Dialog, który buduje. Część 2

-a A+

Rozmowa Anny Gordijewskiej z Mariuszem Olbromskim, literatem, muzealnikiem, inicjatorem Dialogu Dwóch Kultur.

Przebieg Dialogu Dwóch Kultur, który odbył się na Ukrainie w dniach 4- 8 września, głównie w Krzemieńcu, przedstawiliśmy w naszej poprzedniej rozmowie. Gdzie i jak przebiegała druga część tych spotkań?
Tradycją naszą się stało, że Dialog Dwóch Kultur odbywa się w obu krajach. W poprzednich latach w Polsce spotykaliśmy się w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, a przez ostatnie trzy lata w Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku pod Warszawą. Na tegoroczne spotkanie wybraliśmy Warszawę, miasto związane z biografią i twórczością Juliusza Słowackiego. Spotkania odbyły się 21 września w samym centrum stolicy, w siedzibie Stowarzyszenia Pisarzy Polskich przy Krakowskim Przedmieściu, w zabytkowej kamienicy pod nr. 87. W budynku tym mieści się też siedziba Związku Literatów Polskich i polskiego PEN-Clubu, także świetna biblioteka o profilu literackim. Usytuowany jest on naprzeciw Zamku Królewskiego, blisko wskrzeszonej po wojnie z gruzów siedziby monarchów. Między obu gmachami na Placu Zamkowym wznosi się kolumna Zygmunta, jakby zagląda w okna siedziby polskich pisarzy. To właśnie o tej kolumnie pisał Juliusz Słowacki w jednym ze swych najsławniejszych wierszy „Uspokojenie”:

Co nam zdrady! Jest u nas kolumna w Warszawie
Na którą siadają podróżne żurawie,
Spotkawszy jej liściane czoło od obłoka
Tak zda się odludna i taka wysoka (…)

Wiersz powstał na emigracji, w Paryżu, w 1844 r., a odnosi się do powstania listopadowego, które – jak wiadomo – wybuchło w Warszawie. Trzeba wspomnieć o innym związanym właśnie z tą kolumną i Słowackim wydarzeniu. Otóż szczególnym miłośnikiem dzieł Słowackiego był marszałek Józef Piłsudski. Z jego inicjatywy w czerwcu 1927 r. odbył się najwspanialszy pogrzeb, jaki w dziejach naszej kultury miał poeta. Autor „Beniowskiego” zmarł w Paryżu w 1849 roku w chorobie, biedzie i poczuciu klęski życiowej. Został pochowany na cmentarzu Montmartre. Ale w 1927 roku prochy poety wydobyto, spoczęły w hebanowej trumnie, którą w uroczystym pochodzie przewieziono przez Paryż, a dalej na wybrzeże Francji do Bretanii. Następnie trumnę przełożono na polski statek wojenny, kontrtorpedowiec „Wilia”, i trumna w honorowej asyście generałów i poetów dotarła tym statkiem do Gdyni. Następnie płynęła parowcem po Wiśle do Warszawy, pod Most Poniatowskiego. A stamtąd w uroczystym, ogromnym pochodzie z udziałem wojska, przedstawicieli rządu i Sejmu RP przejechała na lawecie ulicą Tamki, Krakowskim Przedmieściem – aż na Plac Zamkowy pod kolumnę Zygmunta. I tu, nad tą trumną, wygłosił wspaniałą mowę prezydent RP Ignacy Mościcki. Później trumna z prochami poety powędrowała do katedry warszawskiej, a następnie na Wawel. Bardzo niezwykła historia. Pod kolumną, o której poeta pisał wiersz, po latach nad jego prochami – zabiera głos prezydent państwa. Zawsze, gdy patrzę na tę kolumnę z okien siedziby polskich pisarzy – przypominam sobie to wydarzenie. Ale to nie jest jedyny fakt łączący centrum Warszawy z postacią i twórczością Słowackiego.

