O Mohorcie, żołnierzu, który bronił niezłomnie granic Obraz przedstawiający „Mohorta” autorstwa Januarego Suchodolskiego, commons.wikimedia.org/wiki

O Mohorcie, żołnierzu, który bronił niezłomnie granic

Rozmowa Anny Gordijewskiej z Mariuszem Olbromskim, literatem, muzealnikiem, animatorem działań kulturalnych

W kontekście jednej z naszych rozmów, dotyczących sytuacji na granicy polsko-białoruskiej oraz wspaniałej postawy polskich żołnierzy, wspominał Pan o tym, że mamy w dziejach naszej literatury szereg utrwalonych postaci historycznych, które stały się dla wielu pokoleń wzorem obrońcy granic i że teraz warto je właśnie przypomnieć, jak choćby Mohorta. Kim właściwie on był?

Portret Wincentego Pola, polona.pl

Jest on tytułową postacią nieco dziś zapomnianego poematu Wincentego Pola, poety okresu późnego romantyzmu, geografa, ale też powstańca listopadowego. Warto podkreślić, że biografia Pola związana jest w sposób szczególny ze Lwowem oraz z terenem obecnego województwa podkarpackiego w Polsce, bowiem właśnie tam wspomniany utwór powstał. Pol mieszkał przez wiele lat we Lwowie, ukończył gimnazjum w tym mieście, a następnie kolegium jezuickie w Tarnopolu. Studiował na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Lwowskiego. Trzy lata później, w 1931 roku, przeniósł się do Wilna, ale zamiast zająć się pracą naukową, która go pociągała czy literacką, przystąpił do powstania listopadowego. Bił się bardzo dzielnie jako podchorąży w 10 Pułku Ułanów Litewskich, za co został odznaczony orderem Virtuti Militari i awansowany na stopień podporucznika. W czasie walk odniósł poważne rany. Po upadku powstania, przeszedł wraz z całym swym oddziałem granicę pruską i został aresztowany. Ale wkrótce pojawił się znów na terenie Galicji angażując się w ruch patriotyczny i współpracując z Franciszkiem Ksawerym Krasickim, wielkim patriotą, dziedzicem zamku w Lesku na Podkarpaciu. Krasicki był starszy od Pola, miał stopień generała, również brał udział w powstaniu listopadowym. Ale wcześniej uczestniczył w wojnie polsko-rosyjskiej 1792 roku, bił się pod Zieleńcami, Boruszkowcami. Za udział w bitwie pod Dubienką w 1792 otrzymał medal zasługi wojskowej „Virtuti Militari”. Następnie uczestniczył w insurekcji kościuszkowskiej oraz w wojnach napoleońskich. Był naczelnikiem powstania antyaustriackiego w ziemi sanockiej, obrońcą zamku w Sanoku w 1809. Obaj patrioci mocno się ze sobą zaprzyjaźnili. Pol przebywał jakiś czas na zamku w Lesku i to według jego projektu został wówczas odnowiony ten obiekt. Wspierał też walkę niepodległościową swym piórem.

Ilustracja Juliusza Kossaka do lwowskiego wydania „Mohorta”, pl.m.wikipedia.org/wiki

Czy „Mohort” był jego pierwszym dziełem?

Nie, z tych wspomnianych doświadczeń powstańczych Pola, z przeżyć w obozach i jego udziału w potyczkach zrodziły się też jego wiersze. Powstał cykl poetycki „Pieśni Janusza” wydany w 1835 w Paryżu (antydatowany na 1833). To 51 utworów, poświęconych powstaniu listopadowemu. Ten zbiór rycerskich i patriotycznych piosenek, nazwał „Pieśniami Janusza” na cześć swego kolegi obozowego i przyjaciela, ks. Janusza Czetwertyńskiego. Najpopularniejsze w tym zbiorze utwory to: „Krakusy, „Pierwsza rocznica 29 listopada, „Śpiew z mogiły. Do niektórych z nich skomponowano muzykę. Na przykład do ostatniego z wymienionych muzykę napisał Fryderyk Chopin. Dzięki temu niektóre utwory Pola zaczęły funkcjonować w szerszym odbiorze społecznym jako pieśni narodowo-patriotyczne czy nawet powstańcze. Śpiewano je na różnych uroczystościach, ale też w domach.

