Odszedł powiastun huculskiej muzyki

Odszedł powiastun huculskiej muzyki

„Pamięć dawnych dziejów i pamięć dawnych opowieści utrzymuje się długo i pewnie” – Stanisław Vincenz.

Z dorobku barwnej niegdyś krainy huculskiej przetrwało niewiele rzeczy materialnych. Z podziwem oglądamy cudowne huculskie wyroby w Muzeum Huculszczyzny w Kołomyi, ale jadąc dalej, oglądając kolejne wioski ze zdumieniem przyglądamy się współczesnej wyjałowionej ziemi, która upomina się o dawnych mistrzów-rzemieślników towarzyszących żywotowi Hucuła od urodzenia, aż po grób na cmentarzu. Dziś niewielu rzemieślników huculskich potrafi powtórzyć wielki kunszt przodków. Z przebogatych huculskich tradycji przetrwała muzyka. Jak mówią znawcy – nie należy o niej pisać, trzeba jej słuchać.

Najbardziej znanym muzykiem współczesnej Huculszczyzny był Roman Kumłyk. Poza propagowaniem muzyki regionalnej, zamieszkały w Żabiem mistrz spełniał nasze marzenia o Huculszczyźnie. W jego domu, gdzie podejmował gości można było obejrzeć piękne okazy sztuki użytkowej, charakterystycznej dla tego regionu i huculskie instrumenty. Prywatne muzeum „Huculskiej Muzyki” założone w 1997 r. w Żabiem (Werchowynie) wyróżniało się na tle muzeów ze zbiorami huculskimi rozrzuconymi po całym obszarze huculskiej krainy.

Kiedy oko gości nacieszyło się wreszcie, mistrz zaczynał grać. Na skrzypcach i cymbałach, telence i fłojerze, dudach, drumli, akordeonie. I oczywiście na sopiłce.

Urodził się w 1948 roku w Jasienowie Górnym, muzykę huculską poznał w domu wuja, gdzie wychowywał się po śmierci ojca i zesłaniu na Sybir matki. Pierwszym instrumentem z którym świetnie sobie poradził jako dziecko były skrzypce. Nie licząc sopiłki, na której grało – tak sobie wyobrażamy – każde huculskie dziecko. Na wieść o sukcesach syna, matka przysłała mu z Chabarowska skrzypce.

Po powrocie matki z zesłania, rodzina zamieszkała na Krymie. Roman Kumłyk zdobył tam zawód. Ale przy pierwszej sposobności powrócił do swojej magicznej krainy, zamieszkał w domu w Żabiem-Słupejce. Został uczniem legendarnego muzyka Wasyla Hrymaljuka-Mohura (uwiecznionego w filmie „Cienie zapomnianych przodków” Siergiusza Paradżanowa).

Zdobywał umiejętności, zbierał tematy muzyczne z huculskiej krainy, tworzył nowe aranżacje, uczył muzyki, prowadził huculskie kapele. Najważniejszą z nich był „Czeremosz”, z którym sporo koncertował, również do Polski, gdzie występował od sal klubowych aż po filharmonie. Był „powiastunem cudownym o przebogatej pamięci” jak nazwałby go piewca Huculszczyzny Stanisław Vincenz.

Swoje wędrowanie po niebieskich połoninach Roman Kumłyk rozpoczął 22 stycznia 2014 roku. Odszedł w wieku 65 lat.

Budut naszi spiwanoczki
Po horach spiwaty,
A my budem, towaryszu,
Po switi błukaty

Beata Kost
Tekst ukazał się w nr 2 (198) za 31 stycznia – 13 lutego 2014

X