Biblioteki współczesne i w przyszłości

Biblioteki współczesne i w przyszłości

Na kolejne XXXII spotkanie, które odbyło się 13 maja, jako prelegent przybyła Ewa Kobierska-Maciuszko, starszy dyplomowany kustosz i dyrektor Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.

Ewa Kobierska-Maciuszko na Spotkaniu Ossolińskim mówiła o roli i miejscu bibliotek akademickich u progu ery cyfrowej. Wiele miejsca w swym wystąpieniu udzieliła historii biblioteki uniwersyteckiej, jej działalności w okresach szybkich zmian technologicznych i informacyjnych. Podkreślała, że za tymi zmianami idą również zmiany psychologiczne w pojmowaniu miejsca biblioteki naukowej, jej czytelników i samych bibliotekarzy. Grono pracowników biblioteki (a pracuje tu 280 osób) jest stałe. Dlatego pracownicy biblioteki zmuszeni są rozszerzać swoje umiejętności, aby sprostać wymaganiom nowych pokoleń użytkowników. Zmiany te dotyczą samej budowli biblioteki. Pani dyrektor dokładnie opisała jak wyglądał i był wyposażony gmach biblioteki w XIX wieku. Dla porównania przytoczyła opis współczesnego gmachu na Powiślu. Ale i ten gmach, chociaż powstawał według nowych wymogów według których projektuje się współczesne biblioteki, nie jest już ostatnim słowem w architekturze i wyposażeniu technicznym takich budowli.

W XXI wieku zmiany techniczne następują błyskawiczne i powstanie bibliotek cyfrowych stało się kwestią czasu. Bardzo często komputeryzacja badań naukowych, poszukiwanie odpowiednich publikacji czy publikowanie wyników badań na portalach naukowych ma nie tylko wymiar techniczny. Zachowanie praw autorskich stało się problemem współczesnej nauki. Plagiat, dzięki nośnikom cyfrowym, nie zna granic państwowych. Jedną rzeczą jest nauczanie studentów z podręczników cyfrowych, czy czytanie bestsellerów z monitora, a inną kradzież publikacji naukowych i wyników badań.

 

Ewa Kobierska-Maciuszko, dyrektor Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego (Fot. Jurij Smirnow)W 2012 roku w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego ilość odbiorców książek i czasopism w wersji elektronicznej osiągnęła 800 tys. i dorównała ilości wypożyczonych publikacji drukowanych. Przed dziesięciu laty te proporcje wyglądały zupełnie inaczej: 1,5 mln w wersji papierowej i 100 tys. – elektronicznej. Badania statystyczne wykazują, że 62% czytelników zaczyna poszukiwania informacji od Googla, a jedynie 1% w katalogu biblioteki, który jest w 100% na platformie cyfrowej. Istnieje również Narodowy Uniwersalny Katalog Centralny (NUKAT). W 2000 roku można było w nim znaleźć katalogi bibliotek 4 polskich uczelni, a w roku 2012 – już 80 bibliotek i 1 mln opisów bibliograficznych.

Z roku na rok rośnie liczba publikacji, wydawanych wyłącznie w wersji elektronicznej. Zauważalna jest również tendencja ograniczenia wartości produkcji naukowej. Coraz mniej ludzi umie samodzielnie prowadzić działania badawcze, idzie za tym degradacja wartości pracy naukowej. Przedwojenna matura nie raz była na wyższym poziomie w porównaniu ze współczesnymi doktoratami. Elektroniczne środki przekazu zabijają w człowieku umiejętność selekcji źródeł. Współcześni badacze wspaniale umieją pracować z komputerem, ale nie potrafią ze średniowiecznym rękopisem.

Nowy gmach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego pozostaje do dziś jednym z najnowocześniejszych gmachów bibliotecznych w Polsce. Prelegentka osobiście była współtwórczynią projektu technicznego i funkcjonalnego biblioteki. Gmach obejmuje 61 tys. m² powierzchni i ma 1000 miejsc do pracy. Pojemność regałów wynosi 4 mln wolumenów. Czytelnik siada gdzie chce, nie jest przywiązany do konkretnego miejsca. Organizowany jest wolny dostęp do 0,5 mln tomów. W czasie sesji studenckich biblioteka pracuje od godz. 5 rano. Taka inicjatywa kierownictwa biblioteki stała się już legendą – wśród studentów istnieje nawet moda chodzenia do biblioteki właśnie w nocy.

Biblioteka UW prenumeruje rocznie 1000 tytułów drukowanych. Zbiory rosną z roku na rok. Nadchodzą też egzemplarze obowiązkowe z różnych wydawnictw.

Zmiany, które zachodzą w działalności i organizacji bibliotek są ogromne. Czytelnik przychodzi do biblioteki z laptopem, co było nie do pomyślenie jeszcze przed 15 laty. Wymagania części odbiorców są takie, żeby dokument opisany w Polsce był dostępny np. w Australii. Jednak taka globalizacja ma też swoich przeciwników. Nie tylko naukowców i profesorów obawiających się plagiatu, lecz również wydawców. Wydawnictwa niechętnie wysyłają elektroniczne wersje swych publikacji i jeszcze chyba długo tak będzie. Bo na początku XXI wieku zarysowały się wyraźne tendencje w rozwoju bibliotek, ale też sytuacja nie jest tak jednoznaczną i trzeba brać po uwagę różne warianty rozwoju.

Jurij Smirnow

X