Odnaleziony nagrobek ks. Kalińskiego w Satanowie. Nowe zagadki

-a A+

Obecny Satanów – to niewielkie miasteczko na zachodnich terenach obw. chmielnickiego. Niegdyś było to jedno z największych miast Podola, ustępujące jedynie Kamieńcowi Podolskiemu.

O dawnej świetności przypominają jedynie zabytki – przeważnie ruiny. Burzliwej i dość nasyconej (przeważnie krwią) historii tego miasteczka poświęcono wiele publikacji. W licznych z nich wspominany jest niejaki ksiądz Kaliński. Trafił on na wieki do kronik dzięki swym zainteresowaniom – jegomość zbierał przekazy o historii miasteczka, w którym posługiwał.

Ruiny zamku w Satanowie (ze zbiorów autora)

Jednym z głównych źródeł, na podstawie których buduje się liczne badania historyczne Satanowa (od lokalnych gazet do monografii) są „Podolskie wiadomości parafialne”, które ukazywały się w Kamieńcu Podolskim. Oprócz wiadomości o życiu Kościoła regularnie umieszczano w nich opisy miejscowości z terenów diecezji. W numerze 3 za rok 1862 opublikowany został obszerny statystyczno-historyczny opis Satanowa.

Wstęp do artykułu w „Podolskich wiadomościach parafialnych” (ze zbiorów autora)

Materiał do tego „Opisu”, przygotowanego przez redaktora wydania Pawła Troickiego, zebrał kapłan z miejscowości Hladki proskurowskiego powiatu (dziś rejon wołoczyski) ks. Michał Orłowski. „Opis” jest dość bogaty w ciekawe informacje i przeważnie powołuje się na ks. Kalińskiego (bez podania imienia). Słowo „fakty” w „Opisie” nieprzypadkowo ujęto w cudzysłów – jest to bowiem informacja absolutnie amatorska i pełno w niej błędów i nieścisłości. Nawet Tołtry Podolskie nazwane są tam… Karpatami!

Opowieści historyczne ks. Kalińskiego również dalekie są od realnych wydarzeń. Na przykład, jeszcze w XIX wieku koło wioski Spasiwka, będącej obecnie przedmieściem Satanowa, było dobrze widać siedem wysokich kurhanów (dziś są już trudno zauważalne). Ks. Kaliński tak opisuje ich historię:

Ruiny zamku w Satanowie (ze zbiorów autora)

Miało to być w okresie chmielnicczyzny – gdy pułkownik bracławski Daniło Nyczaj zbliżał się do Satanowa, wyszli mu naprzeciw najodważniejsi obrońcy miasta – jakaś satanowska wdowa i jej siedmiu synów, którzy mieli swe oddziały. Siły były nierówne i wszyscy oni zginęli w walce. Wszystkich pochowano w osobnych kurhanach – dowódcę i jego żołnierzy.

W rzeczywistości kurhany te pochodzą z okresu scytyjskiego, a nie z XVII wieku. W innych opowieściach ks. Kalińskiego również mnóstwo jest podobnych nieścisłości. Ale pomimo to, niektóre informacje księdza stały się dokumentem historycznym i cieszą się uznaniem. Między innymi dotyczy to rzezi, której dokonali w miasteczku Turcy. W „Opisie” czytamy:

„22 kwietnia 1676 roku, w czasie panowania Porty Otomańskiej nad Podolem, Turcy ograbili i spalili Satanów. W tym czasie jego mieszkańcy chowali się, gdzie kto mógł: w umocnionych bramach, w cerkwiach Zwiastowania, Zmartwychwstania, św. Jerzego, w żydowskiej szkole i synagodze. Legenda głosi, że Turcy, dowiedziawszy się o mieszkańcach, którzy schronili się w satanowskiej bramie miejskiej, obłożyli ją dokoła drewnem i podpalili, chcąc rozgrzać mury i tym samym przymusić oblężonych do poddania się. Ale obrońcy bramy, oblewając Turków wrzątkiem, zmusili ich do odstąpienia. Według wspomnień mieszkańców i ks. Kalińskiego wymordowano wówczas w Satanowie blisko czterech tysięcy mieszkańców”.

Wiele fragmentów tego opisu niezbyt pasuje do rzeczywistości. Już to, że ludzie schronili się w cerkwi św. Jerzego, wywołuje zdziwienie. Cerkiew ta stała bowiem w miejscowości Juryńce, daleko poza murami miasteczka. Była rzeczywiście typu obronnego i przeczekanie w niej najazdu niewielkiego tatarskiego oddziału było zupełnie realne. Ale schronić się w niej przed regularnym otomańskim wojskiem? To już nonsens!

Podana również przez ks. Kalińskiego liczba czterech tysięcy wyrżniętych przez janczarów mieszkańców jest mocno przesadzona, chociaż do dziś jest przytaczana w źródłach historycznych. O jakich wielotysięcznych ofiarach można mówić, gdy po okresie chmielnicczyzny w Satanowie pozostało zaledwie kilkaset osób? Między innymi „Rejestr dymów w miastach i wioskach województwa podolskiego, zapisanych w 1661 roku pod przysięgą z okazji ściągnięcia podatku podymnego” podaje, że w miasteczku było zaledwie 84 „dymy” – czyli budynki mieszkalne. Wątpliwe, by w chwili rzezi tureckiej ilość tych „dymów” gwałtownie wzrosła. Jeżeli jednak przyjąć te 4 tys. ofiar rzezi, to łatwo jest obliczyć, że w każdym domu zamieszkiwało, jak śledzie w beczce, około 50 osób.

