Miłość jej wszystko wybaczy

-a A+

O nowo wydanej książce z Anną Mieszkowską rozmawiała Stanisława Stańczyk-Wojciechowicz.

W tym roku ukazała się kolejna książka Pani autorstwa i naszą rozmowę chciałabym zacząć od jej zaprezentowania. Jest to książka o jednej z największych pieśniarek dwudziestolecia międzywojennego, o Ordonce. Książka nosi bardzo wymowny tytuł: „Hanka Ordonówna. Miłość jej wszystko wybaczy”. Przeglądając książkę zwróciłam uwagę, iż nie jest to książka biograficzna Marysi Pietruszyńskiej, a raczej opowieść o miłości Ordonki?
Tak, jest to moja osobista opowieść o Hance Ordonównie. Przez wiele lat nie wiedziałam jak o niej napisać. Klucz do jej biografii, do jej historii znalazłam w jej piosenkach. Odkryłam, że była to osoba szalenie wrażliwa, subtelna, bardzo pracowita, wielce utalentowana mimo słabego głosu jaki dała jej natura. Ale jednocześnie miała w sobie to coś, tę tajemnicę, tę iskrę bożą – jak mówił Fryderyk Járosy. Tacy autorzy jak Hemar, Tuwim, Emanuel Szlechter czy później Jerzy Jurandot pisali dla niej piosenki, które bardzo ładnie ją określały jako kobietę, jako wykonawczynię. Tajemnica powodzenia i sukcesów Hanki Ordonówny polegała na niezwykłej interpretacji piosenek. Autorem bardzo wiernym Hance był również jej mąż Michał Tyszkiewicz, który w 1926 roku napisał dla niej pierwszą piosenkę zatytułowaną „Zapomniana melodia”. Hrabia Michał Tyszkiewicz przyjechał z bratem do Warszawy w czasie karnawału, odwiedził teatr „Qui pro Quo” i zachwycił się nią. Była wtedy jeszcze nieznaną i nie tak bardzo popularną Hanką. Jeździł za nią po całej Polsce, na wszystkie koncerty. Położył na biurku dyrektora teatru skromny tekst „Zapomnianej melodii” i podpisał go jako M.T. Hrabiemu nie wypadało podpisać pełnym nazwiskiem swego debiutu kabaretowego. Hanka zachwyciła się i piosenka została nagrana na płytę razem z późniejszym chórem „Dana”. Michał Tyszkiewicz był impresariem, menadżerem, a nawet akompaniatorem swojej żony. To on organizował jej większość występów zagranicznych, to on załatwiał sprawy hotelowe i towarzyszył jej w wielu wyprawach. Hanka Ordonówna do 1939 roku nagrała na płycie około 120 piosenek, wiele z nich ocalało również w wydawnictwach nutowych. Po wojnie w 1948 roku w Bejrucie, gdzie mieszkała, nagrała jeszcze 8 piosenek z bardzo skromnym akompaniamentem. Były to już piosenki jej własne. Tych piosenek też możemy słuchać, ponieważ w latach dwutysięcznych ukazały się na płycie w Polsce. Po wojnie po raz pierwszy płyta z piosenkami Hanki Ordonówny została wydana przez Muzę. Michał Tyszkiewicz, który przez 20 lat po śmierci swojej żony był dziennikarzem, spikerem i aktorem Radia Wolna Europa, w 1961 roku przygotował audycję poświęconą swojej żonie. W audycji wykorzystane zostały piosenki przedwojennych nagrań, które miała Jadwiga Czerwińska – aktorka emigracyjna, która również pracowała w Radiu Wolna Europa w Monachium. Jan Nowak-Jeziorański wyraził zgodę, aby Michał Tyszkiewicz te zrekonstruowane nagrania przesłał do Polskiego Radia w Warszawie. Jerzy Waldorff przywiózł i przekazał nagrania. Jerzemu Waldorffowi bardzo dużo zawdzięczamy, jeśli chodzi o pamięć o Hance Ordonównie. To on spowodował, że w 1990 roku jej prochy wróciły do Polski i spoczęły na Warszawskich Starych Powązkach w Alei Zasłużonych. Główną przyczyną tego pośmiertnego wyróżnienia była niezwykła rola Hanki Ordonówny w czasie II wojny światowej. Wspólnie ze swoim mężem przyczynili się do uratowania dużej grupy polskich sierot, które zostały wywiezione razem z rodzicami na Syberię. W 1941 roku, kiedy kształtowała się polska armia generała Andersa, w Buzułuku zorientowano się, że oprócz mężczyzn, którzy szli do wojska, są dzieci – sieroty, w różnym wieku, w różnym stanie zdrowia. Hanka Ordonówna podjęła się niezwykłego zadania. Zorganizowała jeden z pierwszych sierocińców. Była to grupa 170 dzieci i z nimi wyjechała do Aszchabadu, później do Teheranu, aż w końcu do Indii. Z powodu odnowienia gruźlicy w Indiach musiała się rozstać z dziećmi i zamieszkała w Palestynie, gdzie poddała się operacji płuca. Jeszcze przed operacją dała 50 koncertów dla Polskiego Wojska.

