Lolek grał jak „Martyna”...

-a A+

Jan Paweł II żył sportem. Był kibicem, jeździł na nartach, uwielbiał spływy kajakowe, jednak pierwszą dyscypliną, którą uprawiał młody Karol Wojtyła była piłka nożna.

W latach młodzieńczych przyszły papież występował nieraz w piłkarskim zespole szkolnym i w zespole ministrantów, gdzie o piłkę walczył z pełnym poświęceniem. Wszystko dlatego, że do sportu przykładał się na poważnie.

„Wyraźnie różnił się od pozostałych, a jednak był jednym z nas, zwykłym naszym kolegą i przyjacielem. Cechowała go koleżeńskość, która się udzielała. Interesował się sportem, grał w piłkę nożną. Zachęcił go do tego starszy o 14 lat brat Edmund, lekarz, który zmarł w 1932 roku. Graliśmy na łąkach nad Skawą, na skwerkach… Karol zyskał przydomek „Martyna” – od słynnego obrońcy lwowskiej „Pogoni” – Henryka Martyny, bo grał w obronie, a potem przeszedł na bramkę. Bary miał szerokie, więc pół bramki zasłaniał… Grał także w hokeja, uprawiał narciarstwo i inne sporty” – wspomina Wojtyłę Eugeniusz Mróz, jego przyjaciel z gimnazjum oraz sąsiad z rodzinnej kamienicy w Wadowicach. Karol zwany przez najbliższych Lolkiem grał przeważnie na pozycji obrońcy i bramkarza. Miał do tego dobre warunki fizyczne: wysoką i barczystą posturę oraz charyzmat i waleczność.

Po przybyciu na studia do Krakowa Karol Wojtyła został kibicem klubu „Cracovia”. Będąc papieżem często pytał swoich współpracowników o miejsce krakowskiej drużyny w lidze. Jan Paweł II był honorowym kibicem zarówno FC Barcelony oraz Realu Madryt. Co roku docierały do niego karnety sezonowe na mecze obu klubów, oba oznaczone numerem pierwszym.

Papież często spotykał się ze sportowcami, za których się modlił. Na prywatnych audiencjach przyjmował ich tysiące z całego świata. Podczas pielgrzymki do Polski, w Elblągu w 1999 roku, spotkał się z polskimi sportowcami. Powiedział do nich: „Każdy rodzaj sportu niesie ze sobą bogaty skarbiec wartości, które zawsze trzeba sobie uświadamiać, aby móc je urzeczywistnić. Ćwiczenie uwagi, wychowanie woli, wytrwałość, odpowiedzialność, znoszenie trudu i niewygód, duch wyrzeczenia i solidarności, wierność obowiązkom – to  wszystko należy do cnót sportowca. Zachęcam was, młodych sportowców, abyście żyli zgodnie z wymaganiami tych wartości, abyście w życiu byli zawsze ludźmi prawymi, uczciwymi i zrównoważonymi, ludźmi, którzy budzą zaufanie i nadzieję.”

Jednym z ważniejszych było spotkanie 29 października 2000 roku na stadionie olimpijskim w Rzymie, na które przybyło ponad 60 tysięcy zawodników. Na audiencji  Jan Paweł II przyjął również przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Juana Antonio Samarancha, któremu przekazał, że  sport „to najlepsza droga do pokonania granic”. Przyjmował m.in. Pelego, Ronaldo, drużynę Realu, Wisły i Cracovii, polską reprezentację i  polskich olimpijczyków, biorących udział w Igrzyskach Olimpijskich w Atenach.  Jako pierwszy papież-kibic 29 października 2000 roku uczestniczył na widowni w całym meczu piłkarskim Reprezentacji Włoch z Resztą Świata.

Za niecały rok do śmierci Ojciec Święty powołał w Watykanie departamentu sportu. „Sport zajmuje znaczącą pozycję, zarówno na poziomie osobistym, jak i globalnym” – jak napisano w oświadczeniu opublikowanym w Watykanie. „Jest systemem nerwowym współczesnego świata i nowym polem działania Kościoła. Kościół, który zawsze wykazywał zainteresowanie ważnymi aspektami ludzkiej koegzystencji, bez wątpienia musi zwrócić się także ku sportowi, który jest polem do nowej ewangelizacji” (Watykan, sierpień 2004). Jan Paweł II wyraził nadzieję, że nowy departament będzie pracował na rzecz „…promocji sportu jako części kultury i nieodłącznego elementu rozwoju człowieka w służbie pokoju i braterstwa”.

opracowanie Marek Horbań, prezes LKS Pogoń Lwów

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.