O dzikiej muzyce w rozległych pól bezkresie. Cz. II

O dzikiej muzyce w rozległych pól bezkresie. Cz. II

Szumią trawy i burzany,
O! zielono skroś, o! sino,
(…) Step — a step — a rozbujany,
Morze twoje, Ukraino!

Step-morze
Zastosowane przez Zaleskiego porównanie bujnej roślinności ukraińskiego stepu do obrazu morza jest niezwykle popularnym zabiegiem stylistycznym. Ogrom traw i kwiecia, które uginają się w rytm melodii, wygrywanej przez podmuchy wiatru, przywołuje skojarzenia z morskimi falami, które rozbijają się o piaszczysty brzeg. 

Tradycyjna, ukraińska przyroda zyskuje element uniwersalności przez bogate skojarzenia marynistyczne. Wizja rozkołysanego stepu zawiera w sobie głęboki dynamizm i dość często nacechowana jest negatywnie. Odzywa się tutaj złowieszcza natura, która doprowadzona do wściekłości potrafi zniszczyć wszystko, co napotka na swojej drodze.

„(…) Burzan podobny do lasu/Purpurowemi podpływał bałwany,/By morze blaskiem piorunów rozbite,” – tak wygląda poetycka wizja stepowej roślinności w ujęciu Słowackiego. Zostaje ona dodatkowo wyposażona w symboliczną kolorystykę, przywołującą skojarzenie burzy, czy wręcz sztormu. Mamy więc do czynienia z dziką, rozjuszoną przyrodą, która budzi lęk i wywołuje niepokój. Słowacki idzie dalej w swych skojarzeniach i wyposaża w odcień metaforyczny także postacie zwierząt i ludzi:

Powitanie stepu, Józef Brandt, 1874 (Fot. pinakoteka.zascianek.pl)

Czasem ujrzałeś, że koń piersią
porze
Trawy i z trawy jak delfin
wychodzi,
Lecz cały na wiatr wyskoczyć
nie może,
Jak posąg, co się u snycerza rodzi,
I cały w głazie osadzony zadem
Po piersi koniem jest – a po pas
gadem…

Skojarzenia z morzem nie kończą się więc na metaforyce fal, sięgają głębiej, do morskich stworzeń, do których przyrównany jest kozacki koń, a także samo wojsko.

Postacie ludzkie kreowane są wręcz na morskie bestie, tonące w bezmiarze wód i nie mogące poradzić sobie z żywiołem.: „I tak się wojsko przez burzany pruło,/Jak prąd ogromny sumów lub łososi/I tak się jako wąż żelazny snuło,/Co czasem ogón, czasem łeb podnosi”. Motyw stepu – morza przybiera także inną formę, w której akcent zostaje położony na bezkres i wielkość opisywanej przestrzeni, a respekt i groza ustępują miejsca urokowi i pięknu. Zabieg ten obserwujemy u Tomasza Augusta Olizarowskiego, który zachęca: „W step — hop! dalej przez traw/morze,/Kopytami wpław!”,czy też w „Poezjach” Aleksandra Grozy, gdzie czytamy: Na step ocean zielony/Słońce chyli złotą skroń./Śpiew skowronka, kwiecia woń,/Nęcą jemu sen pieszczony”.

Jednak prawdziwy artyzm opisu stepowej przestrzeni roztacza przed czytelnikiem wizja Adama Mickiewicza. Jego step jest cichy, spokojny, rozkołysany, spowity w mroku:

Wpłynąłem na suchego przestwór
oceanu,
Wóz nurza się w zieloność
i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących,
śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu. 

Poeta wykorzystuje znany już zabieg hiperbolizacji roślinności stepowej, podobnie jak poprzednicy kojarzy wizję falujących traw z rozległą przestrzenią wodną, konkretnie z oceanem. Ogrom ten nie przeraża, nie budzi lęku, ale podziw, zachwyt, wywołuje fascynację swym nieprawdopodobnym pięknem. Delikatne ruchy roślinności pozwalają na powolne, wręcz senne brodzenie łodzią wśród zieleni fal.

