Ministerstwo Edukacji Narodowej RP zapewnia o skuteczności przepisów w kwestii wysyłania polonistów na Ukrainę

Pod koniec 2015 roku Związek Polaków na Ukrainie zwrócił się do Pani Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej oraz Przewodniczących Senackiej i Sejmowej Komisji do Spraw Polaków za Granicą pani Janiny Sagatowskiej i Michała Dworczyka z prośbą o usprawnienie systemu wysyłania przez ORPEG nauczycieli polonistów do pracy w środowiskach polskich na Wschodzie.

W liście m.in. zaznaczono:

Obecnie sytuacja jest zbyt mało efektywna, a największe problemy to:

1.Regulamin rekrutacyjny, który uniemożliwia podjęcie pracy absolwentom odpowiednich studiów magisterskich i uzupełniających (brak oceny pracy z polskiej szkoły). W ten sposób odcina się od pracy na Wschodzie chętnych młodych entuzjastów, a promuje się emerytów, dla których w ubiegłym roku przeprowadzono zmianę Regulaminu (ocena pracy może być już starsza niż czteroletnia) mogą oni teraz pracować na Wschodzie praktycznie dożywotnio. Tak się też dzieje – struktura nauczycieli jest taka, że większość z nich to emeryci lub osoby przed emeryturą zredukowane w szkołach w Polsce. Rzadko są przygotowani do nauczania języka polskiego nie jako ojczystego (jako drugiego lub obcego), często za to mają problemy ze zdrowiem i brakiem zaangażowania w życie środowiska polskiego i nauczycielskiego.

2. Uniemożliwienie skierowania osób już aktywnie działających na Ukrainie – nauczycieli, którzy kiedyś pracowali w tym kraju za pośrednictwem MEN. Przyczyny mogą być różne: brak oceny pracy lub oceny w związku z otrzymaniem stopnia zawodowego „nauczyciel kontraktowy” – bo np. osoby te nie pracowały nigdy w polskiej szkole w Polsce lub nie wzięły w odpowiednim momencie dokumentu – oceny pracy nie da się wziąć po latach, gdy zmieni się dyrektor szkoły. Był też taki rok, że do stopnia zawodowego „nauczyciel kontraktowy” nie było oceny – otrzymywało się ją z mocy prawa. Inni nie są polonistami, ale są za to neofilologami z ukończonymi studiami podyplomowymi w zakresie nauczania języka polskiego jako drugiego/obcego. Są też tacy, którzy spełniają wszystkie wymagania, a np. wymaga się od nich dokumentów, które jakoby są w posiadaniu ORPEG. Naszym zdaniem należy indywidualnie rozpatrywać chęć wyjazdu każdego kandydata osobno – według indywidualnych potrzeb środowiska, jak to było w latach 90.

3. Brak wpływu środowisk polskich na przysyłanych nauczycieli – środowisko polskie na Ukrainie „zamawia” nauczyciela bez wskazania nazwiska kandydata. Są przypadki, że są nauczyciele, którzy mają dobrą opinię w lokalnym środowisku polskim i dalszy ich pobyt lub powrót do placówki jest uzasadniony.

4. Zdarzający się często problem wysyłania nauczycieli z problemami np. alkoholowymi, o niskiej kulturze osobistej, z problemami psychicznymi, emerytów niezdolnych do adaptacji do życia na Wschodzie i we współczesnym świecie. Środowiska polskie mają poważny problem z „odesłaniem” takiego nauczyciela z powrotem – staje się on ciężarem dla środowiska, zamiast pomocą. Poniekąd przynosi on wstyd Polsce i jest „antywizytówką” polskości za granicą.

Jako przyczyny takiego stanu rzeczy Związek Polaków na Ukrainie podaje:

1.Niezmienna od wielu lat komisja orzekająca o przydatności kandydata do pracy na Wschodzie, która orzeka w sposób niejawny, bez podania argumentów przy odrzuceniu kandydata.

2. Kandydaci często są z przypadku, za to posiadający stosy wymaganych dokumentów.

3. Brak rzetelnych kursów przygotowujących do pracy na Wschodzie. Dlatego, zdaniem autorów listu, należy zmienić system wysyłania nauczycieli na mniej urzędniczy, w kierunku indywidualnych relacji, np. kandydat do pracy w danym środowisku przyjeżdżałby wcześniej (na wakacjach, pod koniec poprzedniego roku szkolnego), by być poznanym i zaakceptowanym lub nie.

Anachroniczny, według ZPU, jest także sam system wysyłania nauczycieli – z jednej strony do szkół ukraińskich bez odpowiedniego uzasadnienia, z drugiej – do jedynie na danym terenie środowisk polskich. Tymczasem nauczyciel z Polski powinien być mobilnym pomocnikiem – czytamy w liście – metodykiem, zastępcą, gdy trzeba, pomocnikiem np. przy prowadzeniu specjalistycznych kursów, przygotowania do konkursów i olimpiad i organizatorem nowych placówek i punktów nauczania języka polskiego. Działać ma na określonym obszarze. Obecna liczba wysyłanych nauczycieli w zupełności wystarczy na stworzenie sieci konsultantów na całej Ukrainie. Muszą to być jednak odpowiedni nauczyciele, przygotowani i zmotywowani.

