Jak Polacy Charków budowali. Część LIII

-a A+

Polacy na służbie policji charkowskiej do 1917 roku

Zachowaniem porządku i ładu w społeczeństwie zawsze zajmowała się policja. Początki działalności policyjnej na terenie carskiej Rosji sięgają XV–XVI wieku, po utworzeniu jedynego państwa, kiedy to z Moskwy do różnych miast, gdzie mnożyły się rozboje i grabieże, byli wysyłani odpowiedni śledczy.

Strukturalne formy policyjne zostały utworzone dopiero przez cara Piotra I. To właśnie on odpowiednim rozporządzeniem od 7 czerwca 1718 roku ustanowił w Petersburgu pierwszego generała policmajstra. Od 1733 roku policyjne grupy zostały utworzone w większych miastach imperium, w tym także w Charkowie, a wszystkie komisariaty podlegały głównej komendzie w Petersburgu.

Charków, policja ściga chuliganów

W Charkowie Zarząd Charkowskiego Policmajstra znajdował się przy skwerze Mikołajowskim 24, któremu podlegało 6 posterunków policji rozsianych w poszczególnych dzielnicach miasta. Na szóstym posterunku, znajdującym się przy ulicy Jekaterynosławskiej, od 1902 roku na wzór Kijowa i Odessy działał Wydział Śledczy. W Zarządzie Charkowskiego Policmajstra w latach 1894–1898 na stanowisku sekretarza zarządu policji pracował Polak – Kazimierz Bortkiewicz syn Juliana, który wcześniej miał pracować w Charkowskim Gubernialnym Zarządzie. Należy przy tej okazji zauważyć, że w Charkowie mieszkał również jego brat Edward – właściciel kilku fabryk na terenie guberni charkowskiej. On też mieszkał w mieście na stałe, do śmierci w 1912 roku. Miał żonę Zofię oraz synów: Włodzimierza i wspominanego już Siergieja. Ponadto w rodzinie Bortkiewiczów było dwie córki: Eugenia i Wiera.

„Tzw. charkowskie dno”, czyli margines społeczny

Brak szczegółowych wiadomości na temat działalności w Charkowie Kazimierza Bortkiewicza, poza tym, że 28 marca 1898 roku złożył podanie o zwolnienie z zajmowanego stanowiska Sekretarza Zarządu Policji. „Pamiatnaja Kniżka Charkowskoj Gubernii” z 1862 roku również podawała, że na analogicznym stanowisku w Zarządzie przebywał kolejny Polak, niejaki Aleksander Winiarski s. Adama.

Znacznie więcej informacji zachowało się o policjancie z Charkowa Konstantym Słonczewskim synu Jana (1810-?), który w policji pracował od 9 sierpnia 1829 roku. Następnie od 10 maja 1832 roku został zatrudniony w miejscowym sądzie, gdzie pozostawał do 10 sierpnia 1839 roku. O nim wiadomo, że był aktywnym członkiem polskiej kolonii. W 1829 roku wszedł w skład pierwszej rady kościoła przyszłej rzymskokatolickiej parafii w Charkowie, której przewodniczącym został rektor miejscowego uniwersytetu prof. Andrzej Dudrowicz. Ponadto w skład rady weszli wówczas profesor Krynicki, oficerowie w stopniu majorów: Prełat i Donejkiewicz, rotmistrz Plechniewicz, podpułkownik Okinczyc, miejscowy obywatel Zajączkowski, dwóch zegarmistrzów Kaltenbach i Wiklas oraz krawiec Rosłaniewski. Wszyscy oni zabiegali o przysłanie do Charkowa na stałe kapłana oraz gromadzili środki na budowę świątyni.

Wiadomo, że Konstanty Słonczewski miał żonę Zofię oraz sześcioro dzieci: Mikołaja (1841–?), Mytrofana (1842–?), Elżbietę (1843–?), Zofię (1844–?), Marię (1846–?) i Tatianę (1848–?). Po odejściu ze służby państwowej Słonczewscy zamieszkali w okolicach Lebiedina, gdzie 30 maja 1852 roku otrzymali potwierdzenie szlacheckiego pochodzenia.