Józef Chełmoński, Kurhan, 1912 (Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie)

Step-cmentarz
Stepowa ziemia również zyskuje bogate znaczenie metaforyczne. Nie jest zwykłą glebą, lecz zlepkiem prochów i popiołów ludzkich ciał. Jest zatem ziemią tragiczną, ziemią noszącą w sobie piętno śmierci: „Pod ziemią, tętna zakopanych/dzbanów/Z prochem rycerzy(…)”. Jest więc step ukraiński cmentarzem. Zaleski zwraca się do niego: „Witaj – wielki mogilniku, Krwią praojców naszych żyzny!”. Cmentarz to jednak szczególny, brak wśród jego krajobrazu mogił z zatkniętymi weń krzyżami.

Nie jest także przestrzenią wymarłą, bo życie tętni w jego żyłach. Stanowi niejako miejsce zaśnięcia tych, którzy gotowi byli oddać życie za wolność ojczyzny i którzy powstaną z prochów, kiedy ta znów będzie ich potrzebować. Pojawia się tutaj analogia do wierzeń ludowych i legend, zgodnie z którymi pod Giewontem czy w podziemiach Katedry Wawelskiej można się natknąć na uśpionych rycerzy, którzy powstaną na apel zagrożonej ojczyzny i pospieszą jej z pomocą. Cmentarz pozbawiony grobów, bo według kultury ukraińskiej prochy zmarłych spoczywają pod usypanym kurhanem, wśród bezkresu przestrzeni stepowej, gdzie największą potęgą jest wiatr. Usypane kopce nie są w stanie oprzeć się jego destrukcyjnej sile i rozsypują się w proch, przez co dusze zmarłych nie doznają wiecznego spokoju: „Tylko z mogił westchnienia i tych/jęk spod trawy,/Co śpią na zwiędłych wieńcach/swojej starej sławy”.

Wizja uśpionych mogił kreowana jest w dwojaki sposób. Maria Żmigrodzka dostrzega w „Marii” Malczewskiego dominujący motyw śmierci i pustki, skoligacony z XVIII-wieczną „poezją ruin”, która opłakiwała ulotność i przemijalność sławy, ukazywała szczątki minionych dziejów, skamieliny świetności przodków. Malczewski modyfikuje ten motyw i kształtuje swój obraz stepu ukraińskiego owładniętego pesymizmem i martwotą, gdzie nadzieja nigdy się nie wykluje, a wiatr zniszczy każdy odcisk historii. Szansą nie jest nawet ziarno kiełkujące wśród prochów, gdyż nad dziką roślinnością stepową również ciąży prawo przemijania — taki jest wydźwięk pieśni Pacholęcia, rozpoczynającej się słowami: 

Malarstwo polskie. Witold Pruszkowski, Kurhany w nocy, 1886 (Fot. Muzeum Sztuki, Łódź)

Bujno rośnie, odludnie kwiat
stepowy ginie
I wzrok daleko, próżno, błądzi
po równinie;
A w niezbędnej zgryzocie
jeśli chcesz osłody,
Chmurne na polu niebo
i cierpkie jagody. 

W „Beniowskim”, który w wielu aspektach naśladuje klimat i charakter powieści poetyckiej Malczewskiego, ziemia stepu jest jedną wielką mogiłą otacza ją ciągły smutek i marazm: „Mogiły głosem wołają straszliwym,/Szarańcza tęcze kirowe rozwinie,/Girlanda mogił gdzieś idzie,/i ginie(…)” w półmroku, bo nad stepem również słońce jest martwe, wśród wszechobecnej śmierci nie ma kogo budzić wiosną do życia. Bezpłodna ziemia stepu nie wydaje plonów, wydobywa się z niej jedynie straszliwy głos zmarłych. Jednak pesymizm w „Beniowskim” nie jest tak rujnujący i obezwładniający, jak ma to miejsce w „Marii”. W poemacie Słowackiego nadzieja wciąż żyje, nie została pogrzebana, szansą na ocalenie są bohaterskie czyny i sława:

A gdy się dowiesz, że w kurhanie
leżę,
(…) Połóż się chwilę na darniny
świeże,
(…) Ja także jestem jak polscy
rycerze,
A ksiądz mię posłem nazywa
aniołem. 

Spocząć w ziemi, która skrywa szczątki polskich rycerzy, jest nobilitacją i zaszczytem, ale jedynie dla człowieka, któremu dobro ojczyzny leży na sercu. Przestrzeń stepu jest, więc, kreowana na panteon bohaterów narodowych, którzy zostają ocaleni od zapomnienia dzięki swym dokonaniom i zasługom.

Magdalena Broniarek
Tekst ukazał się w nr 2 (44) 31 sierpnia 2007

X