Szarawka – obronna świątynia, naturalna fontanna i róg jednorożca

-a A+

Miejscowość Szarawka (ob. Szariwka) w obw. chmielnickim głęboką prowincją nazwać trudno. Leży zaledwie 4 km od ożywionej trasy Chmielnicki – Kamieniec Podolski, którą co dnia przelatują dziesiątki turystycznych autokarów. Jednak do Szarawki zajeżdżają rzadko, najwyżej raz w tygodniu. A szkoda – bo jest tu co oglądać.

Głównym „rodzynkiem” miasteczka jest stara cerkiew obronna. Świątynia ta nie jest wprawdzie tak znana, jak podobny obiekt w sąsiednich Sutkowcach, ale tym nie mniej, jest bardzo interesująca. Przypomnę, że cerkiew Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Sutkowcach (1476) jest najwybitniejszym przykładem fortyfikowanych świątyń i zewnętrznie nie różni się w niczym od obronnego zameczku. Z Sutkowiec do Szarawki można dotrzeć drogą gruntową (5 km) lub trasą (15 km).

Obronna świątynia w Szarawce powstała w XV wieku i prawdopodobnie jej pierwotna wersja była nie mniej wspaniała, niż jej bardziej znana sąsiadka. Jednak w wyniku licznych przebudów obiekt utracił pierwotny wygląd. Najbardziej fatalną dla cerkwi była jej modernizacja w latach 1890-1892, kiedy to została znacznie „zrusyfikowana” – zamurowano gotyckie strzelnice, na dachu ustawiono drewnianą banię z niskim nakryciem namiotowym udekorowanym niewielką makówką oraz podwyższono wieżę-dzwonnicę. Otwory strzelnicze na samej wieży zamurowano już wcześniej. Jak wyglądała świątynia dawniej, możemy zobaczyć jedynie na akwareli Napoleona Ordy.

Interesujące jest również to, że stare pocztówki z przełomu XIX-XX wieków świątynię nazywają kościołem. Czy jest to pomyłka? Niezupełnie!

Od początku świątynia w Szarawce była prawosławną. Została, podobnie jak jej sąsiadka w Sutkowcach, konsekrowana i poświęcona Matce Bożej Nieustającej Pomocy. Należy zaznaczyć, że ta Patronka była dość rozpowszechniona pośród świątyń obronnych – budowniczowie, oprócz ziemskiej, chcieli zapewnić również niebieską obronę i mieli nadzieję, że Matka Boska otoczy obiekt swoim płaszczem ochronnym. Jednak ani potężne mury, ani opieka niebios nie pomogły. W 1567 roku Szarawkę splądrowali i ograbili Tatarzy. Świątynię, w której schronili się mieszkańcy, również uszkodzono. Przez trzy lata stała opuszczona, aż odbudował ją kolejny właściciel miasteczka Jakub Pretwicz (1543–1613). Wówczas to konsekrowano świątynię jako kościół katolicki pw. Zwiastowania NMP, a obok wystawiono klasztor dominikanów.

Równocześnie ze świątynią Pretwicz odbudował zamek obronny, który niestety się nie zachował. W literaturze krajoznawczej jego lokalizację określa się różnie: według jednej wersji stał on na miejscu dzisiejszego cmentarza, według innej – tam, gdzie dziś stoi kościół katolicki Matki Bożej Różańcowej (z 1861 roku). Jednak najbardziej prawdopodobne, że fortyfikacja stała na przeciwnym brzegu rzeki Wołczok, w miejscu gdzie jej wody tworzą półwysep ze stromymi brzegami. Do dziś można tam zauważyć resztki wałów.

Po śmierci Jakub Pretwicz spoczął w krypcie świątyni-fortecy. Przez długie lata zachowany tam był jego nagrobek, ale podczas represji po powstaniu listopadowym władze carskie klasztor skasowały, przekazując świątynię prawosławnym. Została poświęcona na nowo pw. Narodzenia Matki Bożej i prawdopodobnie też wówczas znikł nagrobek.

Na przeciwległym brzegu rzeki Wołczok, naprzeciwko świątyni leży stary cmentarz katolicki. Jest interesujący m.in. z powodu olbrzymiego krzyża kamiennego na grobie Andrzeja Małuja (1798–1857). Wiele podróżowałem po tych stronach, odwiedziłem wiele prowincjonalnych cmentarzyków, ale tak potężnego krzyża nie widziałem nigdzie – ma około 6 m wysokości.

