepokalanek w Jazłowcu. Warto wspomnieć, że w 1883 r. rzeźbę poświęcił arcybiskup warszawski Zygmunt Szczęsny Feliński, dziś święty, wcześniej przyjaciel Juliusza Słowackiego w Paryżu i świadek jego śmierci. Po I wojnie światowej stacjonujący we Lwowie 14 Pułk Ułanów Jazłowieckich obrał sobie figurę Niepokalanej za hetmankę i co roku ułani pielgrzymowali do Jazłowca aby się tam modlić. Tuż przed wybuchem II wojny światowej w dniu 9 lipca 1939 r. figura została uroczyście koronowana przez kardynała Augusta Hlonda. Po II wojnie światowej w 1946 r. siostry musiały opuścić Jazłowiec, a cudowny posąg został przewieziony do Szymanowa. Dziś w Jazłowcu znajduje się wierna kopia tego dzieła. Duża część dzieł Sosnowskiego znajdująca się ongiś w dworach i parkach na terenie obecnej Ukrainy, zaginęła.

Może proszę wspomnieć choć najbardziej znane…
Jeśli chodzi o rzeźby o tematyce antycznej, to trzeba wspomnieć o innym, wyjątkowym zupełnie miejscu. Fascynującą ekspozycją dzieł o tematyce mitologicznej jest park pod Humaniem skomponowany w stylu romantycznym. Został założony przez Stanisława Szczęsnego Potockiego w 1796 roku dla żony Zofii Potockiej i nazwany od jej imienia i na jej cześć „Zofiówką”, zwaną też „Sofijówką”. Potocka była Greczynką, stąd cały park zyskał przede wszystkim wygląd starogrecki. Warto podkreślić, że całość zaprojektował polski inżynier Ludwik Metzell i nadzorował prace, które trwały aż 9 lat i pochłonęły zawrotną fortunę. Ale efekt ich jest wyjątkowym osiągnięciem w skali europejskiej i światowej. Współcześnie park został zaliczony do siedmiu cudów na obecnym terytorium Ukrainy. Park ma powierzchnię ponad 150 hektarów, a w czasie budowy posadzono tam ponad 500 gatunków drzew, które zostały przywiezione z Turcji i Egiptu. Posadzono tam, oprócz drzew, także inne rośliny, zwieziono nawet ptaki z Ameryki Południowej, zatrudniono ponad 200 ogrodników. Wykonano potężne prace zupełnie zmieniające ukształtowanie terenu. Wykopano dwa sztuczne stawy, połączono je rzeką Kamionką, spiętrzoną i podzieloną śluzami. Przemieszczono ogromne głazy dla wykonania sztucznych tarasów i nasypów. Zbudowano ponad 60 różnego rodzaju dzieł architektury parkowej: altany i altanki, groty, mostki, pawilony.

Jakie obiekty na tym terenie szczególnie nawiązują do kultury Grecji i Rzymu?
Jest ich wiele, przypomnę może tylko te najciekawsze. Zbudowano w parku Labirynt Kreteński, będący odwzorowaniem mitycznego labiryntu w Knossos, w którym miał być więziony Minotaur. Wzniesiono amfiteatr grecki. Koryto rzeki Kamionki zostało przegrodzone rumowiskiem skalnym, noszącym nazwę Doliny Gigantów, a podziemny kanał łączący dwa stawy nazwano Styksem. Według mitologii greckiej Elizum było krainą szczęśliwości, więc nie zbrakło go i w Sofijówce. Na terenie parku są: Grota Zwierciadła Diany, Grota Kalipso, Skała Leukadyjska, nawiązująca do legendy o starożytnej poetce Safonie, na której szczycie ukształtowano z kamieni taras widokowy zwany Belwederem. W parku znajduje się cały szereg rzeźb marmurowych o tematyce antycznej. W zasadzie można się tam od podstaw uczyć mitologii i kultury greckiej wędrując po tym fascynującym obszarze. Miejsce to zostało także utrwalone bardzo ciekawie w naszej literaturze.

W jaki sposób?
Chodzi o poemat opisowy Stanisława Trembeckiego Sofijówka, jeden z najciekawszych tego typu utworów w literaturze polskiej, będący opisem ogrodu Zofii Potockiej, najprawdopodobniej napisany w latach 1804–1806, po pobycie poety w Tulczynie. Poemat ukazuje niezwykłość i wspaniałość ogrodu, ale nie zawiera tylko opisu, a przede wszystkim stanowi interpretację ogrodu jako „systemu znaków kulturowych”. Narrator odczytuje obiekty w parku związane kręgiem kultury Morza Śródziemnego. W poemacie odnajdujemy nawiązania do mitów greckich, systemów filozoficznych i antycznej literatury. Jest więc on jakby poetycką interpretacją wymowy ideowej i filozoficznej parku. W zasadzie w poemacie tym nie ma szczegółowych opisów ogrodu, jest natomiast rozwijany dyskurs filozoficzny, którego kulminację stanowi rozmowa mędrców w odtworzonej w ogrodzie Szkole Ateńskiej.