Gdzie i kiedy powstał zatem ten rapsod, jakim jest „Mohort”?

Właśnie na dzisiejszym Podkarpaciu, w miejscowości Kalenica, którą Pol dzierżawił od Ksawerego Krasickiego w latach 1836–1839. Miał tutaj stały kontakt z Krasickim, z którym spędzał dużo czasu na wycieczkach i polowaniach. Opowieści historyczne, które ten snuł przed ciekawym ich zawsze Polem, stały się inspiracją do poematu i tam rozpoczął pisać swe dzieło. Stąd pełny tytuł utworu brzmi „Mohort”, czyli „Wieczory kalenickie”. Trzeba wspomnieć, że Ksawery Krasicki przed swym udziałem w wojnie polsko-rosyjskiej w 1792 roku wiele lat spędził w służbie wojskowej na południowo-wschodnich krańcach Rzeczypospolitej, był majorem Gwardii Narodowej. I tam, na wschodnich rubieżach kraju, poznał Mohorta. To właśnie z opowieści Ksawerego Krasickiego podczas spotkań w Kalenicy i w Lesku Pol wysnuł swój rapsod rycerski. Wiele też godzin spędził na rozmowach o Mohorcie z rotmistrzem Kazimierzem Ostaszewskim z Zarszyna koło Jasła, który znał tego żołnierza, bo wcześniej służył w Wojsku Polskim na południowo-wschodnich krańcach I Rzeczypospolitej przez ćwierć wieku. Miał więc co wspominać. Pol rozmawiał również o Mohorcie w Nienadowej koło Przemyśla z dowódcą batalionu piechoty za ostatniego króla Polski Antonim Dębińskim. Widocznie postać ta szczególnie go zafascynowała, stała mu się szczególnie bliska, bo przez wiele lat komponował pracę nad tym dziełem. „Mohort” powstawał przez 12 lat, od 1840 do 28 grudnia 1852 roku. Musiał mieć więc wiele redakcji, Pol komponował go bardzo starannie. Po raz pierwszy został wydany w Krakowie w 1854 roku i od razu zyskał ogromne uznanie, nie tylko wśród czytelników, ale także wybitnych współczesnych pisarzy: Zygmunta Krasińskiego, Aleksandra Fredry, Felicjana Faleńskiego, Seweryna Goszczyńskiego. O jego wielkiej popularności świadczy fakt, że utwór miał do wybuchu I wojny światowej kilkanaście wydań i to we wszystkich częściach rozdartej zaborami Polski. Szczególnie piękna edycja ukazała się we Lwowie w 1882 roku, bo wydanie zdobiły 24 ilustracje Juliusza Kossaka. Warto wspomnieć, że Kossak swe prace do tego poematu wykonał na propozycję lwowskiego wydawcy Hermana Altenberga, a „Mohort” ukazał się w tymże roku w ozdobnej, niezwykle pięknej edycji albumowej. Kossak zresztą był do tej pracy świetnie przygotowany nie tylko pod względem malarskim, warsztatowym, ale znał realia kresowe, choćby dzięki swej sześcioletniej podróży w latach 1844–1850, po ziemskich majątkach w Małopolsce, na Podolu, Wołyniu i Ukrainie. Wyjątkowa edycja lwowska „Mohorta” łączy piękno słowa Pola z kunsztem wielkiego artysty jakim był Kossak. Warto wspomnieć, że postać Mohorta inspirowała też innych malarzy, między innymi Piotra Michałowskiego i Januarego Suchodolskiego. O popularności „Mohorta” świadczy też fakt, że znalazł się on w lekturach gimnazjalnych w Galicji, fragmentów tego dzieła uczono się na pamięć. Jego popularność przyćmiła dopiero później „Trylogia” Henryka Sienkiewicza, co nie zmienia faktu, że autor „Pana Wołodyjowskiego”, znał dzieło Pola i mocno się nim inspirował, gdyż ma ono niezaprzeczalne wartości poznawcze, ideowe i artystyczne

Generał hr. Ksawery Krasicki, commons.wikimedia.org/wiki

Kim był Mohort, co o nim wiadomo?