Kolumna Zygmunta na Placu Zamkowym przed siedzibą Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (fot. Łukasz Wieczorek, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku)

A jakie są inne fakty?
Słowacki po ukończeniu studiów w Wilnie odwiedził Krzemieniec, a stamtąd w lutym 1829 roku przyjechał do Warszawy i podjął pracę w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbów, która go zresztą bardzo nużyła i była dla poety duchową katorgą. Pracował w centrum stolicy przy Placu Bankowym, ale pobyt w Warszawie nie był dla niego tylko udręką, lecz pozwolił mu wejść na salony, poznać ówczesną elitę kultury, pisarzy, między innymi Kazimierza Brodzińskiego i Jana Ursyna Niemcewicza, bywał w teatrze. W stolicy poeta mieszkał rok, wyjechał na zachód po wybuchu powstania listopadowego ze specjalną misją zleconą przez Rząd Narodowy. Jednak pobyt w Warszawie był dla niego przede wszystkim okresem intensywnej pracy twórczej. W tym krótkim czasie powstało szereg cennych utworów, miedzy innymi: wspaniały dramat „Maria Stuart”, także dramat o pogańskiej Litwie „Mindowe”, powieści poetyckie „Hugo”, „Arab”. No i wiersze niepodległościowe, które napisał po wybuchu powstania: słynny „Hymn”, wzorowany na prastarej Bogurodzicy, także „Oda do wolności”, ”Kulik”, „Pieśń legionu polskiego”. Trzeba też wspomnieć, że część scen najwspanialszego dramatu Juliusza Słowackiego „Kordian”, który powstał już na emigracji w 1833 r. w Genewie, toczy się właśnie w Warszawie.

Nieprzypadkowo w Warszawie powstał więc pomnik Słowackiego.
Tak, właśnie pod tym pomnikiem rozpoczęliśmy w godzinach porannych nasze warszawskie uroczystości – od złożenia wieńców przez delegacje polskie i ukraińskie. Monument ten został odsłonięty w 2001 roku, a usytuowany jest w bardzo prestiżowym miejscu, na Palcu Bankowym, w centrum stolicy, tam gdzie poeta pracował. Warto przypomnieć, że rzeźbę wieszcza odlano w brązie na podstawie zachowanego w Muzeum Narodowym w Warszawie projektu wykonanego przed wojną, w 1932 r., dla Lwowa przez wybitnego rzeźbiarza Edwarda Wittiga. Akt erekcyjny pod ten pomnik podpisał papież Jan Paweł II, który był od lat szkolnych, wadowickich, zafascynowany twórczością autora „Anhellego”. I ta jego miłość do twórczości Wielkiego Krzemieńczanina przetrwała przez całe Jego życie. Nieprzypadkowo w Krzemieńcu trzy lata temu w parafialnym kościele, opodal pomnika Juliusza Słowackiego według projektu Wacława Szymanowskiego, zawisła pamiątkowa tablica ku czci Świętego Papieża, która została odsłonięta właśnie w czasie „Dialogu Dwóch Kultur”.

Mariusz Olbromski prezentuje przebieg Dialogu Dwóch Kultur na Ukrainie. Obradom przewodniczy prof. Grzegorz Nowik (fot. Łukasz Wieczorek, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku)

A później…
Później pojechaliśmy złożyć kwiaty pod pomnikiem Tarasa Szewczenki, wieszcza Ukrainy, który przebywał też w Warszawie w 1830 roku. I tutaj też muszę podkreślić, że ten wspaniały monument powstał z inicjatywy Dmytro Pawłyczki, byłego ambasadora Ukrainy w Polsce, wybitnego poety, znakomitego tłumacza, stałego uczestnika spotkań „Dialogu Dwóch Kultur”. Pomnik został odsłonięty w 2002 roku i jest artystycznie bardzo udanym dziełem. Autorem rzeźby w brązie jest Anatolij Kuszcz, a cokołu – Baltazar Brukalski. Na cokole umieszczony jest fragment przejmującego i jakby szczególnie teraz aktualnego wiersza Szewczenki:

Podaj mi rękę bracie – Lasze,
Miejsce mi w sercu swoim daj,
A odzyskamy szczęście nasze,
W imię Chrystusa – cichy raj.

Warto tez przypomnieć, że w ubiegłym roku wyszła książka „Wieże” – wiersze na tematy ukraińskie w przekładzie Dmytro Pawłyczki, opublikowana w dużym nakładzie przez polskie Wydawnictwo Bosz. Promocja tej książki obyła się w Ambasadzie Ukrainy i w Stawisku w czasie naszych spotkań. Pod pomnikiem Szewczenki przemawiali pani dyrektor muzeum Juliusza Słowackiego Tamara Sieniena oraz Witalij Biłyj, I sekretarz Ambasady Ukrainy w Warszawie.

Jaki był dalszy przebieg warszawskich uroczystości?
Do sali konferencyjnej we wspomnianej siedzibie pisarzy, przed którą widnieje pamiątkowa tablica ku czci Juliusza Słowackiego, przybyli uczestnicy Dialogu Dwóch Kultur z obu krajów, a także przedstawiciele świata kultury stolicy. Ambasadę Ukrainy reprezentował I sekretarz Witalij Biłyj. Z Krzemieńca przyjechała liczna delegacja pracowników Muzeum Juliusza Słowackiego z dyrektor Tamarą Sieniną na czele.