Utwór zaczyna się słynną i piękną inwokacją do Ukrainy jako krainy „mlekiem i miodem płynącej”. Poemat jest też literackim, dworskim ukłonem dla właścicieli parku. Łączy opis przyrody z ciekawą refleksją o kulturze antycznej, przynosi refleksje dotyczące problemów filozoficznych poruszanych w epoce oświecenia, ukazuje związki cywilizacji z naturą. Bardzo ten poemat cenił ze względów językowych i literackich Adam Mickiewicz. Ze względu na postać Stanisława Szczęsnego Potockiego, targowiczanina i zdrajcę ojczyzny, wątki panegiryczne w nim zawarte, budziły jednak różne odczucia. Poemat został po raz pierwszy opublikowany w całości w 1806 roku.

Może wróćmy z Sofijówki znów do Lwowa. Czy później, w okresie pozytywizmu, trwało zainteresowanie kulturą śródziemnomorską i jakie znalazło ono odzwierciedlenie w literaturze?
Oczywiście, wiązało się ono z podróżami pisarzy do Italii i Grecji. Przykładem może być twórczość Marii Konopnickiej – jak wiadomo szczególnie związanej ze Lwowem, życiorysem, wielkimi obchodami z okazji jubileuszu jej twórczości, także miejscem pochówku na Cmentarzu Łyczakowskim. Konopnicka w swoim życiu wiele podróżowała, była również dwukrotnie we Włoszech. Peregrynacje te zrodziły refleksje i wiersze, które zostały zebrane w zbiorze pt. Italia z 1901 r. Poetka zawarła w nim swoje wrażenia z podróży do Italii. Znajdujemy w nim cykle Sonety włoskie, cykl bachiczny (Faun tańczy, Faun pijany, Faun śpiący), impresje poświęcone słynnym włoskim Madonnom, m. in. Rafaela i Giotta. W cyklu sonetu Morze autorka przywołała mity oraz wątki antycznej historii. Oczywiście ten nurt w jej pisarstwie jest mniej znany niż twórczość o charakterze narodowym ze słynną Rotą na czele, czy utwory napisane dla dzieci. Warto wspomnieć, że bardzo przychylną recenzję tomu Italia napisał ongiś Henryk Sienkiewicz, autor Quo vadis, arcydzieła będącego syntezą jego geniuszu i dogłębnych studiów nad kulturą starożytnego i wczesnochrześcijańskiego Rzymu.

Okres Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego to nowe zjawiska artystyczne w literaturze polskiej Lwowa i okolic. Czy nadal kultura antyczna była dla pisarzy inspirująca?
Jak wspomniałem był to okres szczególnego zainteresowania badaniami nad literaturą antyczną, niejako odczytania jej na nowo, odkrycia dla nowych pokoleń. Okres świetnego rozwoju filologii klasycznej we Lwowie, powstania periodyków poświęconych kulturze śródziemnomorskiej. Jeśli chodzi o literaturę to najwybitniejszymi poetami tego okresu związanymi twórczością i biografią ze Lwowem byli Leopold Staff i Jan Kasprowicz. Obaj wyjątkowo utalentowani, ale też obaj byli tytanami pracy. Obaj czerpali z dziedzictwa kultury Hellady i Rzymu. Ich twórczość artystyczna jest bogata ideowo i różnorodna, konsekwentnie tworzona przez dziesiątki lat. Mają też duże osiągnięcia w przyswajaniu polskiej kulturze dorobku literatur innych narodów. Obaj znali wiele języków i byli pracowitymi tłumaczami. Obaj zdobyli ogromną popularność wśród czytelników, ale tez budzili uznanie krytyki literackiej. Obaj byli w różnorodny sposób honorowani za swe dokonania literackie. Zarówno jeden jak i drugi byli koryfeuszami nowych idei filozoficznych i zjawisk artystycznych.