W 1868 roku stanowisko naczelnika policji w podcharkowskim Lebiedinie objął kolejny Polak Piotr Goroch, który do charkowskiej guberni przybył w randze majora, jako były oficer armii carskiej.

Pod koniec XIX wieku w Charkowie na poszczególnych posterunkach policji również pracowali Polacy. Tak w „Charkowskim Kalendarzu” z 1874 roku zachowała się wiadomość, że od listopada 1872 roku pomocnikiem naczelnika I rewiru policyjnego miasta był Adolf Czyżewski s. Andrzeja. Niniejszy policjant urodzony w 1842 roku miał uzyskać wykształcenie w bliżej nieznanej szkole powiatowej. Od 1900 roku w III rewirze policyjnym naczelnikiem policji był Władysław Domaradzki.

Niestety brak wiadomości o szeregowym składzie osobowym Polaków w charkowskiej policji, których głównym celem było zachowanie porządku w mieście oraz wyjawianie wszelkiego rodzaju dywersji. Relacje z poszczególnych lat przynosiły rozliczne dane o działalności tutejszej policji. O niektórych sytuacjach już wspominano w poprzednich opracowaniach. Jednak na niektóre warto zwrócić uwagę, choć nie dysponując wykazami zwykłych szeregowych policjantów, poza Słonczewskim, nie można wskazać jednoznacznie na przebywanie w jej szeregach polskiego elementu, jednak nie należy tego wykluczać, z racji przebywania Polaków na kierowniczych stanowiskach tej struktury oraz istniejącej tu znacznej kolonii polskiej, której członkowie należeli do wszystkich warstw społeczeństwa.

Tak oto na początku XX wieku w Charkowie zaobserwowano młodego człowieka w urzędniczym stroju, który miał sprzedawać fałszywe paszporty i inne dokumenty. Po trzech dniach obserwacji udało się zatrzymać podejrzanego w miejscowym barze „Kazbek” przy ulicy Dmitrijewskiej. Innym razem „Kurier Warszawski” z 17 listopada 1902 roku podawał, że w Charkowie „aresztowano bandę złożoną z 7 ludzi trudniącą się kradzieżą koni z morderstwami”.

Nie zawsze policja z braku kadr mogła być tak skuteczna w działaniu. Tak, dla przykładu, na jednym z miejscowych cmentarzy mieli osiąść chuligani, którzy zajmowali się kradzieżą i wprowadzali w mieście niepokój. Tzw. miejscowe „Rakły” przez wiele lat terroryzowały ludność miasta i sprzedających na bazarach. W 1910 roku w Skoblewskim Skwerze, tuż nieopodal siedziby sądu, młodociani chuligani mieli w nieprzyzwoity sposób zaczepiać przechodzące tam kobiety. We wszystkich tych sytuacjach problem, z powodu braku kadr policyjnych, przez dłuższy czas pozostawał nierozwiązany. Policjanci byli też wzywani do przypadków samobójczych, które zwłaszcza na początku XX wieku mnożyły się w Charkowie.

Mimo tak częstych i niezbędnych interwencji policyjnych sami policjanci nie cieszyli się poszanowaniem społeczeństwa, co wynikało z braku profesjonalizmu w działaniu. Mimo że w stolicy imperium uchwalano nowe reformy, rzeczywistość w miastach gubernialnych okazywała się znacząco odmienna. Tak „Birżewyje Wiedomosti” pisały o charkowskiej policji: „Przestępcze elementy terroryzowały Charków. Grabieże i zabójstwa stały się powszechnym zjawiskiem. Policja nie jest w stanie niczemu przeciwdziałać. Miejsce ani czas nie ratują mieszkańców przed grabieżą. Policjanci zostali nabrani z przypadkowego elementu, w większości nie potrafią nawet posługiwać się bronią. Wypuszczeni z więzień przestępcy czują się wspaniale”.

