Truskawiec, Ukraina i świat oczami polskich księży

-a A+

Ta historia przypomina kulę śnieżną. Dwa i pół roku temu do hotelu „Oscar” w Truskawcu przybył znany polski witrażysta Andrzej Skalski (www.witraze-skalski.pl). Najpierw sam, potem z rodziną.

Później przybyli przyjaciele pana Andrzeja. Następnie pan Andrzej opowiedział o Truskawcu proboszczowi parafii w Józefowie koło Warszawy, gdzie wykonał witraże, i ten ksiądz przyjechał zwiedzić uzdrowisko. Potem przyjechali przyjaciele księdza, ich krewni. I tak, dzięki jednej osobie, coraz więcej Polaków przybywa do Truskawca, co roku tu wracając i przyciągając tu nowych gości.

Teraz, w listopadzie 2019 r. Andrzej Skalski jest po raz ósmy w truskawieckim „Oscarze”. W hotelu odpoczywa także siedmiu księży z Polski z różnych parafii, głównie spod Warszawy. Są to księża: Andrzej, Wiesław, Czesław, Kazimierz, Jan, Stanisław i Janusz. Kieruje grupą kapłanów ks. Andrzej Margas.

8 listopada autor miał zaszczyt komunikować się z nimi podczas swoistego „wywiadu zespołowego”. Rozmawialiśmy ponad godzinę. Czytelnikom Kuriera Galicyjskiego oferujemy „wyciąg” naszej rozmowy.

Truskawiec
Andrzej Skalski mówi, że ma sentyment do Truskawca. Tutaj w latach 1936–1939 kilkakrotnie odpoczywała jego babcia, która później, podczas wojny, została rozstrzelana. Dziadek przyszłego witrażysty też tu przyjeżdżał. Na pamiątkę o Truskawcu tamtych czasów w domu pana Skalskiego są dwa oryginalne dzbanki zakupione w latach 30. Specjalista mówi, że są to piękne i cenne rzeczy.

Element nostalgii występuje u zdecydowanej większości Polaków przyjeżdżających do Truskawca. Tak jak Niemcy jadą do Wrocławia (Breslau) lub Węgrzy smucą się na wspomnienie o ziemiach utraconych na mocy traktatu z Trianon (zwłaszcza w Rumunii), podobnie Polacy postrzegają Kresy jako integralną część historii RP. Dlatego jadą do Lwowa, Stanisławowa (teraz Iwano-Frankiwska) lub małych miasteczek Galicji Wschodniej, aby dotknąć historii ojczystej i znaleźć tutaj polskie ślady. Jest to temat nie do wyczerpania, o czym świadczy chociażby każdy numer Kuriera Galicyjskiego.

Truskawiec oprócz tego, że jest byłym polskim miastem, jest jeszcze uzdrowiskiem. Tak, nostalgiczny element jest obecny, ale w tym wypadku dla Polaków ważniejszy jest odpoczynek w odległym miejscu, ważnym zaś czynnikiem jest zdrowie.

Polscy księża zauważają: 1) niezwykłą życzliwość i uprzejmość zarówno personelu hotelowego, jak i zwykłych obywateli Truskawca, którzy są gotowi podpowiedzieć, przyjść z pomocą, doradzić w każdej sytuacji, 2) wyśmienitą kuchnię w różnych placówkach gastronomicznych w Truskawcu, 3) miasto wielokulturowe, 4) wysoka duchowość mieszkańców.

Jeden z księży mówi, że wszedł do cerkwi św. Mikołaja i był tam na całej mszy. Był zdumiony, jak wielu ludzi uczestniczyło w liturgii (choć w dzień powszedni wiele osób pracuje), że nikt nie opuścił świątyni podczas długiego nabożeństwa, i jak ci ludzie szczerze się modlili.

– Największym upokorzeniem jest przekroczenie granicy – mówi ks. Andrzej i wszyscy inni księża zgadzają się z tą opinią. Spędzenie 4–5 godzin na granicy ukraińsko-polskiej, a jeszcze wysiadanie z autobusu, wyjmowanie bagażu, pokazywanie jego zawartości jest irytujące i niedopuszczalne. To nie jest nowy problem, ale z jakiegoś powodu nie został rozwiązany od wielu, wielu lat. Kto spośród przedstawicieli najwyższych władz ukraińskich czyta ten artykuł, niech zwróci uwagę na ten punkt. Bo mowa o pieniądzach wjeżdżających do państwa ukraińskiego.

Natomiast drogi są znacznie lepsze niż kilka lat temu.

– Mogłem jechać z Krościenka do Starego Sambora z prędkością 100 km/godz., to nie do porównania z tym, co było dawniej – chwali się Andrzej Skalski.