Na tym cmentarzu rzuca się w oczy również murowany postument z kobiecą postacią sakralną. Mieszkańcy miasteczka są szczerze przekonani, że jest to św. Anna, uważana za patronkę miejscowości. W rzeczywistości jest to klasyczna rzeźba, przedstawiająca Zwiastowanie. Jeżeli zważymy, że figura zwrócona jest twarzą w stronę dawnego kościoła, to można z wielkim prawdopodobieństwem stwierdzić, że wcześniej zdobiła ona fasadę świątyni lub stała na jej dziedzińcu. Analizując styl rzeźby można datować ją II połową XVIII wieku.

Szarawka posiada jeszcze jeden „rodzynek”, którzy potwierdza jej unikalność. Jest to zabytek przyrody. W centrum miejscowości, poniżej pomnika poległym w II wojnie światowej, bije źródło o zadziwiającym pięknie. Proszę wyobrazić sobie skalny amfiteatr o długości 20 m i wysokości 2,5-3 m, z którego spada kilkanaście srebrzystych wodnych strumyków – naturalna fontanna z bardzo czystą i smaczną wodą. Strumienie tworzą niewielkie jeziorko, z którego wypływa strumień. Niestety fotografie nawet w przybliżeniu nie przekazują piękna tego zadziwiającego zjawiska. To źródło śmiało może pretendować do lauru najbardziej malowniczego zakątka Ukrainy.

Wspominany już kościół MB Różańcowej z 1861 roku jest niewielki, ale bardzo przytulny i zaciszny. Od kościoła roztacza się wspaniała panorama na Szarawkę i cerkiew-fortecę. Warto zwrócić uwagę na stary murowany parkan, za którym kryje się dawny opuszczony park. Jest to jeszcze jeden zabytek Szarówki – park o powierzchni 12,8 hektara, założony na początku XIX wieku. Rośnie tu chyba ponad sto dwustuletnich i starszych drzew, pośród których tak rzadkie jak sosna wejmutka, tuja zachodnia czy jesion płaczący. Jednak głównym atutem parku jest połączenie górskiego krajobrazu z malowniczymi stawami, swego rodzaju przedłużeniem parku. Pływały tu łabędzie, były kąpieliska z piaszczystymi plażami i wysypanym piaskiem dnem.

Opowiadając o Szarawce nie sposób pominąć osoby Jakuba Bernarda Pretwicza, któremu król Zygmunt I Stary w roku 1539 nadał Szarawkę i jeszcze kilka miejscowości we władanie. Od 1550 roku, po tym, jak król Zygmunt II August nadał Pretwiczom prawo spadku, miejscowość stała się ich rodową rezydencją.

Wychodźca ze Śląska Bernhard von Prittwitz (1500–1563) był osobą nieprzeciętną i uważano go za jednego z największych śmiałków tych czasów. Na czele niewielkiego oddziału kozaków „dawał w skórę” Tatarom i Turkom. W walkach z ordyńcami jego prawą ręka był słynny Dymitr (Bajda) Wiśniowiecki – założyciel Siczy Zaporoskiej.

W jego czasach Tatarzy na Podole prawie nie zapuszczali się, a nawet półtora wieku po jego śmierci na tych terenach popularne było powiedzenie: „Za Pretwica – wolna od Tatarów granica”. Jeszcze za życia nazywano pana Bernarda „Murus Podoliae” (Mur Podola) lub „Terror Tartarorum” (Postrach Tatarów).

Legenda głosi, że to właśnie Bernard Pretwicz upolował ostatni egzemplarz jednorożca. Na pewno wiadomo, że to pan Bernard przesłał królowi Zygmuntowi I róg własnoręcznie upolowanego jednorożca w roku 1530 (tak przynajmniej napisał w liście do monarchy). Król nakazał nadwornemu kronikarzowi Maciejowi Stryjkowskiemu zapisać to niezwykłe wydarzenie w kronikach państwowych. Po dziesięciu latach, w roku 1540, róg został sprezentowany cesarzowi Świętego Cesarstwa Rzymskiego Ferdynandowi I Habsburgowi, który nakazał nadwornemu rzeźbiarzowi Sylwestrowi Lechnerowi udekorować dar rękojeścią i stosownym wierszem. Dziś można go oglądać w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu. Mowa tu, naturalnie, o rogu absolutnie realnego narwala. Ale sam fakt nie jest przez to mniej interesujący.

Dmytro Poluchowycz
Tekst ukazał się w nr 20 (336), 29 października – 14 listopada 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.