Dyrektor Ihor Hawryszkewycz o wspólnych poszukiwaniach prochów abpa Józefa Teodorowicza

-a A+

Działania praktyczne w sprawie poszukiwań na terenie Cmentarza Łyczakowskiego, ekshumacji i identyfikacji prochów arcybiskupa Józefa Teodorowicza rozpoczęły się od powołania komisji ekspertów.

6 kwietnia 2011 r. mer Lwowa Andrij Sadowy wydał w tym celu rozporządzenie. Dyrektor Muzeum Cmentarz Łyczakowski Ihor Hawryszkewycz został wyznaczony jako odpowiedzialny za wykonanie wszystkich prac, poszukiwania archiwalne, kierownictwo zespołem ekspertów, nadzór za przestrzeganiem obowiązujących na terenie Ukrainy przepisów (sanitarnych, epidemiologicznych, prawnych). Właśnie pod jego kierownictwem komisja ekspertów, Polaków i Ukraińców, dokonała wszystkich działań, osiągnęła oczekiwane wyniki, uczyniła prawnie możliwym przeprowadzenie uroczystego aktu przeniesienia prochów abpa Teodorowicza z grobowca Kłosowskich (Cmentarz Łyczakowski) na Cmentarz Orląt Lwowskich. Odpowiednio do rozporządzenia mera Sadowego, ze strony ukraińskiej pracowali w komisji: dyrektor Muzeum Cmentarz Łyczakowski I. Olijarnik, kierownik wydziału naukowego Muzeum Cmentarz Łyczakowski M. Nahaj, przedstawiciel lwowskiej administracji obwodowej Hryhorij Gembarskyj i zastępca dyrektora przedsiębiorstwa „Dola” Jarosław Onyszczuk.

Członków komisji ze strony polskiej wyznaczyła Rada Ochrony Miejsc Walk i Męczeństwa. Z Warszawy przyjechali: dyrektor Maciej Dancewicz, przewodniczący Rady Fundacji Ormiańskiej „Koło Zainteresowań Kulturą Ormian” (KZKO) Maciej Bohosiewicz, członkowie Fundacji: Adam Kaczyński, Marta Axentowicz-Bohosiewicz, ks. Artur Awdalian, antropolodzy Krzysztof Czubak i Wiesław Więckowski (z polecenia Rady Ochrony Miejsc Walk i Męczeństwa pracują teraz przy rozpoznaniu grobów polskich oficerów w Bykowni, niedaleko Kijowa).

O problemach, które miała podołać komisja, o jej pracach i ich wynikach opowiada dla Kuriera Galicyjskiego dyrektor Muzeum Cmentarz Łyczakowski Ihor Hawryszkewycz:

Jak wiadomo, kilka lat temu zwróciła się do nas strona polska, a konkretnie przewodniczący Ormiańskiej Fundacji KZKO w Warszawie Maciej Bohosiewicz z prośbą o ekshumację prochów abpa Józefa Teodorowicza. Rada Miejska Lwowa i mer Andrij Sadowy ustosunkowali się do niej pozytywnie. Mieliśmy jednak przed sobą niełatwe zadanie. Nie mieliśmy praktycznie żadnej konkretnej informacji archiwalnej. Bardzo aktywnie zaangażował się w tę sprawę Konsulat Generalny RP we Lwowie w osobie konsula Marcina Zieniewicza, który się z nami stale kontaktował.

Przed stroną ukraińską wyłonił się poważny problem. Rada Ochrony Miejsc Walk i Męczeństwa powiadomiła nas, iż grobowiec Kłosowskich znajduje się na polu nr 2. Faktycznie, taki grobowiec znaleźliśmy, ale nikt nie był tam pochowany. Ustaliliśmy, że jest jeszcze jeden grobowiec tej rodziny na polu nr 59. Polska strona prosiła jednak szukać na polu nr 2. W archiwach też nie znaleźliśmy żadnej potrzebnej nam informacji. W dokumentach polskiej strony nie było też oficjalnej zgody rodziny Kłosowskich na otwarcie grobowca. Polacy działali bardziej emocjonalnie, a ukraińska strona dbała o dotrzymanie wszystkich przepisów prawnych i formalnych. Prosiliśmy polską stronę o uzupełnienie dokumentów. Dużą pomoc okazał nam w tej sprawie Konsulat Generalny RP we Lwowie. Tymczasem upłynęło około dwóch lat. KZKO z Warszawy, przy współpracy z Konsulatem Generalnym RP we Lwowie, dostarczyło nam wszystkie niezbędne dokumenty, zgody zainteresowanych rodzin.

Zrozumieliśmy, że chodzi o grobowiec na polu nr 59. Nie było na nim żadnego napisu informującego o abpie Teodorowiczu. Jasne, że zrobiono to celowo, ze względu na realia radzieckie. W księgach cmentarnych znaleźliśmy bardzo ważny dla nas zapis, umieszczono go jednak o wiele później, niż odbyło się przeniesienie szczątków arcybiskupa. Charakter pisma odróżniał go od innych zapisów. Z pewnością notatkę spisano z pamięci, bardzo ostrożnie. Nie można było jasno zrozumieć o który grobowiec chodzi. Nieznana nam osoba była poinformowana o przeniesieniu prochów arcybiskupa i mając dostęp do dokumentów archiwalnych zrobiła wspomniany zapis. Wszystkiego dokonano jednak nieoficjalnie, w tajemnicy. Ale nawet taki zapis był dla nas bardzo cenny, ponieważ wskazywał konkretną drogę poszukiwań naukowych.