Całkowicie czymś nowym było powołanie na terenie carskiej Rosji tajnej policji zwanej „Ochraną”. Była to struktura „o charakterze mafijnym, licząca dziesiątki tysięcy pracowników, agentów i informatorów, inwigilująca wszystkich obywateli, włącznie z carską rodziną, i prześladująca wszystkich, którym nie podobały się samowładne rządy w Rosji. Ochrana była wszędzie i rządziła wszystkim. Była ponad prawem i poza prawem, nieuchwytna i anonimowa. Sam fakt jej istnienia wywoływał strach wśród poddanych. System donosicielstwa i wzajemnego szpiegowania ogarnął wszystkie warstwy społeczne w Rosji, przy czym dążono do tego, aby donosicielstwo stało się nie przedmiotem pogardy, lecz dumy”. Ten cel zrealizowano zwłaszcza od wybuchu I wojny światowej do końca okresu komunistycznego, kiedy to każdy mógł okazać się szpiegiem oraz zagrożeniem jedności i suwerenności państwa.

To właśnie Ochrana pełniła nadzór policyjny nad niewygodnymi jednostkami politycznymi. Tajnym nadzorem policji zostali objęci niemal wszyscy obywatele: prości rolnicy, duchowieństwo, lekarze, pracownicy fabryk, szlachcice, architekci, a nawet studenci i gimnazjaliści. W Archiwum Charkowskiego Województwa zachowało się sporo protokołów i wiadomości sporządzonych przez donosicieli. Najbardziej jednak poddawano szpiegowaniu mniejszości narodowe mieszkające w Charkowie, w tym także Polaków. Z każdej inwigilowanej grupy policja wybierała donosicieli.

Najbardziej interesującym tego typu działaniem było poddanie szpiegowaniu wizytacji biskupiej w Charkowie bpa Jana Cieplaka, który przebywał w mieście od 27 do 30 września 1911 roku. Należy zauważyć, że Jan Cieplak wcześniej na wizytacji biskupiej w Charkowie w 1892 roku był obecny jako kapłan.

Przyczyną szpiegowania hierarchy miała stać się wizytacja w Mińsku w 1910 roku, gdzie biskup ominął w modlitwie carską rodzinę, krytykował działania cerkwi prawosławnej oraz nie zabraniał wywieszania biało-czerwonych flag na domach oraz miejscowych kościołach. W obawie przed podobnymi „dywersjami” w Charkowie postanowiono nie „utrudniać działań biskupa Jana Cieplaka, ale jednocześnie organizować szpiegowanie za czynami biskupa i w przypadku wyjścia sytuacji spod kontroli zastosować przemoc, aby religijna wizyta nie przerodziła się w polityczną”. Tuż przed przyjazdem biskupa Cieplaka do Charkowa w gazecie „Moskowskije Wiedomosti” ukazał się artykuł pod tytułem: „Zdjęcie flag narodowych”, gdzie stwierdzono, że 27 września „na cześć przybywającego tutaj katolickiego biskupa Cieplaka duchowieństwo wywiesiło przed kościołem flagi narodowe. Jednak na prośbę administracji flagi zostały zdjęte”. W dalszej kolejności raporty policyjne donosiły, że kościół został udekorowany zielenią.

