Lapidarium historycznych rzeźb w Czarnej Kamienicy

-a A+

Zabytkowa Czarna Kamienica w Rynku w latach 2016–2019 została odnowiona i rzetelnie wyremontowana w rezultacie realizacji wspólnego ukraińsko-amerykańskiego projektu i dzięki grantowi ambasady USA w Kijowie z funduszu zachowania dziedzictwa kulturowego.

Od 1929 roku w tym cennym zabytku lwowskiej architektury i historii mieści się ekspozycja Muzeum Historycznego. Ukraińsko-amerykański projekt przewidywał też remont wewnętrznego dziedzińca, piwnic i dachów oraz przystosowanie dziedzińca i parteru dla organizacji lapidarium ze zbiorów muzealnych.

Lapidarium to „miejsce, w którym zgromadzono okazy kamieni naturalnych lub fragmenty kamiennych rzeźb pochodzących z zabytkowych budowli i pomników”. Właśnie taką wystawę ponad 50 zabytkowych rzeźb lub kamiennych fragmentów zabytkowych kamienic lwowskich zgromadzonych w muzeum zaprezentowano w Czarnej Kamienicy. Pomysłodawcą i organizatorem ekspozycji był Petro Słobodian, pracownik naukowy i kustosz Muzeum Historycznego. Według jego pomysłu rzeźby umieszczono w odpowiednich grupach nawiązujących do miejsca skąd pochodzą, a są tam części zdobienia starych kamienic, kościołów czy ratusza lwowskiego. Większość tych rzeźb znalazła się w muzeum po rozbiórce tych obiektów w końcu XIX – na początku XX w., a nawet po katastrofach, jak zawalenie się wieży ratusza w 1826 roku lub kamienicy na rogu ulic Ormiańskiej i Krakowskiej. Niektóre elementy rzeźbiarskie zostały znalezione podczas wykopalisk archeologicznych. Każda taka kamienica, jej właściciele lub budowniczowie i rzeźbiarze – wykonawcy tych rzeźb warci są osobnych artykułów.

Wystawione w lapidarium rzeźby pochodzą z XIII-XIX ww. i zostały wykonane z wapienia, piaskowca, a nawet z marmuru i alabastru. Są wśród nich dzieła znanych lwowskich artystów rzeźbiarzy. Zachowane napisy w językach łacińskim, polskim, staroukraińskim czy ormiańskim świadczą o wielonarodowym i wielokulturowym środowisku mieszczaństwa lwowskiego.

W części parterowej kamienicy zwraca uwagę duża XVIII-wieczna kompozycja rzeźbiarska „Gloria”, która jeszcze do niedawna zdobiła attykę kamienicy nr 3 przy Placu Rynek. Kamienica należała do rodziny Rzewuskich i na ich zamówienie została zbudowana w latach 1771-1772 według projektu architekta Piotra Polejowskiego, zaś rzeźbę wykonał współpracujący z nim Franciszek Olędzki. Podczas remontu tej kamienicy w 2016 roku na attyce ustawiono kopię, zaś oryginał poddano konserwacji i przekazano do Muzeum Historycznego.

Obok znajduje się sześć fragmentów rzeźb (maskarony, głowy lwów, kamienie z płaskorzeźbionym ornamentem) z kamienicy Ubaldinich, która została zbudowana w pierwszej połowie XVII wieku, zaś runęła 1 czerwca 1922 roku (dokładny opis tego wydarzenia można przeczytać w Kurierze Galicyjskim nr 23-24 z 2019 roku). Jej właścicielem była słynna we Lwowie rodzina Ubaldinich, pochodzących z Florencji Włochów, krewnych papieży i kardynałów. Najbardziej znanym z nich był Urban della Ripa Ubaldini, który w pojedynku o rękę pięknej lwowianki Anny Wilczkówny zabił swego konkurenta Pawła Jelonka.

Następne dwie rzeźby pochodzą z XIX wieku. Na jednej z nich znajdujemy portret księcia Józefa Poniatowskiego (1763-1813), bratanka króla Stanisława Augusta i marszałka Francji. Podczas pobytu we Lwowie Józef Poniatowski rezydował w kamienicy w Rynku nr 36 i być może właśnie stąd pochodzi wymieniona rzeźba.