Wróćmy do autorów tekstów, którzy pisali dla Hanki Ordonówny, do Mariana Hemara.
Hemar napisał dla niej 20 piosenek. To nie jest mało. Nie wszystkie zostały nagrane na płyty. Wszyscy wiemy, że Marian Hemar napisał dla Zofii Terné bardzo piękną piosenkę „Tyle jest miast”, oczywiście o Lwowie, ale nikt nie wie, że także Hanka Ordonówna śpiewała tę piosenkę. Tylko nie wiadomo dlaczego śpiewała ją w swoich koncertach, na recitalach w całej Polsce i zmieniała Lwów na miasto, w którym występowała. Chciała się przypodobać publiczności, ale efekt był całkowicie odwrotny. W książce pokazuję okładki nut z piosenkami Hanki Ordonówny, o istnieniu niektórych sama nie wiedziałam. Te piosenki ocalały dzięki płytom i nutom. Najważniejsza w tych piosenkach jest jej szczerość. Nie ma znaczenia czy to jest tekst Tuwima, Szlechtera, czy Hemara. Oni tak fantastycznie potrafili ją przedstawić jako prostą dziewczynę zakochaną szczęśliwie lub nieszczęśliwie. Te piosenki są zawsze o miłości. Jest piosenka Michała Tyszkiewicza, którą bardzo lubię, „Każda z pań moderne” – przebój nad przeboje i nie wyobrażam sobie, aby ktoś inny mógł tę piosenkę dzisiaj śpiewać.

Trzeba być kochanym, trzeba kochać żeby tak śpiewać.
Tak. Była szalenie muzykalna i miała wspaniały gust, co podkreślali wszyscy, którzy ją znali. Na co dzień nosiła się skromnie: flanelowe szare sukienki, bardzo wygodne w podróży. Lubiła granatowy kolor oraz białe i kolorowe dodatki, a z biżuterii szafiry. Była jedną z pierwszych kobiet w Warszawie, która nosiła spodnie. I wygodne buty, bo to też jest bardzo ważne w podróżach. Miała dar podróżowania z ogromnymi kuframi. Do Ameryki w 1939 roku pojechała z kilkoma kuframi strojów ludowych. Występowała tam z programem „Mapa Polski”, gdzie śpiewała i tańczyła piosenki ludowe i do każdej piosenki miała inny strój. Płynęła statkiem Batory. Na dobrą sprawę nie miała żadnego wykształcenia oprócz skromnej szkoły baletowej przy Teatrze Wielkim. Nie miała matury, żadnych studiów wyższych, a jednak była szalenie oczytaną osobą, jej ulubionym poetą był Juliusz Słowacki.