Kiedy rodzina Kłosowskich potwierdziła pochowanie szczątków abpa Teodorowicza w jej grobowcu, wszystko się usystematyzowało. Mer Lwowa mianował komisję ekspertów. Do jej składu weszli też przedstawiciele administracji obwodowej, ponieważ pochowania wojskowe znajdują się w ich kompetencji. Organizacja „Dola” prowadzi poszukiwania pochówków wojskowych w całym obwodzie lwowskim, więc jej przedstawicieli też nie mogło zabraknąć. Żeby nasze podejście było kwalifikacyjne i przejrzyste, prosiliśmy stronę polską o wystawienie oficjalnego dokumentu, w którym zostałyby podane szczegóły rozpoznawcze abpa Teodorowicza. 29 kwietnia 2011 r. Maciej Bohosiewicz sporządził dokument o treści: „Według ustnego przekazu, abp Józef Teofil Teodorowicz do pochówku był ubrany w sutannę, pas (stułę) oraz kapę wierzchnią ozdobną. W trumnie powinny znajdować się: piuska arcybiskupia, krzyż napierśny, różaniec duży ozdobny. Obuwie na nogach, to ozdobne pantofle liturgiczne z wyhaftowanym na nich krzyżem”.

Dotrzymaliśmy wszystkich przepisów, zebraliśmy wszystkie dokumenty, powołaliśmy specjalistów. Można było przystąpić do konkretnych działań. Sanitarno-epidemiologiczne służby nie miały nam niczego do zarzucenia. Kiedy otworzyliśmy grobowiec i trumnę, zobaczyliśmy czaszkę i czerwoną piuskę. Znaleziono też opisane przez Bohosiewicza krzyż, różaniec, pantofle liturgiczne etc. Nie mieliśmy wątpliwości, że to arcybiskup. Jesteśmy tego pewni na 99,99 %. Innych wersji po prostu nie było. Antropolodzy bardzo sprawnie ułożyli kości i części ubrania w odpowiedni sposób. Na ostatni dokument – wnioski polskich antropologów, czekamy do dziś.

W dniu 7 czerwca 2011 r. szczątki abpa Teodorowicza zostaną przeniesione w nowej trumnie na Polski Cmentarz Wojskowy i pochowane w miejscu, gdzie duchowny spoczął w grudniu 1938 r. Uważam, że sprawa poszukiwań została już zamknięta, wszystko załatwiono bardzo sprawnie, w pełnym porozumieniu stron polskiej i ukraińskiej. Uważam, że uroczystości pochowania szczątków abpa Teodorowicza na Cmentarzu Orląt Lwowskich są sprawą delikatną i powinny mieć wyłącznie kościelny charakter. Żadnej polityki. Polska strona powinna dobrze zastanowić się nad tym, kogo zaprosić. Lwów był i jest miastem wieloobrządkowym, dlatego obok hierarchów i księży rzymskokatolickich, powinni być zaproszeni też duchowni greckokatoliccy i prawosławni, przedstawiciele aktywnie działającego we Lwowie Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego. Duchowni greckokatoliccy i rzymskokatoliccy niejednokrotnie uczestniczyli we wspólnych akcjach, nabożeństwach tak na Polskim Cmentarzu Wojskowym, jak i na Cmentarzu Żołnierzy Ukraińskiej Armii Galicyjskiej. Mam nadzieję, że tak będzie również 7 czerwca.

Wiadomo, że w 1971 r., podczas dewastacji Cmentarza Orląt Lwowskich ekshumowano i przeniesiono szczątki kilku innych osób w różne miejsca na terenie Cmentarza Łyczakowskiego. Były to m.in. prochy generałów Wacława Iwaszkiewicza i Tadeusza Rozwadowskiego, senatora RP Tadeusza Cieńskiego, brygadiera Czesława Mączyńskiego i in. Co z nimi? Czy przeprowadzona będzie akcja poszukiwania ich pochówku i przeniesienia ich prochów na Cmentarz Orląt Lwowskich?

Na poziomie oficjalnym nikt nie zwracał się do nas w tej sprawie. Nasi naukowcy nie mają żadnych informacji na ten temat. Sprawa jasna jest jedynie w sprawie szczątków ks. Gerarda Szmyda. Czekamy na oficjalne dokumenty ze strony polskiej, po czym można będzie przenieść jego szczątki. Strona ukraińska wspiera te działania. Jeśli chodzi o inne pochówki, to minęło już 40 lat. Nie posiadamy świadków minionych wydarzeń, powiadamiających o nich dokumentów czy zapisów. W nowych okolicznościach, posiadając nowe wiadomości, będziemy otwarci na współpracę ze stroną polską.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 10 (134) 31 maja – 16 czerwca 2011

Długa droga w sprawie przeniesienia prochów abpa Józefa Teodorowicza na miejsce wiecznego spoczynku

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.