Zebranych powitała Karolina Piekarska, prezes Warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Specjalny list do uczestników spotkania skierował Stanisław Karczewski, Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Zaprezentowała go pani wicedyrektor Biura Polonijnego Senatu RP Karolina Orzechowska. Głos zabrała również Dorota Janiszewska-Jakubiak, dyrektor Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA.

W imieniu Muzeum Józefa Piłsudskiego głos zabrał dyrektor Robert Supeł, który w swoim wystąpieniu podkreślił znaczenie spotkania, przedstawiając także najnowsze osiągnięcia Muzeum w Sulejówku.

Następnie ja przedstawiłem relację z przebiegu tegorocznej edycji Dialogu Dwóch Kultur na terenie Ukrainy połączoną z pokazem audiowizualnym. Dr Emil Noiński z Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku omówił najnowsze nasze wydawnictwo „Dialog Dwóch Kultur” (R. XIII, Warszawa 2019) – jedno z trwałych osiągnięć spotkań. Co roku bowiem wydajemy kolejny duży tom, w tym roku liczący prawie 500 stron. Zawiera on wszystkie referaty wygłoszone w języku polskim i ukraińskim, utwory literatów i zdjęcia dokumentujące przebieg wydarzeń.

Sala obrad w siedzibie Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Przemawia dyrektor Muzeum Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu Tamara Sienina (fot. Łukasz Wieczorek, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku)

Co było przewodnim tematem warszawskiego spotkania?
Postać i twórczość Kazimierza Wierzyńskiego – wybitnego poety, prozaika, eseisty, biografa. Laureata wielu nagród literackich, m.in. złotego medalu w konkursie literackim IX Olimpiady w Amsterdamie, Złotego Wawrzynu Akademickiego Polskiej Akademii Literatury, Polskiego Towarzystwa Wydawców.

Dlaczego Kazimierz Wierzyński został w tym roku wyróżniony?
Z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że to – obok Zbigniewa Herberta – jeden z najwspanialszych poetów polskich XX wieku. Całe życie walczył o wolność, był wolnym człowiekiem, a zarazem piewcą wolności. No i był z Drohobycza, miasta wyjątkowego, które odwiedzamy prawie co roku w ramach naszych spotkań. Tam się urodził 27 sierpnia 1894 roku, jego ojciec był kolejarzem. Kształcił się w Drohobyczu, Chyrowie, a później w Stryju, gdzie ukończył gimnazjum klasyczne. Później studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie w Wiedniu.

W tym roku przypadła 50. rocznica jego śmierci. Zmarł na emigracji, w Londynie 13 lutego 1969 r. Po II wojnie nie wrócił do skomunizowanej Polski, mimo że bardzo go do tego zachęcano. Działał i tworzył często w trudnych warunkach na emigracji, był czołową postacią kultury niepodległościowej. Jego dzieła były w okresie powojennym przez dziesiątki lat w PRL-u pod zapisem cenzury. Nie można go było publikować. A więc te obchody są też próbą przywrócenia mu należnej pozycji w hierarchii artystycznej, przypomnienia tej wspanialej postaci.

Zarazem jest to 100 rocznica „narodzin poety”, bo jego pierwszy tomik „Wiosna i wino” ukazał się już w wolnej Warszawie w 1919 r. Był znakomity, przyniósł mu od razu wielką sławę. Właśnie wtedy, u progu niepodległości, młody Wierzyński włączył się aktywnie w odradzające się życie artystyczne kraju. Był współpracownikiem pisma młodzieży akademickiej „Pro Arte et Studio” redagowanego przez Juliusza Kleinera, rodem ze Lwowa, znakomitego biografa Słowackiego. Brał udział w słynnych spotkaniach artystycznych w kawiarni „Pod Picadorem” na Nowym Świecie. Współtworzył razem z Jarosławem Iwaszkiewiczem, rodem ze wschodniego Podola, oraz z Antonim Słonimskim, Julianem Tuwimem, Janem Lechoniem najsłynniejszą grupę poetycką okresu dwudziestolecia międzywojennego pod nazwą „Skamander”. Ale też, gdy wybuchła wojna polsko-bolszewicka, nie pozostał obojętny na sprawy ojczyzny, przez dwa lata pracował w biurze prasowym Naczelnego Dowództwa, między innymi redagował w Kijowie, zdobytym przez wojska polskie i ukraińskie atamana Petlury, „Dziennik Kijowski”. Warto tez wspomnieć, że Wierzyński był piłsudczykiem. Po śmierci Marszałka napisał tom „Wolność tragiczna”, w którym wspaniale ukazał wielkość Piłsudskiego, a zarazem tragizm tej postaci. Uważał ten tom za swe największe osiągnięcie artystyczne.

