Noc na zamku w Świrżu – weź udział!

Noc na zamku w Świrżu – weź udział!

W okresie napadów optymizmu wydaje mi się, że temat zamków na Ukrainie jest tak modny, poczynając od zwykłych wycieczkowiczów, a na posłach do Parlamentu kończąc, że zabytki, które miały szczęście przetrwać obie wojny i okres „budowy komunizmu”, będą miały opiekę lub, przynajmniej, będą znane. Są jednak rzeczy, które wydają się niezmienne…

 

Wyobrażałem sobie, że uchwalane są jakieś plany ich zagospodarowania, przekształcenia w centra kulturalno-turystyczne, że będą się tu odbywały festiwale historyczne… Okazuje się, że spoglądałem na naszą międzycywilizacyjną rzeczywistość przez różowe okulary. Do świadomości wróciłem po przypadkowych

 

odwiedzinach zamku w Świrżu, w okolicach Lwowa. Na ten temat bardzo celnie wpisał się jeden z internautów: „Ci, którzy uważają, że większość zamków i pałaców Ziemi Lwowskiej jest odnowiona – to są urzędnicy, ludzie niezorientowani lub bezmózgowcy”.

Jeżeli mówić coś o zamku w Świrżu – to jest to jeden z najlepiej zachowanych zamków na Ukrainie. Szerokiej publiczności znany jest z tego, że kręcono tu popularny w czasach Związku Sowieckiego film „D’Artagnian i Trzej Muszkieterowie”. To w tych murach Milady (Terechowa) truła Konstancję (Alfiorową).

Zamek w czasie swej długiej historii przetrwał kilka etapów budowy i zmieniał właścicieli. Pod koniec XV wieku ród Swirżskich pozostawił po sobie stylowe bramy. O austriackich Cetnerach przypomina płaskorzeźba Gryfa na ścianie frontowej. Ostatnim właścicielem zamku był przyszły generał Wojska Polskiego i Armii Krajowej, dowódca Powstania Warszawskiego Tadeusz „Bór”-Komorowski.

 

Ten ostatni przyczynił się niemało do odbudowy zamku po zniszczeniach I wojny światowej. Po 1944 roku zamek stał opuszczony do 1977 roku, gdy przejęło go Stowarzyszenie Architektów ZSRS.

 

Rozpoczęto gruntowny remont, który miał na celu adaptację zamku na dom pracy twórczej. Do 1993 roku prace remontowe zrealizowano w 72%. Potem finansowanie ustało. Architekci, teraz już Ukrainy, którzy dostali go w spadku, nie zdążyli ani nacieszyć się wypoczynkiem, ani nic stworzyć w prawie gotowych pokojach gościnnych.

 

To co ukończono przed 15 laty, nie dokończone, należycie nie konserwowane, zaczęło się sypać. W 2009 roku zrodził się pomysł, żeby kilka pałaców w okolicach Lwowa – Świrż, Stare Sioło i Tartaków – przekazać w koncesję na 49 lat osobom prywatnym. Te inicjatywy nie znalazły wsparcia. Tak samo, jak i inicjatywa dyrektora Lwowskiej Galerii Obrazów Borysa Woźnickiego przekształcenia zamku w Świrżu na filię Galerii, tak jak zamek w Olesku.

 

Wszystko wróciło do stanu z lat 80-90. Zamek stoi zamknięty i dostać się do środka nie sposób. Faktycznie przez ostatnie lata opiekuje się nim jedna osoba – dyrektor „państwowego domu pracy twórczej” Wołodymyr Mandziak. Jak powiedział, Stowarzyszenie Architektów Ukrainy nie finansuje żadnych prac.

X