Pomimo to, zebrane przez księdza informacje są bezcennym źródłem ludowych legend i przekazów, a dopiero później źródłem faktów historycznych. Realnych faktów w opowieściach ks. Kalińskiego jednak też jest sporo, ale trzeba je wyłuskać, jak grudki złota w masie ziemi. Czasem potrzeba w tym celu rozwiązać złożony rebus.

Wkład jednak zebranych przez ks. Kalińskiego informacji w zachowanie historii Satanowa i Podola jest na ogół nieoceniony!

O cmentarzu
Na starym katolickim (tzw. „polskim”) cmentarzu rzuca się w oczy nietypowe dla chrześcijańskich nekropolii nagromadzenie nagrobków. Czasem stoją podpierając się nawzajem. Wytłumaczenie tego jest proste. Gdy w 1990 roku budowano kościół pw. Najśw. Maryi Panny (konsekrowany w maju 1994 roku), to nagrobki, które stały na miejscu jego budowy, przeniesiono wraz ze szczątkami na cmentarz. Najbardziej oryginalnie udekorowano plac przy figurze Matki Bożej. Jako ogrodzenie otaczają go resztki starych nagrobków. Wygląda to bardzo romantycznie i smutno zarazem – przypomina starożytne sanktuarium. Stare nagrobki dawno już się rozpadły na fragmenty i ktoś je zebrał, aby się zachowały.

Cmentarz w Satanowie (ze zbiorów autora)
Fot. Dmytro Poluchowycz

Znów ks. Kaliński
Na początku października zawitałem na stary cmentarz Satanowa, by zrobić kilka fotografii. Podczas fotografowania moją uwagę przykuł jeden z nagrobków. Sądząc z całości, został w 1990 roku skomponowany z fragmentów co najmniej trzech różnych nagrobków. Najbardziej oryginalny był fragment górny i to na niego zwróciłem uwagę.

Odnaleziony prawdopodobny nagrobek ks. Kalińskiego (ze zbiorów autora)
Fot. Dmytro Poluchowycz

Jedną jego stronę zdobił księżyc i gwiazdy. Przy czym księżyc został wyrzeźbiony jako ludzka twarz! Na początku nawet pomyślałem, że to jakaś odmiana herbu „Leliwa”. Herb ten nie był dla miasteczka obcy, bowiem wieloletnimi jego właścicielami była rodzina Sieniawskich i herb ten dekorował bramę miejską. Jednak środkowa gwiazda na herbie ma sześć promieni, a tu – osiem. Nie jest to więc „Leliwa”.

Wygląda bardziej na żłóbek betlejemski, który przyjął Dzieciątko. Tym bardziej, że gwiazda pośród rogów księżyca ma 8 promieni – tak jak gwiazda betlejemska. Dodam, że księżyc często uważano za symbol czaszy eucharystycznej lub chrzcielnicy.

Na innej stronie nagrobka mamy klasyczny symbol Podola – Słońce. Na trzeciej płaszczyźnie widnieje Oko Opatrzności, a na czwartej – Serce Jezusa otoczone wieńcem z gałązek wawrzynu. Tak niespotykane i bogate udekorowanie nagrobka i ornamentyka karniszy dysharmonizowała całkowicie z blokiem podstawy, gdzie rzeźby prawie nie było, napis zaś prawdopodobnie wyryty został ostrym narzędziem. Dodam, że wapień po wydobyciu jest początkowo bardzo miękki i można go ciąć nożem, twardości nabiera dopiero z czasem.

Pomimo swej prymitywności dolna część nagrobka okazała się nie mniej interesująca niż bogato zdobiona górna. Był to fragment nagrobka słynnego księdza Jakuba Kalińskiego! I tu pojawiła się pierwsza zagadka.

Na nagrobku stoi, że ksiądz zmarł w 1869 roku w wieku 80 lat. Natomiast w „Podolskich wiadomościach parafialnych” w 1862 roku podano, że w chwili ukazania się materiału ksiądz ma… lat 90! Różnica 10 lat. Chyba, że jest to pomyłka ze strony redaktora, tym bardziej, że do redakcji informacja docierała przez kolejne ręce i efekt „zepsutego telefonu” mógł tu mieć miejsce. Wątpliwe jest, aby w XIX-wiecznym niewielkim Satanowie, gdzie był tylko jeden kościół katolicki, działało jednocześnie dwóch księży Kalińskich.

Dość zagadkowym jest też górny blok z półksiężycem i słońcem. Heraldyczne „Podolskie słoneczko” na nagrobkach spotyka się niezwykle rzadko. Coś podobnego można spotkać chyba w Czarnym Ostrowie (obw. chmielnicki). Tam również widzimy półksiężyc z gwiazdami na rogach, wprawdzie bez ludzkiej twarzy i środkowej gwiazdy. Interesujące jest i to, że w Ostrowie „słoneczko” wpisane jest w piramidę. Czyli, że w Satanowie i w Ostrowie oprócz słońca widzimy i Oko Opatrzności, i piramidę – symbole wolnomularzy. W połowie XIX wieku wielu przedstawicieli polskiej szlachty zachwycało się ideami masonów – ślady tego są tu widoczne. Niestety o nagrobku w Czarnym Ostrowie też nic nie wiadomo, bowiem fragment z epitafium został utracony.

Nieznany nagrobek z Czarnego Ostrowu (fot. Oleg Kolega)

Jest całkowicie prawdopodobne, że jest to swego rodzaju mistyczny zbieg okoliczności. Ksiądz Kaliński za życia lubował się w legendach i zagadkach historycznych. Fragment jego nagrobka odnalazł się wraz z nową legendą Satanowa i dość interesującą zagadką historyczną, którą dopiero należy rozwiązać.

Dmytro Poluchowycz
Tekst ukazał się w nr 22 (338), 29 listopada – 19 grudnia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.