Proszę odsłonić rąbek tajemnicy jak powstała książka, skąd czerpała Pani materiał do książki?
Byłam zaprzyjaźniona z Tadeuszem Wittlinem, emigracyjnym pisarzem, który mieszkał w Waszyngtonie i był autorem pierwszej książki o Hance Ordonównie, która wyszła w Londynie w 1985 roku. Pan Tadeusz w jednym z listów wspomniał mi, że chętnie przekaże papiery po Ordonce, jeśli sama osobiście po nie przyjadę do Waszyngtonu. W 1995 roku pojechałam i przywiozłam. Miał te dokumenty głównie od Michała Tyszkiewicza i jego krewnych, którzy wiedzieli, że on pracuje nad książką o Hance. Tam było bardzo dużo korespondencji, jej zapisków, notatek, dzienników i wiedząc o tym, że on tego nie wykorzystał, postanowiłam swoją książkę opracować tak, aby była dopełnieniem książki pana Tadeusza.

Wiele faktów z jej życia jest owianych tajemnicą. Jak na przykład data urodzenia lub ślubu?
Datę ślubu było dość łatwo ustalić. Data podana przez Tadeusza Wittlina okazała się nieprawdziwa i była to data ślubu brata Michała Tyszkiewicza, są na to dokumenty. Dopiero po ukazaniu się książki o Hance Ordonównie odnalazła się jej metryka urodzenia. Dzisiaj wiem, że Marjanna Pietruszyńska urodziła się 4 sierpnia 1902 roku.

Hanka Ordonówna była nie tylko pieśniarką, ale także tancerką, aktorką. W swoim czasie występowała na deskach teatrów we Lwowie. Jakim był okres lwowski?
Były to wczesne lata dwudzieste. To jeszcze nie była ta sławna Hanka Ordonówna, którą znamy z lat trzydziestych. Występowała poza Lwowem również w Lublinie, w Rzeszowie, w różnych miejscach. We Lwowie poznała Mariana Hemara, który też nie był jeszcze wielkim, znanym Hemarem. Oboje zaistnieli dopiero po 1925 roku, gdy Hanka Ordonówna dzięki Fryderykowi Járosyemu zaczęła występować w Qui pro Quo na prawach gwiazdy. Fryderyk Járosy był jej partnerem, towarzyszem życia, który dla niej porzucił żonę i dzieci. Przybył w 1924 roku z teatrzykiem rosyjskich emigrantów „Niebieski Ptak”. Pozostał w Warszawie do 1944 roku, do wybuchu Powstania Warszawskiego, i w historii teatru i kabaretu polskiego pozostał na zawsze. Hanka Ordonówna we Lwowie występowała wiele razy gościnnie do 1939 roku. Był taki zwyczaj, że zawsze w lipcu teatr „Qui pro Quo” przyjeżdżał do Lwowa z najlepszymi numerami ostatniego sezonu. To była składanka najlepszych programów, skeczy, piosenek i występowali tam około trzech tygodni. Zachowało się wiele recenzji lwowskich jej występów. Miała wielu adoratorów, którzy przysyłali jej kwiaty, bombonierki. Wyjeżdżała ze Lwowa zawsze żegnana serdecznie i z nadzieją na rychły powrót. Występowała nie tylko we Lwowie, także w Krakowie, Wilnie. Była zapraszana do Paryża, Berlina, Wiednia. Kiedy poznała Járosyego, źle rozmawiała po rosyjsku i niemiecku, a potem wykonywała piosenki w ośmiu językach. Wymieniała stroje do każdej piosenki, nie każda gwiazda to robiła. Dawała kilkanaście recitali w ciągu roku. Wystąpiła w trzech filmach. Najbardziej znany to film „Szpieg w masce”, skąd pochodzi piosenka „Miłość ci wszystko wybaczy”. Pozwoliłam sobie sparafrazować tytuł książki „Miłość jej wszystko wybaczy”.

