Na paralotni nad górami

Na paralotni nad górami

Do wsi Dobrotów w regionie nadwórniańskim przyjeżdżają setki turystów. Każdy chce obejrzeć Karpaty z lotu ptaka, więc wynajmuje paralotnię spadochron przymocowany do wózka z silnikiem. Jest to prawdziwa atrakcja dla turystów. Skorzystała z niej również nasza dziennikarka.

 

Moim przewodnikiem jest Rusłan Jakowenczuk z Kołomyi, który od kilku miesięcy organizuje takiego rodzaju wyprawy na tereny nadwórniańskie. Twierdzi, że takiej frajdy nie odczuwał jeszcze po żadnym z rodzajów aktywnego wypoczynku. „Zjeżdżają się tu chętnie ludzie z USA, Izraela, Kanady, Polski, Słowacji, Czech, wszystkich zakątków Ukrainy, Rosji i Białorusi, – mówi zbliżając się do czekającego na nas Anatolija Dutczaka. Jest doświadczonym pilotem paralotniarstwa, trenerem i instruktorem lotniarstwa. Paralotnia nie ma dla niego tajemnic. Aby wzlecieć w niebo, nie trzeba specjalnego lotniska. Może być nim byle pole. A unieść się można przejechawszy kilkaset metrów.

„Nasza paralotnia – to trzymiejscowy aparat latający, który może unieść w niebo dużo „żywej” wagi, – uśmiecha się pan Anatolij. – Latamy z turystami, pokazując wspaniałości Karpat. Unieść w niebo na zmotoryzowanym spadochronie można dwie osoby, jeżeli ich waga nie przekracza 75 kg. Jeżeli ktoś waży więcej, lepiej latać w pojedynkę z instruktorem. Paralotnia unosi się na wysokość do 300 m i wykonuje pięciokilometrowy oblot. Stąd można obejrzeć wspaniałą panoramę Karpat. W czasie lotu nawet pilot ma wolne ręce, bo sterowanie odbywa się nogami. Nogamidoświadczony pilot Anatolij Dutczak reguluje linki spadochronu. Każdy, kto marzy o lataniu, może lekko nauczyć się tej sztuki i latać nie tylko jako pasażer, ale i wczuć się w rolę pilota.

Paralotnia rozwija prędkość od 40 do 60 km/godz. Leci powoli, a pasażerowie odnoszą wrażenie, że zawiśli w miejscu, niby ptaki, rozpostarłszy skrzydła. Unieść się na paralotni można na dwie godziny i w tym czasie przelecieć ponad 100 km. Na tyle czasu wystarczy paliwa. Nie ma szczególnych wymagań, wystarczy zwykła benzyna A-95. Tankujemy do pełna – i start. Lot turystyczny trwa 7-10 minut. Chętni by obejrzeć Karpaty z lotu ptaka muszą zapłacić za lot ok. 350 hrywien. Porównując z Krymem – jedna minuta lotu kosztuje 60-70 hrywien. Sama paralotnia też nie jest tania. Za aparat zmontowany w Kijowie z części niemieckich pan Anatolij zapłacił kilka tysięcy dolarów.

„To jak dobry samochód, który jeszcze do tego lata, – żartuje Rusłan Jakowenczuk. – Ale, aby latać na paralotni, nie trzeba specjalnego przygotowania, chyba, że ktoś ma jakieś chroniczne schorzenia i ma przeciwwskazania do lotów. Wprawdzie, w chłodniejsze dnie trzeba się ciepło ubrać i nie zapomnieć o kaskach ochronnych. A tak – latać mogą wszyscy! Nawet ci, którzy mają lęk wysokości. Ci właśnie nie mogą się nadziękować. Mówią że lot pomógł im pokonać fobię i pojawiło się pragnienie doznania ostrych, niezapomnianych wrażeń”. Przeszkodą w locie może być tylko deszczowa pogoda. Należy uważać z lądowaniem, nie robić tego w pobliżu energetycznych linii przesyłowych i lasu.

Sabina Różycka

Tekst ukazał się w nr 20 (144), 28 października – 17 listopada, 2011

X