Może najpierw przypomnijmy twórczość Staffa…
Leopold Staff był synem cukiernika, urodził się w 1878 we Lwowie, w tym mieście wychowywał się i kształcił, ukończył V Gimnazjum Klasyczne, z nauką łaciny i greki, a w latach 1897–1901 studiował na Uniwersytecie Lwowskim. Na początku interesował się prawem, ale wkrótce je zarzucił, bo bardziej pociągała go filozofia i romanistyka. W okresie uniwersyteckim uczestniczył w życiu literackim uczelni, interesował się literaturą europejską, szczególnie dziełami Fryderyka Nietzschego. Przez kilkanaście lat był uczestnikiem spotkań lwowskiej grupy literackiej Płanetnicy, która spotykała się u poetki młodopolskiej Maryli Wolskiej, w wilii Zaświecie położonej blisko dawnego gmachu Ossolineum. Był to elitarny salon literacki Lwowa. Jednym z członków tej grupy był też Jan Kasprowicz. Do grupy Płanetników należeli również dziennikarz i krytyk literacki Ostap Ortwin, poeta i malarz Józef Ruffer. Także Edward Porębowicz, romanista, wszechstronny uczony, w latach 1925/26 rektor Uniwersytetu Jana Kazimierza, tłumacz, między innymi, „Boskiej komedii” Dantego. W Zaświeciu bywał pisarz i adwokat Stanisław Antoni Mueller, autor ciekawej powieści z kluczem Henryk Flis, w której opisał drohobycko-borysławskie zagłębie naftowe. Willa Wolskiej była kuźnią świetnych talentów, miejscem wielu inspirujących spotkań. Z Zaświeciem związana była też Medyka Pawlikowskich, usytuowana pod Przemyślem, gdzie również tworzono ważne fakty w kulturze. Dziś Leopold Staff zwany „poetą trzech pokoleń” – bo debiutował w okresie modernizmu, tworzył w okresie dwudziestolecia międzywojennego i po II wojnie światowej – a w każdej z epok zyskał uznanie i był traktowany jako wielka indywidualność, postać pierwszoplanowa. Dziś uznawany jest za głównego przedstawiciela w poezji polskiej XX wieku nurtu klasycyzmu i parnasizmu.

Proszę opowiedzieć czym był parnasizm.
To ruch artystyczny, który narodził się we Francji w połowie XIX wieku, a nazwę swą wziął od nazwy góry Parnas, pasma górskiego siedziby Apollona i muz. Artyści tej grupy, której koryfeuszem był Charles Leconte de Lisle, dążyli w swej twórczości do doskonałości formalnej, antycznej klarowności i harmonii dzieł. Sam termin sugerował już związek parnasistów z klasycyzmem, zamiłowanie do antycznego ładu oraz posiłkowanie się obrazami mitologicznymi, jako czytelnym dla Europejczyków kodem znaczeń. Z grupy tej najbardziej dziś jest znana twórczość laureata Nagrody Nobla Anatola France’a oraz Paula Verlaine’a. Z ruchem przez jakiś czas sympatyzował we wczesnej młodości Arthur Rimbaud, w okresie późniejszym symbolista, autor słynnego zbioru Kwiaty zła. Natomiast czołowym parnasistą w Polsce był Leopold Staff, którego poezja właśnie pod względem formalnym, co do klarowności wypowiedzi, elegancji słownej, przestrzegania zasad wersyfikacyjnych była wręcz wzorcowa. Spełnia też inną cechę poezji parnasistowskiej – jego poezja jest refleksyjno-filozoficzna. Należy podkreślić, że Leopold Staff był od wczesnych lat uniwersyteckich dobrze zorientowany w zagadnieniach filozoficznych. Na uniwersytecie słuchał miedzy innymi wykładów prof. Kazimierza Twardowskiego, później swą wiedzę filozoficzną pogłębiał całymi latami.

Jakimi nurtami filozoficznymi był szczególnie przejęty?
Był szczególnie przejęty nurtami filozofii antycznej i myśli chrześcijańskiej, zafascynowany postawą i nauką św. Franciszka – łączył w swej twórczości stoicyzm i epikureizm z franciszkanizmem. Nazwałbym go piewcą ładu i harmonii świata, a już jego wspaniały, debiutancki tom Sny o potędze wydany w 1901 roku stanowił próbę przezwyciężenia młodopolskiego dekadentyzmu. W związku z fascynacją myślą franciszkańską, myślę, że nieprzypadkowo przyswoił polskim czytelnikom Kwiatki św. Franciszka z Asyżu, których wydanie ukazało się w roku 1910. Jego zainteresowania kulturą Italii i Francji skłoniły go też do podróży do tych krajów w latach 1901–1903. Przełożył również pisma Leonarda da Vinci, Michała Anioła. Redagował też tzw. bibliotekę Symposion, zawierającą wybory z dzieł wielkich pisarzy i filozofów. Tłumaczył tez dzieła antycznych autorów, podobnie jak Jan Kasprowicz.

