(Pół)okrągły stół polsko-litewski

W Wilnie na zaproszenie strony litewskiej odbyło się forum dziennikarzy z Polski i Litwy.

Po uroczystym rozpoczęciu miał się odbyć polsko-litewski okrągły stół. Lecz to co nastąpiło, raczej trzeba nazwać stołem (pół)okrągłym polsko-litewskim albo nawet stołem polsko-polskim.

Forum odbyło się 10 marca z inicjatywy litewskich mediów. Pośród nich były najważniejsze tytuły internetowe: Delfi i Lietuvos Rytas oraz Litewskie Narodowe Radio i Telewizja. Na uroczystym otwarciu był obecny prezydent Valdas Adamkus, który w 2008 roku poleciał z Lechem Kaczyńskim do Gruzji. Redaktor naczelny Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz wręczył Adamkusowi książkę „Testament I Rzeczypospolitej”. Były prezydent Litwy powiedział, że widzi na okładce książki człowieka, który zrobił najwięcej dla odbudowania dobrych stosunków w regionie. Tą osobą jest śp. Lech Kaczyński. Unosił się nad zebranymi zmartwychwstały duch współpracy państw Międzymorza, współpracy Litwy, Białorusi i Ukrainy oraz idei mesjanizmu. To co nastąpiło dalej, należy określić kolokwializmem „dobrze żarło i zdechło”.

Kolejnym punktem forum były panele „Status quo współpracy mediów Litwy i Polski oraz wspólne działania na rzecz realizacji hasła Więcej Polski na Litwie i Litwy w Polsce” i „Współpraca polsko-litewskich mediów w kontekście informacyjnej agresji Rosji”. Pierwszy panel otworzył minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevičius, który między innymi zauważył, że Polacy z Litwy są odbiorcami rosyjskich mediów i propagandy. W spotkaniu brali udział dziennikarze z Gazety Polskiej, Rzeczypospolitej, Gazety Wyborczej, Nowej Europy Wschodniej, Polskiego Radia i Polskiej Telewizji.

W czasie spotkania padło wiele ważnych słów. Dominowała w niej strona polska, odwołując się do konkretnych problemów i zagadnień w relacjach polsko-litewskich. Renata Widtman z Radia znad Wilii zauważyła, że: „Bardzo często w Polsce Litwa jest postrzegana poprzez pryzmat problemów litewskich Polaków. Uważam, że za mało jest informacji szerszej o Litwie”.

Wypowiedzi litewskie były ogólniejsze, stroniące od konkretów. Brakowało w przeważającej części wypowiedzi szerszej perspektywy i faktycznej troski o relacje Polski i Litwy. Rzadko pojawiały się w nich takie określenia jak „rosyjska propaganda”, „rosyjskie zagrożenie”. Stronę litewską ratowało zaangażowanie uważanego za polonofila Rimvydasa Valatka, który poruszył sprawę pisowni polskich nazwisk. Zwrócił uwagę na to, że polityka językowa Litwy doprowadza do takich absurdów, że jeden z ważniejszych działaczy litewskich z 20-lecia międzywojennego Michał Römer we współczesnych zapisach litewskich nie posiada litery „ö” w nazwisku, jako niezgodnej z litewskim alfabetem.

Agnieszka Filipiak, korespondentka Gazety Wyborczej wyraziła zdziwienie przebiegiem spotkania: „Bardzo dziękuję za zaproszenie. Bałam się, że ze strony polskiej nas będzie za mało, ale dziwię się, że strona litewska wysyła list, zaprasza i nie ma tu tych, którzy się pod tym listem podpisali”. Korespondentka oczekiwała obecności dziennikarzy z wiodących portali Delfi i Lietuvos Rytas, którzy nie pojawili się na panelu. Zaangażowanie strony litewskiej topniało coraz bardziej. W czasie drugiego panelu trwała bardzo ciekawa dyskusja… polsko-polska.

Oprawa wydarzenia była nadzwyczajna. Forum odbyło się w najdroższym hotelu Wilna Nauritis, co świadczyłoby o jego randze. Trudno zrozumieć, czemu byli nieobecni przedstawiciele polskich mediów z Litwy, takich jak Kurier Wileński czy portal L24. To wydarzenie będzie miało swoją wagę w relacjach polsko-litewskich, o ile pociągnie za sobą kolejne spotkania, które staną się prawdziwymi debatami, a nie punktami w kalendarzu dyplomatycznym. Polskie głosy świadczą o tym, że tematów do przedyskutowania jest bardzo dużo.

Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 5 (249) 18-30 marca 2016

X