Prawdziwa poezja żyje wiecznie

Prawdziwa poezja żyje wiecznie

Bohdan Dwornik (Fot. Jurij Smirnow)Znów muzyka. Naprawdę płaczą skrzypce pod smyczkiem Bohdana Dwornika. Tyle alegorii w poezji Herberta. Na przykład: czapla stoi w wodzie na jednej nodze i patrzy na świat – również na nas. Piękna melodia piosenki „Umówiłem się z nią na dziewiątą…”. Z kim? Z poezją Herberta? Kiedy i gdzie nastąpi to umówione spotkanie?…

Ależ, nie! Spotkanie to właśnie trwa, trwa tu – dziś i teraz. Ukraińskie tłumaczenie wierszy Herberta zostało wykonane z wyczuciem, zachowano styl poezji Herberta i nie straciły na tym jego głębokie filozoficzne medytacje. Jest w tym wielka zasługa lwowskiego tłumacza Wiktora Dmytruka. On też był obecny na spotkaniu i dołączył się do deklamacji wierszy polskiego poety.

„Cóż można powiedzieć o poecie tej miary co Zbigniew Herbert? – mówi Dmytruk. – Niech sam opowiada o sobie swoimi wierszami. Jest to poeta o wymiarze światowym. Po śmierci zrobił się jak by bardziej zrozumiały, a jego postać bardziej monumentalna. Chcieli z niego zrobić proroka lub świętego. Ale on nie był święty – często był zwykłym człowiekiem, trudnym w życiu codziennym, nawet dla swoich bliskich. Miał jasne i ciemne okresy życia, ale zawsze był człowiekiem absolutnie uczciwym, prawdziwym. Nigdy nie kłamał – ani w życiu, ani w poezji. Wielu ludziom nigdy nie wybaczył nieuczciwości, z wieloma był skłócony. Widział i rozumiał co się dzieje z Polską. Nie podobało mu się to, co działo się w latach powojennych. Nie milczał, nie chwalił władzy, nie szukał u tej władzy nagród i pieniędzy.

My, współcześni lwowiacy, chodzimy tymi samymi ulicami, widzimy te same kamienice. Sam kiedyś przeżyłem taki cud. Oglądałem pocztówkę, którą Herbert wysłał wiosną 1944 roku do swego przyjaciela Zdzisława Rusiewicza i dla mnie było ogromną niespodzianką, że ta kartka była wysłana na adres budynku, w którym obecnie mieszkam, do kamienicy, w której się urodziłem. Jaki mały jest ten świat! I jak ten świat niszczymy, ten nasz mikrokosmos starego Lwowa. Polski poeta Adam Zagajewski pisał o życiu Herberta i o wielu innych jego rówieśnikach: „Było to życie, w środku którego były dwie okupacje, dwa wojska na ulicach starego Lwowa”. Myślę o lwowskich rówieśnikach Herberta, których zniszczyła ta wojna, tamte dwie okupacje. Z drugiej zaś strony, jestem oczarowany królewską godnością jego poezji. Chciałbym, aby tę godność odczuli wszyscy, którzy czytają książki Herberta”.

Znów cicho brzmi muzyka i wiersze poety, często gorzkie:
„Każdy robi swoje.
Jeden handluje, inny dzieci wychowuje,
a Pan Bóg nas wszystkich powoła do siebie w swoim czasie”

Życie trwa i słowo żyje. Każde takie spotkanie to maleńki cud, cud spotkania z prawdziwą poezją. Żal tylko, że na to lipcowe spotkanie przyszło tak mało ludzi. Czy nie było dostatecznej reklamy, czy może zmęczył ludzi niezwykły upał. Muzyczno-poetycki koncert został przygotowany bardzo starannie i na wysokim poziomie artystycznym. Zasługuje na prezentację przed znacznie szerszym audytorium, nawet w Polsce. Wielbiciele twórczości Herberta powinni zobaczyć jak cenią i lubią poetę współcześni lwowiacy – Polacy i Ukraińcy.

Jurij Smirnow

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X