Postacią również pierwszej wielkości literackiej był Jan Kasprowicz.
Pochodził z Kujaw, będących wówczas pod zaborem pruskim. Urodził się Szymborzu koło Inowrocławia, w chłopskiej, bardzo religijnej rodzinie, miał czternaścioro rodzeństwa. Uczęszczał do miejscowej szkoły w Szymborzu, a w 1884 uzyskał maturę w klasycznym Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu z nauką łaciny i greki, a następnie studiował filozofię i literaturoznawstwo w Lipsku i we Wrocławiu. Jego młodzieńcza twórczość jest pełna opisów trudnej doli chłopskiej, szczególnie w sonetach „Z chałupy”, wydanych w 1887 roku. Na skutek działalności antypruskiej i patriotycznej w wieku 28 lat dostał się do więzienia, a po zwolnieniu przeniósł się do Lwowa, gdzie spędził większość swego życia, bo aż 35 lat. Właśnie we Lwowie rozwijał swój talent, pracował twórczo, wręcz tytanicznie. Zrazu zajmował się dziennikarstwem, publicystyką społeczną, krytycznoliteracką i teatralną, pracował w redakcji dziennika „Kurier Polski”, a następnie w redakcji Słowa Polskiego. Rozwijał swą działalność naukową, artystyczną i translatorską. Włączył się w życie artystyczne, i jak wspomniałem – był stałym gościem na spotkaniach w wilii Zaświecie. Należał do wielu towarzystw naukowych, między innymi Towarzystwa Literackiego im. A. Mickiewicza i Towarzystwa Naukowego we Lwowie. Od 1909 roku był profesorem Uniwersytetu Lwowskiego, a w latach 1921–1922 w odrodzonej Polsce, ten syn chłopów – został jego rektorem. W grodzie nad Pełtwią tworzył do 1923 roku, później przeniósł się na Podhale do Poronina, gdzie mieszkał we własnej willi Harenda. Swą działalność literacką rozpoczął – jak wspomniałem – od utworów pisanych w realistycznej konwencji, a poświęconych tematyce chłopskiej. Jego twórczość ewoluowała od naturalizmu poprzez impresjonizm, a najświetniejszym w tej konwencji był tom Krzak dzikiej róży aż po ekspresjonizm. Był też prekursorem nowoczesnego wiersza wolnego, także katastrofizmu oraz szeregu tendencji prymitywistycznych. Ceniono go za oryginalność stylu i niezależność, a jego poezja rodziła się z bolesnych doświadczeń biedy dzieciństwa, z dramatów rodzinnych, rozpadu małżeństwa, z odważnymi i głębokimi próbami nawiązania dialogu z Bogiem, wadzeniem się z Nim, aż po odnalezienie ukojenia i przyjęcia postawy franciszkańskiej pokory i odnalezienia pogody i sensu życia. Z tematów społecznych, które podejmował w młodości, poeta przesunął swą uwagę stopniowo na tematy moralne i metafizyczne, które znalazły najpełniejsze odzwierciedlenie w Hymnach. I właśnie o Hymnach warto szczególnie porozmawiać w kontekście całej naszej rozmowy.

Dlaczego właśnie o Hymnach?
Bo ich tematyka związana jest z przemyśleniami religijnymi, metafizycznymi, a forma jest – w jakimś sensie – wzorowana na dramatach starożytnych. Warto przypomnieć, że Kasprowicz, tłumaczył z angielskiego, niemieckiego, francuskiego, norweskiego i holenderskiego. Miał ogromne zasługi w zapoznawaniu czytelnika polskiego z najwybitniejszymi zjawiskami literackimi różnych czasów i narodów. Tłumaczył też z greki, szczególnie dramaty Ajschylosa, twórcy tragedii greckiej i Eurypidesa. Właśnie jakby z podniosłego tomu, z pieśni chórów w tragediach Ajschylosa – jego ulubionego poety –a przede wszystkim z wspomnianych, dramatycznych doświadczeń osobistych, zrodziły się niektóre frazy Hymnów. Dzisiaj, gdy jakże często w kościołach śpiewa się wezwanie „Święty Boże, święty mocny”, niewiele osób pamięta, że to fragment utworu Kasprowicza. I że te frazy w jakimś sensie są dalekim echem religijności i geniuszu greckiego tragika. Zaciekawia też, że część wierszy Kasprowicza powstała pod wpływem fascynacji kulturą Grecji i Dalekiego Wschodu. Trudno je wszystkie teraz przywoływać i analizować, ale warto o tym pamiętać. Sądzę, że w twórczości Staffa i Kasprowicza odnajdujemy – wśród innych tematów i inspiracji – kulturę antyczną jako jedną z najważniejszych i wyjątkowo ciekawych, a zarazem inspirujących do przemyśleń i twórczych poszukiwań. W jakimś sensie to wnikliwe patrzenie na kulturę Hellady i Rzymu kontynuował później Zbigniew Herbert.

Ale o tym może warto porozmawiać już w naszym następnym dialogu. A za ten bardzo dziękuję.

Rozmawiała Anna Gordijewska
Tekst ukazał się w nr 11 (351), 16 – 29 czerwca 2020

Lwów antyczny. Część 1

Lwów antyczny. Część 2

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.