Tajemnice kościoła św. Anny czekają na odkrywców

-a A+

Jedna z najmłodszych organizacji polskich, bo założona w marcu 2019 roku, nosząca nazwę „Polska Młodzież Ziemi Gródeckiej”, wystąpiła z inicjatywą, której realizacja może kardynalnie zmienić pogląd nie tylko na historię społeczności rzymskokatolickiej z okolic Gródka Podolskiego w obw. chmielnickim, ale i na historię samego miasta.

– Wszystko rozpoczęło się od planów ustawienia znaku upamiętniającego zrujnowany przez sowietów kościół św. Anny i zniszczony wokół niego cmentarz – mówi prezes organizacji Roman Juszczyszyn. – Gdy rozpoczęliśmy prace, od razu pojawiło się wiele pytań – trudnych, lecz nadzwyczaj interesujących. Bez ich wyjaśnienia nie możemy działać dalej.

Archeolog Pawło Neczytajło i Roman Juszczyszyn przy prawdopodobnych resztkach kościoła

Najtrudniejszą częścią projektu było ustalenie miejsca, w którym powinien stanąć pamiątkowy znak. Teren, na którym kiedyś stał kościół, jest bardzo interesujący z punktu widzenia prac archeologicznych. Wszelkie prace ziemne w tym miejscu możliwe są dopiero po przeprowadzeniu stosownych badań i pod kontrolą archeologów. Należy też zbadać resztki starej podmurówki, która ma stać się podstawą znaku.

Dziś istnieją dwie wersje tego zagadnienia. Według pierwszej – podmurówka to pozostałości po dawnym kościele. Ułożenie kamieni jest bardzo podobne do tego, które widoczne jest na starych zdjęciach kościoła z 1930 roku. Inna hipoteza mówi, że mogą to być pozostałości po wieżach obronnych gródeckiego zamku. Jest to możliwe, bo podmurówka leży na samym skraju nasypu. Taki rodzaj wzmocnienia nasypów ziemnych w tamtych czasach był często stosowany. Więc również ta wersja ma rację bytu.

Naukowcy twierdzą, że obie wersje mogą być słuszne. Po nawałach tureckich drewniano-ziemne fortyfikacje były w tak opłakanym stanie, że na początku XVIII wieku nie opłacało się je naprawiać i zamek ostatecznie utracił znaczenie obronne. Gdy w 1737 roku Zamoyscy zaprosili do Gródka franciszkanów wraz z ks. Molędzińskim, rozpoczęli oni budowę murowanego kościoła i klasztoru, wykorzystując mury dawnego zamku. Według innych danych kościół powstał nieco wcześniej – w 1732 roku, ale również z tego budulca. Prawdopodobnie murów jednej z wież nie rozebrano do końca, by nie tracić sił i kosztów, i wykorzystano je jako fragment nowej świątyni. Przykład tego można zobaczyć w miejscowości Liczkowce w obw. tarnopolskim, gdzie część murów zamku wykorzystano jako kapliczkę.

Należy podkreślić, że teren zamku był nie tylko historyczną kolebką Gródka, ale od tego miejsca miasteczko się rozwinęło. Do takich wniosków naukowcy doszli po pracach, prowadzonych w lecie ubiegłego roku. Podczas gdy zakonnicy organizowali sobie życie na zamczysku, ludność cywilna wybudowała całą ulicę wzdłuż zamkowych wałów. Jeszcze w XIX wieku jeden z gospodarzy wkopał się w dawny wał, gdy chciał poszerzyć swoje obejście. W naszych czasach nowy właściciel zmuszony był wymurować tam ścianę podporową, aby zapobiec osunięciu się ziemi. W tym celu znów nieco „wgłębił” się w ziemię, co dało możliwość zbadania miejsca pod względem archeologicznym.

Pod późniejszym wałem, jak się okazało, leżał wał wcześniejszego staroruskiego horodyszcza, który zasypano w XVII wieku. Dokonano tego prawdopodobnie przed rokiem 1653, kiedy to zamek został zrujnowany przez wojska Bogdana Chmielnickiego. Potem zamek znów odbudowano i to na tyle solidnie, że gdy w 1672 roku Petro Doroszenko go oblegał, nie udało mu się go zdobyć. W wykopie odnaleziono fragmenty ceramiki i szkła, datowane początkiem lub połową XVII wieku oraz fragmenty naczyń z przełomu XIII-XIV wieków. To ostatnie znalezisko było najważniejszym i najbardziej interesującym.

Uważa się, że pierwsza wzmianka o Gródku datuje się 1392 rokiem, gdy książę Fiodor Koriatowicz przekazał rycerzowi Bedrychowi (Bedryszkowi) szereg włości, w tym i Gródek. Stąd pierwsza jego nazwa była Bedrychów-Gródek. Z czasem ta miejscowość podzieliła się na miasto Gródek i wioskę Bedrychowce.