Przyjaźń z Járosym trwała przez całe życie?
Tak, oczywiście. Po latach, gdy w 1947 roku Járosy przyjechał do Palestyny i odnalazł jej adres, to napisał dwa przepiękne listy, które są dla mnie symbolem miłosnych listów, bardzo ciepłych, bardzo gorących. Listy te są dowodem najgorętszej i najwierniejszej przyjaźni. Każde z nich poszło swoją drogą, ale nic nie ma znaczenia, ponieważ łączą ich wspomnienia szczęśliwego czasu, który spędzili razem.

Losy wojenne Hanki Ordonówny były bardzo trudne. Było więzienie, Pawiak, rozstanie?
Na początku wojny, 24 października 1939 roku zostaje aresztowany Fryderyk Járosy, ona tydzień później. Járosy spędził trzy i pół miesiąca w więzieniu na Daniłowiczowskiej, gdzie przez chwilę zobaczyli się jeszcze, a Hanka spędziła trzy i pół miesiąca na Pawiaku. Z Pawiaka została wyzwolona dzięki usilnym staraniom męża, Michała Tyszkiewicza, poprzez krewnego Stefana Tyszkiewicza, którego żona była spowinowacona z Emanuelem Wiktorem – królem włoskim i tenże król bezpośrednio interweniował w sprawie Hanki Ordonówny u samego Hitlera. Król włoski pamiętał Hankę z czasów gdy występowała przed nim przed samą wojną. Kiedy wyszła z Pawiaka, przyjechała do Wilna. W Wilnie spędziła półtora roku przy boku Michała Tyszkiewicza, występując w Teatrze Polskim na Pohulance, dając koncerty w Teatrze Dramatycznym, Muzycznym. W lipcu 1940 roku Michał Tyszkiewicz zostaje aresztowany przez NKWD z powodu swojej działalności konspiracyjnej i wywieziony do Moskwy, a Hanka w połowie czerwca 1941 roku podążyła za nim w nadziei, że jakoś go uratuje. Akurat wtedy wybucha wojna sowiecko-niemiecka i jako „bezpaństwowiec” zostaje aresztowana i wywieziona do łagru pod Kujbyszewem. Niestety, gdy oboje zgłosili się do Kujbyszewa, dokąd została przeniesiona ambasada polska z Moskwy w 1941 roku, nikt ich o sobie nie poinformował. W przedziwny sposób po kilku miesiącach odnaleźli się telefonicznie. Hanka Ordonówna dowiedziała się, że mąż jest kierownikiem i organizatorem sierocińca w Aszchabadzie i postanowiła z pierwszą grupą dzieci jak najszybciej dostać się do Aszchabadu. Wiele osób jej w tym pomagało, a przede wszystkim Kira Banasińska – żona konsula polskiego w Indiach, która nadzorowała całą akcję transportu polskich dzieci.

Była patriotką, wspomagała żołnierzy, dawała koncerty?
Już wcześniej w 1920 roku razem z Juliuszem Osterwą występowała na froncie jako młodziutka aktoreczka. Później 1 września 1939 roku Hanka Ordonówna zadzwoniła do Mieczysława Fogga, znanego bardzo pieśniarza, wykonawcy wspaniałych piosenek i powiedziała: „Mieciu, zorganizuj akordeon, będziemy śpiewać na dworcu dla żołnierzy”. I tak śpiewali przez pierwsze kilka dni. Później był okres występów w Palestynie w 1943 roku, gdzie dała 50 koncertów. Skończyło się to wysoką temperaturą, krwotokiem i w końcu operacją płuca.

