Busza – moje rodzinne gniazdo?

-a A+

Wśród skał południowego Podola, nad rzeką Murafą, dopływem Dniestru, około 10 km od Jampola leży starożytna miejscowość Busza.

Dziś jest zwykłą wsią położoną na kilku zalesionych wzgórzach, z porozrzucanymi licznymi domami – chatami, budowanymi z miejscowego kamienia. Najstarszym plemieniem, które tu gospodarzyło w przeszłości, było starożytne społeczeństwo słowiańskich Antów, które pozostawiło dowody swej kultury w postaci naskalnych płaskorzeźb oraz kamiennych rzeźb figuralnych, a także słabo ociosanych pionowych słupów na cmentarzach.

W dawnych czasach Busza była miastem, które zamieszkiwało 16 tys. mieszkańców. Jak podaje „Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego”, w XIX wieku Busza była już tylko wsią, która wciąż miała 7 cerkwi, młyn o 12 kamieniach, jak też kopalnię kamienia młyńskiego oraz dochody z winorośli. Według Wespazjana Kochowskiego, miasto składało się z 2 części – na wysokiej skale oraz Przygródka z zamkiem. Miasto należało kiedyś do książąt Lubomirskich, następnie do rodzin Kaczkowskich i Skąpskich. Ostatnim właścicielem w XIX wieku był Julian Orzechowski.

Sama Busza, jak i okoliczne tereny były w dawnych czasach siedliskiem wielu watah zbójeckich, rabusiów i opryszków, którzy mieli swoje kryjówki w nieprzystępnych jarach, pieczarach skalnych i komyszach. Grupy rozbójników z pewnością nasyłane były przez Krymskich Tatarów, Turcję i przede wszystkim – Moskwę, którą przerażała unia Polsko-Litewska zawarta w Lublinie. Dlatego Rosja zaczęła organizować dywersje na wielką skalę, patronując tym bandom. W 1595 roku na Podolu zaczęły się rozruchy, napady i morderstwa, podpalanie kościołów, zamków i dobytku, wypracowanego przez pokolenia poddanych Rzeczypospolitej. Jeden z przywódców kierujących tymi napadami, Nalewajko, został potem ujęty i powieszony w Warszawie. Było to preludium późniejszych ruchawek i buntów, apogeum których stało się powstanie Chmielnickiego. Już niedługo po klęsce Chmielnickiego i Tatarów pod Beresteczkiem, po zawarciu układu z chanem krymskim bunty odezwały się ponownie, tu w Buszy też. Hetman Stefan Czarniecki w sile 20 tys. konnicy i 8 tys. piechoty opanował pokojowo Szarogród i Morachwę, lecz tu w Buszy napotkał zorganizowany opór. Twierdza broniła się zajadle, nie przyjęto ofiarowanych łaski i niepamięci, nawet wysłanego trębacza, jak podaje „Słownik Geograficzny”, zabito. W ten sposób, hetman Czarniecki nie powstrzymał rozwścieczonych żołnierzy, którzy dokonali rzezi prawie całej 16 tys. ludności miasteczka. Wciąż się tu o tym pamięta i wykorzystuje propagandowo.

Obecna Busza, rozłożona wśród gór, stanowi naturalną, jak kiedyś, miejscowość liczącą kilka tysięcy mieszkańców. Poszczególne domy – gospodarstwa są od siebie oddalone, stanowiąc samodzielne jednostki, tak jak u nas było zawsze.

Wjeżdżając do wsi, widzimy po lewej stronie wieżę starożytnego zamku, od którego w górę zaczyna się ogromny teren starożytnego cmentarza. W dole widoczny jest staw i most na Murafie. Dokoła widoczne są stojące kamienne rzeźby – pozostałości z dawnych wieków, a także rzeźby wykonane przez współczesnych artystów. Nie ma chyba takiej drugiej wsi, która by była tak udekorowana sztuką rzeźbiarską. Tu w centrum wsi zatrzymuje się autobus komunikacji międzymiastowej, jest sklep. Nieopodal usytuowany jest budynek rady wiejskiej, która swoim urzędem obejmuje także sąsiednią wieś Doroszówkę, a w której także mieszka liczna część rodzin mego nazwiska – Bodnarów.

Mieszkańcy opowiadają się za różnymi opcjami politycznymi, a należą do Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej, jednakże tu dominuje agresywna Ukraińska Cerkiew Prawosławna patriarchatu moskiewskiego.

Czy język polski tutaj się zachwal, tego nie wiem, może w poszczególnych rodzinach. Natomiast wiem, że w tej miejscowości mieszka bardzo duża liczba ludzi mających polskie nazwiska. Wśród nich najwięcej z nazwiskiem Bodnar.

Podobnie jak nasz Kazimierz nad Wisłą, czy Esztergom nad Dunajem, Busza stanowi swoiste centrum sztuki. Działa tu pod opieką miejscowej władzy Państwowy Historyczno-Kulturalny Rezerwat „Busza”, którego dyrektorem jest Oleksander Pilniak. Emblematem tego rezerwatu jest mały przedmiot ze srebra, używany wcześniej zapewne jako ozdoba jakiegoś sztandaru czy oporządzenia wojskowego. Wizerunek jego przedstawia ptaka w koronie, z uchwytem. Stanowi doskonałe podobieństwo do wizerunku ptaka, jaki ma w swoim herbie „Towarzystwo Kurkowe”. Ten ptak nazywa się kukawka, od niedalekiej wsi Kukawka w okolicach Mohylowa Podolskiego.

Jedną z miejscowych rodzin jest ród Koziniatków, szeroko rozrodzony, z którego jedną rodzinę miałem przyjemność poznać i znam z najlepszej strony, a to dzięki nauczycielce pochodzącej z tej rodziny – Asi Koziniatko.

Fot. Wacław Bodnar

Do Buszy przyjeżdżają liczne wycieczki w celu zapoznania się z historią, tradycją, jak też ze starożytnym cmentarzem, na którym zachowały się nieliczne groby, a właściwie tylko krzyże o wielorakich kształtach, technika wykonania których świadczy o tym, że powstawały w różnych epokach. Są tam pionowe słabo obrobione słupy, jako posągi; są też dawne krzyże o nadmiernie poszerzonych ramionach. Wśród tych różnych krzyży nielicznie wyróżniają się takie, które mają kształt herbu Korybut – na każdym z ramion jest jeszcze dodatkowe ramię. Skojarzywszy fakt z licznie występującym moim nazwiskiem w tej miejscowości przypuszczam, że tu właśnie walczyli i ginęli członkowie rodu Korybutów, do którego także się zaliczam. Przypuszczać też można, że jeszcze w XVII wieku oddziały tutejsze składały się z grup rodowych, co w średniowieczu było powszechną praktyką.

Tak mocno naładowana historią od czasów antycznych, wieś Busza zasłużyła sobie na specjalną opiekę pod każdym względem. Dla tego, co kryje ta ziemia, konieczne jest zorganizowanie wielokierunkowych badań na szeroką skalę, na szczeblu międzynarodowym w dziedzinie archeologii, wojskowości, paleoantropologii, historii, religii – z nadzieją na wiele odkryć dla nauki światowej.

Wacław Bodnar
Białystok
Tekst ukazał się w nr 19 (239) 16-29 października 2015

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2021 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.