Naprzeciw na korytarzu umieszczono dwie rzeźby pochodzące z już nieistniejącej pływalni na dawnym stawie Pełczyńskim. Wojskową pływalnię zbudowano w 1820 roku według rozporządzenia generała jazdy hrabia Hennequin von Fresnel und Curel (1762-1831). Był on dowódcą austriackiego garnizonu Lwowa, a później wszystkich austriackich wojsk w Galicji. Wysokiej klasy rzeźbę pamiątkową fundacyjną wykonał na zamówienie generała rzeźbiarz Antoni Schimser, jeden z najbardziej cenionych rzeźbiarzy klasycyzmu lwowskiego. On jest też autorem następnej rzeźby „Rusałka”, ustawionej obok. Pływalnia istniała równo 100 lat i została rozebrana w 1920 roku, zaś staw osuszono.

Fot. Jurij Smirnow

Bardzo interesujące są przedstawione w ekspozycji płyty grobowe, nagrobki i epitafia z napisami w różnych językach i bogatą rzeźbą ornamentalną. Z 1615 roku pochodzi płyta z grobu Joanna Atanasiewicza, członka Bractwa Stauropigijskiego. Napis na niej został wykonany w języku staroukraińskim. Obok znajduje się blok z białego kamienia z końca XVI wieku z łacińskim napisem „AD Maiorem Gloriam Dei Honorem”. Z roku 1553 pochodzi epitafium nagrobne w języku staroormiańskim (grabar) ku pamięci „Tablady, córki Petrosa”, odnaleziona w 1908 roku w fundamencie kamienicy przy ul. Tatarskiej. Przypuszczalnie pochodziła z położonego niedaleko i już nieistniejącego ormiańskiego kościoła pw. św. Anny. W języku grabar wykonano też napis na idealnie zachowanym marmurowym nagrobku z katedry ormiańskiej. Płyta została wystawiona w 1797 roku ku pamięci jednego z pielgrzymów ormiańskich, który niestety zmarł we Lwowie.

Miłośników dawnych pomników lwowskich na pewno zdziwi to, że w Muzeum Historycznym zachowały się dwie duże alabastrowe płyty z najstarszego pomnika lwowskiego, mianowicie XVII-wiecznego pomnika hetmana koronnego Stanisława Jana Jabłonowskiego. Pomnik ten wykonał znany rzeźbiarz Sebastian Fesinger, zaś odnowił w 1859 roku Paweł Eutele. Pomnik był ustawiony na wałach zwanych Hetmańskimi (właśnie na cześć hetmana Jabłonowskiego), zaś od 1933 roku na placu przed kościołem Jezuitów (plac Jabłonowskiego). Zniknął po 1945 roku i dalsze jego losy nie są znane. Prawdopodobnie figura hetmana została zniszczona w końcu lat 40. XX wieku. Rewelacją jest jednak fakt, że dwie duże tablice z tego pomnika bliżej nieznani miłośnicy Lwowa uratowali i przekazali do Muzeum Historycznego. Na jednej z tablic czytamy napis: „Walczył pod Beresteczkiem, Batowem, Baworowem, Kamieńcem, Humaniem, Krakowem, Jarosławem, Gotębiem, Pragą, Kulikowem, Sandomierzem, Toruniem, w Kurlandii, w Holsztynie, pod Cudnowem, Chmielowcem, Lachowcami na Ukrainie, pod Buczaczem, Komarnem, Kałuszem, Chocimiem, Złoczowem, Trembowlą, Żurawnem, Wiedniem, Parkanami”. Na drugiej tablicy: „Dowodził na Wołoszczyźnie, Bukowinie, pod Kamieńcem, Podhajcami, Chwastowem, Lwów zwyciężnym Lwem obronił od Turków i Tatarów. Wdzięczni mieszczanie Lwowa pomnik mu wystawili. W roku 1859 odnowiony został”.

