Miasto, w którym jest Raj

Miasto, w którym jest Raj

Galicja zawsze słynęła ze swych zachwycających krajobrazów, licznych rzek, mnóstwa lasów i, oczywiście, piękna niedużych przytulnych miasteczek. Brzeżany – to Galicja w miniaturze.

Zarys historii miasta
W słowniku Borysa Grinczenki wyraz „brzeżan” oznacza „mieszkańca terenów przybrzeżnych”, a być może, jest to najbardziej odpowiednie wyjaśnienie nazwy miasta, ponieważ w okolicy jest dość dużo rzek i jezior. Pierwsze wzmianka o Brzeżanach w dokumentach oficjalnych pochodzi z roku 1375. Wówczas tu, na ziemiach, opanowanych przez zachodnich sąsiadów Księstwa Halicko-Wołyńskiego, była niewielka osada, należąca do magnata Władysława Opolskiego. Zanim zaś niewielka mieścina przekształciła się w prawdziwe miasto, minęło nie miej, niż 150 lat. Było to w XVI wieku, kiedy król Polski Zygmunt I podarował Brzeżany Mikołajowi Sieniawskiemu. Ten zaś wywalczył dla Brzeżan prawo magdeburskie i podjął się budowy zamku w dolinie rzek Złota i Gniła Lipa. Budowa gniazda rodowego Sieniawskich została ukończona w 1554 roku, o czym informował specjalny napis nad jego bramą południową. Potomkowie magnata kontynuowali dzieło swego przodka i własnym sumptem wybudowali kościół gotycki pw. św. Mikołaja, a także klasztor ojców bernardynów, którego architektura miała wyraźne cechy budowli obronnej. Należy pamiętać, że napady Turków i Tatarów nie były wówczas rzadkością.

Po rozbiorach Polski Brzeżany znalazły się w składzie Imperium Austro-Węgierskiego. Chociaż nowi gospodarze nie byli darzeni przez ludność miejscową szczególną miłością, jednak w czasach austriackich nastąpił prawdziwy rozkwit miasta. Otwarto tu gimnazjum, zostały wybudowane zgrabne budynki w różnych stylach architektonicznych, wyłożone tory kolejowe. Jednak, dalszy rozkwit przerwały pierwsza i druga wojna światowa, które bardzo zaszkodziły miastu.

Wnętrze kościoła ormiańskiego z wieku XVIII (Fot. Dmytro Antoniuk)Renesans w ruinach
Jeżeli się wdrapiemy na jeden z pagórków, które otaczają Brzeżany, to naszym oczom jawi się piękny widok: kopuły cerkwi i kościołów, kolorowe dachówki, zachwycająca architektura willi polskich i austriackich, zaskakujące wygięcia ulic. Zabytki można tu spotkać na każdym kroku, jednak, nie wszystkie można zwiedzać, a niektóre znajdują się w stanie wręcz opłakanym. Zamek, w którym w latach 20. ubiegłego wieku mieszkali ludzie, leży w ruinach. Na terenie jest kaplica grobowa Sieniawskich, niepowtarzalna ze względu na swą architekturę renesansową. 70 lat temu zadziwiała podróżnych swym wystrojem i bogato udekorowanymi pomnikami nagrobnymi. Niegdyś kaplica Sieniawskich konkurowała z kaplicą Boimów, obecnie zaś nie można patrzeć bez żalu na dach, który się zawalił, a także na ściany, upstrzone wyrazami nieprzyzwoitymi. Obrońcy spuścizny architektonicznej są zaniepokojeni również stanem klasztoru bernardynów, który liczy sobie 350 lat. Od czasów sowieckich mieści się tu poprawczak dla niepełnoletnich. W oczach niszczeje również synagoga osiemnastowieczna.

Jednak, niesprawiedliwe byłoby twierdzenie, że ojcowie miasta nie robią nic dla zachowania i odnowienia zabytków. Centrum Brzeżan w ostatnim czasie znacznie się przeobraziło, zwrócono wiernym kościół pw. św. Mikołaja i cerkiew św. Trójcy, zaś Rynek i niektóre wille po remontach kapitalnych odmłodniały o sto lat.

Cerkiew grekokatolicka (Fot. Dmytro Antoniuk)

Raj jest niedaleko
Nie patrząc na to, że biedy i nieszczęścia nigdy nie zostawiały miasta, Brzeżany mają swój własny Raj. Tak nazywa się przedmieście, leżące dwa kilometry od centrum, gdzie stoi pański pałac ze wspaniałym parkiem. Swą nazwę przedmieście zawdzięcza również Sieniawskim. Ich zamek w Brzeżanach miał, przede wszystkim, charakter obronny i w czasach pokoju nie był zbyt przytulny. Wobec tego, podjęto decyzję o wybudowaniu „daczy za miastem”. W tym celu wybrano najbardziej malowniczą okolicę Brzeżan, gdzie był gęsty las i kilka sadzawek. Kiedy ukończono budowę pałacu i urządzanie parku, powstało pytanie o to, jak nazwać rezydencję. Żona Adama Sieniawskiego, która miała na imię Ewa, dowcipnie zauważyła, że, ponieważ oboje z mężem mają imiona biblijne, to miejsce ich odpoczynku ma się nazywać Rajem.

Do Raju często przyjeżdżali znani goście. Do nich należał również Piotr I, który przebywał tu w roku 1707. Jak głosi legenda, car rosyjski był tak zaskoczony tym, co zobaczył, że nakazał, by wybudowano słynny Pałac Piotrowy, a w budowie wykorzystano niektóre elementy architektoniczne, które go w Raju zaskoczyły.

Obecnie pałac i park są odnawiane przez przedstawicieli Kościoła, któremu został przekazany. Dziś Raj, z całą pewnością, należy do Boga.

Pałacyk Potockich w Raju (Fot. Dmytro Antoniuk)

„Mała Szwajcaria”
Brzeżany są położone w dobrym miejscu. Leżą 100 km od Lwowa i 50 – od Tarnopola, więc turyści, przyjeżdżający z tych miast, zdążą się zapoznać z zabytkami Brzeżan i powrócić do domu tego samego dnia. Jeśli jednak Państwo mają zamiar się zatrzymać w Brzeżanach na dłużej, polecam hotel „Złota Lipa” na Rynku. Jest naprawdę prowincjonalny, nie ma tu wygód, właściwych hotelom cztero-i pięciogwiazdkowym, ale jest ciepła woda, a pokoje są dość przytulne, co, jak na tak małe miasto, można uważać nawet za przepych. Również na Rynku jest restauracja „Anatol”, a jej kuchnia jest dobra.

Obecnie ludność Brzeżan – to około 20 tys. osób. Część z nich pracuje w OSA „Brzerzańska fabryka szkła” – to jedyne duże przedsiębiorstwo w tym mieście. Pozostali są zmuszeni pracować we Lwowie, Tarnopolu lub za granicą.

Miasto odradza się powoli, z dużymi trudnościami, ale każdego roku jest coraz bardziej atrakcyjne dla turystów. Być może, wkrótce powstaną z ruin stary zamek i kaplica grobowa Sieniawskich, zostaną wyremontowane i zabłysną nowym pięknem pozostałe zabytki. Wówczas Brzeżany mogą zostać nazwane, tak, jak sto lat temu, „małą Szwajcarią.”

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 20 (72) 1-15 listopada 2008

X