Pampuszki solone, pampuszki „z uszami”

Pampuszki solone, pampuszki „z uszami”

W Kałuszu odbyło się wspaniałe święto pampucha. Tym prastarym smakołykiem częstowano tysiące gości. Setki przedstawicieli okolicznych wiosek i przedsiębiorców napiekło tysiące pampuszków, które goście spożyli w oka mgnieniu.

Na centralnej ulicy miasta i na placu – od zapachu mąci się w głowie. Panie i panienki, które dbają o linię – na tej imprezie nie miały co robić. Ale powstrzymać się od skosztowania najmniejszego, ale bardzo kalorycznego i niewiarygodnie smacznego pampuszka, nie było siły. A były duże, mniejsze i całkiem malutkie, pampuszki z dżemem, mięsem, podrobami, rodzynkami, serem, fasolą i kapustą, ze słodką i czosnkową polewa. Smakołyków co nie miara – wybieraj do smaku.

Gości tysiące. Przechadzają się do namiotu do namiotu. Gosposie z podkałuskich wiosek prezentują swe umiejętności artystyczne: śpiewają piosenki ludowe, skoczne kołomyjki, a do tego częstują pieczonymi prosiętami, wódką na pokrzywie, kiełbasami, szynką i innymi regionalnymi smakołykami. Co do przepisów, to każda z gospodyń ma swój – oryginalny i pilnie strzeżony. Zamiast przepisu proponują skosztować, i jak smakuje – to jeść. Mają doświadczenie, a receptury smakołyków powstawały przez lata. Tak robiła Tatiana Szwedczykowa, 35-letnia kałuszanka, która mówi, że jej gościom najbardziej smakują „uszate” pampuszki z polewą czosnkową. Kobieta podaje je do wszystkich zup, a nie tradycyjnie tylko do ukraińskiego barszczu. „Na ciasto biorę pół kilo mąki – mówi gospodyni – szklankę wody, deko drożdży, po jednej łyżce oleju, cukru i szczyptę soli. Trzeba zamiesić ciasto, które ma rosnąc dwa razy. Z ciasta formujemy kulki i odciągami dwa „uszy” po bokach. Takie pampuszki są weselsze. Po wierzchu smaruję jajkiem i do piekarnika. Pieczemy 20-30 minut”. Do uszatych smakołyków pani Tatiana przygotowuje sos: 2-3 ząbki czosnku, łyżkę oleju, 2 łyżki przegotowanej wody i sól do smaku. Wszystko to trzeba zmieszać i utrzeć. Taką mieszanką polewa się pampuszki i… je łapczywie.

Komuś bardziej smakują pampuszki na słodko. Do ciasta często gospodynie dodają odrobinę wódki, żeby ciasto było bardziej puszyste. Nazywają je „pijane pampuszki” lub słodkie spotykacze. Doprowadzają smakiem… do utraty rozumu. Na miejscu proponuje się konkursy – na największa ilość zjedzonych pampuszków. Każdy namiot ma swoich zwycięzców. A mężczyźni powiadają, że sami nie gorzej od pań umieją wypiekać pampuszki.

„Mama uczyła mnie jeszcze w dzieciństwie piec te smakołyki – mówi Walery Maśko z Czerniowic. – Mówiła, jak chcesz jeść, musisz umieć je zrobić”. 30-letni mężczyzna chętnie dzieli się przepisem. Na 30 dużych pampuchów trzeba 5 deko drożdży rozprowadzić szklanką mleka, dodać łyżkę cukru. Do dwu szklanek mąki wbić jedno jajko, szczyptę soli, dwie łyżki cukru, 5 deko miękkiego masła. Wyrabiać ciasto, dodając mleko z drożdżami. Ciasto ma rosnąc godzinę. Na nadzienie pan Walery bierze 150 gr suchego maku, dodaje cukier odrobinę mleka i wszystko miele. Pampuszki smaży w oleju. Ten przepis spodobał się wielu gospodyniom, które obiecały, że na następny rok obowiązkowo zrobią pampuszki według tego przepisu, aby jeszcze bardziej zadziwić gości którzy znów przyjadą do Kałusza.

Sabina Różycka

X