Autorzy listu mają pewność, że: „Obecny system wysyłania nauczyciela z Polski do systemu szkół sobotnich czy np. polskich rodzin budzi poczucie krzywdy i niesprawiedliwości u nauczycieli miejscowych – niejednokrotnie takich samych absolwentów polskich uczelni. Horrendalnie wysoki ryczałt na zakwaterowanie i wyżywienie, który „należy się” nauczycielowi z Polski, budzi słuszne oburzenie miejscowych środowisk nauczycielskich, którzy postrzegają, że on często podchodzi do swoich obowiązków z lekceważeniem, wyjeżdżając na długie ferie, wcześniejsze wakacje, wycieczki po okolicy lub nie angażując się w życie środowiska polskiego twierdząc, że „odpracowuje swoją pensję”.

System ryczałtu jest nieprzemyślany – piszą autorzy listu – nauczyciel powinien być pracownikiem MEN (lub innej instytucji w Polsce) z normalną pensją nauczycielską plus dodatek na zakwaterowanie. Na Ukrainie nie powinien otrzymywać żadnego wynagrodzenia – pracować tylko jako wolontariusz, nie być za to obciążony np. dokumentacją szkolną (przy zachowaniu skierowań do szkół ukraińskich – co zdaniem autorów w ogóle nie powinno mieć miejsca). Skierowany do ważniejszych szkół społecznych pełniłby – jak napisano wyżej – rolę mobilnego koordynatora, konsultanta, „rozrusznika” – nie zabierałby nikomu pracy. Inną sprawą – niebędącą tematem tego listu – jest zrównanie w pomocy finansowej nauczycieli miejscowych i z Polski. Pośrednio jednak temat ten się zazębia, bo coraz więcej nauczycieli miejscowych może się poszczycić polskim paszportem (lub Kartą Polaka), więc w duchu równości oni również powinni mieć prawo być skierowanymi/zatrudnionymi przez ORPEG.

Autorzy listu do MEN sugerowali:

1.W ramach uzupełnienia skierować do pracy na Ukrainie tych nauczycieli, którzy już tu pracują bez wsparcia ORPEG: są to cztery przypadki – nauczyciele ci bez skutku proszą o skierowanie, a nie są kierowani, bo brakuje im niektórych dokumentów;

2. Powołać grupę roboczą z przedstawicielami środowisk polskich na Ukrainie w celu zmiany systemu wysyłania nauczycieli na Ukrainę lub na Wschód w szerszym rozumieniu;

3. Zmienić komisję rekrutacyjną – w komisji tej powinni się znajdować przedstawiciele środowisk polskich na Ukrainie lub ich przedstawiciele;

4. Zmienić odpowiedzialne za kierowanie nauczycieli osoby w ORPEG na takie, które będą widzieć człowieka, problem, a nie paragrafy, które w kontaktach ze środowiskami polskimi będą nie tylko kompetentne, ale też otwarte na sugestie i propozycje;

5. Podjąć głębsze konsultacje ze środowiskami polskimi na Ukrainie w sprawie szkolnictwa polskiego.

27 czerwca z Ministerstwa Edukacji Narodowej przyszła odpowiedź na list ZPU w sprawie nauczycieli z ORPEG pod numerem DSWM-WOPG.086.65.2016.MT, podpisana przez Panią Urszulę Martynowicz, dyrektor Departamentu Strategii i Współpracy Międzynarodowej, w którym resort powołując się na przepisy z dnia 24 września 2009 roku, pisze:

„Każdy nauczyciel, w tym emeryt spełniający wymagania przewidziane prawem może ubiegać się o skierowanie do pracy za granicą […]. W roku 2015/2016 pracowało na Ukrainie 37 nauczycieli skierowanych z Polski: 27 w szkołach organizacji Polaków oraz 10 w szkołach w systemie oświaty Ukrainy. Kierowani nauczyciele obejmowali nauczaniem 4 960 uczniów, w tym 3 337 dzieci i młodzieży oraz 1 623 dorosłych. Planuje się, że w roku szkolnym 2016/2017 do pracy w środowiskach polskich na Ukrainie skierowanych zostanie 47 nauczycieli. […] Umowa o skierowanie nauczyciela do pracy zawierana jest na rok szkolny. Środowiska polskie za granicą mają wpływ na ponowne skierowanie nauczyciela w dane miejsce. Nauczyciel nie może być skierowany do pracy na kolejny rok szkolny, jeżeli nie uzyska pozytywnej opinii dyrektora szkoły lub prezesa stowarzyszenia. […] Z informacji Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą wynika, że nie wpływały dotąd informacje o nadużywaniu alkoholu przez któregokolwiek nauczyciela skierowanego do pracy, ani że którykolwiek z nauczycieli skierowanych na Ukrainę wykazywał brak kultury i problemy natury psychicznej. Dyrektorzy szkół i prezesi organizacji pozytywnie oceniają pracę i postawę kierowanych nauczycieli. Ośrodek prowadzi także stały monitoring pracy nauczycieli odbywając wizyty w miejscach ich pracy na Ukrainie i prowadząc rozmowy ze środowiskiem polskim, w którym nauczyciele pracują”.

Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą – jak czytamy w odpowiedzi – dokłada wszelkich starań, aby nauczyciele kierowani do pracy za granicą posiadali nie tylko niezbędne do pracy kwalifikacje, ale również posiadali predyspozycje do pracy w polskich środowiskach za granicą. W tym celu, do udziału w pracach zespołu rekrutującego nauczycieli, oprócz pracowników ORPEG zapraszani są przedstawiciele organizacji pozarządowych wspomagający działalność środowisk polskich na Wschodzie, a tym samym dysponujący wiedzą o tych środowiskach: Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Fundacji „Wolność i Demokracja”, Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”.

Jerzy Wójcicki
na podstawie informacji ZPU oraz MEN
Tekst ukazał się w nr 12 (256) 30 czerwca – 14 lipca 2016

X