Na dziedzińcu zwracają uwagę liczne fragmenty rzeźb. Najstarsza pochodzi z XIII wieku. Tutaj są również rzeźby wyobrażające rusałkę, małego lwa, fragmenty portalów, baz kolumn z XVII wieku. Z tegoż okresu pochodzi dobrze zachowana ustawiona na kolumnie kompozycja rzeźbiona w piaskowcu „Chrystus Zbawiciel świata”. Pochodzi z dawnej kamienicy przy Rynku 32, którą nazywano Stanclowską lub Wilczkowską od nazwisk jej właścicieli. W 1912 roku kamienicę tę i inne obok rozebrano i zbudowano wielki Dom Towarowy Filipa Zippera „Trust”. Właśnie wtedy wymieniona rzeźba trafiła do zbiorów muzealnych.

Tragicznym wydarzeniem było zawalenie się wieży dawnego lwowskiego ratusza. Była to budowla renesansowa, pochodząca z 1617 roku i zwana „kampianowską” od nazwiska burmistrza Marcina Kampiana, który sfinansował jej budowę. Autorem projektu wieży i jej budowniczym był Andreas Bemer. On również ozdobił wieżę płaskorzeźbami. W dniu 14 lipca 1826 roku wieża ratuszowa runęła na oczach przechodniów i komisji magistrackiej, która właśnie badała jej stan techniczny. Komisja pozostawiła krótki opis tego wydarzenia: „Skoro tylko, dnia 14 lipca 1826 roku około godziny trzy kwadranse na trzecią popołudniu, doniesiono burmistrzowi (Hommemu), że wieża ratuszowa, zostająca w reparacji, poczyna budzić obawy, udał się on bezzwłocznie na miejsce i zwołał panów techników: dyrektora fortyfikacji podpułkownika von Mayera, dyrektora urzędu budowniczego von Kimstettera, adiunkta tegoż urzędu Markela i kopistę Jaroscheka, dalej inspicjenta robót miejskich von Millerta, dozorcę Vandruschka i budowniczego Treschera”. Panowie dwie godziny oglądali wieżę bardzo dokładnie i szczegółowo, „po czem udali się do znajdującej się tuż obok kancelarii kierownictwa budowy (…) Napisano już na czysto nagłówek protokołu i wygotowano brulion samego orzeczenia (…) Wszyscy technicy razem i każdy z osobna zapytani, odpowiedzieli, że w danej chwili niebezpieczeństwo nie jest tego rodzaju, aby było potrzeba specjalnych środków ostrożności”. W tej chwili wbiegł do kancelarii cieśla Kaffka i zawiadomił, że wieża groźnie pochyliła się. „W pięć lub sześć minut po tych słowach nastąpił upadek wieży i to tak nagle, że zaledwie starczyło czasu, ażeby wezwać robotników i licznie zgromadzonych widzów do natychmiastowego rozejścia się. Upadek nie wywołał większego jeszcze nieszczęścia, gdyż dotychczas wiadomo o ośmiu osobach zabitych i trzech lekko rannych”. Cieśla Kaffka pozyskał sobie nie tylko uznanie lwowian, lecz także Złoty Krzyż Zasługi od rządu wiedeńskiego. Olbrzymi tuman kurzu zasłonił cały Rynek. Przy usunięciu gruzów wydobyto szereg rzeźb, figur, herbów, m.in. rozbita na duże części płaskorzeźba przedstawiająca łódź trójwiosłową, konsole z gmerkami rajców, herb Lwowa, kamień z herbem króla Zygmunta III Wazy… Wszystkie ułamki przekazano do zbiorów muzealnych. Kilka z nich, a to łódź, herb Wazów, konsole można zobaczyć na wystawie na dziedzińcu Czarnej Kamienicy.

Obok znajduje się kilka fragmentów gotyckich rzeźb z XV-wiecznego kościoła św. Stanisława, rozebranego w końcu XVIII wieku.

Wszystkie wystawione na ekspozycji rzeźby zostały starannie odnowione przez studentów Politechniki Lwowskiej z katedry architektury i renowacji, pod kierownictwem docenta Olega Rybczyńskiego.

Unikatowe lapidarium w Czarnej Kamienicy otwarte jest codziennie i na pewno zainteresuje mieszkańców Lwowa i licznych turystów odwiedzających nasze miasto.

Jurij Smirnow

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.