Reminiscencje katyńskie

Reminiscencje katyńskie

Architekci powojennej Europy – Wielka trójka w Jałcie-luty 1945 (Fot. pl.wikipedia.org)

Czy i kiedy meldunek o zbrodni dotarł do Londynu? Oficer kontrwywiadu AK płk. Jan Cieślak twierdził, że polski wywiad już latem 1940 roku poinformował centralę w Londynie o zbrodni katyńskiej. Oznacza to, że alianci świetnie wiedzieli o sowieckiej zbrodni dużo wcześniej i więcej, niż ogłosili to Niemcy w swoim komunikacie z dnia 13 kwietnia 1943 roku. Nie pierwszy i nie ostatni raz ukryli sowiecką zbrodnię przed światem, aby nie urazić Stalina.

A jakie były dalsze losy ojca i syna Koźlińskich? Rtm. Edward po przekazaniu meldunku chciał przedostać się przez Kowno do Szwecji. Niestety zaginął i do dzisiaj nie natrafiono na żaden jego ślad. Natomiast jego syn Edward w walkach partyzanckich utracił nogę, po wojnie w Łodzi zdał egzamin dojrzałości i został inżynierem.

Napisał książkę: „Czerwoni z dobrego domu. Opowieść znad Niemna”, wyd. w 2007 roku. Opowieść o dziejach związanych z okolicznościami ujawnienia zbrodni katyńskiej można także znaleźć w książce Jacka Trznadla: „Powrót rozstrzelanej armii”, 1994. Dzieje Koźlińskich – to jeden z licznych przykładów patriotyzmu i bohaterstwa kresowych Polaków.

 

Zbrodnie utajnione?

O ile zbrodnia wymordowania polskich oficerów z obozów jenieckich została stosunkowo dobrze poznana, opisana i uczczona, o tyle bardzo mało wiadomo o losach tysięcy polskich więźniów, przetrzymywanych w obozach pracy i więzieniach na terenie Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy, aż do wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 roku.

Ziemia podsmoleńska obfitowała w szereg mniejszych i większych obozów, a więzienie smoleńskie NKWD cieszyło się szczególnie złą sławą. Wg badań dr Tadeusza Kisielewskiego, w obozach tych więziono ok. 16 371 polskich obywateli.

 

Byli to głównie szeregowi żołnierze i podoficerowie, cywile, spora grupa duchownych, a także – co ciekawe – grupa 579 polskich oficerów internowanych w 1939 roku na terenie Litwy i Łotwy oraz niewielka grupka oficerów, pierwotnie internowanych w Kozielsku i Starobielsku, których zimą 1939/1940 pojedynczo i w małych grupkach wywieziono z ww. spec-obozów dla jeńców wojennych.

O istnieniu tych obozów wiemy przede wszystkim ze źródeł sowieckich, które w latach 1943-44 poinformowały opinię publiczną, że takie obozy istniały. Ponadto wiadomo to z relacji miejscowej ludności, a także z argumentacji niektórych historyków sowieckich, którzy przy okazji przypisywania zbrodni Niemcom ujawniali informacje o tych obozach.

Archiwa Wehrmachtu także zawierają dokumenty zdobyte w zajętych przez wojska niemieckie obozach. Pod Smoleńskiem istniały tzw. Asfaltowo-Betonowe Rejony (ABR): Kuprinskij, Krasninskij i Smolenskij, których więźniowie budowali drogi i linie kolejowe, oraz leśny łagier OŁP nr 9 – którego więźniowie zajmowali się eksploatacją lasów.

Warunki życia w omawianych obozach zapewne nie różniły się od tych praktykowanych w całym imperium GUŁAGU, natomiast istotna różnica nastąpiła z chwilą wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 roku, bowiem w wyniku szybko postępującej ofensywy niemieckiej, obozy położone stosunkowo blisko granicy były w wielkim pospiechu likwidowane. Co to oznaczało dla więźniów?

Zdrowych i zdolnych do marszu formowano w kolumny i ewakuowano na wschód, w większości pieszo bo nie starczało transportu, zajętego na cele wojskowe i ewakuację urzędów i funkcjonariuszy państwowych. Były to klasyczne marsze śmierci, bowiem kto nie był w stanie podołać forsownym marszom był zabijany w drodze przez wojska konwojowe NKWD.

Znany jest fakt, że już 22 czerwca 1941 lwowskie NKWD uformowało 800-osobową kolumnę marszową, którą pognano przez Tarnopol – Czortków – Berdyczów do Moskwy, a z Moskwy powieziono ich koleją do Pierwouralska. Na miejsce dotarło 248 więźniów. Podobnego marszu śmierci z Czortkowa, sformowanego 2 lipca z 954 więźniów, po dwóch tygodniach pochodu, nie przeżył nikt. Zdaniem dr Kisielewskiego, większość więźniów rozstrzelano na miejscu w lipcu 1941 i to nie tylko tych niezdolnych do marszu czy transportu.

Taki sam proceder był stosowany w obozach i więzieniach m.in. w Wilnie, Łucku, Równem. Tarnopolu, Stanisławowie, Samborze i in. Ocenia się, że wycofujące się jednostki NKWD wymordowały około 10 000 więźniów (w samym Lwowie zabito ok. czterech tysięcy więźniów). Zupełnie nieznana jest sprawa ok. 220 ofiar smoleńskiego NKWD, pogrzebanych w dwu zbiorowych mogiłach w samym Smoleńsku.

X