Potrzebne są pieniądze na unikalny eksponat

Potrzebne są pieniądze na unikalny eksponat Fot. Jaryna Rudnik

O tym, że w rzece Styr w uroczysku Ostry Kąt pomiędzy wioskami Starosilia i Kopylia z mułu sterczy coś podobnego do potężnego korzenia, rybacy wiedzieli od dawna – stale zaczepiały się o niego wędki.

W sierpniu 2015 roku, gdy przez suszę poziom wody opadł o kilka metrów, okazało się, że bardziej przypomina to potężny pień… Unikalna łódź-dłubanka, którą okazał się pień, do dziś przechowywana jest w niewłaściwych warunkach.

– Aby przekonać się, co to jest, rybacy zaczęli rozkopywać dno wokół „pnia” – opowiada dyrektor Muzeum regionalnego w Maniewiczach Petro Chomycz. – Gdy zrozumieli, że samym nie uda się im wyciągnąć potężnej kłody z rzeki, sprowadzili koparkę. Gdy oczyścili teren wokół o powierzchni 5 na 15 metrów, to ujrzeli starą łódkę-dłubankę. Wówczas zawiadomiono nasze muzeum.

Jak opowiada pan Chomycz, przez kilka dni wspólnie z innymi pracownikami muzeum badali łódź. Okazało się, że jest to największa z zachowanych dotąd na Ukrainie łodzi-dłubanek – 12-metrowa i do tego w doskonałym stanie.

– Tego rodzaju łodzie wykorzystywane były już w okresie neolitu, około V-IV wieku p.n.e. i do drugiej połowy XX wieku – twierdzi hydroarcheolog z Ukraińskiego Stowarzyszenia Krajoznawców Jurij Mazuryk. – Ale fakt, że znaleziono ją na głębokości 4 metrów, daje przypuszczenie, że w tych czasach prościej było łódź wydłubać, niż zbić ją z desek. Po raz pierwszy takie łodzie wspomniane są w dziełach bizantyjskiego cesarza Konstantyna VII Porfirogenety w latach 50. X wieku. Nazywał je monoksylami, co w przekładzie oznacza „kawał drewna”.

Aby uchronić znalezisko przed ciekawskimi, którzy dla sesji zdjęciowych stawali na łodzi (doprowadziło to do pęknięcia łodzi), zdecydowano na tymczasowe przewiezienie jej do Maniewicz. Pierwotnie łódź umieszczono w jednym z prywatnych stawów w tej miejscowości. Później, według porad specjalistów, wydobyto ją z wody, aby zakonserwować specjalnymi substancjami. Dotąd łódź znajduje się w prywatnym tartaku w Maniewiczach. Dzięki licznym publikacjom w mediach znalezisko zainteresowało nie tylko uczonych ukraińskich, ale i z państw sąsiednich.

– Profesor Lwowskiej Akademii Leśnej podczas okrągłego stołu, gdzie dyskutowano o losie znaleziska, przekonywał, że łódź może mieć nawet i 1000 lat – opowiada Petro Chomycz. – Według niego łódź stworzono w okresie Rusi Kijowskiej. Litewscy uczeni, badający dłubankę, stwierdzili, że pochodzi z okresu Księstwa Litewskiego. Natomiast naukowcy z Polski są zdania, że znalezisko jest z okresu, gdy Wołyń należał do Rzeczypospolitej.

Początkowo dla łodzi-dłubanki planowano wybudowanie w Maniewiczach specjalnego pawilonu i otwarcie tu muzeum jednego eksponatu – jak to dzieje się z podobnymi znaleziskami w Europie. Przed trzema laty projekt kosztował pięć mln hrywien, które nie było skąd wziąć. Petro Chomycz i inny entuzjaści obijali dziesiątki progów różnych gabinetów. O znalezisku stało się głośno w Europie. Prywatni kolekcjonerzy ze Szwecji proponowali wykupienie łodzi za… 100 tys. euro. Jednak wołyńscy historycy są zdania, że ta unikalna łódź powinna pozostać na Ukrainie. W ciągu trzech lat miejscowi krajoznawcy uzbierali 200 tys. hrywien, które wykorzystano na konserwację łodzi i opracowanie dokumentacji pomieszczenia o powierzchni 90 m kw. Ma to być przybudówka do siedziby Muzeum regionalnego w Maniewiczach. Jednak wartość jego budowy – to 2 mln hrywien. Krajoznawcy twierdzą, że władze rejonu obiecały połowę tej sumy, a drugą – po połowie jeden z deputowanych i wójt.

Pomieszczenie należy wybudować jak najszybciej, bo łódź, chociaż stale konserwowana środkami chemicznymi, to jednak przetrzymywana w nienależytych warunkach niszczeje. Ostatnio jednak coś ruszyło z miejsca.

– Przed półtorej rokiem Wydział kultury Maniewickiej Administracji zamówił projekt pomieszczenia, gdzie ma zostać umieszczona łódź-dłubanka – twierdzi przewodniczący administracji rejonowej Andrij Lindiuk. – Ostatnio nareszcie udało się pokonać wszelkie administracyjne przeszkody, ustalenia i otrzymaliśmy pozwolenie. Nie będę prognozował na przyszłość. Zrobimy jednak wszystko możliwe, aby jak najprędzej znalezisko zostało umieszczone w odpowiednich warunkach. Zostanie tu odrestaurowane i nareszcie można będzie otworzyć ekspozycję tego unikalnego obiektu.

Jaryna Rudnik
Tekst ukazał się w nr 15 (307) 16-30 sierpnia 2018

X