Według innych danych pisemna wzmianka pochodzi z 1362 roku. Skąd wzięła się ta data, z jakich źródeł – nie wiadomo. Wielu naukowców poddaje wątpliwości również „kanoniczną” historię o Bedryszku. Twierdzą, że nie wiadomo o jaki Gródek chodzi, bowiem koło Zaleszczyk też leży miejscowość Gródek i opodal jest wioska Bedrychowce! Wobec tego dokładnie nie wiemy, czy Bedryszko ma stosunek do naszego Gródka, ale że horodyszcze istniało półtora wieku wcześniej – to fakt.

W tym wszystkim jest pewien problem – badania, mimo iż nie całkowicie amatorskie, to jednak odbyły się nieoficjalnie. Ale dzięki inicjatywie naszej organizacji zamczysko i miejsce, gdzie stał kościół św. Anny, zbadają zawodowi archeolodzy.

Pod koniec stycznia br. Roman Juszczyszyn zaprosił do Gródka grupę historyków, na czele której stał szef służby archeologicznej UAN z Kamieńca Podolskiego Pawło Neczytajło. Celem ich przyjazdu była ocena zakresu prac, które należy wykonać.

Pierwszego znaleziska dokonano już podczas oględzin wału – Pawło Neczytajło podniósł z ziemi niewielki ułamek ceramiki.

– Jest to dość interesujący fragment – wyjaśnił archeolog. Proszę zwrócić uwagę na charakterystyczny ornament. Jest całkowicie „wzorcowy” dla ceramiki z XIII wieku z okresu pomongolskiego. Tu nie można się pomylić. Jest to oczywisty dowód, że już w drugiej połowie XIII wieku istniała tu osada.

Nie mniejszy zachwyt wywołał kolejny odnaleziony fragment – ułomek ceramiki z XV wieku.

– Ceramika z tego okresu w miastach Podola trafia się rzadko – wyjaśnił Pawło Neczytajło. – Dlatego tym ciekawsze będą tutejsze badania. Według polskich źródeł drewniany kościół wybudowano tu właśnie w XV wieku, a pierwsze zakony katolickie zjawiły się na Podolu już w wieku XIV. Nie wykluczam, że wykopaliska w tym miejscu przyniosą nową informację w tej kwestii.

Archeolog nie wyklucza możliwości odnalezienia starszych elementów niż te z XIII wieku. Nawet bez tych danych uważa, że wiek Gródka jest o wiele starszy niż dotąd sądzono. Gdy chodzi o resztki murowanych fragmentów, to nic pewnego na razie stwierdzić nie można. Potrzebne są wykopaliska, gdyż może to być zarówno fragment świątyni, jak i pozostałości fortyfikacji obronnych.

Kierownik wydziału ds. kultury, religii i turystyki Rady miejskiej Gródka Oleg Fedorow, który uczestniczył w oględzinach zabytku i znalazł fragment kafla z XVII wieku, popiera ideę prac archeologicznych: „Wspólnie z miejscowymi krajoznawcami dawno planowaliśmy wystąpić o przeprowadzenie tu prac archeologicznych. Ze strony wydziału kultury będzie wszechstronne poparcie. Osobiście też będę wspierał te badania” – podkreślił kierownik.

Jak widać, inicjatywa polskiej młodzieży spotkała się ze wszechstronnym poparciem zarówno władz, jak i naukowców.

Ale pozostaje jeszcze jedna interesująca sprawa. Chodzi o naturalną grotę, która leży przy samym zamczysku. Pierwsze jej oględziny wykazały, że również tu sprawa nie jest jednoznaczna.

– Dla terenów Kanionu Smotrycza takie groty nie są rzadkością – wyjaśnił Pawło Neczytajło. – Zazwyczaj mają one głębokość do trzech metrów. Tutaj przeszliśmy prawie 13 m. Grota jest interesująca jako zabytek przyrody, ale również pod względem archeologii. Do niedawna był nad nią wielki kamienny nawis. Warto by przeprowadzić badania zarówno w samej grocie, jak i przed wejściem do niej. W tego rodzaju grotach może być wszystko – od paleolitu do średniowiecza – wyjaśnił historyk. Po badaniach i uporządkowaniu grota może stać się nie byle jaką atrakcją turystyczną.

– Nawet nie oczekiwaliśmy, że nasza inicjatywa wywoła taki rezonans wśród historyków – mówi Roman Juszczyszyn. – Mamy nadzieję, że uda się zrealizować wszystkie plany. Kwestia prac archeologicznych na terenie zamczyska zostanie omówiona na najbliższej sesji Rady miasta Gródka.

Dmytro Poluchowycz
Tekst ukazał się w nr 3 (343), 14–27 lutego 2020

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.