Czym zajmowali się Polacy? Starali się przetrwać w Związku Radzieckim

-a A+

Wspomnienie o rodzinie babci Wiktorii Izdebskiej

Niewiele zostało informacji i dokumentów o moich przodkach. Zostały zniszczone, aby chronić rodzinę przed represjami. Wszystko, co wiem, pochodzi z opowiadań babci Wiktorii oraz z odpisów archiwalnych. Rodzina mojego prapradziadka Konstantego Izdebskiego (1831–1915) kupiła w okolicach Baru [w I RP w województwie podolskim] 11 hektarowy majątek o nazwie Ziuchukow. Majątek ten został im w 1917 roku odebrany. Z aktu zgonu Konstantego wiem, że osierocił sześcioro dzieci, w tym mojego pradziadka Onufrego. Onufry był ojcem dziadka Iwana (1911–1944). Dziadek Iwan ożenił się z babcią Wiktorią Giemzą (1912–2001). Z tego związku urodził się mój tata Oleg Izdebski. Moja babcia Wiktoria miała sześcioro rodzeństwa, ona była najmłodsza. Jej brat został w 1937 roku stracony przez NKWD w więzieniu za przynależność do Polskiej Organizacji Wojskowej na Podolu. Taki sam los spotkał kuzyna dziadka Izdebskiego, Stanisława, również rozstrzelanego przez NKWD.

Dokumenty rodzinne

Babcia Wiktoria w szóstym roku życia została sierotą i ukończyła tylko szkołę podstawową. Czytała lepiej w języku polskim niż ukraińskim. Po polsku mówiło się w kościele, w domu tylko modliliśmy się po polsku. Nie było polskich książek, jedynie książeczka do nabożeństwa. O świętach narodowych i o Polsce nie mówiło się głośno. Obchodziliśmy w rodzinie święta religijne. Babcia nie chciała przeprowadzić się do Kijowa, mówiąc, że nie chce chodzić do innego kościoła. Do końca mieszkała w Barze.

Daria Tokarska
Tekst ukazał się w nr 5 (345), 17 – 30 marca 2020

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.