Biblijne rośliny Miodoborów

-a A+

Na przełomie maja i czerwca w rezerwacie „Miodobory” w obw. Tarnopolskim możemy obserwować unikalne zjawisko – masowe kwitnięcie jasieńca – Dyptam jesionolistny (Dictamnus albus L.).

Swoją nazwę roślina zawdzięcza listkom, przypominającym liście jesionu, a określenie „biały” (albus) – pochodzi od koloru kwiatów. Chociaż zabarwienie kwiatów waha się od białego poprzez różowy do jasno-bzowego. Białe kwiaty spotyka się nadzwyczaj rzadko.

Ta interesująca roślina nosi też inną nazwę ludową – „krzew gorejący”, nadaną na wzór biblijnego krzewu, z którego Bóg rozmawiał z Mojżeszem na górze Synaj. Wiadomo, że ten krzew płonął, ale się nie spalał.

Jasieniec wytworzył oryginalny sposób ochrony przed zwierzyną, żywiącą się liśćmi. Roślina produkuje szczególne substancje trujące, wywołujące przy kontakcie oparzenia chemiczne. Oprócz tego roślina latem owita jest obłokiem olejków eterycznych. Te opary działają na drogi oddechowe, uprzedzając zwierzęta o niebezpieczeństwie. Przy wdychaniu wielkich ilości olejków mogą one wywoływać oparzenia i obrzęki – co może być też groźne dla nieostrożnych turystów. Gdy w upalną bezwietrzną pogodę do krzewu jasieńca zbliżymy płomień, te opary wybuchają, otaczając krzew pomarańczowym płomieniem. Podobnie jak w przypadku znanym z Biblii, krzew po tym „pożarze” pozostaje nieuszkodzony.

Krzew gorejący jest dość efektowną i piękną rośliną. Czasem sięga nawet 1,3 m wysokości (przeważnie 0,6–1,0 m). W Europie Zachodniej często jest wysadzany jako roślina dekoracyjna. Na Ukrainie nie jest to praktykowane – jaskrawe i niezwykłe kwiaty często przyciągają ludzi nieświadomych grożącego im niebezpieczeństwa, więc gospodarze indywidualni nie chcą niepotrzebnych kłopotów.

Jasieniec rośnie przeważnie w lokalizowanych populacjach, liczących od kilku do kilkunastu, a nawet kilkaset roślin. Największe skupisko jasieńca mamy na górze Ostrej, górującej nad wioską Okno w rej. husiatyńskim. Wioska ta przytuliła się do malowniczego pasma Tołtrów-Miodoborów i słynie ze swoich jeziorek – „okien”, które dały jej nazwę.

Te „okna” są zapadlinami w Płycie Podolskiej, do których sączy się woda z podziemnej rzeki. Kiedyś takich jezior było ponad dwadzieścia, ale z czasem wiele z nich zostało zasypanych. Obecnie ocalały jedynie dwa – „Sine” i „Bez dna”. To ostatnie miejscowa ludność przemieniła na kąpielisko.

Góra Ostra od dawna znana jest ze swej unikalnej szaty roślinnej. Uczeni zwracali na to uwagę jeszcze w okresie zaboru austriackiego. W 1910 roku Polska Akademia Umiejętności (pierwowzór Polskiej Akademii Nauk) zarejestrowała górę Ostrą jako rezerwat botaniczny. Taki stan zachował się w okresie międzywojennym. Interesujące jest to, że w przewodnikach turystycznych z lat 1920–1930 wioska Okno i góra Ostra doradzane były jako obowiązkowy punkt trasy turystycznej i jeden z najciekawszych obiektów w okolicy.

Komuniści ochroną przyrody za bardzo się nie przejmowali i w 1950 roku na Ostrej nawet urządzono kamieniołomy wapienia. Wówczas góra przestała być naprawdę ostrą – wydobycie kamienia „zjadło” ostrą skałę, górującą nad szczytem, od której wzięła się nazwa góry. Status rezerwatu nadany został Ostrej dopiero w 1969 roku i to w znacznie uszczuplonej formie – znaczenia lokalnego. Dobrze, że przynajmniej zamknięto kamieniołomy.

Tymczasem wydarzyła się kolejna przykrość. Góra, znana ze swej stepowej i skalnej roślinności, porastającej jej stoki, z powodu ludzkiej działalności zaczęła gęsto zarastać krzewami, zawiezionymi z Europy Centralnej – Ligurem pospolitym. Ta roślina nie miała w tych okolicach naturalnych wrogów, wobec czego rozrosła się szybko. W chwili powstania w 1990 roku rezerwatu „Miodobory” stepowej roślinności tam praktycznie nie pozostało. Z liczebnej populacji jasieńca zachowało się zaledwie kilka słabych roślinek, ledwie dyszących w cieniu nowego „okupanta”. W tym czasie już nawet nie kwitły. Pracownicy rezerwatu dokonali wielkiego dzieła, przywracając górze pierwotny charakter roślinności stepowej, a stoki – pierwotnym gospodarzom.

Dziś jasieniec rozrósł się na tyle, że opanował nawet podnóża góry, czego nie było nawet w najlepszym, międzywojennym okresie. Oprócz jasieńca rośnie tu 9 gatunków roślin wniesionych do Czerwonej Księgi i ponad 50 gatunków endemicznych, rzadkich i regionalnie rzadkich roślin. Kwitnienie tych roślin na Ostrej – to zjawisko fantastyczne. Szczególnie, gdy ilość roślin liczona jest tu na tysiące. Rozsławiona „Dolina narcyzów” na tym tle blednie i niknie. Na dodatek, w odróżnieniu od narcyzów, większość mieszkańców Ukrainy nigdy nie widziała żywego „krzewu gorejącego”.

Sama góra, nawet po zniszczeniach, jest dość malownicza. Teraz proszę sobie wyobrazić jej stoki pokryte różowym, a z czasem białym kwieciem jasieńca. Piękna dodają całości wielkie jaskrawo niebieskie kwiaty Powojnika całolistnego (regionalna rzadka roślina), srebrzyste rozetki Rojnika… Szkoda, że w tym okresie ptactwo już nie śpiewa – mielibyście państwo obraz miniaturowego rajskiego ogrodu.

Fot. Dmytro Poluchowycz

Rady i przestrogi dla turystów
Ci z Państwa, którzy zechcą odwiedzić górę Ostrą, powinni pamiętać, że jest to rezerwat, więc chodzić można tam jedynie po określonych ścieżkach, nie można zboczyć nawet na krok, by lepiej uchwycić kadr pamiątkowego zdjęcia. Nie można wspinać się tu na kamienie i skały – bo również porastają je rzadkie rośliny. Zabrania się zrywać kwiaty na bukiety, a nawet zrywać pojedyncze kwiatki na pamiątkę. Należy też pamiętać, że nawet zwykły kontakt skóry z jasieńcem może wywołać ostre poparzenia, które przejawiają się dopiero po upływie doby. Na wycieczkę lepiej wybrać się w szczelnym ubraniu.

Dmytro Poluchowycz
Tekst ukazał się w nr 11 (327) 15-27 czerwca 2019

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2021 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.