Jakie były ostatnie lata życia Hanki Ordonówny?
Tak jak wspomniałam, nagrała jeszcze 8 piosenek w 1948 roku. Zajęła się malowaniem obrazów. Miała kilka wystaw w Bejrucie. Kilkanaście obrazów znajduje się w warszawskim Muzeum Teatralnym, do którego za pośrednictwem Jerzego Waldorffa w 1965 roku przekazał je Michał Tyszkiewicz. Oprócz tego pisała wiersze, pisała teksty własnych piosenek. Te teksty zachowały się w dokumentach. Umiera w Bejrucie 8 września 1950 roku i wcale nie na gruźlicę, jak wszyscy myślą, lecz na tyfus. Michał Tyszkiewicz jako jeden z nielicznych w Bejrucie zajmował się organizowaniem pomocy dla polskich uchodźców, których po wojnie było 7 tysięcy. Każdy musiał przejść w specjalnym obozie kwarantannę. Niestety zaraził się od kogoś i zaraził żonę. Jego silny organizm zwalczył chorobę, a słaby organizm Hanki poddał się. Michał Tyszkiewicz wyszedł z tego, zjawił się w domu niemalże w ostatnim momencie, kiedy żona już umierała. Przez wiele, wiele lat dbał o jej grób, nawet mimo to, że wyjechał z Bejrutu do Europy, co roku w rocznicę jej śmierci przyjeżdżał na ten cmentarz.

Jakie były dalsze powojenne losy Michała Tyszkiewicza?
Pól roku po śmierci Hanki Michał Tyszkiewicz ożenił się, ale nie była to żadna miłość, czy niewierność wobec pamięci jego ukochanej małżonki. Była to sprawa honorowa. W Bejrucie Hanka i Michał żyli bardzo skromnie i wynajmowali za darmo domek w górach ze względu na klimat i zdrowie Ordonki. Właściciele poprosili Michała Tyszkiewicza aby zaopiekował się ich 20-letnią córką, gdyż bardzo im zależało aby pojechała do Europy. Musiał jej ktoś towarzyszyć. W Londynie ożenił się z nią, po kilku miesiącach się rozeszli. Ona skończyła tam studia i zmarła jako 55-letnia kobieta. Michał Tyszkiewicz musiał ujawnić ten fakt, ale wiedziało o tym bardzo niewiele osób. Pracował w Radiu Wolna Europa przez 20 lat, doczekał się szczęśliwie emerytury. Zmarł w wieku 71 lat. Jego prochy rodzina sprowadziła z Monachium do Londynu. Zrobił bardzo wiele dla Hanki Ordonówny. Sfinansował wydanie jej książki „Tułacze dzieci”. W tej książce ona bardzo dokładnie opisała całą historię ratowania dzieci. Odkryłam tajemnicę, że ta książka została napisana przez nich oboje. Jako autorka jest wymieniona tylko ona, zresztą pod pseudonimem jako Weronika Hort (Hanka Ordonówna Tyszkiewicz). Natomiast gdy się czyta książkę uważnie, to widać, które części były napisane przez niego, a które przez nią. Tam jest dużo szczegółów, o których ona nie mogła wiedzieć, dotyczących spraw dyplomacji, wojska. Książka ta nie jest stuprocentowym dokumentem. Są to portrety złożone. Taki był zamysł autorki.

Piosenek Hanki Ordonówny jest ponad sto. Czy ma Pani jakąś swoją ulubioną?
Mam kilka. „Błękitny Ekspres”, „Ja wiem”, z ostatnich „Wróć, tak bez Ciebie mi źle”, ale jest jeszcze jedna piosenka „Związane mam ręce”. Niedawno tę piosenkę nagrała Joanna Kulig, znana aktorka, która zdobyła wiele nagród za udział w filmie „Zimna Wojna”. Uważam, że jest to jedyna w tej chwili wykonawczyni z młodego pokolenia, która mogłaby zagrać Hankę Ordonównę w filmie dokumentalnym, czy paradokumentalnym, czy fabularnym, gdyby komuś przyszło do głowy taki film zrealizować. To wielkie moje marzenie.

Rozmawiała Stanisława Stańczyk-Wojciechowicz

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.