Szymon Mohort był postacią historyczną, choć niewiele o nim wiadomo. Nie pochodził z wielkiego rodu, a swój autorytet wśród żołnierzy i znaczenie zdobył swą wieloletnią, wzorową służbą. Zginął z bronią w ręku jako ponad stuletni starzec w bitwie na grobli pod Boruszkowcami w 1792 roku. Całe swe życie poświęcił na obronę granic państwowych. Służył przed rozbiorami Polski przez ponad dziesiątki lat w jednej z sześciu chorągwi, które stały na wschodnich rubieżach I Rzeczypospolitej nad Dnieprem między ujściem rzeki Rosi, a ujściem rzeki Siniuchy. Cechowała go głęboka religijność, absolutne poświęcenie się służbie żołnierskiej, niezwykła odwaga i wytrwałość, surowość obyczajów. Polowi udało się stworzyć w swym dziele ponadczasowy wzór idealnego obrońcy granic, postaci żyjącej skromnie, poświęcającej się bez reszty swej misji, bohatera trwającego, mimo wielu zagrożeń, niezłomnie na swym posterunku. I na tym polega znaczenie „Mohorta” w naszej kulturze literackiej. W sześciu rapsodach zawartych w tym dziele ukazał też świetnie realia ówczesnego życia żołnierskiego, obyczaje, barwne postaci i niezwykłe krajobrazy ukrainne. Przy okazji warto wspomnieć, że właśnie w tym utworze Pol po raz pierwszy wprowadził w obieg kultury polskiej słowo „Kresy”, które tak mocno jest obecnie zakorzenione w naszej zbiorowej świadomości głównie dzięki dokonaniom literackim bardzo wielu poetów, pisarzy, dramatopisarzy polskich, zarówno tych mniej znanych, jak i często najwybitniejszych jak choćby Henryk Sienkiewicz. W powszechnej świadomości obrosło ono wielu znaczeniami, kojarzy się dziś w różnymi krainami, wydarzeniami historycznymi, miejscowościami, wydarzeniami. Z wieloma kulturami, postaciami, ich dziejami, utrwalonymi w dziełach literackich. Jest ono nacechowane emocjonalnie, a jego zakres jest wyjątkowo szeroki i różnorodny. Warto więc pamiętać, że wprowadził je w krąg naszej kultury Wincenty Pol. Jacek Kolbuszewski w cennej książce „Kresy” wydanej we Wrocławiu w 1996 roku pisze o genezie tego pojęcia: „Przedziwne są więc i losy tego słowa. Z całą pewnością zasługę jego „wykreowania” przypisać trzeba Wincentemu Polowi”. No, ale ten temat wymaga osobnego rozwinięcia.

Z całą pewnością, bo jest jednym z kluczowych słów zakodowanych w nasze kulturze. Może o tym porozmawiamy w przyszłości. Bardzo dziękuję za te refleksje i rozmowę.

Ja również.

Rozmawiała Anna Gordijewska

Tekst ukazał się w nr 23 (387), 14 – 27 grudnia 2021

Anna Gordijewska. Polka, urodzona we Lwowie. Absolwentka polskiej szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Ukończyła wydział dziennikarstwa w Lwowskiej Akademii Drukarstwa. W latach 1995-1997 Podyplomowe Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa na KUL. Prowadziła programy w polskim "Radiu Lwów". Nadawała korespondencje radiowe o tematyce lwowskiej i kresowej współpracując z rozgłośniami w Polsce i za granicą. Od 2013 roku redaktor - prasa, radio, TV - w Kurierze Galicyjskim, reżyser filmów dokumentalnych "Studio Lwów" Kuriera Galicyjskiego. Od września 2019 roku pracuje w programie dla TVP Polonia "Studio Lwów". Otrzymała nagrody: Odznaka "Zasłużony dla Kultury Polskiej", 2007 r ., Złoty Krzyż Zasługi, 2018 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X