Nima jak Lwów

Nima jak Lwów

Mój piękny grodzie,

O Tobie dziś piszę,
O Twojej urodzie.
Lecz przyznać muszę;
Nie wszystko opowiem,
Nie wszystko bowiem
Opisać się da, co dusza kryje,
Co w sercu się ma!

W dolinie leżysz,
Wzgórzami otoczon
Dawnoś istnienie
Swoje rozpoczął.
Przeżyłeś pożary, najazdy, niewolę.
Nie narzekałeś na swoją dolę.
O Twoją wolność walczyły Orlęta.

I byłeś wolny…
Na Twoich ulicach szumiały drzewa,
Po Twoich ulicach szedł batiar
I śpiewał;
O Parku Stryjskim i Łyczakowie, O Persenkówce i Kleparowie.
O Tobie śpiewał, o Tobie,
mój Lwowie!
A w każdej pieśni nie brakło słów:
Wszędzi jest klawu,
Lecz nima jak Lwów!

A Twoje ulice, cerkwie, kościoły,
Zamek Wysoki, lwy
pod ratuszem.
Wciąż mam przed oczami,
Opisać muszę.
Lecz to tylko martwa
Byłaby natura, gdyby nie ludzie,
Gdyby nie kultura.

 

To tutaj, w tym grodzie,
To tutaj we Lwowie
Żyli poeci, gościli królowie,
A przede wszystkim,
Mieszkańcy w tym mieście
Bałakiem swoim, szerokim gestem
Legendę o swoim Lwowie tworzyli
I tak do dzisiaj byśmy tam żyli…

X