Minusem jest brak menu w języku polskim w niektórych kawiarniach i restauracjach (nie dotyczy to oczywiście „Oscara”). W centralnej pijalni goście próbowali przeczytać informacje o naftusi, rzekomo po polsku. Coś nie coś zrozumieli, ale tłumacz Google Translate mógłby to przetłumaczyć lepiej – mówią goście.

Księżą polscy odwiedzili kościół pw. Wniebowzięcia NMP w Truskawcu, zrobili zdjęcie przy pomniku św. papieża Polaka Jana Pawła II, przy pomniku Adama Mickiewicza. Spodobała im się centralna część kurortu ze starymi willami i martwią się, czy władze i właściciele willi dbają wystarczająco o utrzymanie ich autentyczności i stanu technicznego.

Ogólnie rzecz biorąc, księża: Czesław, Andrzej, Jan, Wiesław, Janusz, Kazimierz i Stanisław z przyjemnością odkryli Truskawiec i mówią, że na pewno tu wrócą. Będą też doradzać Truskawiec swoim krewnym i przyjaciołom jako bardzo dobre miejsce do odpoczynku. A to najlepsza promocja!

Ukraina, Polska i świat
Polscy księża są bardzo ostrożni w sprawach polityki wewnętrznej. Mówią, że to nie ich sprawa, że szanują wybór narodu ukraińskiego, nie zajmują się polityką nawet w Polsce, tym bardziej w krajach sąsiednich. Są zainteresowani tym, czy propaganda LGBT i ideologia gender są również tak silne, jak w Europie. I zdają sobie doskonale sprawę, że gdy zaostrzają się stosunki ukraińsko-polskie, wygrywa nasz wspólny wróg, którego imienia dyplomatycznie nie wymieniają.

Księża mówią, że w parafii każdego z nich mieszka i pracuje wielu pracowników z Ukrainy. – Integracja Ukraińców w społeczeństwie polskim jest ogólnie dobra. Dla Polski znacznie lepiej jest, aby przyjeżdżał nasz rodzimy element słowiański, niż imigranci z Bliskiego Wschodu, muzułmanie, ludzie o innej mentalności – mówi jeden z nich. Księża podkreślają, że trzeba szukać tego, co łączy ludzi, a nie tego, co dzieli.

Polska otrzymała chrzest od Czechów, ale teraz Polska jest jednym z najbardziej religijnych krajów na świecie, a Czechy są jednym z najbardziej ateistycznych. Kapłani widzą potrzebę ponownej ewangelizacji Republiki Czeskiej.

– Mieliśmy kardynała Stefana Wyszyńskiego, który był w stanie oprzeć się próbom zniszczenia Kościoła. A w Czechach nie było takiej osoby. Do tego wojny religijne w średniowieczu w Czechach – husyci, Jan Žižka, zakorzenienie protestantyzmu. Właśnie dlatego komunistom udało się zrealizować swoje plany likwidacji Kościoła w Czechach – mówi jeden z księży.

– Nie tylko politycy Prawa i Sprawiedliwości są naszymi parafianami, ale także zwolennicy Platformy Obywatelskiej, innych partii centrowych i centroprawicowych, a nawet lewicy. Dlatego nie możemy zadeklarować poparcia dla żadnej partii politycznej, chociaż oczywiście każdy z nas ma pewne preferencje polityczne – opowiada jeden z kapłanów.

Księża mówią o odrodzeniu katolicyzmu we Francji, o tym, że coraz więcej dorosłych w tym kraju jest chrzczonych. Mówimy o sytuacji w innych krajach Europy i na świecie, o Węgrzech, Litwie, Białorusi, Kanadzie, Bliskim Wschodzie, Ameryce Łacińskiej. Oprócz kwestii politycznych i religijnych dotykamy kwestii gospodarki, ekologii, kultury, polityki społecznej i stosunków międzynarodowych.

Kończąc naszą rozmowę, wracamy do tematu Truskawca. Co powinniśmy zmienić, aby więcej gości, w tym turyści z Polski, przyjeżdżali do naszego uzdrowiska? – pyta autor. Nie ma granic doskonałości, jest dużo do zrobienia, mówią księża z Polski. – Ale ocalcie Truskawiec, który jest teraz, uratujcie aurę spokojnej, przyjaznej miejscowości wypoczynkowej z jej szczególnym urokiem i nieśpiesznym rytmem, nie zabudowujcie centrum miasta wielopiętrowymi potworami, uszlachetnijcie przedmieścia – życzą na końcu rozmowy.

Włodzimierz Kluczak

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.