Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. II)

Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. II)

 

Polskie dzieci z Osaka wchodzą na parowiec Atsutra Maru (Fot. zh.wikipedia.org)

Pierwszą zaokrętowano na statek Katori Maru, który ruszył w rejs 25 sierpnia 1922 roku, drugą zaś na statek Atsutra Maru, który wypłynął 6 września tegoż roku. Oba te japońskie statki przewiozły dzieci przez pół świata do Londynu, a stamtąd, już innymi statkami, dzieci udały się do Gdańska. Podróż była długa. Do Gdańska dzieci dotarły w listopadzie 1922 roku! W niedalekim Wejherowie czekał na nich specjalsocjalisty, zaufanego Piłsudskiego, ministra spraw zagranicznych Leona Wasilewskiego, i spytał, co o nim mówią w Warszawie. Na co Wasilewski odpowiedział: „No cóż, Felek, mówią, że jesteś krwawym zbrodniarzem”. I Dzierżyński miał się obruszyć: „Słuchaj, ale ja każę mordować tylko Rosjan!”. Rzeczywiście zdarzały się wypadki, kiedy na osobiste polecenie Dzierżyńskiego Polaków z Łubianki zwalniano… (Za profesorem Pawłem Wieczorkiewiczem).

Polsko-japońska przyjaźń

Dzieci Syberyjskie wzrastały i krzepły w prowadzonym przez doktora Jakóbkiewicza Zakładzie Wychowawczym w Wejherowie, a obok krzepło i rosło w siłę równie młode państwo polskie. W marcu 1925 roku odznaczono 51 oficerów japońskich Krzyżami Orderu Virtuti Militari, które wręczył im attaché wojskowy ambasady polskiej w Tokio Wacław Jędrzejewicz.

Młodzi Sybiracy utworzyli Związek Młodzieży z Dalekiego Wschodu, mający przypominać Polakom o humanitarnej pomocy Japończyków dla polskich dzieci oraz budować pomosty pomiędzy Polską i Japonią, która dla nich stanowiła prawdziwą drugą ojczyznę. Powstało też Koło Przyjaciół Japonii prowadzące zajęcia dla chcących zapoznać się z zagadnieniami kulturalnymi czy gospodarczymi Japonii. Urządzano kursy języka japońskiego. Patronował tej działalności ówczesny ambasador Japonii pan Shuichi Sakoh. Organizował on wspólne spotkania z okazji świąt polskich i japońskich, a także tradycyjne bale, jak na przykład Noc Kwitnącej Wiśni, czy Noc Chryzantem. Wszystkie te miłe i przepiękne wydarzenia przerwała wojna. A po wojnie? – A po wojnie Polska już nie była polska, tylko radziecka. Organizacji polsko-japońskich nie reaktywowano, bo nie pozwalała na to radziecka racja stanu. O „japońskich dzieciach” nie wolno było nawet wspomnieć, bo to jakoby szkodziło stosunkom polsko-radzieckim.

Wszystko zmieniło się po upadku komuny i w październiku 1995 z inicjatywy ówczesnego ambasadora Japonii w Polsce pana Nagao Ohydo, znów doszło do spotkania Dzieci Syberyjskich w Ambasadzie japońskiej. Odnowiono stary zwyczaj wizyt u ambasadora i powtarzano te wizyty jeszcze kilkakrotnie. W maju 2001 pan ambasador Hideaki Uedo wraz z małżonką, zaprosili „dzieci” do nowo wybudowanej rezydencji na jej uroczyste otwarcie. Wtedy stało się coś, co stać się kiedyś musiało. Na to spotkanie przybyło tylko czworo „dzieci”. Reszta nie mogła przyjechać ze względu na stan zdrowia, lub dlatego, że już nie żyła. W roku 2002 na uroczyste zaproszenie z okazji wizyty w Polsce japońskiej Pary Cesarskiej przybyła już tylko trójka „dzieci”.

 

Szymon Kazimierski
Tekst ukazał się w nr 13 (161) 17-30 lipca 2012

 

Czytaj też:

Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. I)

Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. III)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X