Nie jesteś sama

Nie jesteś sama

Maria Podleśniuk z Horodenki założyła w bibliotece, którą prowadzi klub samotnych kobiet i matek. Podczas pobytów w Polsce przyglądała się temu, jak biblioteki współpracują z czytelnikami. Sposób funkcjonowania polskich placówek, które zrzeszają czytelników proponując im rozmaite warsztaty, zajęcia i działalność przeniosła na własne podwórko. Tak powstała jedyna na Ukrainie inicjatywa.

– Uczymy się od naszych polskich kolegów z Opola, którzy bywają u nas – mówi Maria Podleśniuk. – Sama często wyjeżdżam do naszych partnerów do Polski. Współczesne zasady działania, nowe wyposażenie, jasne sale – to robi wrażenie.

Doświadczenie Horodenki pokazuje, że działalność zrzeszająca ludzi jest możliwa w każdych okolicznościach. Od trzech lat działa tutaj jedyny na Ukrainie ośrodek – klub samotnych kobiet i matek. Na starej budowli w centrum miasteczka uwagę przykuwa niebieska tablica. Szyld głosi: „Nie jesteś sama”. Nawet osoby, które nie potrzebują pomocy, chcą dowiedzieć się, co się tu odbywa.

– Na początku była to akcja, która miała przyciągnąć ludzi do biblioteki – opowiada pani Maria. – Ponieważ większość naszych czytelników stanowią właśnie kobiety i dziewczyny, postanowiłam zrobić coś dla nich.

Pani Maria zna wiele kobiet samotnie wychowujących dzieci. Zastanawiała się nad tym, czy ktoś się zgłosi: w maleńkim miasteczku kobiety starają się nie opowiadać o swoich kłopotach: o biedzie i samotnym macierzyństwie. Zainteresowanie akcją przeszło najśmielsze oczekiwania. Dziś w klubie jest 71 kobiet i 5 ojców, samotnie wychowujących dzieci. Na pierwsze spotkanie klubu kobiety przychodziły z ogłoszenia.

Maria Podleśniuk obdzwoniła okoliczne rady wiejskie, przepytała lokalnych wójtów, rozmawiała z pracownikami rejonowego wydziału do spraw rodziny i młodzieży, opiekującego się niepełnymi rodzinami. Interesowały ją samotne kobiety, potrzebujące pomocy. W taki sposób zaczęły zjeżdżać się kobiety z okolicznych wiosek. Na pierwszym spotkaniu było ich 30. Pomiędzy kobietami zaczęła krążyć informacja, że w bibliotece można zasięgnąć porady prawnika, lekarza, psychologa, a nawet otrzymać wsparcie finansowe czy opiekę duchową. Zapisując się do klubu kobiety wypełniają kwestionariusz, w którym podają dane osobowe i wskazują rodzaj pomocy, na jaki oczekują.

Fot. Sabina Różycka– Na początku kobiety wstydziły się – kontynuuje Maria Podleśniuk. – Nie jest to prosta sprawa, takie publicznie przyznanie się do tego, co kogo boli: ktoś nie może uzyskać alimentów, ktoś ma problemy z dziećmi, ktoś nie ma na ubranie dla dzieci czy na posiłki.

Niełatwo jest zdobyć zaufanie kobiet borykających się dzień w dzień z trudnymi warunkami. Ale z czasem zaczęły się przełamywać. Najbardziej cieszy je pomoc materialna. – Dajemy pieniądze kobietom najbardziej potrzebującym, np. na leczenie dziecka, – mówi pani Maria. – Staramy się do zbiórek dołączać parafię greckokatolicką. Kapłani często na nabożeństwach ogłaszają, że potrzebne są pieniądze na leczenie. Ludzie dają datki – co łaska. Ważnym elementem jest pomoc prawna. Wiele kobiet nie orientuje się, że przysługuje im pomoc od opieki społecznej – opowiada dyrektor. – Często potrzebna jest konsultacja psychologa, albo pomoc księdza. Takich spotkań i rozmów potrzebują i matki, i dzieci. Kobiety przekonały się, że naprawdę nie są samotne. Uczą się dawać sobie radę i pomagają innym. Dzięki nam mogą rozwiązać swoje problemy. Pomagamy im w różnych sprawach, ale przy tym kontrolujemy, czy są dobrymi matkami, czy nie nadużywają alkoholu, nie prowadzą rozpustnego życia.

Zebrania klubu odbywają się raz w miesiącu. Jeśli są pilne sprawy do załatwienia, zbierają się częściej. Zawsze na święta, wtedy rozdawane są prezenty dla dzieci.

Bibliotekarze z Opola podczas spotkania z dyrektor Marią Poldeśniuk w bibliotece w Horodence (Fot. Sabina Różycka)– Oprócz samotnych kobiet są między nami mężczyźni samotnie wychowujący dzieci. Z zasady wstydzą się bardziej od kobiet, ale są tacy, którzy w towarzystwie kobiet czują się wspaniale. Kobiety wspierają samotnych ojców. W klubie wszyscy pomagają sobie nawzajem: przydają się porady w prowadzeniu gospodarstwa, w problemach z wychowywaniem dzieci. Kobiety wymieniają się przepisami, przywożą czasem jakieś produkty czy odzież. Nikt nie wierzył, że samotne matki wykażą tyle inicjatywy. A one mówią tak: „Teraz możemy wszystko, bo nie jesteśmy same”.

Jest to jedyny taki klub na Ukrainie. – Przyjeżdżają do nas ludzie z innych województw Ukrainy i pytają o naszą działalność – mówi pani Podleśniuk. – Nie chce im się wierzyć, że robimy to wszystko same z pomocą społeczeństwa. Nasi czytelnicy wiedzą, że w bibliotece działa klub i sami przynoszą odzież, książki, zabawki, słodycze i pytają, w jaki sposób mogą nam pomóc. Finansowo wspomagają nas różne fundacje z rejonu i województwa, deputowani. Nasz klub zjednoczył kobiety, a przy okazji całą społeczność. W naszej działalności wspierają nas własne rodziny, współpracownicy, korzystamy z doświadczenia polskich partnerów, bo od najbliższych sąsiadów zawsze można nauczyć się wiele dobrego.

Sabina Różycka
Tekst ukazał się w nr 5 (177) 12 – 25 marca 2013

X