Mimo znacznego poruszenia wśród tajnej policji wizytacja biskupia odbyła się spokojnie. Każdy krok biskupa był skrzętnie kontrolowany i raportowany. Tak oto z dokumentów wiadomo, że biskup Cieplak do Charkowa przybył 27 września 1911 roku w otoczeniu czterech kapłanów. Z dworca kolejowego udał się bezpośrednio do kościoła, gdzie wygłosił krótką homilię i przeprowadził rozmowę z miejscowym proboszczem. Już następnego dnia biskup w czasie nabożeństwa modlił się za carską rodzinę, a następnie odbyło się spotkanie w Domu Polskim. Z tego spotkania zachowała się w charkowskim archiwum lista zaproszonych gości zarówno spośród duchowieństwa, jak i świeckich, którą warto przytoczyć w całości: „Wykaz osób biorących udział 28 września 1911 roku na obiedzie w „Domu Polskim”. Biskup J. Cieplak. Księża: T. Ryłło, Seklucki, Tarasiewicz z Połtawy, Tur z Kremenczuka, Mitulewicz z Kurska, Lisowski z Sum, Rutkowski z Petersburga, Czalski z Moskwy, Kowalewski z charkowskiego rzymskokatolickiego kościoła. Przewodniczący Domu Polskiego inżynier Józef Karytukt s. Józefa, zamieszkały przy Bursackim Spusku 4, inżynier Jan Wilga syn Jana z ul. Sumskiej 21/29, adwokat Aleksander Kwiatkowski z ulicy Honczarowskiej 19, laborant Feliks Słoniewski z ul. Mironosickiej 8, kasjer polskiego towarzystwa Romuald Ottowicz s. Walentego i jego syn, Zofia Ottowicz c. Józefa i sekretarz towarzystwa Kazimierz Goljan, zamieszkały przy ulicy Rybnej 34”.

bp Cieplak w czasie wizytacji w Połtawie

Ostatecznie 6 października 1911 roku charkowską wizytację biskupa Jana Cieplaka miejscowy gubernator scharakteryzował w następujący sposób: „wizyta biskupa Cieplaka w mieście Charkowie miała charakter wyłącznie religijny i wystąpień ze strony biskupa przeciw władzy i cerkwi prawosławnej nie zauważono”. Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, czy hierarcha wiedział o inwigilacji ze strony charkowskiej tajnej policji. Można przypuszczać, że tak, gdyż wszędzie starał się zachować takt wobec władz. Po zakończonej wizytacji biskup Jan Cieplak wyjechał pociągiem do Połtawy i Sum.

Obok policyjnego szpiegowania przyjezdnych dygnitarzy, odwiedzających miasto z tej czy innej okazji, do Charkowa kierowano także pod nadzór policyjny niewygodne osoby z różnych regionów zaboru rosyjskiego. W XX wieku szpiegowano niemal za każdym. Tak od 1915 roku w Charkowie znalazł się, dziś niemal całkowicie zapomniany, działacz komunistyczny, członek PPS-Frakcji Rewolucyjnej, a następnie PPS-Lewicy Bolesław Skarbek-Szacki (1888-1937), o którym szerzej w następnym opracowaniu.

W Państwowym Archiwum Województwa Charkowskiego zachowała się teczka z dokumentacją szpiegowania za Szackim, która jednoznacznie wskazuje, że był obserwowany niemal na każdym kroku. Przyczyną takiego podejścia do niego była jego przynależność do Polskiej Partii Socjalistycznej Frakcji Rewolucyjnej (PPS – Frakcji Rewolucyjnej) oraz udział rodziny w insurekcji kościuszkowskiej.

Bolesław Szacki w 1914 roku za udział w powstaniu przeciw carskiej Rosji został aresztowany i uwięziony. Zgodnie z dokumentacją archiwalną 18 sierpnia 1914 roku został skierowany pod nadzór policyjny do Charkowa. Pierwotnie miał tu mieszkać przy ulicy Myronosyckiej 9, a po roku zamieszkał przy ul. Szczedryński kwartał 46. Policja wszelkimi sposobami prowadziła działania zmierzające do całkowitej deportacji z miasta niewygodnej osoby, a dokumentację sporządzano pod gryfem „ściśle tajne”. Sam Szacki, znając doskonale, że jest inwigilowany, po roku pobytu w Charkowie zabiegał o przeniesienie do Kijowa, na co otrzymywał odmowne odpowiedzi. Ostatecznie pozostał w mieście, działając w związkach komunistycznych.

Po 1917 roku zmieniła się forma i styl policji na terenach Rosji, objętej komunizmem. Uległy modernizacji sposoby działania, zmierzające do całkowitej likwidacji realnych lub zmyślonych przeciwników rewolucji. Jest to już jednak temat na kolejne opracowania.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 13 (329) 16-29 lipca 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.