Musimy zbudować mocne podstawy porozumienia

Musimy zbudować mocne podstawy porozumienia

Z profesorem Ihorem Cependą, rektorem Uniwersytetu Przykarpackiego rozmawiał Marcin Romer.

Panie rektorze, uczestniczył Pan w Forum Polsko-Ukraińskiego Partnerstwa, które obradowało 27 lutego br. w Warszawie. Spotkanie poświęcone było 70. rocznicy rzezi wołyńskiej. Jakie są Pana refleksje na temat przebiegu spotkania?
To było bardzo ważne wydarzenie, zwłaszcza, że temat Forum był poświęcony ciemnym stronom naszej wspólnej historii, zwłaszcza tzw. tragedii wołyńskiej. Uważam, że był już ku temu naprawdę najwyższy czas, żeby nie tylko poddać ocenie to co się tam wydarzyło, ale też pomyśleć o tym, jakie wyciągnąć z tego wnioski dla naszych społeczeństw, a najważniejsze, dla młodzieży, ponieważ to ona jest kluczem do naszej przyszłości.

Rozmowa była bardzo otwarta i uważam, że bardzo fachowa. W Forum Partnerstwa, po obu stronach, uczestniczyły osoby, które od lat pracują nad wzmocnieniem relacji polsko-ukraińskich i oczywiście posiadają bardzo głęboka wiedzę na temat tych tragicznych wydarzeń w historii Polski i Ukrainy. Dla nas, także dla mnie, niepokojącym sygnałem było to, że obecnie w historiografii ukraińskiej i polskiej mamy różne zdania na ten temat. Wziąłem dla przykładu protokół z 2001 roku na temat wydarzeń na Wołyniu, który powstał w ramach Międzynarodowego Seminarium Naukowego „Trudne Pytania” i spojrzałem w protokół rozbieżności. Zobaczyłem, po wystąpieniach dwóch wybitnych historyków, ze strony ukraińskiej prof. Hud`a, a z polskiej prof. Motyki, że nie udało się w ciągu tych dziesięciu lat faktycznie zbliżyć się w ocenie ówczesnych ocen.

Z jednej strony świadczy to o tym, że po 2003 roku, kiedy podpisano deklarację polityczną i faktycznie zostały zakończone spotkania polskich i ukraińskich historyków, przez dziesięć lat bardzo zaniedbaliśmy ten ważny dla nas wszystkich problem. Nie było poważnych spotkań historyków na ten temat, nie prowadziło się dalszego dialogu, rozmów. To świadczy o tym, że musimy wrócić do tego tematu, ponieważ jeżeli chcemy pogłębić relacje, jeżeli chcemy zrobić krok do przodu w sprawie porozumienia obu narodów w tej tragicznej kwestii, to musimy wypracować wspólne podejście do analizy bardzo ważnego dla nas tematu.

Z drugiej strony uważam, też, że wyszliśmy na niedobrą drogę „dwóch prawd” – jest prawda „polska” dotycząca tego tematu i prawda „ukraińska”. Natomiast nie zwracamy uwagi na bardzo ważny fakt, że oprócz tych „dwóch prawd”, była wspólna tragedia obu narodów. Podobne tragedie odrzucały od siebie nasze narody nie na dziesiątki, a na setki lat, dzieliły, kłóciły. Musimy to poddać bardzo głębokiej analizie po to, żeby to zrozumieć i zmienić. Z jednej strony, oczywiście, żeby to się już nigdy nie powtórzyło. Z drugiej strony, zrozumieć jak to podać, żeby nasza młodzież, przychodząc na mogiły, nie myślała o tym, że to nas dzieli. Odwrotnie, żeby mogiły nas łączyły we wspólnej refleksji.

Uważam to za szczególnie ważne dla wychowania młodzieży akademickiej – przyszłej inteligencji. Inicjatywy, które obecnie podejmujemy wspólnie z Uniwersytetem Warszawskim w sprawie Centrum Spotkań Młodzieży Akademickiej są ważne właśnie dlatego, że młodzież musi się spotykać. Młodzież musi rozmawiać, nie myśląc wyłącznie o przyszłości, która nas oczywiście najbardziej interesuje, ale też i o przeszłości. Młodzi ludzie z obydwu krajów powinni wspólnie wykreować sobie zdanie na temat tego, jak to nas może łączyć – nie dzielić, tylko łączyć. To jest obecnie najważniejszy problem i najważniejsze zadanie, które stoi przed naszymi społeczeństwami.

 

Dach obserwatorium na Popie Iwanie (Fot. archiwum Uniwerytetu Przykarpackiego)Wspomniał Pan o Centrum Spotkań Młodzieży Akademickiej w Mikuliczynie – wspólnej inicjatywie uniwersytetów – Przykarpackiego i Warszawskiego. Kurier Galicyjski promuje tę ideę od początku. Jej nierozerwalną częścią jest sprawa odnowienia dawnego obserwatorium astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego na górze Pop Iwan. To „brat  przyrodni” schroniska na Kasprowym Wierchu. Pod względem architektury i czasu powstania. Cóż nowego się dzieje obecnie w tej sprawie?
Najważniejsze jest to, że się udało systemowo podejść do realizacji tego projektu, bez względu na fundusze, które bardzo ciężko było nam zdobyć. Dzięki wsparciu polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Uniwersytetu Warszawskiego i innych osób, które wspierają, nawet prywatnie tę inicjatywę, corocznie robimy krok do przodu, zaczynając od realizacji projektu wykonawczego. Ubiegły rok był bardzo ważny pod tym względem, bowiem wreszcie udało się zrobić dach nad gmachem obserwatorium. To też jest symbolem tego, że budynek zaczyna żyć nowym życiem. Pokrycie obserwatorium miedzianym dachem potwierdziło, że dotychczasowe inicjatywy i deklaracje zostały zrealizowane.

W tym roku, na pierwszy rzut oka, planujemy zadania mniej ambitne, natomiast bardzo ważne z punktu widzenia tego, żeby rozpocząć renowację samego gmachu obserwatorium. Podjęliśmy decyzję by w tym roku skupić się szczególnie na tym, żeby wyczyścić wszystkie pomieszczenia obserwatorium i maksymalnie przygotować je do przyszłego roku, w którym chcemy zacząć prace nad odnowieniem wnętrza gmachu obserwatorium. Chcemy też i faktycznie został już podpisany w tej sprawie list intencyjny ze Służbą Ratowniczą Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy, dotyczący tego, aby w budynku obserwatorium zainstalować, działający przez cały rok, posterunek górskiej służby ratowniczej. Z jednej strony daje to nam możliwość kontroli nad obiektem, z drugiej strony pomagamy służbom ratowniczym i turystom, ponieważ pozwoli to skrócić o 3 – 4 godziny operacje ratownicze na Grzbiecie Czarnohorskim. Uważam, że ta wspólna inicjatywa jest bardzo ważna w tym regionie.

Następny krok, który chcemy zrobić, to tymczasowy dach, zamiast kopuły, nad samym obserwatorium, w celu podjęcia prac związane z suszeniem pomieszczeń. Jeśli uda nam się wykonać te trzy, bardzo ważne dla nas zadania, przygotujemy dobry grunt dla potężnego „rzutu” budowlanego, który chcemy zrealizować w 2014 roku.

X