Iwachnowickie Tołtry – rajski zakątek, gdzie przechadzała się Matka Boska i mieszkały duchy

-a A+

Każdy przynajmniej raz w życiu słyszał o Wielkiej Rafie, ciągnącej się wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża Australii. W Galicji i na Podolu można zobaczyć jej lądową wersję.

Ten grzbiet górski ciągnie się na dobre dwie setki kilometrów. Zaczyna się koło wioski Podkamień w obw. lwowskim, przebiega przez Tarnopolszczyznę w kierunku miejscowości Skałat. Następnie zakręca w kierunku Satanowa i Czemeryniec, by nieopodal Kamieńca Podolskiego wpaść do Dniestru. Za Dniestrem przechodzi już w Tołtry Prut-Dniestrowskie i Murafskie.

Tołtry, zwane też Miodoborami, nie są górami w dosłownym tego słowa znaczeniu. Te ostatnie powstają w wyniku procesów tektonicznych, pochodzenie natomiast Miodoborów jest biologiczne. Powstały przez odkładanie się obumierających organizmów morskich, żyjących w Morzu Sarmackim, toczącym swe fale na tych terenach przed 14–10,5 milionami lat. Stąd posiadają specyficzną formę. Południowo-zachodnie stoki Tołtr-Miodoborów są przeważnie o wiele bardziej strome – z tej strony znajdowały się większe głębokości. Północno-wschodnie, gdzie były przybrzeżne płycizny, są bardziej płaskie.

Takiego górsko-rafowego pasma nie ma więcej nigdzie na świecie. Unicum tej lądowej rafy polega jeszcze na tym, że nie utworzyły jej odłożenia koralowe, jak już wspomnianą Wielką Rafę, lecz całe kolonie bezkręgowców gatunku mszywiołów tworzące twardy wapniowy pancerz w kształcie krzewów, drzewek czy po prostu narośli.

Fot. z archiwum autora

Swój udział w powstaniu Miodoborów miały też czerwone wodorosty gatunku Lithothamnion. W membranach ich komórek odkładały się olbrzymie ilości wapienia, przez co rośliny stawały się twarde i mocne. Stąd wzięła się ich nazwa – kamienne wodorosty – „litho” po grecku oznacza „kamień”. Takie wodorosty również obecnie budują niektóre utworzenia morskie. Na przykład w okolicach wysp Fidżi na Pacyfiku.

W powstaniu rafy Tołtrów swój udział miały też inne żyjątka morskie – czerwononogie (gastropody) i podwójne. Do tych prac dołączyły też morskie robaki – serpule. Przyczepiały się do kamieni i tworzyły wokół swego ciała twarde wapniakowe rurki, z których na zewnątrz wychylała się jedynie przednia część stworzenia ze skrzelami. Niepoślednią role w powstaniu tej lądowej rafy odegrały również stromatolity. Te skamieliny podobne są do okrągłych wielowarstwowych „główek kapusty”. Ich rozmiary osiągały pół metra w średnicy. Te twory są wynikiem działania kolonii niższych wodorostów, przede wszystkim niebiesko-zielonych.

Miodobory są przeważnie zalesione, ale trafiają się też fragmenty bezdrzewne. Najbardziej urokliwy odcinek „gołych” Miodoborów leży w okolicach miejscowości Iwachnowce w rejonie Czemeryniec w obw. chmielnickim. Ma się wrażenie, że jest się raptem gdzieś na Krymie, w okolicach Demerdżi lub Aj Petri. Są tu podobne kształty skał, kamienie zdobią liszaje, poduszeczki szmaragdowego mchu, różyczki mołodyła, czyli rojniku, unosi się duszny aromat tymianku. Wydaje się czasem, że po wejściu na górę otworzy się przed naszymi oczyma majestatyczna panorama morza.

Iwachnowickie Tołtry nie pozostawiają obojętnym nawet najbardziej wymagającego turystę. Szczególnie piękną jest góra Wysoki Kamień. Swoją nazwę zawdzięcza wysokim skałom. Na wschód od nich, prawie u samego podnóża góry wpada w oczy olbrzymia biała bryła ze stojącą na niej figurą Matki Boskiej. Tutejsi mieszkańcy są przekonani, że chimeryczne zwietrzenie na tej skale nie jest przypadkowe, że jest to ślad Matki Boskiej. Figurę koło „śladu” ustawiono przed kilkoma laty z funduszy lokalnego biznesmena. Jest również wersja, że bryła ze „śladem” służyła w czasach pogańskich jako ołtarz ofiarny.