Składanie kwiatów na grobie Kazimierza Wierzyńskiego na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie (fot. Łukasz Wieczorek, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku)

Jak przebiegała sesja naukowa poświęcona autorowi „Czarnego poloneza”?
Była bardzo interesująca. Rozpoczęła się zaprezentowaną przez Wiesława Nosowskiego z warszawskiego Koła Krzemieńczan audycją z archiwum Radia Wolna Europa. Było to „Wspomnienie Marii Danilewicz-Zielińskiej o Kazimierzu Wierzyńskim”. Pisarka, a po II wojnie światowej również dyrektorka Biblioteki Polskiej w Londynie przyjaźniła się z Wierzyńskim, a w audycji wspominała ostatnie z nim spotkania, jego prace nad przedśmiertnym tomem „Sen, mara”. Dziwnie się złożyło, bo Maria Danielewicz-Zielińska była też szczególnie związana przed wojną z Krzemieńcem. Między innymi w 1939 roku organizowała tam ogólnopolskie obchody Roku Słowackiego, które miały się odbyć m.in. z udziałem Prezydenta RP, a rozpocząć się 4 września. Ale wybuchła wojna i uroczystości nie doszły do skutku. Kiedy w latach 90. dowiedziała się o tworzeniu Muzeum Słowackiego w Krzemieńcu, zaprosiła do Lizbony, gdzie wówczas mieszkała, panią Tamarę Sieninę, wspaniale ją gościła. I ofiarowała jej fundusze na zakup fortepianu do saloniku Salomei Słowackiej. Co roku słuchamy w Krzemieńcu koncertów wykonywanych właśnie na tym instrumencie.

Jakie były tematy wystąpień?
W pierwszej części sesji dr Hanna Iwanoczko z Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki w Drohobyczu podzieliła się swymi refleksjami na temat „Poezja Kazimierza Wierzyńskiego w tłumaczeniach ukraińskich”. Okazało się, że twórczość autora „Kurhanów” budzi na Ukrainie duże zainteresowanie, co rodzi liczne prace translatorskie. Z kolei znakomita badaczka twórczości Wierzyńskiego prof. dr hab. Beata Dorosz z Instytutu Badań Literackich PAN mówiła ze swadą na temat „Panny moje, Muzy” – Kazimierz Wierzyński i kobiety (próba szkicu biograficznego).

Z kolei dr Natalia Łysenko-Jerżykiwśka, starszy naukowy pracownik Instytutu Literatury im. T. Szewczenki NAN Ukrainy z Kijowa, poruszyła mało znane wątki z biografii poety w wystąpieniu „Kazimierz Wierzyński, związki polsko-ukraińskie”.

W części artystycznej odbył się piękny koncert w wykonaniu pianistki z Krakowa Marii Baka-Wilczek, wielokrotnej uczestniczki Dialogu Dwóch Kultur. W jej interpretacji usłyszeliśmy utwory Stanisława Moniuszki, Fryderyka Chopina i Jana Ignacego Paderewskiego. Konferencję zakończyliśmy chwilą zadumy i modlitwą oraz złożeniem kwiatów na zaniedbanej mogile Kazimierza Wierzyńskiego na Cmentarzu Powązkowskim.

Jaki jest dorobek XX edycji Dialogu Dwóch Kultur?
Paradoksalnie najcenniejsze jest to, czego nie da się dokładnie wyliczyć. To właśnie możliwość spotkania artystów i naukowców z obu krajów, nawiązanie między nimi kontaktów, przyjaźni, wymiana doświadczeń. To wielka inwestycja w zbliżenie elit obu narodów. Ci naukowcy przekazują później swoją wiedzę, refleksje w wielu ośrodkach akademickich, rosną nowe pokolenia, które nie będą już karmione dawną antypolską propagandą komunistyczną. Co roku z obu stron w spotkaniach bierze udział łącznie kilkaset osób. Każdego roku prezentowanych jest kilkadziesiąt nowych referatów, najczęściej opracowywanych specjalnie, często o charakterze odkrywczym. Ukazywane są w nich wzajemne relacje i związki obu kultur, dzieje wspólnego dziedzictwa kulturowego Podola i Wołynia, Kijowszczyzny. Tego by bez Dialogu nie było. Wszystkie referaty są publikowane w naszym roczniku, który jest rozsyłany w obu krajach do bibliotek i na uniwersytety. W naszych spotkaniach przez wiele lat brała udział młodzież skupiona w Europejskiej Rodzinie Szkół im. Juliusza Słowackiego: Polska, Słowacja, Wielka Brytania, Ukraina.