Przy samych skałach można zobaczyć jeszcze jeden zabytek sakralny – starodawny dolmen. Dolmenami nazwano najstarsze budowle kamienne na planecie. Najprymitywniejsze z nich tworzyła zazwyczaj pojedyncza pozioma bryła, oparta na dwóch innych kamieniach. Powstała w taki sposób arka uważana była za „bramę” ze świata żywych do świata zmarłych. Dolmeny zazwyczaj służyły też do obserwacji astronomicznych i były z nimi powiązane. Jeżeli będą mieli państwo szczęście i trafią do Iwachnowiec w dniu przesilenia zimowego, to można zobaczyć jak słońce zachodzi dokładnie pośrodku kamiennej „bramy”.

Gdy wejdziemy na grzbiet skalny Wysokiego Kamienia, to naprzeciw, za olbrzymią doliną zobaczymy dwie kolejne góry. Jedna z nich, stożkowata, nazywa się Jan. Dawniej na jej szczycie wznosiła się katolicka kapliczka na cześć św. Jana Chrzciciela. To od niej wzięła się nazwa miejscowości: Jan – Iwan – Iwachnowce (czyli wioska pod kapliczką św. Jana). Ten święty do dziś uważany jest za patrona miejscowości.

Do miejsca, gdzie stała kapliczka, prowadzi polna droga. Niestety nie pozostało żadnych śladów po dawnej budowli. Jedynie niewielki plaski placyk, który powstał po wyrównaniu czubka góry. Niektórzy twierdzą, że i tu była pogańska świątynia.

Sąsiadująca z Janem góra ma dwie nazwy: Długa i Baba. Co do pierwszej, sprawa jest jasna – góra jest naprawdę długa. Natomiast nazwa Baba – to pamiątka po kamiennej babie – pogańskim bóstwie, które kiedyś stało na jej szczycie. Jak twierdzą miejscowi – bóstwo zniknęło w latach 50. ubiegłego wieku. Ale na Babie zachował się jeszcze jeden niewielki dolmen. Trzeba zaznaczyć, że w Środkowej i Wschodniej Europie tego rodzaju zabytki są niezwykle rzadkie.

Tak wielka koncentracja starodawnych zabytków jest prosta do wyjaśnienia. Dowolny wytwór, który wyróżniał się z okolicznego pejzażu, miejscowi uważali automatycznie za coś sakralnego – miejsce odwiedzane przez duchy, bogów itp. Najlepszym przykładem tego jest tzw. Kamienna Mogiła w obw. zaporoskim. Jest to niewielki pagórek wznoszący się ponad stepem, składający się z piaskowych skamieniałości dna Morza Sarmackiego.

Fot. z archiwum autora

Tołtry-Miodobory znacznie różnią się od otaczającej okolicy. Pogłosy dotyczące dawnej sakralizacji tych wzgórz doszły do naszych dni. Prawie w każdej miejscowości ludzie miejscowi mogą pokazać kamień, na którym odcisk stóp pozostawiła Matka Boska, wędrując do Poczajowa. Takich brył z chimerycznymi zwietrzeniami w tych okolicach jest wielkie mnóstwo i odnalezienie podobnego zagłębienia nie jest trudne. Między innymi – mówi się, że na Babie również jest taki ślad, ale bez pomocy miejscowych przewodników odnaleźć go nie sposób.

Iwachnowickie Tołtry są piękne o każdej porze roku. Na przełomie kwietnia i maja wszystkie skały i kamienie pokryte są tu złocistym kwieciem smagliczki skalnej i gwiazdkami innego kwiecia. Pod koniec maja i na początku czerwca też jest tu pięknie. Okolica pokrywa się aromatycznym kilimem tymianku i rozchodnika. Te kwiaty w wielu przypadkach rosną wspólnie na jednym kamieniu, tworząc swego rodzaju barwne kobierce. W czerwcu dojrzewają tu poziomki. Jest ich tyle, że można zajadać się nimi do woli. Na górze Babie rozkwitają srebrne pierzyny ostnicy. Te okolice są największymi areałami tej rośliny w obw. chmielnickim.

Nawet jesienią góry są piękne, gdy drzewa i krzewy odziewają się w purpurowe szaty, a w dolinach snują się mgły

Dmytro Poluchowycz
Tekst ukazał się w nr 23-24 (339-340), 20 grudnia – 16 stycznia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.