Jakie są inne trwałe osiągnięcia Dialogu?
Myślę, że trzeba jeszcze wspomnieć o plenerach malarskich i fotograficznych organizowanych przez wiele lat przez moją żonę Urszulę, która jest historykiem sztuki. W Krzemieńcu i innych miastach powstało setki obrazów i tysiące fotografii prezentowanych na wielu wystawach w różnych galeriach. Są one teraz w wielu muzeach i zbiorach prywatnych. Dzięki tym plenerom zintegrowało się środowisko artystyczne, powstało we Lwowie Towarzystwo Sztuk Pięknych „Własna Strzecha”. Jeśli chodzi o sztuki plastyczne to sam Krzemieniec ubogacił się o nowe wystawy. W bibliotece dawnego liceum Hanna Gronowska-Szaniawska zorganizowała stałą wystawę poświęconą profesorom tej uczelni. W osobnym pomieszczeniu z jej inicjatywy i według jej projektu powstała też stała wystawa poświęcona krzemienieckim przedwojennym mistrzom obiektywu: Ludwikowi Gronowskiemu, Henrykowi Hermanowiczowi i Stanisławowi Sheybalowi. W minionych latach powstało też szereg pomników i tablic, zarówno w samym Krzemieńcu jak i w jego okolicach. To wspomniana już tablica w kościele krzemienieckim poświęcona Janowi Pawłowi II, także odsłonięta w tym roku tablica ku czci ks. Stefana Iwanickiego, bohaterskiego proboszcza krzemienieckiego, który zginął z rąk gestapo w 1943 r. To także pamiątkowa tablica ku czci Juliusza Słowackiego na gmachu dawnego liceum. Z inicjatywy władz miasta i rektora powstał na dziedzińcu uczelni okazały i piękny pomnik ku czci Tadeusza Czackiego, założyciela dawnego liceum, a w uczelnianym ogrodzie kamienny pomnik ku czci Willibalda Bessera, wybitnego przyrodnika i założyciela tej wyjątkowej placówki. Wmurowany został także kamień z pamiątkowym napisem w różanym ogrodzie przy uczelni, w miejscu, gdzie stał dom Januszewskich, dziadków wieszcza. W tym domu przyszedł na świat Juliusz. Wreszcie nie można nie wspomnieć, że wyjazdy pisarzy i poetów do Krzemieńca i innych miast zainspirowały pisarzy do napisania wielu wierszy, a nawet książek. Wspomnę tu choćby wydane ostatnio książki poetyckie Franciszka Habera „Pegazem po Kresach” czy „Peregrynarz Kresowy”. Na naszym spotkaniu w Krzemieńcu był w tym roku Bohdan Zadura – poeta, tłumacz, redaktor naczelny miesięcznika „Twórczość”. Na spotkaniu w Zbarażu prezentował swoje przekłady prozaików ukraińskich. Wspominał też, że już w połowie lat dziewięćdziesiątych uczestniczył w pierwszych spotkaniach krzemienieckich i właśnie one zainspirowały go do pracy tłumacza.

A jak odnoszą się do Dialogu Dwóch Kultur środowiska polskie zamieszkałe na Ukrainie?
Bardzo pozytywnie, są dumne z tego, że odwiedzają ich miasta często wybitne indywidualności twórcze. Uczestniczą w spotkaniach, wspierają nas swym doświadczeniem i organizacyjnie. Warto też dodać, że projekt utworzenia Muzeum Mikołaja Reja w Żurawnie jest realizowany w porozumieniu i z udziałem środowisk polskich ze Stryja i z Żydaczowa. W czasie naszych peregrynacji odwiedzamy też szkoły polskie. W tym roku Małgorzata Karolina Piekarska, pisarka książek dla dzieci, miała bardzo ciekawe spotkania z dziećmi i młodzieżą w szkołach w Nakwaszy i w Krzemieńcu. Dialog Dwóch Kultur skierowany jest nie tylko do elit obu narodów, ale do wszystkich mieszkańców miejscowości, gdzie jest organizowany.

Bardzo dziękuję za tę obszerną relację. I życzę w imieniu swoim i Redakcji dalszych sukcesów w tych działaniach.

Rozmawiała Anna Gordijewska

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.